ALBANII Pół łyka.... tak na chybcika...

30 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 godzina 13 minut temu
Rejestracja: 19 wrz 2017
ALBANII Pół łyka.... tak na chybcika...

Zakończyłam moje czaarnogórskie opowieści, ale podczas tego wyjazdu trafiła się okazja zobaczyć również kawalątek Albanii. 

Albania- kraj, który nigdy mnie nie ciągnął, ani niczym nie kusił; jakoś nie mialam nigdy rozterek w typie: jechać tam czy nie jechać? 

 wiedzialam, że ten kraj aż tak bardzo mnie nie woła, żeby chcieć tam spędzić urlop ( czy to stacjonarny czy objazdowo-poznawczy) ; pewnie, że możnaby... ale jak się ma tylko 26 dni urlopu w roku, to każdy urlop, nawet tygodniowy jest na wagę złota, a ja nie chcialam "tracić " go na jakąś tam Albanię! 

Ale jechać tam na chwilę "przy tzw.okazji" to zupełnie co innego; a natura szwędacza i ciekawość zawsze wtedy wygrywa; lubię tzw. rekonesanse, czyli krótkie spontaniczne wypady, które pozwalają mi przekonać się na własnej skórze, czy po zobaczeniu odrobiny - będzie potem apetyt na więcej - wtedy zawsze można wrócić i eksplorowac dokladniej. 

Nie była to pierwsza wizyta w Albanii , bo 2 lata temu będąc na urlopie na Korfu - postanowiliśmy wybrać się z małżem na jednodniowy wypad na południe Albanii - płynąc z Korfu statkiem; wycieczka okazała się całkiem ciekawa, zawsze znajdzie się coś co warto zobaczyć, ale już wtedy wiedzialam, że Albania nie skradła mi serca.... , choc obiecałam sobie wtedy , że chętnie powtórzę jeszcze kiedyś wypad do Albanii - od jej północnej strony, choćby dla porównania - co chciałam zrealizować z Czarnogóry, do której wybieralam się od zawsze... 

No i się w końcu zmaterializowało, ale żeby zachować chronologię, to miejsca dostępne w tym kraju z Czarnogóry zostawię na potem a teraz cofnę się o 2 lata wstecz i pokażę Wam na początku południową Albanię, którą zwiedza się podczas wypadu z Korfu;

jest 2 października 2017 roku - godzina 7.00 rano - meldujemy się w Kapitanacie na Corfu , skąd wypływamy do Albanii...

my nie płyniemy jednak tym wielkoludem  On the quiet 2

tylko czymś znacznie mniejszym  Biggrin , zajmujemy miejscówki "na górnym pokaładzie" i z wiatrem we włosach płyniom! - coś około 1 godzinki, lub ciutek mniej - już dokładnie nie pamiętam

Corfu Town z perspektywy wody wygląda imponująco

takie cudo tam stało; jesli chodzi o statki i rejsy wszelakie to nie jestem zwolenniczką (boję się wody, to taka stara fobia...; pewnie sie czuję tylko jak czuje grunt pod nogami, no i ewentualnie baseny- tyle, że za tymi tez nie przepadam, wolę wody "w ruchu") ale uwielbiam takie żaglowce- i rejs czyms takim jest moim wciąz niezrealizowanym marzeniem....; natomiast te wszystkie giganty MSC, Costy itd- to kompletnie nie moja bajka....

no i zanim dobijemy do albańskiej Sarandy podziwiamy sobie malownicze widoczki po drodze... a jest tam na co popatrzeć i co podziwiać... 

  śmieszna skałaka ze śmieszną fryzurką   Preved

przed nami wyzoomowana Saranda...

skaliste wybrzeże Płw. Ksamil w Albanii 

typowo "albański  obrazek"  - hotel działający tylko częściowo; pozostała część wciąż  "w budowie" , ; wszystko porzucone jeszcze za czasów Hodży i tylko straszy ....

i Albania przed nami...

Saranda - ogólny widok z wody jest mało optymistyczny- takie betonowe blokowisko

dobijamy do albańskiego wybrzeża

Piea

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 godzina 13 minut temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Sama nie wiem co mam myśleć o tej Albanii…? , bo zupełnie nie potrafię jednoznacznie ocenić czy mi się tam podobało czy nie?, mam jakieś takie dziwne, mieszane odczucia … ale od początku: 

Trochę się wahaliśmy czy zostawić uroki Korfu i poświęcić cały dzień na Albanię -  ... i chciałam i nie chciałam..., ale w końcu popłynęliśmy - zobaczyć jak tam jest…, tym bardziej, że ani na wycieczkę objazdową ani na dłuższy pobyt stacjonarny - do Albanii się nie wybieramy, bo akurat jakoś ten kraj niczym specjalnym nas nie kusi…, a nawet moja ciekawość świata też jakoś blednie jak jest mowa o Albanii….??? Dziwne to trochę…. ale widocznie naczytałam się wcześniej kilku niezbyt przychylnych opinii o tym kraju….

Jednodniowe wycieczki mają jednak ten feler, że są bardzo krótkie i tak naprawdę niewiele pokazują, a to co pokazują, jak w przypadku Albanii dostępnej z Korfu - nijak ma się do prawdziwej Albanii; i zdaję sobie sprawę, że to co nam tam pokazano, nie ma nic wspólnego z tą prawdziwą, biedną, brudną i zacofaną Albanią (którą znam jak dotąd tylko z filmów dokumentalnych). 

Saranda wita nas takimi ruinkami - to stanowisko archeologiczne - Stara Synagoga

 część nadbrzeżna jest całkiem sympatyczna; jakby mi ktoś pokazał zdjęcia z tego miejsca i zapytał : zgadnij gdzie to jest? - trudno byłoby mi trafić... wygląda powtarzalnie...

Mieliśmy jednak szczęście do fenomenalnej przewodniczki, która tak ciekawie opowiadała o tym kraju, że nie chciało się przestać jej słuchać! - i tym co pamiętam - chętnie podzielę się z Wami.

Oczywiście, że Albania obecnie się zmienia, o czym trąbi się teraz ze wszech stron…., że kraj się rozwija... że otwiera się na turystykę…, że to już jest nowoczesna Albania, itd…itp...., sami urlopowicze wracający z tego kraju również opowiadają jak to fajnie było w tej Albanii…  (??? być może i było), że tam teraz tak dużo zmienia się na lepsze; no tak,ok, ale to zmieniają się głównie miasta i to takie, gdzie depczą turyści, gdzie są duże ośrodki turystyczne, jak:Durres, jak Saranda, jak sama Tirana; natomiast gdzieś daleko w głąb kraju w wioskach ukrytych przed światem gdzieś hen, hen w górach – nadal istnieje ta „druga” Albania, taka ukryta przed oczami turystów, taka, która wciąż jeszcze nie otwiera się dla świata ; właśnie taka brudna, biedna, zacofana, zakurzona, gdzie wciąż rządzą mężczyźni, gdzie wciąż praktykuje się prawo krwi i nie uznaje sądów (prawdziwie krwawa zemsta rodowa) jako albańska vendetta ( tzw. gjakmarrja); gdzie każda przeciętna rodzina posiada w domu broń bez żadnych takich ceregieli jak jakieś zezwolenia, gdzie na wsiach wciąż ludzie sami wyznaczają na siebie wyroki i gdzie nadal kultywuje się tego typu przedziwne, zamknięte zwyczaje o których człowiek z bardziej cywilizowanego kraju nie ma bladego pojęcia, a przeciętna mała wioska wygląda jakby w całości zbudowali ją anarchiści: krowy samopas spacerują po czymś co ma być niby drogą, a wokół wszędzie roztacza się krajobraz niedokończonych domów; gdzieniegdzie stoi szkielet jakiegos bloku... co krok mija się kruszejący bunkier, takie przygnębiające to wszystko...

tutaj nieco mniej ładna Albania i bardziej "prawdziwa" - tony śmieci i wszędobylskich śmietników

Mawia się jednak coraz częściej o tych zmianach na lepsze, że ta Albania obecnie  tak bardzo się otwiera na turystykę… i robi się modna, i bardzo dobrze! tyle, że pamiętajmy, że mówimy o miejscach odwiedzanych przez turystów (zabytki!); o tych dużych ośrodkach turystycznych, - taka Saranda np.  można by powiedzieć, że to może wprawdzie nie piękne, ale całkiem przyzwoite miasto: ale w czasach Hodży było to miasto pokazowe, wręcz sztuczne, miasto zamknięte dla przeciętnego obywatela; gdzie bez przepustki nikt nie miał tu prawa wstępu, a jedyni którzy je mieli- to byli uprzywilejowani ludzie Hodży, ludzie partii, tzw. ówczesna  albańska „elyta”   Wacko 2  - i w takiej Sarandzie rosły jak grzyby po deszczu piękne hotele, mariny, promenady, restauracje, itd…. tylko, że zwykły ówczesny obywatel nie miał zielonego pojęcia o tych wszystkich niedostępnych dla niego cudach, bo przeciętny Albańczyk trzymany był silną ręką w „zamordyzmie”. 

Więc jak sobie pojedziemy do takiej Sarandy, czy do Durres czy innego kurortu, to po powrocie do domu opowiemy naszym przyjaciołom i rodzinie jak tam fajnie w tej Albanii..., jak ten kraj pięknie się otworzył na turystykę…., tylko czy to jest naprawdę Albania?, żeby poznać tej kraj choć trochę trzeba by powłóczyć się trochę po bezdrożach, zjechać z turystycznych szlaków gdzies bardziej w głąb kraju, zasmakować trzęsiawki dziurawych dróg:), zanocowac gdzieś ”u Albańczyków” itd..., a tego wycieczki przecież nie pokażą...

Ja tej prawdziwej Albanii, bez dróg dojazdowych, bez podstawowej infrastruktury, bez niczego co wyglądałoby w miarę po ludzku  – szczerze mówiąc- oglądać wcale nie chcę! wystarczy mi moja nikła wiedza na ten temat, żeby się „wyleczyć” z tego kraju na dobre;  – dla mnie ten kraj aż tak się jeszcze nie otworzył!   Ok

Amerykanie w Albani? - ... no jednak ten kraj się zmienia na 100%  Man in love

Co zadziwia tu pierwsze? – nas zadziwił już sam rzut okiem z wybrzeża Korfu: po stronie greckiej jest zielono i bujnie jak w jakiejś kniei (Korfu- to najbardziej zielona grecka wyspa), a po drugiej stronie zatoki- dosłownie 20-parę kilometrów dalej- puste jałowe góry… jakby im ktoś te drzewa wyrwał z korzeniami, bo drzew po albańskiej stronie gór po prostu nie ma w ogóle….;

zastanawiające…? mnie od razu rzuciło się to w oczy - niby ta sama szerokość geograficzna, ten sam klimat, góry, a jednak wszystko inaczej.... (wiadomym jest, że w czasach Hodży komuniści, obawiając się inwazji lub sabotażu, nie pozwalali swoim obywatelom osiedlać się nad morzem, ale drzewom też zakazali rosnąć? Biggrin 

poniżej wybrzeże Albanii widziane z Korfu

Drugie co uderza w oczy patrzącego: już zbliżając się do albańskiego wybrzeża: to widoczne z daleka szkielety niedokończonych budynków, które stoją wszędzie i straszą wszędzie….. to pozostałości minionego systemu i lat samowoli budowlanej,która kwitła tu tuż po śmierci Hodży, gdzie każdy kto mógł i chciał, budował jak leci, z tego co akurat załatwił, bez żadnych zgód i zezwoleń i to głównie z załatwianych na lewo materiałów budowlanych, a że w tamtych czasach takich chętnych było wielu– to budowy takie rosły w krajobrazie w tempie niewyobrażalnym; 

Nieco wcześniej Hodża ubzdurał sobie, że w kraju musi powstać tyle bunkrów, żeby w razie ataku imperialistycznego wroga schować w nich wszystkich obywateli (i to jest trzecie co rzuca się w oczy każdemu przybywającemu do Albanii); no i powstały te słynne albańskie bunkry-grzyby…, bunkry-widma…, bunkry-straszydła ; jest ich tu aż 800 tys. (tak, tak - w kraju który liczy sobie raptem niespełna 3 mln mieszkańców! ); a wydano na nie wówczas niewyobrażalnie wielkie pieniądze: 3,5 miliarda ówczesnych dolarów i nigdy nie spełniły swego przeznaczenia..., ale nadal straszą… i wieją grozą do dziś… , choć pożarły fundusze na nigdy nie powstałe w tym kraju drogi i nigdy nie wybudowane mieszkania.

Dziś szuka się jakiejś zastępczej formy spożytkowania tych straszydeł; część z nich, te większe- już przerobiono na sklepy pamiątkowe czy budki z ulicznym żarełkiem i nawet kawiarnie,  ale 95 % wciąż straszy….; przewodniczka mówiła nam że w stosunku do tych największych i najbardziej solidnych – istnieją plany przerobienia ich na niebanalne „hotele” jako taka modna alternatywa oryginalnego, ponadstandardowego noclegu (projekt ”concrete mushrooms”); ale jakoś chętnych wśród obecnych możnowładców - na taką inwestycje wciąż brak, więc dalej wciąż straszą te bunkry pozostając świątyniami grzechu, bo jak gdzieś wyczytałam, bunkry te najbardziej od lat cieszą się popularnością jako miejsca utraty „albańskiego dziewictwa”  ROFL   i tu zacutuję: 
„ …podróżnik Tony Wheeler zawarł takie oto stwierdzenie w swojej książce ”Samotna Planeta” (Lonely Planet) - : ”Albańskie dziewictwo jest zatracane w bunkrach Envara Hodży - równie często, jak amerykańskie -  było swego czasu zatracane na tylnych siedzeniach samochodów”  Biggrin  , a faktem w odniesieniu do wspomnianych samochodów jest to, że jeszcze całkiem niedawno - tych - w Albanii było jak na lekarstwo…”

I to jest właśnie czwarte co rzuca się w oczy: samochody! I to nie byle jakie- tylko głównie mercedesy! 

Albania to dziś kraj mercedesów; bo po latach pustych ulic; gdzie samochód posiadali wyłącznie partyjni prominenci i straż przyboczna Hodży – synonimem luksusu stał się właśnie mercedes, więc jak już wolno było mieć ten samochód, jak już można było go kupić i było za co (no nie zawsze..., czasem jego legalność jest bardzo wątpliwa:) – to absolutnym królem prestiżu na albańskich dziurawych wciąż ulicach stał się absolutny hicior szos - mercedes…., który faktycznie zdominował krajobraz na albańskich ulicach, choć nawet w zamożnej Sarandzie więcej jest tych leciwych modeli niż ich najnowszych następców, ale jednak królują wszem i wobec merolki:) , bo dla Albańczyka wyznacznikiem dobrobytu i wręcz wysokiego statusu właściciela jest właśnie auto z trójramienną gwiazdką, przy czym zupełnie nie przeszkadza im to, że więcej w tym mercedesie rdzy niż blachy,  że mieszkają w czymś na kształt szopy skleconej z byle czego, wokół której zalegają tony śmieci, których nikt tam nie sprząta a przeciętna wioska wygląda jak po bombardowaniu, mimo to, prawie każda najbiedniejsza chatka posiada antenę satelitarną na kawałku blachy zwanym dalej: dachem  Crazy  i właśnie te anteny to jest piąte, co rzuca się w oczy w Albanii  - dosłownie jak okiem sięgnąć po horyzont: widoczny brak zamożności mieszkańców wiosek, byle jaka zabudowa, żeby nie powiedzieć „bida z nędzą” no i wszędzie na każdym chwiejącym się daszku te setki… tysiące… satelitarnych talerzy. Dość osobliwy to widok....

Piea

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Offline
Ostatnio: 3 godziny 49 minut temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Piea, super że pokazujesz Albanię Girl smile

Tak jak wspomniałas to kraj coraz bardziej otwierający się na turystykę z ciekawością więc popatrzę jak tam jest...

Co ciekawe widoki z Korfu od strony wody ,które pokazałaś widziałam zaledwie kilka dni temu,plynąc katamaranem,  są więc mi baaaardzo bliskie. Sama zobacz Yes 3

Skałka na wodzie troszkę się zmieniła i teraz wygląda tak

Ale urokliwy, biały domek chyba bez zmian

No trip no life

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 godzina 13 minut temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Z Sarandy , do której jeszcze wrócimy, kierujemy się do starożytnego Butrintu, będącego największą atrakcją turystyczną w tej części Albanii- ale od początku należy wiedzieć, że jest to atrakcja głównie dla miłośników historii, starożytności i ruin, my na szczęście do takich należymy .

Dzisiejszy Butrint to dość okazałe stanowisko archeologiczne. Miejsce to wraz z tutejszym muzeum zostało  splądrowane  w czasie niepokojów społecznych w tym kraju 20 lat temu, dlatego  miejsce to zostało uznane za zagrożone; Po tych wydarzeniach ustanowiono tutaj Park Narodowy, będący w czołówce jednych z najlepszych parków narodowych na starym kontynencie oraz wpisano miejsce na listę Unesco otaczając je odpowiednią ochroną

.

Jeśli wierzyć mitologii -  Butrint został założony przez uchodźców z Troi z samym Księciem na czele, synem króla Priama. Książę ów, miał w tym miejscu złożyć w ofierze wołu, który zraniony skonał a założoną tu osadę nazwano Buthrotum, co oznacza w języku ówczesnych - zranionego woła, ale tyle mówią nam dawne mity, zaś wg  archeologów  okazuje się, że była to osada iliryjska dopiero znacznie później przekształcona w grecką kolonię.

Jak to w zawieruchach historii bywa Butrintem panowali różni ; przez wieki przewinęli się tu oprócz Greków-  Rzymianie, Bizancjum, później Republika Wenecka aż po czasy Państwa Osmańskiego z początków XIX wieku, później Butrint został opuszczony z powodu wciąż zarastających te tereny bagien i trzęsawisk;  w każdym razie dziś patrząc na te urokliwe ruiny można zobaczyć i zrozumieć wzloty i upadki kolejnych imperiów, które pozostawiły po sobie ślady swojej bytności. Nie będę wchodzić dalej w kompetencje historyków, a kto jest ciekaw więcej to sobie doczyta u źródeł, a ja  zapraszam Was na małe foto-zwiedzanie po tym ciekawym miejscu zaklętym w starych murach …

Vrina, Trójkątna Twierdza z czasów weneckich

Świątyna Asklepiosa – z II w. p.n.e.

Ruiny starożytnego  teatru- z III w. p.n.e

Piea

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 godzina 13 minut temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

teatr jak i większość miejsc na tym terenie są zalane (mozna tak powiedzieć), bo teren jest bardzo podmokły; do niedawna było tu tak, że nie dało się wejść na scenę suchą nóżką

(fota powyżej jest zapożyczona z sieci); w 2017 roku - zabudowano scenę teatru i wiele chodnikó drewnianą podłogą na legarach, woda pod spodem jest nadal, ale teraz można swobodnie tu chodzić

woda jednak sączy się tu wokół i cały czas napływa, nasiąka a jej poziom z każdym rokiem podnosi się o 0,2 cm

Butrint zwiedza się bardzo przyjemnie w cieniu drzew; upał tu nikomu nie straszny...

Lwia Brama z IV w p.n.e

 (podobno to pół lew-pół wół) ale ja tu widzę wyraźnie jakiś świński ryjek  Tease

mury Gimnazjonu

żyje tu sobie endemiczna odmiana żółwika błotnego 

cała rodzinka 

zwiedzanie Butrintu to lekcja historii - można tu  rozpoznać czas powstania po sposobie budowy;  budowle z czasów greckich konstruowane były z wielkich kamiennych bloków ścisle pasujących do siebie

fragment murów rzymskich rozpoznawalny jest  przez używane przez Rzymian spoiwo

Pozostałości bizantyjskiej bazyliki wczesnochrześcijańskiej (VI w. p.n.e.)

Baptysterium- najładniejsza i najcenniejsza część w Butrincie; niestety (lub stety) mozaiki niedostepne są dla oczu ; zasypano je żwierkiem jako ochrona przed niszczącym działaniem czynników atmosferycznych

pod tym piaskiem kryją się takie oto mozaiki

i opuszczamy starozytny Butrint 

nad jeziorem Butrint

dalej zmierzamy w stronę weneckiego zamku 

i jesteśmy na miejscu 

na wzgórzu stoi niewieli wenecki zamek ( nieco podreperowany przez współczesnych)

widoki z zamku 

i wracamy do Sarandy 

nie mogłam się oprzeć.... choć mam duże wątpliwości co do pochodzenia... ; mam już bardzo podobne z Maroka, Z Omanu, z Sycylii, Malty, itd... ech ta globalizacja ....

tutaj nikt już nie ma watpliwośći, że to paskudna chińszczyzna

wróciliśmy do Sarandy na lunch i czas wolny 

przyjemna knajpka

albański i zimny Kaon- nawet smaczny

obiadek też b. smaczny 

a knajpka z widokiem na Sarandę i zatokę

po lunchu ruszamy dalej.... 

wspinamy się naszym busem na wzgórze, dość pokaźne wzgórze na którym znajduje się XVI wieczny zamek XVI Paszy Sulejmana Wspaniałego- Lëkurësi Castle

owy "zamek" to szumna nazwa- i  rzecz jasna całkowita rekonstrukcja ( a gdzie tam rekonstrukcja!)  i to niezgodna z planem i wzniesiona w zupełnie innym celu; wykorzystano fragment starych zabytkowych fundamentów i wzniesiono po prostu współczesną chałupę, ale mawiają, że to zamek! ( też mi ! - niech przyjadą do nas zobaczyć zamki!) 

bo "zamek" ów został zamieniony w...  Dom Weselny   Wacko   miejsce to nie zachwyca niczym, poza wspaniałymi widokami, ale  żyje sobie drugim życiem i zarabia na siebie; to miejsce jest ponoć bardzo popularne na różne imprezy (wesela też, ale głównie jakieś imprezy i festyny miejskie) no cóż... Albania to dziś kraj praktyczny, nie ma zbyt wielu funduszy na same muzea ....

znalazło się tu też coś, co przypomina nieco kamienne trullo z Alberobello  Biggrin  - dach stożka się nawet zgadza, ściany jednak nie... 

za to widoki! ... fju fju...

Saranda z góry- dużo ładniejsza niż z dołu w realu   I-m so happy

widoczki w stronę Płw. Ksamil

w oddali pięknie widać Korfu 

opuszczamy to miejsce, a tam swojskie widoczki... 

i oczywiście wszędobylskie bunkry- nawet tu na wysokim wzgórzu obok "zamku" 

zjeżdżamy w dół do Sarandy...

taki duży kot a jeszcze "cycuś" !  Prankster 2  

łazimy po Sarandzie błąkając się po mieście...

była sobie kiedyś lampa z muszli....

typowo albański trunek

Piea

Asisko
Obrazek użytkownika Asisko
Offline
Ostatnio: 21 godzin 34 minuty temu
Rejestracja: 19 lut 2015

Piea, Twoje zdjęcia jak zwykle fantastyczne, nie mówiąc już o opisie. Mam wrażenie, że nawet z przysłowiowej "Koziej Wólki" zrobiłabyś relację, którą czytałoby się z zapartym tchem.

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 godzina 13 minut temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Asisko :

Piea, Twoje zdjęcia jak zwykle fantastyczne, nie mówiąc już o opisie. Mam wrażenie, że nawet z przysłowiowej "Koziej Wólki" zrobiłabyś relację, którą czytałoby się z zapartym tchem.

He..He... Asia, nie wiem tylko czy ta Kozia Wólka to komplement czy przytyk? ( aluzja do moich zbyt wybujałych tendencji  "wodolania")  ROFL ROFL ROFL

(mój małż jak czasami czyta te moje wypociny, to tez mi kiedyś powiedział, że " Ty to byż i z wizyty w jakimś więzieniu stworzyła Epopeję! "   Sarcastic hand

Asia, Wólka nie Wólka, ja to odbieram jako komplement, więc dzięki serdeczne   Give rose

Piea

Asisko
Obrazek użytkownika Asisko
Offline
Ostatnio: 21 godzin 34 minuty temu
Rejestracja: 19 lut 2015

Piea, oczywiście że komplement Yes 3  jestem wielką fanką Twoich opisów Smile

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 godzina 13 minut temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Asia   Good

Piea

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 godzina 13 minut temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

szwędaczki ciąg dalszy... 

na plaży piasku niet... raczej taka "żwirownia"  Wacko

miałam na sobie takie sandałki, że zaraz pełno tych kamieni by mi wlazło- wysłałąm więc męża z torebeczką po łup do buteleczki  Biggrin

no to niesie.... ale zamiast małej torebeczki, to z kilo tego nazbierał!  Man in love - ech,  wysłać chłopa  do biura to atrament wypije ! Blum 3

w Sarandzie...

Alabania jest w większości muzułmańska, więc meczetów Ci tu dostatek! 

Hotel Butrint w Sarandzie - kiedyś gościł partyjne "elyty" Envara Hodży, dzisiaj nadal pozostaje najlepszym hotelem w mieście ...

i w zasadzie to już wszystko z tej wycieczki... wracamy na Korfu 

hodowle małż

i jesteśmy z powrotem na Korfu...

i jak tu podsumować taką 1-dniówkę? 

Tak naprawdę to niewiele było tego cukru w cukrze, czyli Albanii w Albanii  Yes 3  i w sumie niewiele zobaczyliśmy podczas tej wycieczki, bo nasz program tego dnia obejmował tylko : 

- zwiedzanie starożytnych ruin uroczego Butrintu – miasta wpisanego na listę Unesco; 
- wjazd do XVI w ruin zamku paszy Sulejmana Wspaniałego- Lëkurësi Castle, gdzie prywatny przedsiębiorca urządził tam restaurację, sale bankietową, gdzie wyprawia się wesela i inne biesiady, ale skąd rozpościerają się fantastyczne widoki na Sarandę z jednej strony i na wysepki półwyspu Ksamil – z drugiej strony; 
- przerwa na  albański obiadek na słonecznym tarasie w klimatycznej restauracji hotelu „Serxhio” w samej Sarandzie;
- czas wolny na zakupy, plazowanie  i inne cele w nadmorskiej części Sarandy; 
- i powrót promem na Korfu  ; 

ale generalnie nie żałujemy że pojechaliśmy „liznąć” ociupinki Albanii; w sumie to ta Saranda nawet nam się podobała…,; jesteśmy również pod dużym urokiem bardzo ciekawego Butrintu no i uroda otaczającego krajobrazu... bo to zawsze jest urokliwe; a malownicze, choć gołe góry, piękne jeziora, i widoczki w tej części albańskiego wybrzeża naprawdę urzekają, przyroda i tu nie zawiodła swym pięknem, tyle że trudno to wszystko zauważyć w tym bałaganie, chaosie budowlanym i stertach śmieci...

Zapytacie czy Albania nadaje się na wakacje...? - z pewnością tak, jako nowe, wakacyjne miejsce znajduje coraz więcej amatorów i coraz częściej turyści odkrywają ten wciąż tajemniczy jeszcze kraj; ale my raczej na urlop tu nie wrócimy; na świecie czy nawet na samych Bałkanach jest sporo innych miejsc - i ładniejszych i z pewnością przyjemniejszych i ciekawszych, ale to wyłącznie nasza subiektywna ocena. No cóż… była to całkiem przyjemna wycieczka, ale Albania nie skradła mi serca….

a tymczasem.... niecałe 2 lata później.....

zapraszam na Albanię z Czarnogóry  Preved  - tym razem część północna ; czerwiec 2019

i co nas tu wita jako pierwsze? 

ano Witajcie w Krainie Bunkrów!!!   Preved

Piea

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 godzina 13 minut temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

no to jedziemy dalej z tą Albanią...

Tegoroczną część  albańskiej wycieczki zaczynamy od Szkodry - miasta położonego nad jeziorem Szkoderskiem- dokładnie po jego drugiej stronie niż Virpazar- miejsce z którego wypływalismy na to jezioro w jego czarnogórskiej części. 

Szkodra jest miastem z długą historią, bo to naprawdę bardzo stary organizm miejski - liczy sobie bez mała 2500  lat; dziś to największe miasto północnej części Albanii - nie jest to jakieś urokliwe ani urodziwe miasto - bo faktem jest że Szkodra urodą doopy nie urywa, ale warto tu przyjechać choćby dla samych widoków ze skalistego wzgórza na którym góruje nad miastem Zamek Rozafa, a raczej jego ruiny 

Jedziemy więc patrząc co tam po drodze....

przed nami Zamek Rozafa

człap ..człap... nie ma letko- trza się wspinać pod górę.... 

view na Szkodrę

blokowisko....

Piea

Strony

Wyszukaj w trip4cheap