Następnie przejeżdżamy do dzielnicy finansowej Dubaju. Wchodzimy do największego centrum Dubai Mall i wjeżdżamy na 125 piętro, czyli taras widokowy Burdż Kalifa. Winda gna szybko, aż w uszach boli. Na wejściu każdemu robią zdjęcia, a potem przy wyjściu można je kupić. Cena 175 dirhamow czyli około 50 USD.
Dołączam do czytających relację i wspominających swój pobyt w ZEA. Moją uwagę zwróciły pustki wszędzie - jednak w czasie ramadanu miasto wygląda inaczej. Czekam na cd.
To prawda, nowy Dubaj jest niesamowity, ale ja wolę stare, arabskie klimaty. Zdecydowanie bardziej podobał mi się Dubaj stary oraz Abu Dhabi. Ale w Burdż Kalifa dałam się wkręcić i kupiłam zdjęcia, co czyni je najdroższymi zdjęciami w mojej życiowej i podróżniczej karierze.
Po południu pierwszego dnia kupujemy fakultet (75 USD) na pystynne safari 6-osobowymi samochodami terenowymi. Fajna zabawa, bo kierowcy są niesamowici i adrenalina mocno działa.Po póltorej godziny jazdy i przytanku na wydmach jedziemy do namiotów beduińskich , w których mamy smaczny posiłek z dań z grilla, możliwość zrobienia sobie tatuaży z henny i jazdy na wielbłądach. Wracamy wieczorem do hotel na nocleg.
Dzień drugi- po śniadaniu mamy zwiedzać nowy Dubai. Najpierw odwiedzamy Marinę i mamy rejs dla chętnych za cenę 30 USD. Bierzemy ten fakultet, jest przyjemnie, zresztą jest rano jeszcze nie ma upału. Odwiedzamy tzw. Dubajską Wenecję, potem jedziemy kolejką magnetyczną na na archipelag sztucznie usypanych wysp Palm Jumeirah, do hotelu Atlantis. Oglądamy w nim aquarium Los Champiers zamieszkiwane przez około 65000 morskich zwierząt. Mamy przystanek w środku dnia przy plaży JBR i wtedy jestem wściekła, bo pilot nic nie mowi o kostiumie, a jest upał, a woda okazuje się cieplutka i przepięknego koloru. W ciągu pół godziny wykąpałabym się do syta, przez chwilę mam zamiar skoczyć w kiecce, ale koleżanka hamuje moje zapędy.
Najpierw zajeżdżamy autokarem do Dubai Mariny na krótki rejs pomiędzy drapaczami chmur.
Przystanek przy plaży...woda gorąca i widok na największy diabelski młyn świata, Ain Dubain na wyspie Bluewaters.
Następnie przejeżdżamy do dzielnicy finansowej Dubaju. Wchodzimy do największego centrum Dubai Mall i wjeżdżamy na 125 piętro, czyli taras widokowy Burdż Kalifa. Winda gna szybko, aż w uszach boli. Na wejściu każdemu robią zdjęcia, a potem przy wyjściu można je kupić. Cena 175 dirhamow czyli około 50 USD.
Iwona
Fajnie powspominac te wszystkie miejsca
stary Dubaj bardzo nam się podobał -chyba lepiej tam się czulismy niż w tej nowej części ))
Dołączam do czytających relację i wspominających swój pobyt w ZEA. Moją uwagę zwróciły pustki wszędzie - jednak w czasie ramadanu miasto wygląda inaczej. Czekam na cd.
Widok z góry, super zawsze warto , ale wieżowce a reszta taka trochę pustynia
Ha ha, uśmiałam sie z tej "srokowej" samokrytyki
No trip no life
chociaż nie jestem jakimś fanem nowoczesności to jednak przyznać muszę, że foto z góry wieżowca robią ogromne wrażenie i piękne są
papuas
To prawda, nowy Dubaj jest niesamowity, ale ja wolę stare, arabskie klimaty. Zdecydowanie bardziej podobał mi się Dubaj stary oraz Abu Dhabi. Ale w Burdż Kalifa dałam się wkręcić i kupiłam zdjęcia, co czyni je najdroższymi zdjęciami w mojej życiowej i podróżniczej karierze.
Iwona
Po południu pierwszego dnia kupujemy fakultet (75 USD) na pystynne safari 6-osobowymi samochodami terenowymi. Fajna zabawa, bo kierowcy są niesamowici i adrenalina mocno działa.Po póltorej godziny jazdy i przytanku na wydmach jedziemy do namiotów beduińskich , w których mamy smaczny posiłek z dań z grilla, możliwość zrobienia sobie tatuaży z henny i jazdy na wielbłądach. Wracamy wieczorem do hotel na nocleg.
Iwona
Dzień drugi- po śniadaniu mamy zwiedzać nowy Dubai. Najpierw odwiedzamy Marinę i mamy rejs dla chętnych za cenę 30 USD. Bierzemy ten fakultet, jest przyjemnie, zresztą jest rano jeszcze nie ma upału. Odwiedzamy tzw. Dubajską Wenecję, potem jedziemy kolejką magnetyczną na na archipelag sztucznie usypanych wysp Palm Jumeirah, do hotelu Atlantis. Oglądamy w nim aquarium Los Champiers zamieszkiwane przez około 65000 morskich zwierząt. Mamy przystanek w środku dnia przy plaży JBR i wtedy jestem wściekła, bo pilot nic nie mowi o kostiumie, a jest upał, a woda okazuje się cieplutka i przepięknego koloru. W ciągu pół godziny wykąpałabym się do syta, przez chwilę mam zamiar skoczyć w kiecce, ale koleżanka hamuje moje zapędy.
Najpierw zajeżdżamy autokarem do Dubai Mariny na krótki rejs pomiędzy drapaczami chmur.
Przystanek przy plaży...woda gorąca i widok na największy diabelski młyn świata, Ain Dubain na wyspie Bluewaters.
Iwona
ha ha , a dlaczego nie ? sukienka pewnie by wyschła w parę minut..
Ktoś się kąpał ?
No trip no life