Rajskie Seszele - La Digue

11 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
achernar51swiat
Obrazek użytkownika achernar51swiat
Offline
Ostatnio: 11 godzin 9 minut temu
Rejestracja: 01 cze 2020
Rajskie Seszele - La Digue

Podczas dwutygodniowych wakacji od końca listopada do połowy grudnia 2019 roku odwiedziliśmy cztery wyspy: La Digue, Praslin, Curieuse i Mahé. I muszę przyznać, że Seszele spełniły większość naszych oczekiwań. W tym tropikalnym raju z błękitną i szmaragdową wodą zachwycają urzekające zatoczki, wspaniałe przepiękne piaszczyste plaże i zielone wzgórza pokryte plątaniną dżungli i wysokich drzew. Również i infrastruktura turystyczna jest zupełnie przyzwoita, choć nie tak perfekcyjna jak np. na Hawajach. A jeśli dodamy do tego życzliwy stosunek miejscowych Kreoli wobec odwiedzających ich kraj turystów możemy naprawdę czuć się na wyspach wspaniale i przeżyć wspaniałe, wymarzone wakacje. Dwa tygodnie, to oczywiście za mało, by zobaczyć wszystkie godne tego miejsca, ale zarazem jest to wystarczający czas by poczuć klimat Seszeli i zapragnąć tam jeszcze wrócić.

Na Seszelach mieszają się wpływy francusko-angielskie, i tak np. kreolski seszelski powstał na bazie francuskiego, natomiast ruch drogowy ciągle jest lewostronny. Wszystko ma swoje uzasadnienie w historii, a historia wysp jest dość burzliwa. Przez długi czas pozostawały one niezamieszkałe, sporadycznie przybywali tu kupcy arabscy, z czasem także piraci. Z chwilą, gdy pojawili się tu Portugalczycy, wszystko zaczęło się zmieniać. Wyspy zostały zaanektowane przez Francję oraz nazwane Seszelami na cześć francuskiego ministra finansów na dworze króla Ludwika XV, Jeana Moreau de Séchelles (1690-1761). Wówczas - jak już wspomniałem - zaczęli ściągać tu pierwsi osadnicy, sprowadzając również niewolników. Następnie wyspy znalazły się pod okupacją Wielkiej Brytanii. Niepodległość Seszele uzyskały zupełnie niedawno, bo dopiero w 1976 roku.

Niniejsza relacja dotyczy pierwszej odwiedzonej przez nas wyspy, czyli La Digue.

Po wylądowaniu w stolicy Seszeli Victorii, dokąd dotarliśmy lecąc liniami British Airways z Warszawy przez Londyn (bilety w obie strony po 1.800 PLN/os.) pojechaliśmy za 10 € mikrobusem do przystani promowej, skąd odpłynęliśmy na La Digue z przesiadką na wyspie Praslin. Koszt biltów promowych to 30 €/os. z Mahé na Praslin i 10 €/os. z Praslin na La Digue.


La Digue jest czwartą co do wielkości wyspą Seszeli, leżącą w odległości ok. 40 km od Mahé oraz kilku km od Praslin. Wyspa zawdzięcza swą nazwę jednemu z dwóch statków Marca Josepha Mariona du Fresne, który przybył tu w roku 1768 w ramach ekspedycji zorganizowanej przez francuską administrację Mauritiusa. Pierwszymi osadnikami na La Digue byli francuscy koloniści, którzy przybyli tu w 1789 roku i którym towarzyszyli ich afrykańscy niewolnicy. Choć wielu pierwszych osadników wróciło później do Francji, niektórzy z obecnych mieszkańców La Digue są potomkami tych kolonistów bądź późniejszych francuskich osadników oraz wyzwolonych niewolników, a także imigrantów z Azji. Nazwiska dawnych osadników można ciągle odnaleźć na starych nagrobkach dawnego cmentarza. Pierwsi osadnicy zajmowali się rybołówstwem, wytwarzaniem łodzi, produkcją kopry oraz uprawą wanilii, warzyw i owoców. To właśnie oni pozostawili po sobie wiele pięknych przykładów francuskiej architektury kolonialnej, które możemy spotkać na La Digue w uroczych ogrodach obsadzonych kwitnącymi krzewami, idealnie wtapiając się w tło zielonych lasów i starych gajów kokosowych. To niewątpliwie oni również zaszczepili na wyspie silnie kultywowaną do dziś tradycję.

Po piętnastominutowym rejsie promem z Praslin przypływamy do miejscowości La Passe, która jest jedynym portem na La Digue. W maleńkiej La Passe czas jakby się zatrzymał. Pozostało idealne wyobrażenie sennego tropikalnego portu. Na wyspie La Digue mieszkaliśmy w takim domku w miejscowości La Passe. Domek miał dwuosobową sypialnię, salon, kuchnię, łazienkę i WC i taras ze stolikiem i fotelami. Pomieszczenia były klimatyzowane. Na wyposażeniu był zestaw naczyń, talerzy, sztućców, kuchenka mikrofalowa, kuchenka gazowa, TV. Do dyspozycji był zestaw do przygotowywania kawy i herbaty, obejmujący elektryczny czajnik, kawę, herbatę i cukier. Można było korzystać z bezpłatnego dostępu do internetu oraz sejfu, a także wypożyczyć za 100 SCR dziennie rowery do poruszania się po wyspie. Koszt wynajęcia domku to 120 € za dobę.

Wyspa La Digue zajmuje powierzchnię około 10 km². Zamieszkuje ją około 2,5 tys. osób. Uznawana jest ona za jedną z najczystszych i najmniej przekształconych przez człowieka wysp archipelagu. Główną gałęzią gospodarki jest turystyka, w przeszłości była nią produkcja kopry i wanilii. Transport kołowy na wyspie jest ograniczony - nie ma tu wielu utwardzonych dróg, a głównym środkiem lokomocji są rowery oraz wołowe zaprzęgi.

Na wyspie cieszą oczy kwitnące tropikalne kwiaty i bujna roślinność.

Na północnych obrzeżach La Passe połozony jest ośrodek Le Domaine de L'Orangeraie Resort & Spa, który oferuje piękną plażę i szereg udogodnień, w tym spa i centrum odnowy biologicznej. Na miejscu działają także 2 restauracje.

Wyspa La Digue słynie ze swoich plaż i lasów tropikalnych. Tutejsza plaża Anse Source d'Argent z charakterystycznymi formacjami granitowymi uchodzi za najczęściej fotografowaną plażę Seszeli. Anse Source d'Argent jest jedyną plażą, na którą wstęp jest płatny. Bilet kosztuje 115 SCR i jest ważny całą dobę. Widoczna na pierwszych zdjęciach część tej plaży nie oferuje wprawdzie spektakularnych widoków granitowych formacji skalnych, które spotkamy nieco dalej, ale za to są tu znacznie lepsze warunki do kąpieli i pływania. Po przejechaniu kilkuset metrów rowerem dotarliśmy do słynnego, najbardziej spektakularnego fragmentu plaży Anse Source d'Argent. Większość nowo przybyłych na wyspę turystów udaje się prosto na tę plażę. Nietrudno domyślić się dlaczego. Wystarczy wyobrazić sobie olśniewający bielutki piasek, kształtne granitowe głazy i szmaragdowe fale... Plaża Anse Source d'Argent choć piękna, nie jest jednak idealna. Może być tu tłoczno, a z uwagi na zbyt płytką wodę nie pływa się tu dobrze. Poza tym, czasami woda zawiera zbyt wiele wodorostów. Niewątpliwie jednak, plaża zasługuje na wizytę. Wszędzie widzi się tu charakterystyczne wygładzone granitowe skały. Można odnieść wrażenie, że nie ma tu skał o ostrych kantach. Warto tu przyjechać na dłużej, gdy znikną jednodniowi wycieczkowicze, iść na spacer lub położyć się w cieniu palm i poczuć, jakby się miało ten kawałek raju wyłącznie dla siebie.

W pobliżu plaży Anse Source d'Argent można obejrzeć też zagrodę, w której umieszczono kilkadziesiąt olbrzymich żółwi seszelskich, których liczna populacja została sprowadzona tu z atolu Aldabra.

W pobliżu tej plaży mieści się też, widoczna na zdjęciu poniżej, rezydencja prezydenta Seszeli na wyspie La Digue.

Wracając z plaży Anse Source d'Argent i wjeżdżając do La Passe napotykamy katolicki kościół p.w. Wniebowzięcia NMP. Ponad 90% ludności La Digue stanowią katolicy. Pierwsza katolicka kaplica na wyspie została zbudowana w 1854 roku przez ojca Teofila przy wsparciu miejscowej ludności.

Plaża Anse Sévère, położona ok. 1 km na północ od La Passe, choć nie jest najbardziej fotogeniczną na La Digue, to jest ona niezłym miejscem na relaks. Rosnące przy niej drzewa takamaka zapewniają cień, a woda zachęca do kąpieli. W oddali widoczne są wyspy Praslin, Félicité i Île Coco.

Nieco dalej na północ leży plaża Anse Patates. Niewielka plaża obramowana jest, jak wiele plaż na Seszelach, granitowymi blokami.

Któregoś dnia udaliśmy się na wspaniałą plażę Grande Anse na południowo-wschodnim wybrzeżu La Digue. Jest to świetne miejsce do kąpieli i opalania się z jedwabiście miękkim piaskiem i czyściutką błękitną wodą. Pływanie bywa jednak niebezpieczne z racji silnych prądów. Nie ma tu również zbyt wiele cienia. Mimo tego, naszym zdaniem jest to najlepsza plaża na całej wyspie. Jest ona najdłuższą plażą La Digue. Podobnie jak wiele innych plaż, jest ona obramowana granitowymi blokami o obłych kształtach.

W znajdującej się tuż przy plaży Grande Anse niewielkiej restauracji można zjeść smaczny obiad i napić się zimniutkiego piwka. Posiłek umila obecność kolorowych ptaszków, czekających na smaczny kąsek.

A po obiadku warto wrócić jeszcze na plażę...

W wielu miejscach wyspy spotykamy ogromne, ale ponoć nieszkodliwe dla człowieka pająki...

 

Po pięciu dniach pobytu na tej rajskiej wyspie udajemy się główną ulicą La Passe do portu, skąd odpływamy promem na sąsiednią wyspę Praslin, którą pokaże w kolejnej relacji.

Dziękuję za uwagę.

Dana_N
Obrazek użytkownika Dana_N
Online
Ostatnio: 32 minuty 40 sekund temu
Rejestracja: 07 paź 2013

Brawo Ty!!!

Wszystkie zdjęcia widać Smile

Dodaj tutaj opis kolejnych wysp, będzie wszystko w jednym miejscu, jako relacja z jednego pobytu.

mabro
Obrazek użytkownika mabro
Online
Ostatnio: 15 minut 12 sekund temu
Rejestracja: 26 wrz 2013

Achernar - super inauguracja Twojego "tripkowania" Clapping Clapping Clapping

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Online
Ostatnio: 1 godzina 54 minuty temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Achernar, brawo Good  Piękny debiut na tripku, gratulacje !!! Swietnie sobie poradziłeś z wklejaniem  zdjęć, założeniem nowej relacji etc  ..a kierunek relacji to wciąż moje marzenie .

Cena biletów lotniczych miodzio , dawno takich nie widziałam.Chętnie tez bym takie złapała. A  powiedz czy nocleg na wyspie rezerwowałes wczesniej ?

No i ciekawostka skąd pochodzi nazwa wysp, nie wiedziałam o tym wcześniej .

No trip no life

achernar51swiat
Obrazek użytkownika achernar51swiat
Offline
Ostatnio: 11 godzin 9 minut temu
Rejestracja: 01 cze 2020

Mabro i Nel - dziękuję, szybko sobie poradziłem, ale to zasługa starszych stażem na "tripku", którzy udzielili mi porad. Pozdrawiam. Biggrin

Agata
Obrazek użytkownika Agata
Offline
Ostatnio: 1 miesiąc 5 dni temu
Rejestracja: 08 maj 2015

Pięknie, pięknie.. Wygląda bardzo zachęcająco.

Agaciorek

achernar51swiat
Obrazek użytkownika achernar51swiat
Offline
Ostatnio: 11 godzin 9 minut temu
Rejestracja: 01 cze 2020

Nel - oczywiście, noclegi, przeprawy promowe i samochody rezerwowałem wcześniej (przez stronę internetową niemieckiej firmy specjalizującej się w Seszelach, nie pamiętam w tej chwili adresu strony, ale jak znajdę to podam). Przy rezerwacji noclegów trzeba było zapłacić jakąś część kwoty (już nie pamiętam, czy było to 10 %, czy 15%) - resztę płaciło się na miejscu. A bilet lotniczy - udało mi się w październiku trafić na promocję w BA. Jeśli będziesz wybierać się na Seszele, pamiętaj o zabraniu gotówki - właściciele obiektów noclegowych zdecydowanie wolą zapłatę gotówką i to w EUR lub USD, a nie w rupiach (co jest też korzystne dla nas, bo nie płaci się prowizji za wymianę). Natomiast opłaty w sklepach, punktach gastronomicznych dokonywane są w rupiach, warto więc mieć gotówkę na wymianę. W obiektach o wysokim standardzie można oczywiście płacić kartą. I jeszcze jedno - wynajęcie samochodu daje dużą swobodę, ale jest to wydatek rzędu 40€/dobę (do tego dochodzi koszt paliwa, którego cena nie odbiega od cen europejskich). Alternatywnym rozwiązaniem jest korzystanie z taniej komunikacji publicznej - tylko na Praslin i Mahe (autobusiki kursują dość często, ale nie można w nich podróżować z większymi bagażami. Na La Digue idealnym rozwiązaniem jest wypożyczenie roweru, z czym nie ma najmniejszego problemu (ceny 100-150 rupii/dziennie). Warto pamiętać, że na Seszelach ruch jest lewostronny, ale po pewnym czasie można się do tego przyzwyczaić. Ja na początku bardzo często zamiast kierunkowskazu uruchamiałem wycieraczki. Pozdrawiam. Biggrin 

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Offline
Ostatnio: 4 godziny 19 minut temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Dużo informacji, piękne zdjęcia. Czekam na ciąg dalszy tylko tak mogę poznać te piękne miejsca. Uwielbiam takie klimaty.

Świetna fota.

Bye Zobacz mnie na Facebooku Relaks na drutach! Yes 3

Basia A.
Obrazek użytkownika Basia A.
Offline
Ostatnio: 3 godziny 54 minuty temu
Rejestracja: 15 lip 2017

Zdjęcia przecudne, te kolory

A musze powiedzieć, że architektura wyspy, zwłaszcza ten kościół (?)

Kojarzy mi się trochę z takimi starymi, amerykańskimi miasteczkami. To pewnie kwestia kolonizacji i podpatrywania innych kultur podczas podróży...

achernar51swiat
Obrazek użytkownika achernar51swiat
Offline
Ostatnio: 11 godzin 9 minut temu
Rejestracja: 01 cze 2020

Basiu, masz z pewnością rację, że to kwestia kolonizacji. Na Seszelach widać i wyraźnie czuje się, że większy wpływ na kulturowe oblicze wysp wywarli Francuzi, mimo, że ostatecznie wyspy zostały kolonią brytyjską. Po Francuzach pozostała religia, wiele zwyczajów, wpływy językowe, niektóre obiekty architektoniczne. Są też i wpływy angielskie - najbardziej rzucającym się w oczy jest lewostronny ruch pojazdów, a także urzędowy język angielski. Mieszkańcy znają na ogół oba języki - francuski i angielski, Pozdrawiam. Biggrin

achernar51swiat
Obrazek użytkownika achernar51swiat
Offline
Ostatnio: 11 godzin 9 minut temu
Rejestracja: 01 cze 2020

Agaciorek - mnie też zachęciły relacje innych obieżyświatów i nie zawiodłem się. Chętnie wróciłbym na te piękne wyspy. Pozdrawiam. Biggrin

Wyszukaj w trip4cheap