Irak 2004 - wojna, czy pokój?

7 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
achernar51swiat
Obrazek użytkownika achernar51swiat
Offline
Ostatnio: 11 godzin 5 minut temu
Rejestracja: 01 cze 2020
Irak 2004 - wojna, czy pokój?

To była szczególna podróż. W styczniu 2004 roku z inicjatywy MSZ zorganizowano pierwszy, po obaleniu dyktatorskich rządów Saddama Husajna, wyjazd polskiej misji gospodarczej do Iraku. Wśród uczestników misji jedno miejsce przypadło przedstawicielowi firmy, w której wówczas pracowałem. Ponieważ szef nie mógł jechać, padło na mnie. W Iraku byliśmy zaledwie 3 dni, a z uwagi na bardzo niestabilną sytuację polityczną nie było mowy o jakimkolwiek zwiedzaniu. Po Bagdadzie poruszaliśmy się w konwojach, chronionych przez uzbrojonych funkcjonariuszy BOR-u, ubrani w kamizelki kuloodporne. Program przewidywał jedynie wizyty w irackich agendach rządowych (ministerstwa), miejscowej izbie przemysłowo-handlowej oraz w CPA (Coalition Provisional Administration) - organie zarządzającym, powołanym przez koalicję, kontrolującą terytorium kraju, po interwencji wojskowej. Dlatego też Bagdad oglądaliśmy właściwie jedynie przez szyby samochodu. Stąd też zdjęcia z tej podróży nie są na pewno najlepsze, ale stanowią pewnego rodzaju dokument czasu. A ponieważ Iraku nie ma jeszcze na portalu i pewnie sporo czasu minie zanim kierunek ten otworzy się dla turystów, postanowiłem zamieścić tę galerię.

-----

Pierwszy etap podróży wiódł do Kuwejtu. Przybyliśmy tam późnym wieczorem i po zakwaterowaniu w 5-gwiazdkowym hotelu spędziliśmy noc przed wylotem do Bagdadu. Ponieważ wyjazd na lotnisko wojskowe, z którego odlatywaliśmy do Iraku, miał miejsce wcześnie rano, nie było czasu aby nacieszyć się luksusowymi warunkami w kuwejckim hotelu. Po śniadaniu i zrobieniu kilku zdjęć, wyjechaliśmy na lotnisko.

Po krótkiej podróży autobusem, wjechaliśmy na teren dowództwa Kuwejckich Sił Lotniczych.

Po mniej więcej 2-godzinnym oczekiwaniu, załadowano nasz bagaż i mogliśmy zająć miejsce w transportowym Herculesie C-130 US Air Force. Wraz z nami samolotem tym leciała do Bagdadu grupa amerykańskich żołnierzy.

W czasie lotu mieliśmy nawet okazję zajść do kabiny pilotów...

Po przylocie do Bagdadu, Amerykanie przetransportowali nas najpierw do siedziby CPA, a po pierwszym spotkaniu - do hotelu w mieście. W tzw. "międzyczasie" zaopatrzono nas w kamizelki kuloodporne, a do Amerykanów dołączyli uzbrojeni ochroniarze BOR-u, którzy zajmowali się później organizowaniem naszego przemieszczania się po Bagdadzie. Na ulicach miasta często spotykało się posterunki wojsk amerykańskich, a dostęp do wielu instytucji publicznych był chroniony także przez miejscową policję (ku naszemu zdziwieniu - często nieumundurowaną) oraz utrudniony przez różnego rodzaju zapory i bariery, uniemożliwiające szybki dojazd do nich pojazdom, które nie zostały skontrolowane.

Również u wylotu ulicy, przy której zlokalizowana jest ambasada RP ustawiono posterunek amerykański, a samą ulicę przegrodzono betonowymi zaporami, zmuszającymi kierowcę do porusszania się "slalomem" z minimalną prędkością. Sam budynek ambasady odgrodzony został od domów stojących po drugiej stronie ulicy widocznym na jednym ze zdjęć betonowym murem.

Pamiątkowa fotka.

Trochę widoków irackiej stolicy zza szyb samochodu.

Widoki z okna naszego pokoju hotelowego w Bagdadzie.

Na rozmowach w jednej z irackich instytucji państwowych.

Przejazd przez most na Tygrysie.

Krótki postój w bazie amerykańskiej przed wyjazdem z Bagdadu i obrazki z drogi na lotnisko.

Ładny meczet widziany z drogi na lotnisko.

Na lotnisku w Bagdadzie.

Po godzinnym locie lądujemy na lotnisku w Kuwejcie. A wieczorem tego samego dnia, po bankiecie w ambasadzie RP, odlatujemy via Amsterdam do kraju.

Dziękuję za uwagę.

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Online
Ostatnio: 40 minut 39 sekund temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Wow, ale ci się gratka trafiła z takim wyjazdem. Oryginalny kierunek ! To przecież kraj już od dawna zupełnie nieturystyczny.Nie bałeś się trochę ?

Zabieram się za czytanie

No trip no life

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 2 godziny 29 minut temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

przecz6ytałam i obejrzałam z dużym zainteresowaniem....; no fakt- nieźle Ci sie trafiło! - Irak to od lat- totalnie nieturystyczne miejsce i nigdy nie bedzie w zasiegu wielu....

ale tych dwóch! - to juz od samego patrzenia na ich miny - drżę ze strachu! Biggrin

Piea

achernar51swiat
Obrazek użytkownika achernar51swiat
Offline
Ostatnio: 11 godzin 5 minut temu
Rejestracja: 01 cze 2020

Nel i Piea, w tym czasie kiedy byliśmy w Iraku, było tam względnie spokojnie - było to zaledwie kilka miesięcy po interwencji wojsk koalicji antysaddamowskiej i wielu ludzi miało nadzieję, że nastąpi szybka poprawa sytuacji, co - jak wiemy - nie nastąpiło. Siły Saddama były rozbite, on sam ukrywał się, a fundamentalistyczne organizacje islamskie były jeszcze stosunkowo słabe. Oczywiście, zamachy zdarzały się, ale nie były tak częste, jak później. W zapewnienie bezpieczeństwa całej grupie zaangażowane było wiele osób. Poruszaliśmy się kolumną samochodów w towarzystwie uzbrojonych żołnierzy amerykańskich lub pracowników polskiego BOR-u. Wszyscy musieliśmy nosić kamizelki kuloodporne. Posiłki (poza śniadaniami, które serwowane były w hotelu, wejścia do którego strzegli też uzbrojeni ochroniarze) spożywaliśmy w naszej ambasadzie. Oczywiście, o żadnych spacerach, czy zwiedzaniu Bagdadu nie było mowy. Było to ciekawe doświadczenie, zapewniające odpowiednią dawkę adrenaliny, choć niekoniecznie przyjemne, bo pewne obawy były... Pozdrawiam. Biggrin

Jorguś
Obrazek użytkownika Jorguś
Offline
Ostatnio: 1 dzień 13 godzin temu
Rejestracja: 13 wrz 2013

No, Achernar - rozbiłeś bank tą relacją.

Jorguś

achernar51swiat
Obrazek użytkownika achernar51swiat
Offline
Ostatnio: 11 godzin 5 minut temu
Rejestracja: 01 cze 2020

Jorguś. Iraku nie było na portalu i pewnie długo nie będzie. Więc uznałem, że warto choć trochę zapełnić tę lukę... Pozdrawiam. Biggrin

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Online
Ostatnio: 40 minut 39 sekund temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Doczytałam..i szok Shok

To z pewnością niesamowite doświadczenie..sam lot czymś takim to już przeżycie 

Masz rację, pewnie szybko nie będzie kolejnej relacji z tego kraju

Co przeżyłeś to twoje,ale fajnie,ze się z nami dzielisz wspomnieniami Yes 3

No trip no life

Wyszukaj w trip4cheap