Mauritius widziany moimi oczami ))) już myślę o powrocie

135 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Offline
Ostatnio: 1 tydzień 12 godzin temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

W parku można zobaczyć również ogromne skupiska nietoperzy,zagrodę z żółwiami,która jest jednak marną atrakcją,niezliczoną ilość wielkich drzew z wystającymi korzeniami i rozłożystymi gałęziami,oraz dom kolonialny nazywany Chateau de Mon Plaisir.

W parku spędziliśmy chyba z trzy godziny.Zachwycił nas całkowicie.Uwielbiamy takie miejsca gdzie można spotkać rosliny,których nie widzieliśmy jeszcze w naszych rozmaitych podróżach a tutaj było tego trochę.
Jest to też świetne miejsce dla osób, które mają dosyć upałów i szukają miejsca, gdzie można pooddychać rześkim powietrzem i pospacerować w zacienionych alejkach  Biggrin my do takich ludzi nie należymy ale dzień był wyjątkowo upalny więc cieszylismy się ,że tam jesteśmy.
Jedyny minus tego miejsca to komary....jest ich bardzo dużo i lepiej mieć ze sobą jakiś repelent.My akurat byliśmy na to przygotowani i mieliśmy coś ze sobą ale wielu turystów korzystało z naszej życzliwości.Repelenty można za przysłowiowe grosze zakupić w każdym supermarkecie na wyspie.
Pamiętajcie ,że będąc na Mauritiusie nie można tego miejsca odpuścić.

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Offline
Ostatnio: 9 godzin 2 minuty temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Ogród piekny !!!

nie dotarłam do niego,może następnym razem ? bo na pewno warto

No trip no life

Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Offline
Ostatnio: 1 tydzień 12 godzin temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

No to teraz kierunek stolica.

Do stolicy jedziemy prosto z ogrodu botanicznego.Autobus jedzie około godzinki i kosztuje 34 rupie.
Jak pisałam w pierwszej części Port Louis ma dwa dworce autobusowe.My wysiadamy na tym skąd przyjeżdżają autobusy kursujące na trasach po północnej części wyspy czyli Immigration Sqare i stąd zaczynamy zwiedzanie stolicy.
Od razu mówię ,że odpuściliśmy sobie zwiedzanie muzeów bo to nie nasza bajka.

Kilka fotek z dworca))

Przed przyjazdem tutaj naczytałam się różnych opinii o tym miejscu ale zawsze lubimy mieć swoją.Może to miejsce nas nie zachwyciło ale cieszę się ,że tutaj byliśmy i sami moglizmy zobaczyć tą pozostałość po kolonializmie.
Port Louis to mieszkanka wielokulturowa.Nowoczesność przeplata się tutaj z zaściankiem a sterylny porządek z kupieckim nieładem-klimat dla nas idealny.

Miasto zaprojektowanie podobnie jak europejskie średniowieczne miasta, wokół Starego Miasta powstały nowsze przedmieścia. Port Louis nie ma jednego określonego charakteru, można zobaczyć wpływy francuskie, brytyjskie, holenderskie, hinduskie, arabskie i chińskie. Totalny mix! 
Dworzec ,na którym wysiedliśmy to totalny zgiełk z uporządkowanym nieładem-sama nie wiem jak w tym wszystkim się odnalezliśmy.

Pierwsze kroki skierowaliśmy do jednego z licznych kantorów,bardzo mocno strzeżonym-do wymiany waluty wystarczy dowód osobisty-w których kurs jest najlepszy.
W tym całym nieładzie jaki tutaj panuje chyba pierwszy raz nie mogliśmy połapać się na maps.me -pełno tutaj było na ulicach remontów,zakazów,nakazów  Biggrin przez co ciężko nam było trafić Caudan Waterfront.

Caudan Waterfront-jest to rozległa promenada z licznymi restauracjami, kawiarenkami, kinami i dyskotekami. Idealne miejsce na spacer i obiad! no i oczywiście ze słynnymi parasolkami.Część tego miejsca było również w remoncie więc widoki były mocno ograniczone.
W okolicach tego miejsca zajrzeliśmy również do Craft Market ,który był bardzo polecany do zrobienia zakupów ale asortyment był tutaj bardzo ubogi.

Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Offline
Ostatnio: 1 tydzień 12 godzin temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

Idealnym miejscem na zakupy jest za to Bazar Central.

Jest to ogromny bazar w centrum miasta, można tu kupić chyba wszystko! Oprócz zakupów pamiątek zatrzymaliśmy się tutaj również na posiłek za przysłowiowe grosze.

Spacerując między atrakcjami możemy zobaczyć ogromne europejskie wpływy w architekturze. Co ciekawe w Port Louis jest dużo kościołów katolickich. Moim zdaniem jest dość bezpiecznie, ani razu nie czuliśmy, że ktoś chce nas naciągnąć, bo jesteśmy biali. 

Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Offline
Ostatnio: 1 tydzień 12 godzin temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

Rozczarowała nas bardzo w stolicy China Town...oprócz chińskiej bramy nic tutaj nie kojarzyło nam się z dzielnicami chińskimi widzianymi w innych krajach.Jedyne interesy jakie robią tutaj chińczycy to sklepy z akcesoriami metalowymi i hydraulicznymi Biggrin 

Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Offline
Ostatnio: 1 tydzień 12 godzin temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

Obok China Town znajduje się najstarszy meczet na wyspie - Mosquee Jummah.
Meczet został zbudowany w XVIII w. Jest w białym kolorze z rzeźbionymi motywami turkusowymi w stylu kolonialnym ale z motywami arabskimi. Można wejść na dziedziniec wejściem od strony dzielnicy chińskiej. Budowla bardzo odbiega i pięknie wygląda na tle szarych budynków miasta.Chociaż wnętrze trochę rozczarowuje to warto tutaj zajrzeć.

 

ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Offline
Ostatnio: 7 godzin 10 minut temu
Rejestracja: 31 maj 2016

...Żeluś, gdzie jesteś !?????

obiecałaś nas zasypywać fotorelacjami !!!!

...nie wierze,że to już koniec mauritiusowych wakacji !????

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Offline
Ostatnio: 1 tydzień 12 godzin temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

Jestem ,jestem poświątecznie)) i lecę dalej Smile

Co jeszcze spodobało nam się w stolicy?? parki...z pieknymi palmami królewskimi i wielkimi drzewami z wiszącymi lianami.
W stolicy zabawiliśmy do wieczora...ale pamietając ,że autobusy jeżdżą tylko o zmroku do około 18 tej ruszyliśmy na dworzec i szybko odnajdując odpowiedni autobus pojechaliśmy do hotelu.
Jutro zmiana miejscówki.

Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Offline
Ostatnio: 1 tydzień 12 godzin temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

Dziś przenosimy się do naępngo hotelu a co za tym idzie przenosimy się na południe wyspy na Półwysep Le Morne.Jeden ,jedyny hotel jaki bralialiśmy w tym rejonie pod uwagę,ze względu na jego położenie to Dinarobin Beachcomber Golf Resort & Spa.Mimo tego,ze cena tego hotelu w listopadzie była dwa albo i więcej razy wyższa niż w innych terminach a do tego w tym czasie w hotelu sesję do gazet miały miski nastolatek z Francji co sprawiło ,że w części Dinarobin przyjmowali mniej gości musieliśmy koniecznie tutaj zawitać.

Tak też się stało,miejsca zabukowane-zaryzykowaliśmy nawet,żeby było troszkę taniej i wzieliśmy Honeymonn Biggrin

Z Le Palmiste wymeldowalismy się zaraz po wczesnym śniadanku i juz po ósmej ,z umówionym dzień wcześniej kierowcą jechaliśmy na południe.Odległość około 70-80 km,rano jeszcze nie było tak dużych korków ale podróz trwała i tak z półtorej godziny.Za transport wyszło około 60 euro ale kierowca zażyczył sobie zapłaty w rupiach.Na tyle samo byliśmy umówieni na powrót-na całe szczęście tyle rupi mieliśmy więc spokojnie w Dinarobinie mogliśmy kierowcy zapłacić.

Zbliżając się w okolice Le Morne krajobraz się zmienia.Plaże tutaj niespecjalne -jakieś zalewiska,namorzyny i kolor wody nieprzyjemny.Jednak im bliżej Dinarobina to znika zabudowa i pojawiają się piękna roślinność i taki widok prowadzi nas do hotelu chyba ze trzy -cztery kilomerty.

Najpierw przez długi kawałek ciągnie się teren Paradis Beachcomber Golf Resort & Spa a właściwie pola golfowe ,które są usytuowane właśnie przy tej części Dinarobina i cały czas towarzyszy nam cudowny widok na Le Morne Braband.

Dojeżdzamy do bramy Dinarobina skąd jeszcze kawałek mamy do głównego lobby.

Portier sprawdza nas na liście gości i zezwala na wjazd na teren hotelu Smile

Wiem,że będzie nam się tutaj bardzo podobać.Przypomniała mi się sytuacja z Constance Lemuri na Praslinie i taki sam początek pobytu w tamtym hotelu.

Przed samym lobby obsługa zabiera od nas bagaże i zaprasza do lobby na poczęstunek i bardzo sprawny meldunek.Przy meldunku oczywiście spisanie numerów kart kredytowych bo na terenie hotelu obowiązuje rozliczenie bezgotówkowe.

Widok z lobby jest cudowny.Ja już najchętniej zostawiła bym wszystkie bagaże w przechowalni i zaczęła spacerować po tych cudownych terenach.

Jako,że mieliśmy wykupione Honeymoon ,trochę miałam obawy czy na miejscu nie zażądają od nas certyfikatu ślubu a musi być on ważny do 6-ciu miesięcy po ślubie Biggrin albo czy w przypadku jego braku nie każą nam dopłacać różnicy do najtańszego pokoju jaki został Yes 3 a spora by była.Niemniej jednak na taką dopłatę byliśmy przygotowani.

Na miejscu jednak niespodzianka...meldunek zamiast od 14-tej dostalismy od 9-tej a wymeldować mogliśmy się zamiast o 12-tej też o 14-tej.

Więc zaraz za momencik byliśmy już w meleksie a nasz konsjerż,którego nam przydzielono zawiózł nas do naszego lokum.Chociaż nie lubię tych leleksów bo wolę spacerować po terenach hotelu pieszo to tym razem nie protestowałam bo po pierwsze jak najszybciej chciałam być w apartamencie a po drugie było to spory kawałek.Oczywiście po drodze meleks  obwiózł nas po większości terenu hotelowego i pokazał gdzie co się znajduje - iak z wrażenie niczego nie zapamiętałam ....obchód zostawiłam sobie na pózniej.

Dave Gahan
Obrazek użytkownika Dave Gahan
Offline
Ostatnio: 1 rok 8 miesięcy temu
Rejestracja: 23 maj 2017

Fajnie sie czyta ale nastapila dluzsza przerwa. Czy bedzie jeszcze ciag dalszy? Wszelkie informacje o tym hotelu mile widziane.

Strony

Wyszukaj w trip4cheap