--------------------

____________________

 

 

 



Kostaryka prawie aktywnie

86 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
Jorguś
Obrazek użytkownika Jorguś
Offline
Ostatnio: 15 godzin 37 minut temu
Rejestracja: 13 wrz 2013
Kostaryka prawie aktywnie

W Kostaryce byliśmy od 12 do 21 lutego, oczywiście tego roku.

Przelot był liniami KLM, z Warszawy do Amsterdamu i dalej przesiadka do San Jose i oczywiście tak samo droga powrotna. Nie było to najszczęśliwsze z uwagi na czas oczekiwania na te przesiadki. W pierwszą stronę wylecieliśmy o 6.05, w Amsterdamie byliśmy po 2 godzinach. Na Schiphol czekaliśmy na samolot do San Jose do 12.40. W stolicy Kostaryki samolot lądował o 17.25 (podaję zawsze wg czasu miejscowego). Potem leciał jeszcze z kilkoma osobami do Panama City. To się da jeszcze bez problemu przetrzymać. Jak leciałem przed laty do Pekinu z przesiadką w Moskwie to czekaliśmy na Szeremietewie 12 godzin, ale byłem o 100 lat młodszy  Biggrin

Powrót był znacznie gorszy. Po całym dniu zwiedzania (z pobudką o 5.00 rano) wylot mieliśmy o 19.10 i niestety polecieliśmy 55 minut do Panamy. Po 1,5 godziny postoju ruszyliśmy nad Atlantyk. Lądowanie w Amsterdamie o 14.45. Niestety, samolot do Warszawy dopiero o 21.30 i w stolicy wylądowaliśmy pół godziny przed północą. Były wcześniejsze rejsy z Amsterdamu do Warszawy, ale liniami LOT, a mieliśmy KLM.

Jeżeli chodzi o przelot to punktualny i spokojny. Turbulencji prawie nie było, a jeśli już to minimalne.Jedzenie dobre, w pierwszą stronę aż 3 razy, na powrocie dwa, bo przelot nocą. Kilka razy rozdawano wodę w butelkach, zawsze miałem zapas 2-3 butelek. I szok z którego nie mogę wyjść do dzisiaj. Z zimnych napojów duzy wybór, z alkoholi piwo i wino. Kropka, nic mocniejszego, nawet do kupienia. Może mnie rozpieścili w Emirates darmową whisky, ale tak na prawdę KLM to pierwsze w moim życiu linie lotnicze co chcą ze mnie zrobć AA. Wstrząsające...

Jorguś

Jorguś
Obrazek użytkownika Jorguś
Offline
Ostatnio: 15 godzin 37 minut temu
Rejestracja: 13 wrz 2013

Po wylądowaniu czekał na nas bus i był kłopot. Ludzie weszli (grupa liczyła 19 osób). Jak wepchnęli walizy nie wiem. Pilot siedział na skrzyni biegów.

Podróżowanie busem na krótkich dystansach i w miastach było sensowne. Na szczęście na dłuższe trasy podstawiano autokar.

Na początek usłyszeliśmy, że program z RT można wyrzucić, bo (nie wiem czy nasz pilot czy obsługujace nas biuro kostarykańskie) ułożyli własny. Nawet wygospodarowali jeden dzień wolny na ich fakultet. Ale całość z programu RT została zrealizowana.

Pojechaliśmy do hotelu Holliday Inn w samym centrum San Jose, dalej kolacja i nocleg. Krótki, bo jak tu spać przy 7 godzinach zmiany strefy czasowej.

Co do jedzenia to schemat był. Rano jajecznica, ryż z fasolą, jakaś kiełbaska, warzywa i owoce (boskie ananasy). Kolacja to ryż, czasem ziemniaki w mundurkach i mięso. Mięso oznacza wołowinę, sporadycznie wieprzowinę. Kurczaki to nie jest mięso tylko ptaki. Do tego do wyboru różne pasty (makaron), jakbyśmy byli we Włoszech. I jeszcze burgery.

Spać w Hollidayu fajnie, choć wnętrze bardziej jak z okresu późny Gierek. Z dachu panorama na San Jose.

Jorguś

Jorguś
Obrazek użytkownika Jorguś
Offline
Ostatnio: 15 godzin 37 minut temu
Rejestracja: 13 wrz 2013

Jeszcze wpomnę o pieniądzach. Wymieniliśmy na lotnisku 100$ i to błąd. Zawsze tak robię wiedząc, że stracę bo w kantorach jest lepszy kurs. Ale tutaj różnica była ponad 20%.

Wiedziałem, że Kostaryka jest krajem dwuwalutowym i wszędzie można płacić dolarami. Trzeba mieć jednak wielki zbiór małych nominałów, bo resztę wydają (nie zawsze ale najczęściej) w colonach.

Za to pieniądze mają cudowne (plastikowe nie papierowe).

Jorguś

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Offline
Ostatnio: 18 godzin 55 minut temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Ciekawa jestem na ile program sie róznił się od tego co ja byłam z Itaki.. Kostaryka bardzo, bardzo mi sie podobała i bardzo chętnie bym wróciła .Ciekawa więc jestem twoich wrażeń 

Hm.. faktycznie dziwne, że alkoholu nie było do kupienia na pokładzie , zawsze przecież  jest.

No trip no life

Jorguś
Obrazek użytkownika Jorguś
Offline
Ostatnio: 15 godzin 37 minut temu
Rejestracja: 13 wrz 2013

Następnego dnia wczesnnym rankiem (rzeczywiście spać się nie dało) przejechaliśmy do Parku Narodowego Wulkanu Irazu - najwyższego wulkanu Kostaryki (3432 m.n.p.m,) oraz jednego z bardziej aktywnych. Irazu (bądź jak nazywają go mieszkańcy - Kolos), to pięć kraterów, z czego jeden (Diego de la Haya) stanowi jezioro kraterowe. I tu jedno z moich wiekszych rozczarowań. Na zdjęciach w necie jezioro wygląda ślicznie. My podjeżdżamy, a tu jeziorka nie ma. Wiem, że pora sucha, ale deszcze były prawie każdego dnia. Widocznie przed naszym przylotem parę dni było sucho.

Do kraterów podchodzi się z parkingu, można też z góry popatrzeć. Kawałek drogi był, ale nas podrzucił autokar. Niesamowite wiatry. Bez kurtki, kaptura człowiekowi by głowę urwało. Dziwne uczucie - prawie 30 stopni i przenikliwe zimno.

Jorguś

Jorguś
Obrazek użytkownika Jorguś
Offline
Ostatnio: 15 godzin 37 minut temu
Rejestracja: 13 wrz 2013

W drodze powrotnej wizyta w Cartago - mieście będącym pierwszą stolicą Kostaryki (do 1823 r.) i dwukrotnie zniszczonym przez Irazu. Oprócz spaceru po starówce i targowisku wizyta w imponującej bazylice Najświętszej Marii Panny od Aniołów, patronki Kostaryki. 

Jorguś

Jorguś
Obrazek użytkownika Jorguś
Offline
Ostatnio: 15 godzin 37 minut temu
Rejestracja: 13 wrz 2013

Basílica de Nuestra Señora de los Ángeles czyli Bazylikę Matki Bożej Anielskiej zbudowano ją w miejscu, gdzie w XVII wieku wieśniaczka znalazła figurkę czarnej Madonny La Negrity i zabrała do domu. Następnego dnia figurka zniknęła i znowu była tam gdzie dzień wczesniej. I tak się historia powtarzała, aż została oddana do kościoła. Proboszcz nie chciał wierzyć w tą historyjkę, aż następnego dnia figurka mu oczywiście zniknęła i była tam gdzie za każdym razem.

W bazylice figurka znajduje się w ołtarzu głównym, przy wyjściu można odnależć makietę bazyliki z najświetniejszego okresu. Obok specjalną ścieżką dochodzi się do miejsca gdzie stoi kopia i to jest to właściwe miejsce, gdzie znaleziono La Negritę. Komentarza nie będzie. Miejsce to jest obecnie głównym religijnym centrum pielgrzymkowym Kostaryki, ze względu na obchody Madonny Anielskiej 2 sierpnia każdego roku.

 

Jorguś

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Offline
Ostatnio: 18 godzin 55 minut temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Ojej .. faktycznie , nie ma słynnego jeziorka, szok. Na fotkach w necie tak pięknie wygląda

Ależ szkoda, choć sam wulkan tez ciekawy i warto zobaczyć 

No trip no life

papuas
Obrazek użytkownika papuas
Offline
Ostatnio: 5 godzin 56 minut temu
Rejestracja: 22 maj 2021

a mnie się podoba i bez jeziorka   Biggrin   chociaż strasznie wysoko   Sad      niby ...   człowiek nie wielbłąd i pić musi   ale przecie jakoś te godziny lotu da się wytrzymać   nie ma to trudno - będzie na ziemi

papuas

Jorguś
Obrazek użytkownika Jorguś
Offline
Ostatnio: 15 godzin 37 minut temu
Rejestracja: 13 wrz 2013

Wracając do hotelu zaliczamy jeszcze spacer po mieście (znaczy po San Jose), w tym wizytę w Muzeum Jadeitu, rzadkiego półszlachetnego kamienia o pięknym, zielonym kolorze. Samo muzeum posiada ponad 7000 niezwykłych eksponatów i uznane jest za jedną z najlepszych placówek tego typu w całej Ameryce Łacińskiej. Na szczęście tylko zbiory z jednego piętra, a są trzy.  Oprócz tego budynek opery z popiersiem Chopina, parlament, gmach poczty, pasaż i katedrę, byle jaką z zewnątrz a bardzo ładną pośrodku.

Ponieważ na następny dzień (ten wygospodarowany wolny) większość zapisała się na całodniowy fakultet - rejs na Wyspę Żółwi za 140$, my powtarzamy zwiedzanie San Jose samodzielnie. Tak więc zdjęcia stolicy są z dwóch dni.

A na Wyspie Żółwi nie ma żółwi tylko kawałek plaży i opalanie. Nie dla mnie taka zabawa.

Jorguś

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Offline
Ostatnio: 18 godzin 55 minut temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Tutaj na kawce siedziałam , piękne wnętrza

No trip no life

Strony

Wyszukaj w trip4cheap