Gruzja państwo w Azji na Kaukazie Południowym

72 wpisów / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
Bea37
Obrazek użytkownika Bea37
Offline
Ostatnio: 1 rok 5 miesięcy temu
Rejestracja: 04 wrz 2013
Gruzja państwo w Azji na Kaukazie Południowym

Jakoś nie miałam serca do napisania relacji na "wakacjach"

Tutaj coś skrobnę bo może komuś się przyda, a Gruzja to przepiękny kraj naprawdę wart polecenia aby go na własna rękę zobaczyć.

Do Tbilisi przylecieliśmy ok 3.00 w godzinach porannych. Zamówiliśmy sobie z hotelu shattel bus na 5 osób , koszt 50 lari, czyli ok 100 pln. Kilka godzin snu, czas na odpoczynek. Śniadanie i w drogę po mieście i tak przez 2 dni:

- najstarsza świątynia miasta: Katedra Sioni, gdzie znajduje się tajemniczy Krzyż Św. Nino, oraz Świątynia Metechyjska i wiele innych

-wjechaliśmy kolejką (wagonikami) na górujące nad miastem wzgórze z ruinami Twierdzy Narikala, z którego roztacza się wspaniała panorama Tbilisi., a u podnóża stoi pomnik założyciela Tbilisi

- na wzgórzu jest z pomnik Matki Gruzji Niny ,a wieczorem rozciąga się niesamowita nocna panorama miasta.

- Muzeum Państwowe, Operę, Teatr Rustawelego, Pałac Gubernatora, budynek Parlamentu – to z zewnątrz zobaczyliśmy przy głównej ulicy

- byliśmy na Kaczyńskiej Avn.

Szwendaliśmy się po starym mieście zmieniając kafejki gdzie degustowaliśmy wino i zakończyliśmy dzień w super restauracji z gruzińskim jedzeniem i muzyką

Kolejnego dnia kontynuowaliśmy zwiedzanie , wjechaliśmy na wzgórze gdzie jest super park rozrywki Mtatsminda i widoki na całe Tbilisi i okolice. Na wzgórzu jest również wieża telewizyjna i olbrzymia karuzela, takie Londyńskie oko. Tego dnia zobaczyliśmy nowy, bo wybudowany ok 1998r największy kościół w Gruzji i podobno na Zakaukaziu St Trinity.( Sobór Trójcy Świętej). Trafiliśmy na targ staroci, który jest tam codziennie i jest niesamowicie rozległy, można tam kupić wszystko (stare, brzydkie, ładne, przydatne, porcelana, rogi, części zamienne, biżuteria, obrazy, monety, biała broń, szmalc mydło i powidło) – fajne miejsce

Wieczorem wybraliśmy się do bani. Miejsce niesamowite z pięknymi kaflami i mozaikami, dostaliśmy „pokój” kąpielowy tylko do swojej dyspozycji, dzbanek herbaty, napoje rozweselające można wnosić. Dodatkowo zamówiliśmy peeling i masaż polecam, jakże inne doświadczenia od europejskich.

Kolejnego dnia wyruszyliśmy z Tbilisi do Gori, Uplisciche i Mccheta

Przejazd do Gori, miejsca urodzin Iosifa Wissarionowicza Dżugaszwili, spacer po Stalin Avenue, którą zamyka monumentalne Muzeum Stalina wraz ze stojącym przed nim wagonem-salonką oraz jednym z ostatnich istniejących pomników dyktatora. Tragedia nie polecam, z różnych powodów…… Samo muzeum bardzo słabe, wstęp do muzeum , salonki i domu 15 lari, .

Wycieczka do Uplistsiche – jednego z największych starożytnych skalnych miast Gruzji. Położone jest na wysokim brzegu rzeki Kury, jego powstanie datuje się na V w p.n.e. Było tam pięknie i niesamowicie, wiatr chciał nas porwać.

W drodze powrotnej zwiedzanie starożytnej stolicy Gruzji - Mcchety. W Mcchecie zwiedzimy jeden z najważniejszych kościołów Gruzji – katedrę Sveti Cchoveli. Ogrom tej świątyni zmusza do refleksji nad bogatą historią Gruzji. Rangę sanktuarium podkreśla fakt przechowywania w nim relikwii Chitonu Chrystusa.

Tam był nasz pierwszy nocleg nie w hotelu, a w domu u popa, tzw. family house. Miejscówka godna polecenia. Na dzień dobry pop pokazał nam swoją piwniczkę i zachęcał do częstowania się, nalał wina do 5 litrowego słoja i polewał, żonę poprosił o przygotowanie przekąsek, robiło się wesoło i „groźnie”, wieczór chyba by się dla nas zbyt szybko skończył w tym tempie. Grzecznie podziękowaliśmy za gościnę i powiedzieliśmy , że idziemy do restauracji na co pop wręczył nam 2l dzban wina i do restauracji kazał iść z pobłogosławionym napojem. Oczywiście w restauracji to nie jest problem że mamy swój napój rozweselający.

Rano pierwsze nie hotelowe śniadanie. Na trasie naszej podróży w zależności od regionu na śniadanie dostawaliśmy różne specjały. Dobre sery domowej roboty, jogurty, konfitury, herbaty z pysznych kompozycji ziół.

W Mccheta żona popoa po śniadaniu raczyła nas koniakiem i cały czas powtarzała, że tylko ciut, ciut i że na jedną nóżkę i na drugą i że Pan Bóg lubi Trójcę Świętą……

Pomimo naszego sprzeciwu, że musimy jechać autem twierdziła, że to żaden problem.

Na do widzenia pop wręczył nam na drogę 3 litry wina, a żona popa wręczyła mnie i mojej koleżance piękne pierścionki własnej roboty.

I już w południe (a miało być rano po śniadaniu) wyruszyliśmy w drogę.

Jechaliśmy naszym wypożyczonym samochodem terenowym przez Zhinvali do Ananuri, a dalej do Kazbegi tzw drogą wojenną – i to jest przeżycie, rollercoaster to pestka. Droga na mapie jest zaznaczona jako autostrada. Dla wytłumaczenia droga jest szutrowa kamienista, wyboista z milionem olbrzymich dziur. Jest jedną z dwóch dróg , która prowadzi do przejścia granicznego z Rosją, więc jechały nią duże ilości tirów, marszrutki, auta osobowe, ruch bardzo duży. To jest przeżycie samo w sobie, ale do odważnych świat należy, a widoki gór rekompensują wszystko.

W Ananuri, zwiedzanie XV- wiecznej twierdzy, położonej malowniczo nad rzeką Aragwi. Przejazd Gruzińską Drogą Wojenną przez przeł. Krzyżową 2379 m n.p.m. – najwyższy punkt tej trasy - do Kazbegi. Po drodze postój w miejscu, gdzie ze zbocza przy drodze wypływa woda tworząc trawertyny, przypominające tureckie Pamukkale.

Nocleg w Kazbegi znalazł się samJ tzn przy wjeździe stoją panowie wynajmujący pokoje w family housa (ch). Mięliśmy pokój z widokiem na Tsminda Sameba i Kazbeg. Właściciel z żoną okazali się bardzo gościnnymi Gruzinami (już nas nie powinno to dziwić , a jednak) oczywiście biesiadzie z pysznym lokalnym jedzeniem nie było końca i lekko sponiewierani grubo po północy poszliśmy spać, no bo na rano mięliśmy plany wyjścia w góry.

Kazbegi to stolica Chewi, rejonu Gruzji położonego już na północnych stokach Kaukazu!

Rano ruszyliśmy jednak naszym wozem terenowym do Tsminda Sameba, cerkwi i klasztoru będących jednymi z najbardziej malowniczo położonych obiektów sakralnych w tej części świata! Tam spacer na przełęcz, z której rozciąga się wspaniały widok na szczyt góry Kazbek 5047m n.p.m. oraz wypływający spod niego lodowiec Gergeti.

Powrót Gruzińską Drogą Wojenną do Telawi, gdzie po drodze zaliczaliśmy kolejne klasztory i świątynie. W Telawi zatrzymaliśmy się na kolejny nocleg, i o dziwo wieczór spędziliśmy jak zwykle tak samo, dużo jedzenia, dużo wina, dużo chachy, dużo śmiechu i zabawy.

Z Telawi wyruszyliśmy to miasta miłości Sighnaghi, dech zaparło nam w piersiach, piękne miasteczko, bardzo urokliwie położone, widoki niezapomniane. Na bardzo płaskim terenie z widokiem na Kaukaz wyrasta nagle olbrzymia góra i na niej jest to miasteczko. ulokowaneg na wzgórzu z malowniczym widokiem na dolinę rzeki Alazani, a także pasmo gór Kaukaz. Sighnaghi otoczone jest 4,5 km pasem XVII-wiecznych murów obronnych, a tutejsza twierdza była uważana za jedną z najlepszych w całej Kakheti, wstęp na mury i baszty jest bezpłatny, zresztą jak wszystko w Gruzji (na prawie wszystko).

W Sighnaghi również mieszkaliśmy na kwaterze i jak zwykle……

Standard kwater, które wybieraliśmy był bardzo podobny, duże pokoje z łazienkami, z reguły łoża małżeńskie, bardzo czysto, we wszystkich miejscach w jakich mieszkaliśmy kawa i herbata ogólnie dostępna. Nam nie był to potrzebne, ale dostęp do kuchni wszędzie również zapewniony.

Z miasta miłości bezpiecznie wróciliśmy do Tbilisi gdzie poszwędaliśmy się po mieście i zjedliśmy nasz ostatni pyszny lokalny posiłek.

Lot powrotny był o masakrycznej porze 4.00....

Chętnie wstawiłabym kilka zdjeć jednak jakoś słabo z tym sobie radzę, może ktoś na priva tak łopatologicznie by mi wytłumaczyłUnknw

Bea

lordowski (nieaktywny)
Obrazek użytkownika lordowski

suuuper, a zdjęcia będą..?? Gruzja chodzi za mna od jakiegoś czasu....

Bea37
Obrazek użytkownika Bea37
Offline
Ostatnio: 1 rok 5 miesięcy temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

no jasne i zdjęcia by były tylko jak Sad

Bea

marinik
Obrazek użytkownika marinik
Offline
Ostatnio: 6 miesięcy 5 dni temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

Bea - podasz wiecej informacji o stronie technicznej tego wyjazdu? Jak rozumiem - ekipa 5-osobowa i calosc realizowana wlasnym sumptem? Samochod wynajety? Z kierowca, czy bez? miejsca noclegowe poszukiwana juz na miejscu czy jakos rezerwowane z wyprzedzeniem?

Tez sie przymierzam i szczerze mowiac - sklaniam sie ku biuru Czajka Travel, bo wydaje mi sie, ze ogarnac logistycznie to co oni proponuja (Gruzja Kompleksowo) nie da sie we wlasnym zakresie, tymbardziej, ze we dwojke tez ciezko.

Bea37
Obrazek użytkownika Bea37
Offline
Ostatnio: 1 rok 5 miesięcy temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

Gruzja jest bardzo łatwa , prosta i przyjemna w podróżowaniu! A to dlatego , że:

1. kraj jest stosunkow mały

2. ludzie otwarci, serdeczni i pomocni

3. wtedy widzi się wszystkie uroki tego magicznego kraju

Co do punktu pierwszego, jeżeli ktoś nie chce wypożyczyć samochodu może wszedzie dojechać marszrutkami - taki ich lokalny transport (no bo kraj mały).

Wypozyczalni samochodów sporo, ceny przystępne , paliwo trochę taniej niż w Polsce. Drogi słabe, ale ruch raczej mały.

Nasze podróz odbywała się bez kierowcy z mapą papierową nie używaliśmy GPS-a.

Mozna też wynegocjować w Tbilisy samochód z kierowcą bardzo przystępne ceny, ale to już albo w bezpośrednim kontakcie z taryfiarzem, albo przez biuro podróży na miejscu, jest ich wiele.

W każdym hotelu, hostelu również mozna taką usługę zamówić.

I jest to tez fajna opcja bo kierwoca wiezie nas gdzie chcemy, czeka tak długo jak chcemy, a my nie czujemy oddechu przewodnika i grupy, że za długo robimy zdjęcia lub się gdzieś szwendamy.

Dlaczego samemu, no bo Wszędzie nas witaja jak dobrychh przyjaciół, lub dawno nie widzianych dobrych krewnych, to jest tam niesamowite w tych ludziach. Nie traktują nas jak chodzące bankomaty.

Dla przykładu za nocleg biorą ok 50zł a zaraz potem na stół wtaczaja napitek (wino, czacza) i zagryzkę, a i w droge następnego dnia nie wypuszczą z pustymi rękami.

Noclegów na trasie nie mieliśmy zarezerwowanych, bo nie wiedzieliśmy gdzie i jak długo zabalujemy !!!!!! A to w Gruzji bardzo ważny element! Wszędzie gdzie dojechaliśmy to albo taryfiarzy , albo w sklepie, albo w restauracji pytaliśmy o spanko i nie było z tym problemu. Wręcz przeciwnie, dla przygładu w Mucchecie pani zamknęła sklep wywiesiła kartę zaraz wracam i poszła z nami wybierać kwatery. No bo nic na siłę i jak nam się gdzieś coś nie podobało to dalej z uśmiechem na twarzy przekazywali nas sobie z rąk do rąk i polecali się na wzajem z usługą "hotelarską".

Komunikacja jest łatwa w tym kraju, stara gwardia zna rosyjski (jak ja z mężem - bo my z tamtego pokolenia , to chyba "X) a młodziż zna angielski, no a my z tego pokolenia to też daliśmy radę.

Namawiam wszystkich do podróży na własną rękę !

P.S W czasie naszej podróży spotkaliśmy  dużo rodaków podróżujących marszrutkami oraz z kierowcami wszycy byli zadowoleni ze swojej formy, bywały nawet osoby same (nie samotne:)) i potwierdzały , że Gruzja to bezpieczny kraj

Polecam książkę Mellerów Gaumardżos - wszystko co piszą jest prawdą

Bea

Bea37
Obrazek użytkownika Bea37
Offline
Ostatnio: 1 rok 5 miesięcy temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

To moje ulubione zdjęcie Cminda Sameba

Bea

Bea37
Obrazek użytkownika Bea37
Offline
Ostatnio: 1 rok 5 miesięcy temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

Tamada - ktos wyjątkowy w Gruzji, potrafi wznosić toasty godzinami

Bea

Bea37
Obrazek użytkownika Bea37
Offline
Ostatnio: 1 rok 5 miesięcy temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

W drodze na Kaukaz do Kazbegi drogą wojenną dowód przyjaźni radzieckiej Biggrin

Bea

Filos
Obrazek użytkownika Filos
Offline
Ostatnio: 5 lat 1 tydzień temu
Rejestracja: 03 wrz 2013

Bea ale widoczek !!! Biggrin 

Bea37
Obrazek użytkownika Bea37
Offline
Ostatnio: 1 rok 5 miesięcy temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

Kazbeg

Bea

Bea37
Obrazek użytkownika Bea37
Offline
Ostatnio: 1 rok 5 miesięcy temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

Gruzini bardzo nas szanują i są nam wdzięczni za to co zrobił nasz prezydent.

Bea

Strony

Wyszukaj w trip4cheap