...mabro , "kilka lat różnicy czasowej to sporo.Zwłąszcza w miejsca rozwijających sie turystycznie Pewien jestem że wielu "lokacji" byś po prostu nie poznała. A co do "slumsów" i "biedy" na Sal. Z penością jest,jak w większości miejsc na świecie. Miałem na myśli że "nie wyziera ona" zewsząd jak to bywa w większości afrykańskich lokacji. Nasz kierowca,młody człowiek opowiadał że rząd stara sie systematycznie "radzić sobie" z problemem ubustwa wśród mieszkańców. Dla najuboższych budowane są "bloki" a rodziny wnoszą wręcz minimalną opłatę za mieszkanie (prąd i woda są w cenie lokalu). Widać także iż "turystyczne pieniadze" nie są przez polityków "przejadane w całości". Zadbano o rozwój dróg i ich "jakość". Pewnie już w przyszłym roku z lotniska do Santa Maria dojedziemy nową dwupasmówka której budowę widzieliśmy. Nie wspomnę o nowych obiektach turystycznych. Nie wiem czy wiecie ale hotel w którym przebywaliśmy wybudował całkiem nowe osiedle dla pracowników !!! Ponieważ jest oddalone od hotelu ,około trzech kilometrów,uruchomił połączenie autobusowe które jest DARMOWE !!! A dla osób zajmujących sie pomocą dla najbiedniejszych,chwała. Niech to tylko nie będzie "zbijanie kapitału medialnego"...
Czas kończyć relacje ze słonecznej w listopadzie Sal a więc... "pigułka"
"owady" . praktycznie nie napotkalismy nawet...muchy ; ) komarów w tym okresie całkowity brak więc "środki chemiczne" nie sa potrzebne. "straszono nas" przed wyjazdem karaluchami. i tych także nie napotkalismy...
"fauna i flora" -ubożuchna. Z roślin dominuja palmy daktylowe a z krzewów hibiskusy no i wspomniane pnącza Bungwillia,e. Oczywiście na terenie hotelu,poza nim,w znaczeniu "za miastem". Jedynie "podsuszone" krzewy. Tu wtręt: nasz kierowca opowiedział nam jak "radza sobie" z niepotrzebnymi palmami. Np. na placach budów. Otóż nie ściba sie ich. Trzeba by wywozić pnie. Zamiast tego obcina sie "piuropusz liści". Palma szybko usycha a pień "kruszeje" co ułatwia "utylizacje"...
ze zwierzakami,jeszcze ubodzej niż z roślinami. Napotkaliśmy parokrotnie małe jaszczurki. Szybkie i zwinne stąd brak fotek ; )W hotelowym pokoju ,na ścianie,widzieliśmy parokrotnie maleńkiego gekona. Nigdy nie zauważyłem gdzie się chował "za dnia" ; ) "Lataki" reprezentowały wróble i "cukrówki". Te pierwsze masowo "atakowały" stoliki na hotelowych stołówkach. Jedna z osób ZAWSZE musiała zostać przy stoliku odganiając amatorów "darmowego jedzenia" ; ) Jedynie na plazy spotkalismy "kogoś takiego". Wypatrywał "czegoś" na zalewanym wodą piasku. Nie dostrzegłem "co znajdował" ...
"jedzenie" - jadaliśmy jedynie w hotelach. Strach przed "zemstą niewolników" był zbyt duży ; ) Dlatego nie mam pojęcia co dobrego można by było zjeść "na mieście". A w hotelu, tym z pełnym ALL, typowa jedzeniowa karuzela. "Siedem tysięcy" rzeczy do wyboru co oznacza iz turysta przygotowuje sobie na tależu..."strawę", nie potrawę ; ) Były i restauracje "a la carte" ale wymagały wczesniejszej rezerwacji stolika. "Nie do pomyslenia" dla nas ; )))
"pieniądze"- powiem tak,nawet nie sprawdzałem jaka waluta obowiązuje na WZP.Wystarczyła mi informacja że EURO jest wszędzie przyjmowane. Tak też i było. Od straganu poprzez TAXI płaciliśmy "jurkami" A ceny. "Wygórowane" jedynie...na lotnisku i w hotelowym sklepiku ; ) Pozostałe,"całkowicie atrakcyjne" dla turysty...
i to było włąściwie wszystko co chciałem powiedzieć i pokazać. Pewnie nigdy juz nie wrócimy na Sal,świat ma tak wiele do popkazania,ale każdemu polecam pobyt na tej "piaszczysto-zakurzonej" wyspie. Zwłaszcza w okresie gdy "europa" jest słonecznie niedostepna. Ostatnimi czasy,popularne "kanary" tez potrafia "fiknąć pogodowo". Natomiast od listopada do kwietnia możemy byc pewni że będąc na Sal, miejsca i czasu na "słoneczne kapiele" nam nie zabraknie...
p.s. chciałem pokazać Wam dwa filmiki nakręcone w czasie pobytu. Niestety,mimo iż są w "albumie udostepnionym" nie mogę ich przenieść do "tripka" Szkoda...
—
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
To już koniec ? ja to sie jednak lubie zczegółami rozpisywać ...
Szczerze poiwem,ze chodzilismy po zakamarkach Sal i slamsów nie pamietam-może jednak to nie były "te " zakamarki.Hahaha...marketu tez nie pamietam więc albo go wtedy nie było albo do niego nie rafiliśmy.Kolorowe budynki to jakby w tych samych miejscach i w takich samych soczystych kolorach.....no ale chyba najbardzej utkwił mi w pamięci pomost z rybakami...ten niesamowity tam kolor wody,ogromne tuńczyki,wspaniali lokalsi-co tam sie działo my tam bylismy kilka razy ))) zarówno za dnia jak i wieczorem-bo tam pzy cudownych zachodach słonka tozyło się miejscowe zycie .
Dzięki za przywrócenie wspomnień))
Tak przy okazji zapytam czy widać zdjęcie ? bo może bym coś dodała od siebie )))
...heee, ja hołduję zasadzie porównujacej relację do..."damskiej spódnicy" ; ))) A tak poważnie to co więcej można pokazać przy typowo "wakacyjnym pobycie" !??? Chciałem dorzucić filmiki o których pisałem ale..."nie da się". Naprawdę szkoda bo rekinki w podwodnych ujęciach fajnie wyszły !!!
—
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
dzięki za kolorową relację; nawet jak kjest typowo hotelowo-plażowo-piaskownicowa - to jak widać zawsze znajdzie się coś ciekawego wartego pokazania i zachęcenia innych ;
Radek, przecież jest opcja wstawiania filmików. Najpierw wgraj go na Youtube , potem skopiuj adres URL i wrzuć do Video filter- to jest niebieska klisza na pasku komentarza po prawej stronie ( tuż obok emotikonki). Spróbuj
...mabro , "kilka lat różnicy czasowej to sporo.Zwłąszcza w miejsca rozwijających sie turystycznie Pewien jestem że wielu "lokacji" byś po prostu nie poznała. A co do "slumsów" i "biedy" na Sal. Z penością jest,jak w większości miejsc na świecie. Miałem na myśli że "nie wyziera ona" zewsząd jak to bywa w większości afrykańskich lokacji. Nasz kierowca,młody człowiek opowiadał że rząd stara sie systematycznie "radzić sobie" z problemem ubustwa wśród mieszkańców. Dla najuboższych budowane są "bloki" a rodziny wnoszą wręcz minimalną opłatę za mieszkanie (prąd i woda są w cenie lokalu). Widać także iż "turystyczne pieniadze" nie są przez polityków "przejadane w całości". Zadbano o rozwój dróg i ich "jakość". Pewnie już w przyszłym roku z lotniska do Santa Maria dojedziemy nową dwupasmówka której budowę widzieliśmy. Nie wspomnę o nowych obiektach turystycznych. Nie wiem czy wiecie ale hotel w którym przebywaliśmy wybudował całkiem nowe osiedle dla pracowników !!! Ponieważ jest oddalone od hotelu ,około trzech kilometrów,uruchomił połączenie autobusowe które jest DARMOWE !!! A dla osób zajmujących sie pomocą dla najbiedniejszych,chwała. Niech to tylko nie będzie "zbijanie kapitału medialnego"...
Czas kończyć relacje ze słonecznej w listopadzie Sal a więc... "pigułka"
"owady" . praktycznie nie napotkalismy nawet...muchy ; ) komarów w tym okresie całkowity brak więc "środki chemiczne" nie sa potrzebne. "straszono nas" przed wyjazdem karaluchami. i tych także nie napotkalismy...
"fauna i flora" -ubożuchna. Z roślin dominuja palmy daktylowe a z krzewów hibiskusy no i wspomniane pnącza Bungwillia,e. Oczywiście na terenie hotelu,poza nim,w znaczeniu "za miastem". Jedynie "podsuszone" krzewy. Tu wtręt: nasz kierowca opowiedział nam jak "radza sobie" z niepotrzebnymi palmami. Np. na placach budów. Otóż nie ściba sie ich. Trzeba by wywozić pnie. Zamiast tego obcina sie "piuropusz liści". Palma szybko usycha a pień "kruszeje" co ułatwia "utylizacje"...
ze zwierzakami,jeszcze ubodzej niż z roślinami. Napotkaliśmy parokrotnie małe jaszczurki. Szybkie i zwinne stąd brak fotek ; )W hotelowym pokoju ,na ścianie,widzieliśmy parokrotnie maleńkiego gekona. Nigdy nie zauważyłem gdzie się chował "za dnia" ; ) "Lataki" reprezentowały wróble i "cukrówki". Te pierwsze masowo "atakowały" stoliki na hotelowych stołówkach. Jedna z osób ZAWSZE musiała zostać przy stoliku odganiając amatorów "darmowego jedzenia" ; ) Jedynie na plazy spotkalismy "kogoś takiego". Wypatrywał "czegoś" na zalewanym wodą piasku. Nie dostrzegłem "co znajdował" ...
"jedzenie" - jadaliśmy jedynie w hotelach. Strach przed "zemstą niewolników" był zbyt duży ; ) Dlatego nie mam pojęcia co dobrego można by było zjeść "na mieście". A w hotelu, tym z pełnym ALL, typowa jedzeniowa karuzela. "Siedem tysięcy" rzeczy do wyboru co oznacza iz turysta przygotowuje sobie na tależu..."strawę", nie potrawę ; ) Były i restauracje "a la carte" ale wymagały wczesniejszej rezerwacji stolika. "Nie do pomyslenia" dla nas ; )))
"pieniądze"- powiem tak,nawet nie sprawdzałem jaka waluta obowiązuje na WZP.Wystarczyła mi informacja że EURO jest wszędzie przyjmowane. Tak też i było. Od straganu poprzez TAXI płaciliśmy "jurkami" A ceny. "Wygórowane" jedynie...na lotnisku i w hotelowym sklepiku ; ) Pozostałe,"całkowicie atrakcyjne" dla turysty...
i to było włąściwie wszystko co chciałem powiedzieć i pokazać. Pewnie nigdy juz nie wrócimy na Sal,świat ma tak wiele do popkazania,ale każdemu polecam pobyt na tej "piaszczysto-zakurzonej" wyspie. Zwłaszcza w okresie gdy "europa" jest słonecznie niedostepna. Ostatnimi czasy,popularne "kanary" tez potrafia "fiknąć pogodowo". Natomiast od listopada do kwietnia możemy byc pewni że będąc na Sal, miejsca i czasu na "słoneczne kapiele" nam nie zabraknie...
p.s. chciałem pokazać Wam dwa filmiki nakręcone w czasie pobytu. Niestety,mimo iż są w "albumie udostepnionym" nie mogę ich przenieść do "tripka" Szkoda...
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
To już koniec ? ja to sie jednak lubie zczegółami rozpisywać ...
Szczerze poiwem,ze chodzilismy po zakamarkach Sal i slamsów nie pamietam-może jednak to nie były "te " zakamarki.Hahaha...marketu tez nie pamietam więc albo go wtedy nie było albo do niego nie rafiliśmy.Kolorowe budynki to jakby w tych samych miejscach i w takich samych soczystych kolorach.....no ale chyba najbardzej utkwił mi w pamięci pomost z rybakami...ten niesamowity tam kolor wody,ogromne tuńczyki,wspaniali lokalsi-co tam sie działo
my tam bylismy kilka razy ))) zarówno za dnia jak i wieczorem-bo tam pzy cudownych zachodach słonka tozyło się miejscowe zycie .
Dzięki za przywrócenie wspomnień))
Tak przy okazji zapytam czy widać zdjęcie ? bo może bym coś dodała od siebie )))
Żelku, widać
...fotke widać : ))) dwaj swoje zdjecia,sam jestem ciekaw Twoich wspominek !!! ; )
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
eeee już koniec myślałem, że jeszcze jakieś ptice będą ale serdeczne dzięki za relację
należysz do tej grupy, której się jeszcze chce coś pokazać 
z tak krzywym dziobem to pewnie kulik wielki musi być na zimowych wczasach
papuas
...heee, ja hołduję zasadzie porównujacej relację do..."damskiej spódnicy" ; ))) A tak poważnie to co więcej można pokazać przy typowo "wakacyjnym pobycie" !??? Chciałem dorzucić filmiki o których pisałem ale..."nie da się". Naprawdę szkoda bo rekinki w podwodnych ujęciach fajnie wyszły !!!
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
dzięki za kolorową relację; nawet jak kjest typowo hotelowo-plażowo-piaskownicowa
- to jak widać zawsze znajdzie się coś ciekawego wartego pokazania i zachęcenia innych ;
Dzięki serdeczne
Piea
Tak, dla każdego co innego jest super. Lubię palmy, plaże, cieple morze. Ale czy tam nie jest za gorąco?
Dzięki za relację z goracej wyspy.
Radek, przecież jest opcja wstawiania filmików. Najpierw wgraj go na Youtube , potem skopiuj adres URL i wrzuć do Video filter- to jest niebieska klisza na pasku komentarza po prawej stronie ( tuż obok emotikonki). Spróbuj
No trip no life
...taaa, to wiedziałem że można przez..."judupe" ; ) ale myslałem że uda sie film zapisany i udostepniony w GOOGLE wswtawic tak jak fotki...
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav