Jesteś tutaj
Jesteś tutaj
Jedyna wycieczka gwarantująca wejście do Uffizi, więc trudno, trza przecierpieć niedogodności podróży. Jazda przez cały dzień na nocleg pod Padwą do wytrzymania, ale nocny powrót do kraju to jednak dla mnie koszmar. Ruszamy zatem w sobotni ranek z katowickiego dworca i dojeżdżamy do centrum przesiadkowego Rainbow w Pawłowicach, gdzie każdy wycieczkowicz wsiada do swojego, jednego z czterech, autokaru. Ok. 21 meldujemy się w hotelu niedaleko Padwy. Dopiero końcówka maja, a miejscami patelnia. Pierwszy post w całości poświęcony dojazdowi. Jedziemy znajomą trasą przez Mikulov i Austrię, a widoczki, zwłaszcza alpejskie zacne. Zaraz u sąsiadów szokują mnie krwawe uprawy; podobno lucerna. To foto z drogi.
papuas
Trudno się foci przez szybę i jeszcze te wyciszające ekrany ...
papuas
Fajnie,że przejazd za dnia, bo widoczki piękne a te lucernowe pola zjawiskowe
No trip no life
no i gites, że jednak piszesz
widoczki zaokienne miodzio! (ach ta Austria.... te góry.... juz nie moge sie doczekac na powitanie alpejskich klimatów:))
a ta fotka (z mostem nad Dunajem w Wiedniu) mi bardzo znajoma
w zeszłym roku też wjeżdżaliśmy tędy do Wiednia, tylko my póxniej bo juz był wieczorny mrok, no z Warszawy jednak jest sporo dalej...
tutaj mój zaszybowy pstryk - całkiem podobny
tylko pora dnia inna
Piea
Wnętrza pierwszego hotelu w Stra (9km od Padwy) stylizowane kolejowo. Wyjazd na zwiedzanie dość późny, bo w Bolonii odbywa się jakiś bieg uliczny; oglądamy więc z żoną najbliższą okolicę hotelu, gdzie i zabytkowe wille.
papuas
Ruszamy zatem na zwiedzanie Bolonii. I po dojeździe objawia się już talent naszej pilotki do dezinformacji. Ogłasza czas wolny do planowanego spotkania z miejscową przewodniczką i informuje, że do żadnego kościoła wchodzić nie będziemy, co uspokaja ubranych w szorty. Idziemy samopas do kśc Petroniusza, bo chcę zrobić foto fresków Modeny z XVw. Prawdopodobnie te freski, gdzie wśród potępionych znajduje się Mahomet, były przyczyną udaremnionego zamachu bombowego w 2005r. O wyznaczonej godzinie spotkanie z miejscową przewodniczka i rozpoczynamy zwiedzanie ... od wejścia do bazyliki św. Petroniusza, a później jeszcze wchodzimy do katedry św. Piotra.
papuas
tego Lucyfera "ludojada"na fresku jakos już zupełnie nie pamiętam
ale pamiętam za to zegar astronomiczny w posadzce tej katedry
ps. ( apropos tych kwitnących upraw na początku - to chyba jednak nie lucerna , zawsze myśląłm że ta kwitnie blado fioletowo czy niebiesko?
to mi raczej wygląda na szkarłatną koniczynę, bo ta właśnie kwitnie tak "ogniście" , ale może się mylę....? )
Piea
papuas
W bazylice Petroniusza tym razem przewodniczka pokazuje zegar astronomiczny, którego ostatnio nie znalazłem - to taka dziurka w stropie i promień wędrujący po podłodze.
Tak, miejscowe przewodniczki wszędzie super - z umiejętnością sympatycznego sposobu przekazywania wiedzy, a nasza pilotka z następnymi wpadkami po trasie. Z bazyliki św. Petroniusza, w której znajdują się wciąż sprawne, jedne z nastarszych organów wychodzimy na przyległy do uniwersytetu plac Galvaniego; następnie dziedziniec ratusza i spojrzenie na "końskie schody", dwie krzywe wieże i na koniec wejście do katedry św. Piotra. Z romańskiej katedry pozostała jedynie kampanila z dodanym później barokowym hełmem. Przed opuszczeniem Bolonii czas wolny i dyktat żony, która koniecznie musi zjeść sandwicza z bolońską mortadelą; tak jej ostatnio ta mortadela zasmakowała. 
papuas
Ja jeszcze o tych krwawych polach, jeszcze nie spotkałam nigdzie, wyglądają świetnie.
Wycieczka zapowiada się ciekawie. A jak z tymi szortami w kościele, na zdjęciach widać panów w krótkich spodniach. Słyszałam, że we Włoszech jest wymagany stosowny ubiór. Moim zdaniem słusznie.
Będąc po raz wtóry w tym samym miejscu inaczej robi się foty, bo przecie wszystko co najważniejsze zostało poprzednio sfocone. To jeszcze kilka foto Neptun - Maserati, pałac króla Enzo i wszędzie widoczni wolontariusze ulicznego biegu w zielonofioletowych kamizelkach. Na tym biegu to i my skorzystaliśmy, bo na pl. Maggiore wolontariusze rozdają darmowo nadwyżki butelkowanej wody i jakieś energetyczne batoniki.
papuas