Z zamku jedziemy do Glasgow - ostatniego programowo już miejsca zwiedzania. Z mostku ostatni rzut oka na zamek i przy zmieniającej się co chwila aurze jedziemy do największego miasta Szkocji. Po drodze nadprogramowo odwiedzamy urokliwą wioskę Luss z zabytkowymi domkami. I tutaj paskudna aura - dochodząc do przystani zaczyna się mżawka; wsiadający do kajaków Szkoci nic sobie z tego nie robią i wypływają na wody jeziora. Zgodnie z przysłowiem po 5min pogoda się zmienia .... tak, i zaczyna regularnie lać - no i leje przez następne pół godziny, aż do odjazdu autokaru. Spod parasola robię foto urokliwym domkom Luss. Na początek trochę przydrożnej, spadającej wody, a potem domki Luss, przy których zaaranżowano czasem jakieś knajpki. W deszczu zewnętrzne stoliki zdecydowanie tracą swój urok.
I już jezioro Loch Lomond, a za chwilę będziemy na przystani w Luss.
Doczytałam po wyjeździe. Wycieczka taka jak lubię, mocno widokowa a stare zamki jeszcze je potęgują. Szkoda tylko, że taka niełaskawa dla Was była aura. Dzięki za zdjęcia fajnego wełnianego rękodzieła . Zapisałam kilka fotek, może mnie zainspirują w moim dzierganiu.
Oceniając z perspektywy czasu to z tą aurą nie było aż tak źle Asia, ot specyfika kraju; cieszę się, że podobały Ci się niektóre wyroby - wełny i włóczki nie widziałem, bo wśród pamiątek to raczej wyroby z nich. Oczywiście w tej klimatycznej wiosce Luss mogło być lepiej, bo foto spod parasola ciężko robić, ale mówi się trudno. Szkocja to nie tylko krata na kilcie, ale i aura w kratkę. Zazwyczaj te przepadywania nie trwały długo - ot, przysłowiowe 5min. Tak, zaskoczeniem było, gdy po 2godz błekitnego nieba i słonka w Glasgow przeszła taka 5-ciominutówka deszczyku. To jesteśmy w największym szkockim mieście Glasgow i zwiedzanie zaczynamy od katedry św Mungo. Obok zabytkowy budynek Szpitala Królewskiego przed którym pomnik J.Lumsdena; z drugiej strony pomnik J.Arthura, a na wzgórzu za katedrą zabytkowy cmentarz. Wchodzimy do katedry gdzie przy wejściu sprzedaż pamiątek.
Tak - Glasgow to miasto remontów; jak widać wieża katedry również remontowana.
Schodzimy do krypty, gdzie urządzono jakieś lapidarium, jest kaplica, jest grób świętego, jest i studnia.
I wróciliśmy do wejścia, nad którym potężne okno witrażowe. Witraż obrazuje Adama i Ewę w wersji szkockiej, gdzie Adam wszędzie rudy; nawiasem podczas wycieczki nie pamiętam aby spotkaliśmy rudego Szkota, no może jednego.
Po wyjściu z katedry obchodzimy ją wkoło - na trawniku i w otaczającym murze również płyty nagrobne; nie wystarcza wolnego czasu by obejrzeć stary cmentarz. Po zbiórce idziemy na George Square, gdzie na kolumnie stoi Walter Scott; no wszystko tu pozagradzane i trwa kilkuletni już remont. Stąd pod kościół st. Georges Tron z 1808r, który kościołem dziś nie jest i to właściwie koniec zwiedzania. Teraz czas wolny na szwendanie się i oglądanie budynków przy ulicach George i Buchanan St.
To nie jest kościół - to należący do uniwersytetu Barony Hall, gdzie odbywają się uniwersyteckie uroczystości, ale również koncerty. I za chwilę dochodzimy na Plac Jerzego z budynkiem City Chambers i trudnymi do sforsowania zaporami. Trwa remontik.
Przy dawnym kościele st George's Tron jakieś upamętnienie bezdomnego, a my zaczynamy szwendaczkę.
W Szkocji można spotkać takie niebieskie budki, dawne posterunki policyjne i ... w niektórych możesz np. kupić szybką kawę, ale w niektórych są ponoć telefony łączące z komendą. Na następnym fasada od ulicy Buchanan galerii handlowej przyozdobiona metalowymi elementami i pawiem na szczycie. A nieco dalej zabytkowy już dziś budynek metra Enoch St.
Jakiś czas spędzamy w galerii handlowej niedaleko sali koncertowej, a potem zbiórka i przejazd do hotelu umiejscowionego przy dawnych dokach, a nad ranem wylot do kraju.
To już ostatnie foto wycieczki, więc zaglądającym dzięki za uwagę i cierpliwość.
Dzięki za ciekawą relację. Mnie Szkocja też się marzy od dawna. Może uda się "zaliczyć" ją podczas przyszłej jesieni. Kto wie?
Już sobie doczytałam w necie, Zamek jest zamieszkały przez obecnych właścicielli tj księcia Argyll i jego rodzinę ,na 2 piętrach
Był tam tez kręcony jesten z odcinków mojego ulubionego filmu "Dowton Abbey"
No trip no life
Z zamku jedziemy do Glasgow - ostatniego programowo już miejsca zwiedzania. Z mostku ostatni rzut oka na zamek i przy zmieniającej się co chwila aurze jedziemy do największego miasta Szkocji. Po drodze nadprogramowo odwiedzamy urokliwą wioskę Luss z zabytkowymi domkami. I tutaj paskudna aura - dochodząc do przystani zaczyna się mżawka; wsiadający do kajaków Szkoci nic sobie z tego nie robią i wypływają na wody jeziora. Zgodnie z przysłowiem po 5min pogoda się zmienia .... tak, i zaczyna regularnie lać - no i leje przez następne pół godziny, aż do odjazdu autokaru. Spod parasola robię foto urokliwym domkom Luss. Na początek trochę przydrożnej, spadającej wody, a potem domki Luss, przy których zaaranżowano czasem jakieś knajpki. W deszczu zewnętrzne stoliki zdecydowanie tracą swój urok.
I już jezioro Loch Lomond, a za chwilę będziemy na przystani w Luss.
papuas
no zamkowy park wokół zamku Inveraray - fantastyczny; jest gdzie nacieszyc tam oczy...;
kamienne domki w wiosce Luss niezwykle urokliwe; no szkoda że "na mokro" ale co zobaczyłeś na miejscu to Twoje:)
a te porosty w zamkowym parku niesamowite! kojarze takie z madery...czy to jakaś brodaczka?
Piea
Doczytałam po wyjeździe. Wycieczka taka jak lubię, mocno widokowa a stare zamki jeszcze je potęgują. Szkoda tylko, że taka niełaskawa dla Was była aura. Dzięki za zdjęcia fajnego wełnianego rękodzieła . Zapisałam kilka fotek, może mnie zainspirują w moim dzierganiu.
Oceniając z perspektywy czasu to z tą aurą nie było aż tak źle Asia, ot specyfika kraju; cieszę się, że podobały Ci się niektóre wyroby - wełny i włóczki nie widziałem, bo wśród pamiątek to raczej wyroby z nich. Oczywiście w tej klimatycznej wiosce Luss mogło być lepiej, bo foto spod parasola ciężko robić, ale mówi się trudno. Szkocja to nie tylko krata na kilcie, ale i aura w kratkę. Zazwyczaj te przepadywania nie trwały długo - ot, przysłowiowe 5min. Tak, zaskoczeniem było, gdy po 2godz błekitnego nieba i słonka w Glasgow przeszła taka 5-ciominutówka deszczyku. To jesteśmy w największym szkockim mieście Glasgow i zwiedzanie zaczynamy od katedry św Mungo. Obok zabytkowy budynek Szpitala Królewskiego przed którym pomnik J.Lumsdena; z drugiej strony pomnik J.Arthura, a na wzgórzu za katedrą zabytkowy cmentarz. Wchodzimy do katedry gdzie przy wejściu sprzedaż pamiątek.
Tak - Glasgow to miasto remontów; jak widać wieża katedry również remontowana.
Schodzimy do krypty, gdzie urządzono jakieś lapidarium, jest kaplica, jest grób świętego, jest i studnia.
I wróciliśmy do wejścia, nad którym potężne okno witrażowe. Witraż obrazuje Adama i Ewę w wersji szkockiej, gdzie Adam wszędzie rudy; nawiasem podczas wycieczki nie pamiętam aby spotkaliśmy rudego Szkota, no może jednego.
papuas
Po wyjściu z katedry obchodzimy ją wkoło - na trawniku i w otaczającym murze również płyty nagrobne; nie wystarcza wolnego czasu by obejrzeć stary cmentarz. Po zbiórce idziemy na George Square, gdzie na kolumnie stoi Walter Scott; no wszystko tu pozagradzane i trwa kilkuletni już remont. Stąd pod kościół st. Georges Tron z 1808r, który kościołem dziś nie jest i to właściwie koniec zwiedzania. Teraz czas wolny na szwendanie się i oglądanie budynków przy ulicach George i Buchanan St.
To nie jest kościół - to należący do uniwersytetu Barony Hall, gdzie odbywają się uniwersyteckie uroczystości, ale również koncerty. I za chwilę dochodzimy na Plac Jerzego z budynkiem City Chambers i trudnymi do sforsowania zaporami. Trwa remontik.
papuas
Przy dawnym kościele st George's Tron jakieś upamętnienie bezdomnego, a my zaczynamy szwendaczkę.
W Szkocji można spotkać takie niebieskie budki, dawne posterunki policyjne i ... w niektórych możesz np. kupić szybką kawę, ale w niektórych są ponoć telefony łączące z komendą. Na następnym fasada od ulicy Buchanan galerii handlowej przyozdobiona metalowymi elementami i pawiem na szczycie. A nieco dalej zabytkowy już dziś budynek metra Enoch St.
Jakiś czas spędzamy w galerii handlowej niedaleko sali koncertowej, a potem zbiórka i przejazd do hotelu umiejscowionego przy dawnych dokach, a nad ranem wylot do kraju.
To już ostatnie foto wycieczki, więc zaglądającym dzięki za uwagę i cierpliwość.
papuas
Dziękuję, za pokazanie ciekawej i malowniczej Szkocji.
Pogoda "w kratkę" faktycznie pięknie wpisuję się w szkockie klimaty, tam prawie wszystko w kratkę .
Super wyjazd, zobaczyłeś kawał pięknej Szkocji . Glasgow chyba nie tak ładne jak Edynburg ? jak to oceniasz ?
Dziękuje pięknie za pokazanie nam tego historycznego kawałka świata.
No trip no life