ten ostatni hotel - bardzo klimatyczny! wygląda na bardzo ok
widoki, wrzosowiska, ten zamek - rewelacja!!!; he he a kuchnia jak widzę jest nieźle zaopatrzona:) jest dziczyzna, wiszą jakies bażanty,zajęce... szkoda tylko że kucharka nieco "zastygnięta":) przygotowałaby pewnie z tego niezłą ucztę!
(ten zakaz foto to dopust boży! a wykupić możliwości cykania zdjęć tam nie można? (jeśłi nie, to ja też łamię te durne zakazy i cykam ukradkowce, chyba, że mi jakiś strażnik "siedzi na plecach" - wtedy jestem grzeczna:))
Huragan - to nie tylko zamczyska i kamienna historia, to również malownicze krajobrazy, które niestety nam nieco zpsssuła aura (teraz właśnie chyba ten najgorszy dzień, gdy jesteśmy na wyspie Skye); wojennych pamiątek jest tu trochę, ale też przecie prawie wszyscy walczący na Zachodzie Polacy osiedlili się w Szkocji. Nie mogli wrócić do kraju na pewną śmierć, zwłaszcza dowódcy (od sierżanta wzwyż).
Tak, Nel - mroczno się zrobiło, zamek był plenerem kilku filmów ... i może to były mroczne horrory ??
Niestety, żadnych opłat i ulg w robieniu foto, Piea, a Szkoci niby oszczędni są ?? to by trochę zarobili.
Tak, nie wszyscy wojskowi Szkocję wybrali, ale chyba sporo.
Z zamku jedziemy wśród malowniczych krajobrazów na wyspy. Tak, nowoczesnym mostem na Skye należącą do Hebrydów Wewnętrznych. Tu odwiedzamy największe miasto Portree. Najpierw ryba z frytkami w porcie, potem kawa w centrum ... Zaglądamy oczywiście do miejscowego kościoła, trochę szwendamy po centrum. Jest i tu Bank of Scotland, bo trzeba wiedzieć, że Szkocja ma swoje funty. Oczywiście wszędzie zapłacisz także funtem brytyjskim; baa, ten szkocki należy wydać i nie przywozić do kraju jeśli ktoś wyda resztę w szkockich, bo u nas raczej kantory nie przyjmują. Przy zamku było mroczno i zaczęło kapać - to foto z mostu i mostu już z parkingu na wyspie oraz wyspowe krajobrazy, a potem Portree. Krajobrazy wyspy osobiście bardzo mi Norwegię przypominają, bo z każdej górki przynajmniej 3 wodospady. Trochę przesada, ale zauważyć można sporo wodospadowych cieków.
Tutaj jeszcze wrócimy po zobaczeniu Portree. I właśnie w Portree też jakieś miejsce pamięci, ale nie przygladałem się, a jedynie odruchowe foto.
Nooo, będąc tu samopas z pewnością zainteresował bym się rejsami do maskonurów, bo to moje ornitologiczne marzenie .... echh Ale tego Szkota od ryby z frytkami od razu polubiłem; NO CARD Nooo Caaarrd
Ruszamy z Portree i zatrzymujemy się przy mostkach, można i tu oczywiście przysiąść w knajpce, ale ponieważ nie pada - jednak spacer. Okolica niezwykle malownicza z bujnie rosnącymi wrzosami ... i tylko trochę szkoda, że aura taka mroczna.
Spojrzenie na nowy mostek i stary, po którym dziś tylko chodzić można; przechodzimy i idziemy pod pomnik. To partnerzy jednej liny John Mac Kenzie - górski przewodnik i Norman Collie - naukowiec zasłużeni w eksploracji tutejszych gór Cuillins.
Ostatni rzut oka na mostek i zaraz ruszamy po nim w dalszą drogę.
Jedziemy na nocleg do Fort William. Początkowo z wyspy Skye miał być prom, ale jakieś promowe zawirowania więc jedziemy drogą lądową przez most. Tu znowu potwierdza się moje porównanie górzystej Szkocji do Norwegii - co rusz to wodospadzik.
Nocujemy w Ben Nevis Hotel o przyzwoitym standardzie. Ben Nevis to najwyższa brytyjska góra, która leży w pobliżu Fort William; jej wysokość to 1345m npm i nie jest to żadne phi, bo góra wyrasta wprost z poziomu morza, a jej wysokość względna przewyższa pewnie Rysy, które wznoszą się z poziomu Morskego Oka czyli ok. 1400m. To hotelowe foty, a w Fort William zaświeciło nam nawet słoneczko; szkoda, że tak późno.
Nasz hotelowy pokój i zaokienne widoki, a potem hotel - stołówka, recepcja, jest nawet basen ... a my tylko na jedną noc.
hotel zaiste fajny, klimatyczny, a te góry wokół.... widoki wymiatają; wrzosowiska tez super!
no szkoda, że słonka zabrakło, ale sama wiem, że czym innym są obrazki na zdjęciach, a czym innym "odbiór na żywo"
nawet jak tego słonka zabraknie, to nasze wrażenia z obcowania na miejscu i tak są fantastyczne a zdjęcia tego po prostu nie oddają; najważniejsze są Twoje obrazki "w głowie", a Szkocja zachwyca, nawet w pochmurne dni; przynajmniej ja tak to odbieram
ten ostatni hotel - bardzo klimatyczny! wygląda na bardzo ok
widoki, wrzosowiska, ten zamek - rewelacja!!!; he he a kuchnia jak widzę jest nieźle zaopatrzona:) jest dziczyzna, wiszą jakies bażanty,zajęce... szkoda tylko że kucharka nieco "zastygnięta":) przygotowałaby pewnie z tego niezłą ucztę!
(ten zakaz foto to dopust boży! a wykupić możliwości cykania zdjęć tam nie można? (jeśłi nie, to ja też łamię te durne zakazy i cykam ukradkowce, chyba, że mi jakiś strażnik "siedzi na plecach" - wtedy jestem grzeczna:))
Piea
to w odpowiedzi
Huragan - to nie tylko zamczyska i kamienna historia, to również malownicze krajobrazy, które niestety nam nieco zpsssuła aura (teraz właśnie chyba ten najgorszy dzień, gdy jesteśmy na wyspie Skye); wojennych pamiątek jest tu trochę, ale też przecie prawie wszyscy walczący na Zachodzie Polacy osiedlili się w Szkocji. Nie mogli wrócić do kraju na pewną śmierć, zwłaszcza dowódcy (od sierżanta wzwyż).
Tak, Nel - mroczno się zrobiło, zamek był plenerem kilku filmów ... i może to były mroczne horrory ??
Niestety, żadnych opłat i ulg w robieniu foto, Piea, a Szkoci niby oszczędni są ?? to by trochę zarobili.
papuas
ha ha, tak idealnie by sie nadał ten zamek na horrory
Kaczorowski , Anders wybrali Londyn , nie Szkocję
No trip no life
Tak, nie wszyscy wojskowi Szkocję wybrali, ale chyba sporo.
Z zamku jedziemy wśród malowniczych krajobrazów na wyspy. Tak, nowoczesnym mostem na Skye należącą do Hebrydów Wewnętrznych. Tu odwiedzamy największe miasto Portree. Najpierw ryba z frytkami w porcie, potem kawa w centrum ... Zaglądamy oczywiście do miejscowego kościoła, trochę szwendamy po centrum. Jest i tu Bank of Scotland, bo trzeba wiedzieć, że Szkocja ma swoje funty. Oczywiście wszędzie zapłacisz także funtem brytyjskim; baa, ten szkocki należy wydać i nie przywozić do kraju jeśli ktoś wyda resztę w szkockich, bo u nas raczej kantory nie przyjmują.
Trochę przesada, ale zauważyć można sporo wodospadowych cieków.





















Przy zamku było mroczno i zaczęło kapać - to foto z mostu i mostu już z parkingu na wyspie oraz wyspowe krajobrazy, a potem Portree. Krajobrazy wyspy osobiście bardzo mi Norwegię przypominają, bo z każdej górki przynajmniej 3 wodospady.
Tutaj jeszcze wrócimy po zobaczeniu Portree. I właśnie w Portree też jakieś miejsce pamięci, ale nie przygladałem się, a jedynie odruchowe foto.
Nooo, będąc tu samopas z pewnością zainteresował bym się rejsami do maskonurów, bo to moje ornitologiczne marzenie .... echh Ale tego Szkota od ryby z frytkami od razu polubiłem; NO CARD Nooo Caaarrd
papuas
Ruszamy z Portree i zatrzymujemy się przy mostkach, można i tu oczywiście przysiąść w knajpce, ale ponieważ nie pada - jednak spacer. Okolica niezwykle malownicza z bujnie rosnącymi wrzosami ... i tylko trochę szkoda, że aura taka mroczna.
Spojrzenie na nowy mostek i stary, po którym dziś tylko chodzić można; przechodzimy i idziemy pod pomnik. To partnerzy jednej liny John Mac Kenzie - górski przewodnik i Norman Collie - naukowiec zasłużeni w eksploracji tutejszych gór Cuillins.
Ostatni rzut oka na mostek i zaraz ruszamy po nim w dalszą drogę.
papuas
Wrzosowiska wspaniałe, szkoda że słonka brak
No trip no life
Jedziemy na nocleg do Fort William. Początkowo z wyspy Skye miał być prom, ale jakieś promowe zawirowania więc jedziemy drogą lądową przez most. Tu znowu potwierdza się moje porównanie górzystej Szkocji do Norwegii - co rusz to wodospadzik.
papuas
Nocujemy w Ben Nevis Hotel o przyzwoitym standardzie. Ben Nevis to najwyższa brytyjska góra, która leży w pobliżu Fort William; jej wysokość to 1345m npm i nie jest to żadne phi, bo góra wyrasta wprost z poziomu morza, a jej wysokość względna przewyższa pewnie Rysy, które wznoszą się z poziomu Morskego Oka czyli ok. 1400m. To hotelowe foty, a w Fort William zaświeciło nam nawet słoneczko; szkoda, że tak późno.
Nasz hotelowy pokój i zaokienne widoki, a potem hotel - stołówka, recepcja, jest nawet basen ... a my tylko na jedną noc.
I jak widać ruszamy w dalszą drogę.
papuas
Fajnie hotel połozoony wśród gór.
A jak pilot ? Dużo i ciekawie opowiadał ? Ogarniał spóżnialskich?
No trip no life
hotel zaiste fajny, klimatyczny, a te góry wokół.... widoki wymiatają; wrzosowiska tez super!
no szkoda, że słonka zabrakło, ale sama wiem, że czym innym są obrazki na zdjęciach, a czym innym "odbiór na żywo"
nawet jak tego słonka zabraknie, to nasze wrażenia z obcowania na miejscu i tak są fantastyczne a zdjęcia tego po prostu nie oddają; najważniejsze są Twoje obrazki "w głowie", a Szkocja zachwyca, nawet w pochmurne dni; przynajmniej ja tak to odbieram
Piea