W sali balowej zakaz robienia zdjęć, ale ... 2 foto zrobiłem i wkleiłem. Musiałaś je przegapić, co wcale nie jest trudne, bo ... Sala balowa nie przypomina w niczym sal, które znamy z polskich zamków; no może jedynie wielkością. Są tam wystawione jakieś rodowe eksponaty i kłębiący się tłum. Żadnego przepychu i miejsca do tańczenia i odpoczynku po tańcu.
Ruszamy do ostatniego dziś zamku Glamis. Wjeżdżamy w góry i najpierw nieśmiało kępami, a później całymi polami pojawiają się kwitnące wrzosy. Foty przez szybę autokaru, a potem i bezpośrednio, gdy autokar zatrzymuje się w dogodnej dla niego zatoczce. Teraz więc foto szkockich gór.
Zamek Glamis, którego historia sięga XI wieku, gruntownie przebudowany w wieku XVII w części udostępniony do zwiedzania związany jest z matką królowej Elżbiety II, która tu spędziła dzieciństwo; tutaj też urodziła się młodsza siostra Elżbiety - księżniczka Małgorzata. Podchodzimy pod boczną fasadę, bo tu wejście dla zwiedzających. I znowu zakaz fotografowania wnętrz. Po zwiedzaniu foto zewnętrzne zamku, strefa private zza ogrodzenia, wizyta w pamiątkarskim sklepiku i wracamy do hotelu w Dundee.
To znowu część prywatna (z drugiej strony).
Pozostał jeszcze sklepik pamiątkarski, gdzie podstawka pod kubek z wizerunkiem zamku to 7 funtów, mała serwetka z motywami ostu tylko 6,95 czyli praktycznie tyle samo.
bo z pewnością nikt tam nie baluje nie, białych wrzosów nie widziałem; autokar zatrzymywał się na foto tylko w jednym miejscu
Po śniadaniu opuszczamy hotel i w drogę. Zatrzymujemy się jescze na foto przy muzem morskim w Dundee; budynek w kształcie statku, a przed oryginalny statek Dicovery, którym R.Scott ruszał na podbój Antarktyki. Szybkie foto i dalej. Mijamy kolejowy most na rzece Tay i wyjeżdżamy z miasta. Po czasie zatrzymujemy się i podzieleni na dwie grupy zwiedzamy destylarnię whisky Blair Athol. Warunkiem, aby to była prawdziwie "szkocka whisky" to wszystko musi być szkockie - jęczmień oraz woda z limitowaną ilością liści i żab (widzieliśmy ujęcie). Kadzie fermentacyjne, komputerowo sterowany proces destylacji i najważniejsze - leżakowanie w dębowych beczkach o 1 dzień dłużej niż amerykańska. Noo, najważniejsza to była degustacja i zakupy. Po obejrzeniu destylarni ruszamy do zamku Blair.
Ceny whisky w sklepiku za 0,7l od 50 funtów za dwunastoletnią poprzez 120 i 250 do ho ho ...
Zamek Blair. Historia zamku sięga XIIIw kiedy została zbudowana wieża mieszkalna, istniejąca do dziś. Z biegiem czasu obronny zamek został przekształcony w luksusową rezydencję rodu Murrayów. W zamku znajdują się spore kolekcje broni i trofeów myśliwskich, ale również ciąg pokoi z pełnym umeblowaniem. Jest to, moim zdaniem, jeden z najlepiej udostępnionych turystycznie szkockich zamków; nikt cię nie śledzi, możesz focić do woli, a jest co. Tak, zakaz foto jedynie w holu, zaraz po wejściu, ale podyktowany raczej nie przeszkadzaniem w wygłaszanym tu "słowie wstępnym". Hol można później sfocić z piętra. W komnatach stojące info o konkretnym pomieszczeniu, a w pojemniku to samo info w różnych językach, również po polsku. Są tu również inne atrakcje, ale o nich na końcu. Po wysłuchaniu w holu słowa wstępnego idziemy korutarzem parteru z kolekcją poroży i mimo, iż zabijania dla pozyskania rogów nie pochwalam, to prezentowane tu jelenie rogi są imponujące o max ilości odnóg, jakie zwierzę może wytworzyć; potem poroże karleje. Z parteru ozdobną klatką na piętro i ciąg komnat - zobaczcie zresztą sami; foto będzie bez liku, bo to zamek dla fanów historii i pałacowych wnętrz.
Ciekawy sposób informacji aby nie siadać - żadne zakazy czy prośby po prostu leżące skrzyżowane kłujoki. Dalej widok na wejściowy hol z góry.
Z piętra schodzimy klatką z monstrualnym wręcz porożem łosia i ... tak, za oknem się dzieje. Przyszła godzina, gdy przed zamkiem odbywa się pokaz gry na narodowym instrumencie Szkocji. Przebiegamy zatem przez dwa ostatnie pomieszczenia - zapewne d. salę balową, choć ze skromnym wyposażeniem oraz kolekcję porcelany i możemy posłuchać na żywo. Muzyka może nie porywa, ale posłuchać warto.
Jeszcze foto zamku na pożegnanie i idziemy do autokaru, a niedaleko parkingu pasą się. Tak, szkockie bydło parkowe - rasa wyhodowana specjalnie dla ozdoby przyzamkowych ogrodów. Rude, mocno włochate krówki o długich rogach. Miały być już wcześniej przy poprzednim zamku Balmoral, ale tam pewnie ze względu na warunki pogodowe (silny wiatr) zostały zapędzone do obory.
wg stanu mojej wiedzy zamek w rękach prywatnych chociaż właściciel tam nie mieszka statek Discovery jest chyba obecnie własnoscią muzeum w Dundee, a do muzeum nie wchodziliśmy, ale raczej wejść nie można
Z zamku jedziemy do Nessie - jedziemy wzdłuż jeziora Loch Ness, aż do znajdującego się nad nim zamku Urquhart, który zwiedzamy. Malowniczo położony nad brzegiem jeziora zamek, a właściwie jego ruiny należą do najczęściej odwiedzanych. Na prawo od bramy rozległe zabudowania gospodarcze, a na lewo nad brzegiem jeziora dawna wieża mieszkalna. Po zwiedzeniu zamku jedziemy w stronę hotelu, po drodze zatrzymując się w miejscu gdzie tunelem pod jezdnią wychodzi na ląd Nessie. I jest, leży, a my tym tunelem schodzimy nad samo jezioro i trzeba powiedzieć, że fale na nim sporawe, a woda zimna.
Na terenie oczywiście sklepik z pamiątkami, w którym m.in. gustowne szkockie czapeczki w cenie jak na foto.
Piękna posiadłość . A czy z sali balowej masz fotki ?
No trip no life
Ruszamy do ostatniego dziś zamku Glamis. Wjeżdżamy w góry i najpierw nieśmiało kępami, a później całymi polami pojawiają się kwitnące wrzosy. Foty przez szybę autokaru, a potem i bezpośrednio, gdy autokar zatrzymuje się w dogodnej dla niego zatoczce. Teraz więc foto szkockich gór.
papuas
Zamek Glamis, którego historia sięga XI wieku, gruntownie przebudowany w wieku XVII w części udostępniony do zwiedzania związany jest z matką królowej Elżbiety II, która tu spędziła dzieciństwo; tutaj też urodziła się młodsza siostra Elżbiety - księżniczka Małgorzata. Podchodzimy pod boczną fasadę, bo tu wejście dla zwiedzających. I znowu zakaz fotografowania wnętrz. Po zwiedzaniu foto zewnętrzne zamku, strefa private zza ogrodzenia, wizyta w pamiątkarskim sklepiku i wracamy do hotelu w Dundee.
To znowu część prywatna (z drugiej strony).
Pozostał jeszcze sklepik pamiątkarski, gdzie podstawka pod kubek z wizerunkiem zamku to 7 funtów, mała serwetka z motywami ostu tylko 6,95 czyli praktycznie tyle samo.
papuas
Nie przeoczyłam fotek, tylko żadna mi nie pasowała do sali balowej ha ha
Cudne te wrzosowiska, w realu muszą wyglądać obłędnie. Czy białe wrzosy też było widać ?
No trip no life
Po śniadaniu opuszczamy hotel i w drogę. Zatrzymujemy się jescze na foto przy muzem morskim w Dundee; budynek w kształcie statku, a przed oryginalny statek Dicovery, którym R.Scott ruszał na podbój Antarktyki. Szybkie foto i dalej. Mijamy kolejowy most na rzece Tay i wyjeżdżamy z miasta. Po czasie zatrzymujemy się i podzieleni na dwie grupy zwiedzamy destylarnię whisky Blair Athol. Warunkiem, aby to była prawdziwie "szkocka whisky" to wszystko musi być szkockie - jęczmień oraz woda z limitowaną ilością liści i żab (widzieliśmy ujęcie). Kadzie fermentacyjne, komputerowo sterowany proces destylacji i najważniejsze - leżakowanie w dębowych beczkach o 1 dzień dłużej niż amerykańska. Noo, najważniejsza to była degustacja i zakupy.
Po obejrzeniu destylarni ruszamy do zamku Blair.
Ceny whisky w sklepiku za 0,7l od 50 funtów za dwunastoletnią poprzez 120 i 250 do ho ho ...
papuas
Zamek Blair. Historia zamku sięga XIIIw kiedy została zbudowana wieża mieszkalna, istniejąca do dziś. Z biegiem czasu obronny zamek został przekształcony w luksusową rezydencję rodu Murrayów. W zamku znajdują się spore kolekcje broni i trofeów myśliwskich, ale również ciąg pokoi z pełnym umeblowaniem. Jest to, moim zdaniem, jeden z najlepiej udostępnionych turystycznie szkockich zamków; nikt cię nie śledzi, możesz focić do woli, a jest co. Tak, zakaz foto jedynie w holu, zaraz po wejściu, ale podyktowany raczej nie przeszkadzaniem w wygłaszanym tu "słowie wstępnym". Hol można później sfocić z piętra. W komnatach stojące info o konkretnym pomieszczeniu, a w pojemniku to samo info w różnych językach, również po polsku. Są tu również inne atrakcje, ale o nich na końcu. Po wysłuchaniu w holu słowa wstępnego idziemy korutarzem parteru z kolekcją poroży i mimo, iż zabijania dla pozyskania rogów nie pochwalam, to prezentowane tu jelenie rogi są imponujące o max ilości odnóg, jakie zwierzę może wytworzyć; potem poroże karleje. Z parteru ozdobną klatką na piętro i ciąg komnat - zobaczcie zresztą sami; foto będzie bez liku, bo to zamek dla fanów historii i pałacowych wnętrz.
Ciekawy sposób informacji aby nie siadać - żadne zakazy czy prośby po prostu leżące skrzyżowane kłujoki. Dalej widok na wejściowy hol z góry.
papuas
Z piętra schodzimy klatką z monstrualnym wręcz porożem łosia i ... tak, za oknem się dzieje. Przyszła godzina, gdy przed zamkiem odbywa się pokaz gry na narodowym instrumencie Szkocji. Przebiegamy zatem przez dwa ostatnie pomieszczenia - zapewne d. salę balową, choć ze skromnym wyposażeniem oraz kolekcję porcelany i możemy posłuchać na żywo. Muzyka może nie porywa, ale posłuchać warto.
Jeszcze foto zamku na pożegnanie i idziemy do autokaru, a niedaleko parkingu pasą się. Tak, szkockie bydło parkowe - rasa wyhodowana specjalnie dla ozdoby przyzamkowych ogrodów. Rude, mocno włochate krówki o długich rogach. Miały być już wcześniej przy poprzednim zamku Balmoral, ale tam pewnie ze względu na warunki pogodowe (silny wiatr) zostały zapędzone do obory.
papuas
To pewnie stara porcelana.
Coś dla nas, byłoby co oglądać
Przepiękne wnętrza. Ciekawe czy zamek jest wciąż w rękach prywatnych ?
Destylarnia whisky to absolutnie punkt obowiązkowy w Szkocji ( jak i w Irlandii), degustacja też ha ha
A na statek można wejść , żeby go obejrzeć w środku ?
No trip no life
wg stanu mojej wiedzy zamek w rękach prywatnych chociaż właściciel tam nie mieszka statek Discovery jest chyba obecnie własnoscią muzeum w Dundee, a do muzeum nie wchodziliśmy, ale raczej wejść nie można
Z zamku jedziemy do Nessie - jedziemy wzdłuż jeziora Loch Ness, aż do znajdującego się nad nim zamku Urquhart, który zwiedzamy. Malowniczo położony nad brzegiem jeziora zamek, a właściwie jego ruiny należą do najczęściej odwiedzanych. Na prawo od bramy rozległe zabudowania gospodarcze, a na lewo nad brzegiem jeziora dawna wieża mieszkalna. Po zwiedzeniu zamku jedziemy w stronę hotelu, po drodze zatrzymując się w miejscu gdzie tunelem pod jezdnią wychodzi na ląd Nessie. I jest, leży, a my tym tunelem schodzimy nad samo jezioro i trzeba powiedzieć, że fale na nim sporawe, a woda zimna.
Na terenie oczywiście sklepik z pamiątkami, w którym m.in. gustowne szkockie czapeczki w cenie jak na foto.
papuas