no zaiste - zamek wspaniały! a i te widoki wokół... te mury po których jak widac mozna łazić; no super!
(a całkiem niedawno przypomniałam sobie stary dobry film z Gibsonem o Wiliamie Wallace ("Braveheart. Waleczne serce"); fajnie było zobaczyc to ponownie i przypomnieć sobie po latach)
tak, to był swietny film historyczny. Wallece pewnie się w grobie przewraca ,że poświęcił zycie o wolność Szkocji a teraz z Anglią to jeden kraj
Jedziemy zatem nad morze do St Andrews; nie, nie - nie na plażowanie, ani na modlitwy, ale pospacerować po tym kamiennym, klimatycznym mieście. Zwiedzamy ruiny ogromnej zbudowanej w XII wieku katedry oraz ruiny zamku z przełomu XI i XIIw, a potem czas wolny i szwendaczka. Niewiele konkretów mogę o tym mieście napisać, bo też niewiele można znaleźć w necie. Znajduje się tutaj najstarszy w Szkocji wciąż funkcjonujący uniwersytet oraz jedno z najstarszych pól golfowych. Golfem się nie podniecam (pewnie pole poza centrum miasta), ale kamienne collegia fotografuję. Podczas studiów właśnie na tym uniwersytecie książę William poznał swą przyszłą żonę Kate. No i właśnie - nic na temat wieku tych budynków nie wiem, bo oglądam samopas, w necie brak info i wiadomo jedynie, że uniwersytet został założony w 1413r. Podczas spaceru, trochę przypadkiem, wchodzimy na historyczny czworokąt Salwatora, a stąd i do uniwersyteckiej kaplicy św Salwatora. Najpierw, jak zawsze, foto z dojazdu, a potem ruiny katedry i zamku.
W nadmorskim mieście można oczywiscie spotkać mewy; to mewa srebrzysta. Wychodzimy z katedry i idziemy do ruin zamku.
Obok zamku plażowanie, a niektórzy nawet morsują.
Wchodzimy; na srodku dziedzińca studnia z wodą, resztki budynków i murów; jest i loch, a w budynku przed zamkiem oryginalne kamienne zdobienia zamku.
Wychodzimy z zamku na spacer między wydziałami uniwersytetu, ale również ulicami miasta, bo przecie oprócz studentów zamieszkuje je kilkanascie tysięcy mieszkańców.
No i kaplica św Salwatora i zaraz z czworokąta Salwatora wchodzimy do wnętrza.
Dalej spacer po mieście; no na uniwersytecie muszą studiować bardzo majętni studenci.
Następny kościół Sw Marka.
Następny kościół św Trójcy - żona na próżno usiłuje wyrwać drzwi, bo o tej porze (po 17) niestety zamknięty. Za chwilę jesteśmy pod ratuszem i powoli zmierzamy na miejsce zbiórki przy ruinach katedry.
Dojeżdżamy do Dundee i tu w hotelu Queen spędzimy 2 noce; hotel w wiktoriańskim stylu szczyci się pobytem znanych gości, wśród których W.Churchill; na schodach dywany no wykładzina dywanowa, ale pokoje raczej normalne. Churchill to chyba ascetą musiał być. Po kolacji wychodzimy na spacer i to Dundee wywiera na mnie wrażenie wymarłego miasta. Nieliczni przechodnie, nieliczne samochody, a w pubie, do którego zajrzeliśmy tylko dwóch klientów, więc szybkie piwo, bo zaraz zamykają. O 21.00 .....??? a przecie nie jesteśmy gdzieś na peryferiach i zaraz obok katedra św Pawła ... ?? Wracamy do hotelu, a jutro najpiękniej chyba położony zamek - Dunnottar Castle. To kilka pstryków ze spaceru, w tym budynek Rady Miasta.
Widok z hotelowego okna na rzekę Tay i ruszamy na spacer.
Kościół Steeple ze starą XVwieczną wieżą, a niemal naprzeciw rynek z budynkiem Rady Miasta.
Po śniadaniu wyjeżdżamy na zwiedzanie; jako pierwszy - wspaniale położony Dunnottar Castle. Tutaj można się zapstrykać na śmierć. Tylko żona schodzi do ruin i robi foto ze środka zamku; ja obchodzę go focąć z klifów. Foto będzie zatem od groma, ale nie potrafię wybrać tych kilku najciekawszych.
Dalszy ciąg foto - oprócz zamkowych ruin jest również przyroda - są klify, popularne ptaszki, ale mało ciekawe, jest myszkujący w trawach gronostaj ....
wszystko jak na foto Asia, ja nie schodziłem 15 - 20m w dół i tyleż w górę (w pionie oczywiście)
Następnie odwiedzamy zamek Balmoral. Położony na ogromnej posiadłości został rozbudowany w XIXw dla królowej Wiktorii; w nim zmarła w 2022r królowa Elżbieta II. Zamek dostępny jest jedynie zewnętrznie, a jedynym pomieszczeniem do którego można wejść jest sala balowa. Przejeżdżamy mostek na potoku i pomiędzy wiekowymi drzewami dostajemy się na zamkowy parking. Kilka słów od pilota, wyznaczony czas odjazdu i każdy chodzi jak i gdzie chce.
Po dojściu z parkingo obchodzimy niejako cały zamek, bo sala balowa z tyłu przy kwiatowych ogrodach.
tak, to był swietny film historyczny. Wallece pewnie się w grobie przewraca ,że poświęcił zycie o wolność Szkocji a teraz z Anglią to jeden kraj
No trip no life
Jedziemy zatem nad morze do St Andrews; nie, nie - nie na plażowanie, ani na modlitwy, ale pospacerować po tym kamiennym, klimatycznym mieście. Zwiedzamy ruiny ogromnej zbudowanej w XII wieku katedry oraz ruiny zamku z przełomu XI i XIIw, a potem czas wolny i szwendaczka. Niewiele konkretów mogę o tym mieście napisać, bo też niewiele można znaleźć w necie. Znajduje się tutaj najstarszy w Szkocji wciąż funkcjonujący uniwersytet oraz jedno z najstarszych pól golfowych. Golfem się nie podniecam (pewnie pole poza centrum miasta), ale kamienne collegia fotografuję. Podczas studiów właśnie na tym uniwersytecie książę William poznał swą przyszłą żonę Kate. No i właśnie - nic na temat wieku tych budynków nie wiem, bo oglądam samopas, w necie brak info i wiadomo jedynie, że uniwersytet został założony w 1413r. Podczas spaceru, trochę przypadkiem, wchodzimy na historyczny czworokąt Salwatora, a stąd i do uniwersyteckiej kaplicy św Salwatora. Najpierw, jak zawsze, foto z dojazdu, a potem ruiny katedry i zamku.
W nadmorskim mieście można oczywiscie spotkać mewy; to mewa srebrzysta. Wychodzimy z katedry i idziemy do ruin zamku.
Obok zamku plażowanie, a niektórzy nawet morsują.
Wchodzimy; na srodku dziedzińca studnia z wodą, resztki budynków i murów; jest i loch, a w budynku przed zamkiem oryginalne kamienne zdobienia zamku.
I na koniec klamkowa ciekawostka.
papuas
Wychodzimy z zamku na spacer między wydziałami uniwersytetu, ale również ulicami miasta, bo przecie oprócz studentów zamieszkuje je kilkanascie tysięcy mieszkańców.
No i kaplica św Salwatora i zaraz z czworokąta Salwatora wchodzimy do wnętrza.
papuas
Dalej spacer po mieście; no na uniwersytecie muszą studiować bardzo majętni studenci.
Następny kościół Sw Marka.
Następny kościół św Trójcy - żona na próżno usiłuje wyrwać drzwi, bo o tej porze (po 17) niestety zamknięty. Za chwilę jesteśmy pod ratuszem i powoli zmierzamy na miejsce zbiórki przy ruinach katedry.
papuas
Dojeżdżamy do Dundee i tu w hotelu Queen spędzimy 2 noce; hotel w wiktoriańskim stylu szczyci się pobytem znanych gości, wśród których W.Churchill; na schodach dywany
no wykładzina dywanowa, ale pokoje raczej normalne. Churchill to chyba ascetą musiał być. Po kolacji wychodzimy na spacer i to Dundee wywiera na mnie wrażenie wymarłego miasta. Nieliczni przechodnie, nieliczne samochody, a w pubie, do którego zajrzeliśmy tylko dwóch klientów, więc szybkie piwo, bo zaraz zamykają. O 21.00 .....??? a przecie nie jesteśmy gdzieś na peryferiach i zaraz obok katedra św Pawła ... ?? Wracamy do hotelu, a jutro najpiękniej chyba położony zamek - Dunnottar Castle. To kilka pstryków ze spaceru, w tym budynek Rady Miasta.




Widok z hotelowego okna na rzekę Tay i ruszamy na spacer.
Kościół Steeple ze starą XVwieczną wieżą, a niemal naprzeciw rynek z budynkiem Rady Miasta.
Katedra św Pawła, smoczek i wchodzimy do pubu.
Wróciliśmy; klatka schodowa hotelu.
papuas
Po śniadaniu wyjeżdżamy na zwiedzanie; jako pierwszy - wspaniale położony Dunnottar Castle. Tutaj można się zapstrykać na śmierć.
Tylko żona schodzi do ruin i robi foto ze środka zamku; ja obchodzę go focąć z klifów. Foto będzie zatem od groma, ale nie potrafię wybrać tych kilku najciekawszych.
papuas
Dalszy ciąg foto - oprócz zamkowych ruin jest również przyroda - są klify, popularne ptaszki, ale mało ciekawe, jest myszkujący w trawach gronostaj ....
papuas
ha ha, uśmiałam się z tym ascetą.
Przepięknie położony ten zamek na klifie, nie dziwię się,że tyle napstrykałeś
Z Dundee to ciekawostka, ciekawe dlaczego takie opustoszałe ?
No trip no life
Zamek cudownie polożony, ostro pod górę się wchodzi?

Następnie odwiedzamy zamek Balmoral. Położony na ogromnej posiadłości został rozbudowany w XIXw dla królowej Wiktorii; w nim zmarła w 2022r królowa Elżbieta II. Zamek dostępny jest jedynie zewnętrznie, a jedynym pomieszczeniem do którego można wejść jest sala balowa. Przejeżdżamy mostek na potoku i pomiędzy wiekowymi drzewami dostajemy się na zamkowy parking. Kilka słów od pilota, wyznaczony czas odjazdu i każdy chodzi jak i gdzie chce.
Po dojściu z parkingo obchodzimy niejako cały zamek, bo sala balowa z tyłu przy kwiatowych ogrodach.
Na alejkach ogrodu ozdóbki wykonane z kamyków.
Ostatnie spojrzenie i czas na powrót do autokaru.
papuas