Ponieważ cieszą Was widoczki, a były tylko ze wspinaczki, to teraz pokażę jak wygląda świątynia na szczycie.
Oprócz posągów buddyjskich są ślady hinduskie, no Ganesha. A pani stojąca przed największym posągiem to nasza tajska przewodniczka NaNa. W Tajlandii oficjalnie mają długie imiona, stąd jeszcze przed narodzeniem nadaje się dzieciom pseudonimy. I tak nasz kierowca był Taj, a przewodniczka NaNa.
Na ostatnim zdjęciu największa świętość, odcisk stopy Buddy. Swoją drogą musiał być olbrzymi, bo rozmiar buta mi wyglądał na ok. 60.
Po zejściu i kilkuminutowym oddechu jedziemy do Thung Teao Forest Natural Park. W samym jego centrum znajduje się zbiornik wodny z ciepłą i krystalicznie czystą i turkusową wodą. Stąd właśnie wzięła się jego nazwa – Emerald Pool (Sa Morakot). Jest to naturalne jezioro leżące w sercu lasu deszczowego, zasilane przez gorące wody termalne wydobywające się ze skał wulkanicznych ukrytych pod ziemią. Dalej (15-20 minut) od Emerald Pool znajduje się ukryte w głębi dżungli Blue Pool – błękitne oczko wodne, w którym w przeciwieństwie do turkusowych wód Sa Morakot nie można się kąpać (węże).
Nogi nam się jeszcze trzęsły od Tiger Cave Temple, a tu dodatkowe 4 kilometry spacerku po dżungli. Czy koszmar może być wspaniały? Na koniec było pół godziny kąpieli (dla tych co lubią).
Choć dżungla, miały być zwierzęta, dużo ptaków, to tyle ludzi tam łazi, że spotkaliśmy tylko jednego małego warana.
no szacunek za drapanie się po tyyylu schodach i tak, widoki wynagradzają + możliwość modlitwy przy odbiciu stopy Buddy, ale drapania jednak sporo największą ilość schodów, coś ok. 800 przeszedłem w Indiach drapiąc się do posągu Buhubala(i) las podczas trekkingu mocno pierwotny i z pewnością pełen zwierzaków, ale spostrzec je to już wyzwanie nawet ten waran doskonale wpasowany w otoczenie piękne te zielone jeziorko piszesz "... nie do kąpieli - węże" to u mnie natychmiast pytanie - jakie?? bo choć słowo węże wiele wyjaśnia to jednak u mnie od razu budzi pytanie o szczegóły
Super)) nawet upał by nam nie przeszkadzał,żeby tam wejść ))
Ponieważ cieszą Was widoczki, a były tylko ze wspinaczki, to teraz pokażę jak wygląda świątynia na szczycie.
Oprócz posągów buddyjskich są ślady hinduskie, no Ganesha. A pani stojąca przed największym posągiem to nasza tajska przewodniczka NaNa. W Tajlandii oficjalnie mają długie imiona, stąd jeszcze przed narodzeniem nadaje się dzieciom pseudonimy. I tak nasz kierowca był Taj, a przewodniczka NaNa.
Na ostatnim zdjęciu największa świętość, odcisk stopy Buddy. Swoją drogą musiał być olbrzymi, bo rozmiar buta mi wyglądał na ok. 60.
Jorguś
I jeszcze rzut oka na okolicę
Jorguś
No widoczki faktycznie zacne ))
Przepięknie okolica wygląda z góry. Piękna nagroda za duży wysiłek
No trip no life
Mimo ogromnego wysilku i samozaparcia przy wchodzeniu poczucie humoru cię nie opuściło
Po zejściu i kilkuminutowym oddechu jedziemy do Thung Teao Forest Natural Park. W samym jego centrum znajduje się zbiornik wodny z ciepłą i krystalicznie czystą i turkusową wodą. Stąd właśnie wzięła się jego nazwa – Emerald Pool (Sa Morakot). Jest to naturalne jezioro leżące w sercu lasu deszczowego, zasilane przez gorące wody termalne wydobywające się ze skał wulkanicznych ukrytych pod ziemią. Dalej (15-20 minut) od Emerald Pool znajduje się ukryte w głębi dżungli Blue Pool – błękitne oczko wodne, w którym w przeciwieństwie do turkusowych wód Sa Morakot nie można się kąpać (węże).
Nogi nam się jeszcze trzęsły od Tiger Cave Temple, a tu dodatkowe 4 kilometry spacerku po dżungli. Czy koszmar może być wspaniały? Na koniec było pół godziny kąpieli (dla tych co lubią).
Choć dżungla, miały być zwierzęta, dużo ptaków, to tyle ludzi tam łazi, że spotkaliśmy tylko jednego małego warana.
Jorguś
Widać, że chętni byli na wodny relaks.
Faktycznie sporo ludzi.. za głośno na ptaki i zwierzaki , więc ten waran to i tak super .
Ja bym sie pewnie wykąpała,ale ty pewnie odpoczywałeś ?
No trip no life
no szacunek za drapanie się po tyyylu schodach i tak, widoki wynagradzają + możliwość modlitwy przy odbiciu stopy Buddy, ale drapania jednak sporo największą ilość schodów, coś ok. 800 przeszedłem w Indiach drapiąc się do posągu Buhubala(i) las podczas trekkingu mocno pierwotny i z pewnością pełen zwierzaków, ale spostrzec je to już wyzwanie nawet ten waran doskonale wpasowany w otoczenie piękne te zielone jeziorko piszesz "... nie do kąpieli - węże" to u mnie natychmiast pytanie - jakie?? bo choć słowo węże wiele wyjaśnia to jednak u mnie od razu budzi pytanie o szczegóły
papuas