Z wielkim żalem opuszczaliśmy to miejsce i przemiłych ludzi, ale czas nie z gumy....
Jedziemy w kolejne bardzo ciekawe, rzekłbym nawet unikatowe w skali globu miejsce Dlaczego? Ano dlatego, że są tylko trzy takie na świecie...W Chinach, Australii i Tajlandii właśnie.
Kaew Komol Cave - Kryształowa Kalcytowa Jaskinia.
Została odkryta w 1993 roku podczas eksploracji pobliskich terenów, a w 1995 teren został Parkiem Narodowym Kaew Komol.
Jest uznawana za jedną z najpiękniejszych jaskiń w Tajlandii. W 2001 odwiedziła ją sama królowa Sirikit ( Ta od tych paszkwilowych pagód )
Dlaczego te jaskinie są tak rzadkie? Otóż potrzebny jest do tego skomplikowany proces chemiczny
Aby węgiel mógł wchłonąć wapień i się skrystalizować jest potrzebna odpowiednia temperatura, która stopi substancję wapniową, która następnie odpowiednio się nasyci i uformuje w takie cudowne formy i kształty.
Jaskinia o dziwo nie jest ogromna, ma tylko pięć komór. Głębokość to jedyne 30 metrów! a cała trasa ma zaledwie ...120 metrów! Jednak ma swoje specyficzne warunki wewnątrz...Temperatura, która wynosi ponad 40 stopni, człowiek wchodzi jak do sauny. Dlatego maksymalny czas przebywania w jaskini to 20 minut, bo wchodzi się z racji krótkiej trasy samemu, bez przewodnika.
Miny obsługi widzącej resztę ekipy opatulonej jakby wybierały się conajmniej w Alpy, były bezcenne ja wiadomo
Dosłownie po kilku krokach w środku dostajesz rozgrzaną łopatą w twarz Ekipa bardzo szybko zrzuca ubranka, widok bezcenny
Gorące powietrze sprawiło że telefon mi ześwirował i musiałem pozmieniać ustawienia
Miejsce baaaaaardzo ciekawe, z racji nietypowych form naciekowych.....Tu jakieś małe kalafiorki czy brukselki, za chwilę kryształki śniegu czy ściana przypominająca rafę koralową....
Ale z tym limitem czasu to prawda. Ciężko w takiej temperaturze dłużej wytrzymać, no i wirujące gorące powietrze nie ułatwia robieniu zdjęć
a dlaczego miałbyś dostać ripostę za preferowany sposób podróżowania ??? niech każdy podróżuje jak chce - byle tylko pisał relacje ripostę to możesz dostać za pokrętny sposób tłumaczenia powstawania nacieków, ale przemilczę fakt, we większości jaskiń panują niskie temperatury 7 do 12 stopni, więc te 40 to ewenement i niewątpliwie powód szybszego parowania wody i powstawania wapiennych kalafiorów
Jedziemy a następnie płyniemy do miejsca, których temat cały czas jest bardzo kontrowersyjny i wywołuje skrajne emocje. Dlatego też poprosiliśmy Jacka o polecenie autentycznego, a nie takiego stricte pod turystów....Godzina 16, przebieramy się w normalne ciuchy, zamykamy bramę i sajonara jedziemy do siebie.
Docieramy na przystań.
Skąd taką łodzią będziemy płynąć jakieś pół godzinki
Dopływamy do jednej z wiosek plemienia Karen - Longneck Karen
Plemię Karenów pochodzi z Birmy. Uciekli oni do Tajlandii z powodu prześladowań i zamieszek politycznych. Kobiety z tego plemienia słyną z noszenia pierścieni na szyi, które powodują jej wydłużenie. W dawnych czasach służyło to ochronie przed tygrysami, teraz jest uważane za symbol piękna.
Dlaczego ten temat jest tak bardzo kontrowersyjny? Okazało się że władze Tajlandii w dalszym ciągu odmawiają Karenom statusu rezydentów i przyznania obywatelstwa. Mają ograniczony dostęp do wody, prądu, szkół i opieki zdrowotnej. Dodatkowo władze celowo zmusiły niektórych Karenów do założenia wiosek, w celu przyciągnięcia turystów a następnie ściągania "daniny".
Kupiliśmy kilka ręcznie robionych magnesów i innych pamiątek. Wracamy do łodzi.
Kompleks świątynny w mieście Mae Hong Son. Znany głównie z dwóch białych stup przywiezionych z Birmy. Większa została zbudowana w 1860 roku i zawierała relikty Phry Mokhalana, głównego uczna Buddy. Drugą wybudował w 1874 roku Phra Sinhganatrach, pierwszy gubernator Mae Hong Son. Dodatkowym atutem świątyni są piękne widoki na miasto i okolicę.
Rzucamy klamoty i idziemy na spacer wzdłuż jeziora oraz poszukać jakiejś knajpy bo kiszki marsza grają
Jest i ona...
Zamówiliśmy kilka dań nie wiedząc że porcje będą ogromne!
Jedzenie było przeeepyszne!
Wracamy na nasze apartamenty
Ekipa zmarźlaków siedzi opatulona trzęsąc się z zimna Jak to zobaczył nasz kierowca, który przyszedł zapytać o której chcemy jutro wyjechać, tak samo nie mógł przestać się śmiać
Przy okazji cyknął fotkę No fakt, zimno jak na Alasce
Co jest najlepsze na rozgrzewkę? Bardzo pyszny tajski rum SangSom
Skoro świt nauczony już kilkudziesięcioma albo i więcej razami, że szwędam się po pokoju w nocy cicho wymykam się do ogólnodostępnej kuchni zrobić kawę no i czekać na ten ponoć magiczny wschód słońca
Domyśliłem się też co miał na myśli Jacek mówiąc o dodatkowym bonusie...Z mgiełki zaczęły wyłaniać się łódeczki
W międzyczasie dotarła reszta ekipy z.....opierdzielem Obudzisz wcześnie źle! Nie obudzisz też źle Bądź tu mądry i pisz wiersze Załapali się na herbatkę
Widoczki i klimat wyrwał nas z laćków....moglibyśmy tak siedzieć godzinami
Z wielkim żalem opuszczaliśmy to miejsce i przemiłych ludzi, ale czas nie z gumy....
Jedziemy w kolejne bardzo ciekawe, rzekłbym nawet unikatowe w skali globu miejsce
Dlaczego? Ano dlatego, że są tylko trzy takie na świecie...W Chinach, Australii i Tajlandii właśnie.
Kaew Komol Cave - Kryształowa Kalcytowa Jaskinia.
Została odkryta w 1993 roku podczas eksploracji pobliskich terenów, a w 1995 teren został Parkiem Narodowym Kaew Komol.
Jest uznawana za jedną z najpiękniejszych jaskiń w Tajlandii. W 2001 odwiedziła ją sama królowa Sirikit ( Ta od tych paszkwilowych pagód
)
Dlaczego te jaskinie są tak rzadkie? Otóż potrzebny jest do tego skomplikowany proces chemiczny
Aby węgiel mógł wchłonąć wapień i się skrystalizować jest potrzebna odpowiednia temperatura, która stopi substancję wapniową, która następnie odpowiednio się nasyci i uformuje w takie cudowne formy i kształty.
Jaskinia o dziwo nie jest ogromna, ma tylko pięć komór. Głębokość to jedyne 30 metrów! a cała trasa ma zaledwie ...120 metrów!
Jednak ma swoje specyficzne warunki wewnątrz...Temperatura, która wynosi ponad 40 stopni, człowiek wchodzi jak do sauny. Dlatego maksymalny czas przebywania w jaskini to 20 minut, bo wchodzi się z racji krótkiej trasy samemu, bez przewodnika.
Miny obsługi widzącej resztę ekipy opatulonej jakby wybierały się conajmniej w Alpy, były bezcenne
ja wiadomo 
Dosłownie po kilku krokach w środku dostajesz rozgrzaną łopatą w twarz
Ekipa bardzo szybko zrzuca ubranka, widok bezcenny 
Gorące powietrze sprawiło że telefon mi ześwirował i musiałem pozmieniać ustawienia
Miejsce baaaaaardzo ciekawe, z racji nietypowych form naciekowych.....Tu jakieś małe kalafiorki czy brukselki, za chwilę kryształki śniegu czy ściana przypominająca rafę koralową....
Ale z tym limitem czasu to prawda. Ciężko w takiej temperaturze dłużej wytrzymać, no i wirujące gorące powietrze nie ułatwia robieniu zdjęć
papuas
Jedziemy a następnie płyniemy do miejsca, których temat cały czas jest bardzo kontrowersyjny i wywołuje skrajne emocje. Dlatego też poprosiliśmy Jacka o polecenie autentycznego, a nie takiego stricte pod turystów....Godzina 16, przebieramy się w normalne ciuchy, zamykamy bramę i sajonara jedziemy do siebie.
Docieramy na przystań.
Skąd taką łodzią będziemy płynąć jakieś pół godzinki
Dopływamy do jednej z wiosek plemienia Karen - Longneck Karen
Plemię Karenów pochodzi z Birmy. Uciekli oni do Tajlandii z powodu prześladowań i zamieszek politycznych. Kobiety z tego plemienia słyną z noszenia pierścieni na szyi, które powodują jej wydłużenie. W dawnych czasach służyło to ochronie przed tygrysami, teraz jest uważane za symbol piękna.
Dlaczego ten temat jest tak bardzo kontrowersyjny? Okazało się że władze Tajlandii w dalszym ciągu odmawiają Karenom statusu rezydentów i przyznania obywatelstwa. Mają ograniczony dostęp do wody, prądu, szkół i opieki zdrowotnej. Dodatkowo władze celowo zmusiły niektórych Karenów do założenia wiosek, w celu przyciągnięcia turystów a następnie ściągania "daniny".
Kupiliśmy kilka ręcznie robionych magnesów i innych pamiątek. Wracamy do łodzi.
Wat Prathat Doi Kong Mu
Kompleks świątynny w mieście Mae Hong Son. Znany głównie z dwóch białych stup przywiezionych z Birmy. Większa została zbudowana w 1860 roku i zawierała relikty Phry Mokhalana, głównego uczna Buddy. Drugą wybudował w 1874 roku Phra Sinhganatrach, pierwszy gubernator Mae Hong Son. Dodatkowym atutem świątyni są piękne widoki na miasto i okolicę.
Docieramy na jezioro Mae San Ga które polecił nam na nocleg Jacek, z racji iż są tu magiczne wschody słońca...O ile jest pogoda
Nasz "apartament"...Warunki spartańskie, ale takie chcieliśmy, bez żadnych luksusów i wypasów
Najważniejsza była miejscówa i widoczki 
Rzucamy klamoty i idziemy na spacer wzdłuż jeziora oraz poszukać jakiejś knajpy bo kiszki marsza grają
Jest i ona...
Zamówiliśmy kilka dań nie wiedząc że porcje będą ogromne!
Jedzenie było przeeepyszne!
Wracamy na nasze apartamenty
Ekipa zmarźlaków siedzi opatulona trzęsąc się z zimna
Jak to zobaczył nasz kierowca, który przyszedł zapytać o której chcemy jutro wyjechać, tak samo nie mógł przestać się śmiać 
Przy okazji cyknął fotkę
No fakt, zimno jak na Alasce 
Co jest najlepsze na rozgrzewkę? Bardzo pyszny tajski rum SangSom
Skoro świt nauczony już kilkudziesięcioma albo i więcej razami, że szwędam się po pokoju w nocy
cicho wymykam się do ogólnodostępnej kuchni zrobić kawę no i czekać na ten ponoć magiczny wschód słońca
Domyśliłem się też co miał na myśli Jacek mówiąc o dodatkowym bonusie...Z mgiełki zaczęły wyłaniać się łódeczki

W międzyczasie dotarła reszta ekipy z.....opierdzielem
Obudzisz wcześnie źle! Nie obudzisz też źle
Bądź tu mądry i pisz wiersze
Załapali się na herbatkę 
Widoczki i klimat wyrwał nas z laćków....moglibyśmy tak siedzieć godzinami
Niestety trzeba jechać dalej......