no cóż, zbyt nowoczesne te wybiegi nie są a w zoo rzadko są puste klatki i boksy, tylko nie zawsze można zauważyć lokatorów ale za to pandę widziałeś, a ja jedynie wypchaną
no cóż, zbyt nowoczesne te wybiegi nie są a w zoo rzadko są puste klatki i boksy, tylko nie zawsze można zauważyć lokatorów ale za to pandę widziałeś, a ja jedynie wypchaną
A ja widziałem 3 żywe w Pekinie.
A mam tak blisko (Berlin) i jakoś się nie mogę zebrać.
no cóż, zbyt nowoczesne te wybiegi nie są a w zoo rzadko są puste klatki i boksy, tylko nie zawsze można zauważyć lokatorów ale za to pandę widziałeś, a ja jedynie wypchaną
Tutaj niestety bardzo dużo boksów było pustych, a te zamieszkane były w tragicznym stanie
Następnego dnia mamy całodniowy trek po dżungli, zaliczając lokalne wioski, wodospady i inne atrakcje.
Żonka zasięga języka u Jacka i naszego kierowcy pytając o trudność .....Takie 7/10. Stwierdza mierząc siły na zamiary, że odpuszcza sobie treka nie chcąc nas spowalniać i robić problemy.
Jedziemy więc we trójkę.
....No to idziem
Przerwa na lunch.....Bieda aż piszczy! Człowiekowi aż odechciewa się jeść widząc to na miejscu......
Do tego nasz kierowca mówi żebyśmy kategorycznie nie dawali z ręki jedzenia psom, ponieważ rok wcześniej był tu z grupą i pies odgryzł turystce która chciała dać mu jedzenie palce.
..toaleta
Takie miejsca ryją banię i to dosłownie!!! Człek uświadamia sobie błyskawiczne że powinien dziękować że urodził się i żyje np. w Polsce a nie tutaj ......
no cóż, zbyt nowoczesne te wybiegi nie są
a w zoo rzadko są puste klatki i boksy, tylko nie zawsze można zauważyć lokatorów ale za to pandę widziałeś, a ja jedynie wypchaną
papuas
A ja widziałem 3 żywe w Pekinie.
A mam tak blisko (Berlin) i jakoś się nie mogę zebrać.
Jorguś
Tutaj niestety bardzo dużo boksów było pustych, a te zamieszkane były w tragicznym stanie
Nooooo, łobuziara była przesłodka
https://www.youtube.com/watch?v=M2ngsiTR5VU
Dalej było już tylko gorzej....
Widok lamparta chodzącego tam i z powrotem wzdłuż ogrodzenia potrząsającego na boki głową ....epitety same cisnęły się na usta
Czarę goryczy przelała wizyta w pawilonie z pingwinami......To co tam zastaliśmy nie da się opisać normalnymi słowami

Mieliśmy dość tego miejsca i warunków w jakich przebywają tu zwierzęta....Idziemy do wyjścia.
Zoo w Chiang Mai to najgorsze zoo w jakim byliśmy....Obraz nędzy i rozpaczy!!!
Stojąc w ogromnych korkach, wdychając spaliny wracamy do hotelu odsapnąć i odreagować na to co widzieliśmy.
Wieczorem idziemy na miasto coś przekąsić
Następnego dnia mamy całodniowy trek po dżungli, zaliczając lokalne wioski, wodospady i inne atrakcje.
Żonka zasięga języka u Jacka i naszego kierowcy pytając o trudność .....Takie 7/10. Stwierdza mierząc siły na zamiary, że odpuszcza sobie treka nie chcąc nas spowalniać i robić problemy.
Jedziemy więc we trójkę.
....No to idziem
Przerwa na lunch.....Bieda aż piszczy! Człowiekowi aż odechciewa się jeść widząc to na miejscu......
Do tego nasz kierowca mówi żebyśmy kategorycznie nie dawali z ręki jedzenia psom, ponieważ rok wcześniej był tu z grupą i pies odgryzł turystce która chciała dać mu jedzenie palce.
..toaleta
Takie miejsca ryją banię i to dosłownie!!!
Człek uświadamia sobie błyskawiczne że powinien dziękować że urodził się i żyje np. w Polsce a nie tutaj ......
Przerwa na jedzonko
....i wracamy do cywilizacji w takich nastrojach

...znaczących że wycieczka udała się na 1000%
...he,he,he "telewizja pokazała a uczeni podchwycili,że pewnemu psu gdzieś w azji mozna przyszyć łeb od świni" ; )))
tak mnie naszło patrząc na "wieprzowe fotki" ; ))))
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav