Ostatni punkt zwiedzania w Helsinkach - znaleźć knajpkę. Pierwsze podejście nieudane, może ze względu na porę bardzo kwapili się z obsłużeniem więc poszliśmy dalej. Drugim wyborem była knajpka (chyba wietnamska?) w centrum handlowym. Całkiem smacznie choć chwilę trzeba było poczekać.
Następnie na dworzec. Odebraliśmy bagaże, kupiliśmy bilety i w drogę. Praktycznie nie czekaliśmy. Na tej trasie jeździ wiele pociągów. Widoków z okna nie było bo już było ciemno. Trzeba było śledzić na mapie gdzie jesteśmy, aby nie przeoczyć stacji bo nazwy miejscowości - nie do wymówienia i nie do zapamiętania. Tam gdzie jechaliśmy nie ma stacji więc ostatni odcinek pokonaliśmy taksówką (można było autobusem ale stwierdziliśmy, że dość oszczędności. Z ciekawostek podróży to podobno nie powinno się dosiadać w pociągu/autobusie do obcej osoby (chyba ze na dystans?) - jednak do nas dosiadła się kobitka
Hotel, a właściwie pokoje, wedle wszystkich osób, które nocowały w Helsinkach dużo słabsze. Tamte pokoje były małe ale ergonomicznie zaprojektowane. Na przykład tu, w tej większej łazience na kibelku trzeba było siadać bokiem, bo nogi się na wprost nie mieściły
Jedynie co fajne to też był fotel, gdzie można było pod lampą „drutować” i słuchać audiobuka. No tak, tylko pierwszego wieczora bo drugiego była impreza ale i tak bardzo się przydał. Na wyjeździe powstała czapka i część szalika.
Dwa następne dni warsztaty/prelekcje, wieczorem uroczysta kolacja i nie było czasu wyjść na zewnątrz. Ale widok z Sali warsztatowej naprawdę fajne.
Powrót na lotnisko taksówką. . Jeśli chodzi o lotnisko to bardzo słabe sklepiki. Fińskiego alkoholu się nie kupi(chyba żadnego innego też). Jakieś sklepy są ale ceny np. czekolad dużo wyższe (jak to na lotnisku). Są sklepy z pamiątkami. Jedynie co mogę podpowiedzieć, że firmowy sklep „muminkowy” oferuje szeroki asortyment, a ceny są takie jak w sklepach w centrum Helsinek.
Na ścianach w holu lotniska wiszą takie plakaty.
Lot o czasie przebiegł szybko. Widoczki wieczorne zza okien.
Wyjazd super się udal. Nasza „trójka wycieczkowa” zadowolona –zwiedziliśmy więcej niż się spodziewaliśmy.
Ciekawe gdzie odbędzie się kolejne „zlot” korporacyjny i czy uda się coś zwiedzić?
dzięki za relację te osstatnie zalecenia typu pełny autobus czy jednoosobowa wiata to jednak gruba przesada z pewnoscią w czasie deszczu stałbym pod dachem, a jak komuś wadzę to niech on sobie wyjdzie tak jak wcześniej pisałem pomimo iż wyjazd służbowy to jednak sporo zobaczyliście w stolicy a i las w miejscu szkolenia piękny - taki pierwotny - dla niedźwiedzi i wilków kilka wodnych gatunków sfociłaś m.in bernikle białolice
super Asia! mnóstwo ciekawostek i fajnych miejscówek w helsinkach udąło sie zobaczyć; gdyby nie zamiana lotów - byłkby sam las:) a tak, udało Wam sie zobaczyc wszystko co najciekawsze w tym mieście!
dzięki za relację te osstatnie zalecenia typu pełny autobus czy jednoosobowa wiata to jednak gruba przesada z pewnoscią w czasie deszczu stałbym pod dachem, a jak komuś wadzę to niech on sobie wyjdzie tak jak wcześniej pisałem pomimo iż wyjazd służbowy to jednak sporo zobaczyliście w stolicy a i las w miejscu szkolenia piękny - taki pierwotny - dla niedźwiedzi i wilków kilka wodnych gatunków sfociłaś m.in bernikle białolice
Oj tak, jak na służbowy wyjazd to super wyszło z dodatkowym dniem od Finnair bo bez tego nie zobaczyłabym nic i chwalenie się że byłam w Finlandii byłoby mocno przesadzone. Bernikle białolice widziałam pierwszy raz.
Piea, oczywiście czekam na Twoją relację z krajów bałtyckich. Jestem cierpliwa
Ostatni punkt zwiedzania w Helsinkach - znaleźć knajpkę. Pierwsze podejście nieudane, może ze względu na porę bardzo kwapili się z obsłużeniem więc poszliśmy dalej. Drugim wyborem była knajpka (chyba wietnamska?) w centrum handlowym. Całkiem smacznie choć chwilę trzeba było poczekać.
Następnie na dworzec. Odebraliśmy bagaże, kupiliśmy bilety i w drogę. Praktycznie nie czekaliśmy. Na tej trasie jeździ wiele pociągów. Widoków z okna nie było bo już było ciemno. Trzeba było śledzić na mapie gdzie jesteśmy, aby nie przeoczyć stacji bo nazwy miejscowości - nie do wymówienia i nie do zapamiętania. Tam gdzie jechaliśmy nie ma stacji więc ostatni odcinek pokonaliśmy taksówką (można było autobusem ale stwierdziliśmy, że dość oszczędności. Z ciekawostek podróży to podobno nie powinno się dosiadać w pociągu/autobusie do obcej osoby (chyba ze na dystans?) - jednak do nas dosiadła się kobitka
Hotel, a właściwie pokoje, wedle wszystkich osób, które nocowały w Helsinkach dużo słabsze. Tamte pokoje były małe ale ergonomicznie zaprojektowane. Na przykład tu, w tej większej łazience na kibelku trzeba było siadać bokiem, bo nogi się na wprost nie mieściły

Jedynie co fajne to też był fotel, gdzie można było pod lampą „drutować” i słuchać audiobuka. No tak, tylko pierwszego wieczora bo drugiego była impreza
ale i tak bardzo się przydał. Na wyjeździe powstała czapka i część szalika.
Dwa następne dni warsztaty/prelekcje, wieczorem uroczysta kolacja i nie było czasu wyjść na zewnątrz. Ale widok z Sali warsztatowej naprawdę fajne.
Powrót na lotnisko taksówką. . Jeśli chodzi o lotnisko to bardzo słabe sklepiki. Fińskiego alkoholu się nie kupi(chyba żadnego innego też). Jakieś sklepy są ale ceny np. czekolad dużo wyższe (jak to na lotnisku). Są sklepy z pamiątkami. Jedynie co mogę podpowiedzieć, że firmowy sklep „muminkowy” oferuje szeroki asortyment, a ceny są takie jak w sklepach w centrum Helsinek.
Na ścianach w holu lotniska wiszą takie plakaty.
Lot o czasie przebiegł szybko. Widoczki wieczorne zza okien.
Wyjazd super się udal. Nasza „trójka wycieczkowa” zadowolona –zwiedziliśmy więcej niż się spodziewaliśmy.
Ciekawe gdzie odbędzie się kolejne „zlot” korporacyjny
i czy uda się coś zwiedzić?
Dziękuję za uwagę.
dzięki za relację te osstatnie zalecenia typu pełny autobus czy jednoosobowa wiata to jednak gruba przesada z pewnoscią w czasie deszczu stałbym pod dachem, a jak komuś wadzę to niech on sobie wyjdzie
tak jak wcześniej pisałem pomimo iż wyjazd służbowy to jednak sporo zobaczyliście w stolicy a i las w miejscu szkolenia piękny - taki pierwotny - dla niedźwiedzi i wilków kilka wodnych gatunków sfociłaś m.in bernikle białolice
papuas
...heh, jak zawsze po Twojej relacji..."jakbym tam był " ; )))
THX !!!
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Dzięki Asiu za pokazanie nam Helsinek. Faktycznie mnóstwo zobaczyłaś , biorąc pod uwagę ,że to wyjazd słuzbowy. Wykorzystałaś czas na maxa.
Magnesiki super .
Ciekawe , gdzie firma zorganizuje kolejne spotkanie , może Rovaniemi albo Turku ?
No trip no life
super Asia! mnóstwo ciekawostek i fajnych miejscówek w helsinkach udąło sie zobaczyć; gdyby nie zamiana lotów - byłkby sam las:) a tak, udało Wam sie zobaczyc wszystko co najciekawsze w tym mieście!
Dziękuję
Piea
Dzięki za fajną relacyjkę z niezbyt popularnego kierunku
Magnesik z Muminkami chętnie bym przytulił
Oj tak, jak na służbowy wyjazd to super wyszło z dodatkowym dniem od Finnair bo bez tego nie zobaczyłabym nic i chwalenie się że byłam w Finlandii byłoby mocno przesadzone. Bernikle białolice widziałam pierwszy raz.
Miło mi. Starałam się wszystko pokazać co widziałam , może komuś się kiedyś przyda.