super Asia! mnóstwo ciekawostek i fajnych miejscówek w helsinkach udąło sie zobaczyć; gdyby nie zamiana lotów - byłkby sam las:) a tak, udało Wam sie zobaczyc wszystko co najciekawsze w tym mieście!
Dziękuję
Piea teraz ja czekam co Ty pokażesz. Chętnie powspominam.
Dzięki Asiu za pokazanie nam Helsinek. Faktycznie mnóstwo zobaczyłaś , biorąc pod uwagę ,że to wyjazd słuzbowy. Wykorzystałaś czas na maxa.
Magnesiki super .
Ciekawe , gdzie firma zorganizuje kolejne spotkanie , może Rovaniemi albo Turku ?
Nel, jeeszcz nie wiadomo. Może w Polsce? -W zeszłym roku koleżanka przygotowywala ofertę ale mimo że sporo tańsza to wybrano Finlandię. Ja wolalabym gdzieś dalej , może udałoby się coś zobaczyć. Fajnie byłoby w Szwecji, bo na Indie nie ma co liczyć (z Indii przylatuje 2 przedstawicieli) .
Nie napisałam nic o saunie. Według mojego szefa, który bywa służbowo w Finlandii kila razy do roku jest tam mniej więcej tyle saun ilu mieszkańców. Sauny są wszędzie – w domach, blokach, miejscach pracy, obowiązkowo w domkach letniskowych. W naszym hotelu w lesie oczywiście też była sauna. Tu trochę nietypowo bo osobno dla mężczyzn i kobiet. Może ze względu na to, że głównie odbywały się tu konferencje i spotkania biznesowe, choć podobno Finowie nie mają z tym problemu. Ja nie zdecydowałam się na saunowanie z uwagi na ograniczony czas wolny ale też ze względów na to, że znajomi , którzy korzystali mówili, że tam wszyscy paradują nago nawet bez ręcznika. Dla mnie jest lekko krępujące patrzenie się na nagie osoby choć w tym wypadku byłyby to same kobiety. Dobre jest to, że korzystam bez okularów więc z racji dużej wady wzroku nie widzę szczegółów Jednak właśnie brak okularów i niemożność zobaczenia szczegółów ogranicza mnie w poruszanie się samodzielnie w nowych, nieznanych miejscach. Zwiedzając zobaczyłam tyle nowych ciekawych miejsc w Helsinkach, że bez żalu odpuściłam saunę.
Dzięki za fajną relacyjkę z niezbyt popularnego kierunku
Magnesik z Muminkami chętnie bym przytulił
Magnesów kupiłam więcej, niż na własne potrzeby między innymi dla kolejny raz dla koleżanki, która nam kupowała bilety. Bardzo się ucieszyła tym drobiazgiem. Okazuje się, że mimo kupionych tysięcy biletów wcześniej nikt nie wpadł na taki pomysł. Jak byś wcześniej dał znać, dla Ciebie też by się znalazł odpowiedni magnesik.
Rzeczywiscie,ze jak na wyjazd sluzbowy to wykorzystalas maksymalnie mozliwosci zwiedzania Helsinek.Dla mnie Skandynawia to natura,gory a nie miasta,ale mimo tego chetnie poogladalem stolice Finlandii,bo nigdy tam nie bylem.Z tego co u nas ostatnio pisali to pod Helsnikami zanjduje sie cala siec bunkrow,wiec jakby miasto pod miastem,ale tam pewnie turystow nie wpuszczaja.
—
https://marzycielskapoczta.pl/
Napisz pocztowke ze swoich podrozy do chorych dzieci
Asiu)) doczytaam jednym wejściem)) super wszystko pokazałaś i z ochotą bym do Helsinek wróciła...nawet na wekend bo widzę ,ze duzo da się zobaczyć...tylko teraz zdrowa i pełna sił do zwiedzania )))
Z sauny chyba tez bym nie skorzystała bo po prostu nie lubię chodzić w takie miejsca bez męża...nie wiem dlaczego mąż nie ma z tym problemu))
Widok z sali warsztatowej ...cudny...przez szyby czuć swieże powietrze ...tak to mozna się szkolić ))
Kolejny raz miałam okazję zobaczyć Helsinki po troszkę więcej niż roku od pierwszego pobytu, Tym razem w lutym, więc na zimowo,
Tym razem niewiele zobaczyłam, przylecieliśmy późnym popołudniem, dojazd z lotniska do hotelu (blisko centrum Helsinek) i zameldowanie zajął trochę czasu. Hotel Radisson Blu Seaside.
Widok z okna pokoju.
Jak wyszliśmy na miasto to już było ciemno. Ponieważ wylecieliśmy wczesnym rankiem (lot przez Warszawę z 3 godzinami przerwy) najpierw poszliśmy coś zjeść. Padło na restaurację nepalską Fulbari dwie osoby z teamu już tam jadły. Faktycznie jedzenie dobre i całkiem niedrogo (jak na Helsinki) . Trochę czasu tam zeszło . Wracając najedzeni po korki , trochę zmarznięci (było też trochę ślisko) zahaczyliśmy tylko o spożywczy (czekolady fazer) i do hotelu, dalej się integrować już w ciepełku.
Niewiele fotek, bo po ciemku nie wychodziły.
Następnego ranka pojrchalismy na miejsce docelowe, godzinę drogi samochodem na wschód, do ośrodka nad samą wodą.
Pewnie pięknie byłoby tam latem ale zimą też było ok. Jedyna niedogodność, to to że pokoje, sala warsztatowa, restauracja i impreza wieczorna wszystko było w innych budynkach nie połączonych ze sobą.
Śniegu było sporo. Chodniki wszędzie sypią żwirkiem, co powoduje, że jest mniej ślisko. Wszystkie samochody mają opony z kolcami – to takie niewielkie „kropeczki” wyczuwalne na dotyk.
Na zamarzniętym zbiorniku ludzie spacerowali, jeździli na rowerze
Sklep „muminkowy” odwiedziłam na lotnisku, ale tym razem nic nie kupiłam. Na lotnisku ceny są wysokie np. czekolada fazer mniej więcej 2 x droższa, ale w firmowym sklepie muminkowym ceny są takie same jak na mieście.
Przed wylotem z Helsinek samolot był poddany rozmrażaniu.
Lot powrotny również przez Warszawę, bardzo szkoda, że Finnair zlikwidował lot bezpośredni do Helsinek, podróż byłaby trochę krótsza.
Piea teraz ja czekam co Ty pokażesz. Chętnie powspominam.
Nel, jeeszcz nie wiadomo. Może w Polsce? -W zeszłym roku koleżanka przygotowywala ofertę ale mimo że sporo tańsza to wybrano Finlandię. Ja wolalabym gdzieś dalej , może udałoby się coś zobaczyć. Fajnie byłoby w Szwecji, bo na Indie nie ma co liczyć (z Indii przylatuje 2 przedstawicieli) .
Nie napisałam nic o saunie. Według mojego szefa, który bywa służbowo w Finlandii kila razy do roku jest tam mniej więcej tyle saun ilu mieszkańców. Sauny są wszędzie – w domach, blokach, miejscach pracy, obowiązkowo w domkach letniskowych. W naszym hotelu w lesie oczywiście też była sauna. Tu trochę nietypowo bo osobno dla mężczyzn i kobiet. Może ze względu na to, że głównie odbywały się tu konferencje i spotkania biznesowe, choć podobno Finowie nie mają z tym problemu. Ja nie zdecydowałam się na saunowanie z uwagi na ograniczony czas wolny ale też ze względów na to, że znajomi , którzy korzystali mówili, że tam wszyscy paradują nago nawet bez ręcznika. Dla mnie jest lekko krępujące patrzenie się na nagie osoby choć w tym wypadku byłyby to same kobiety. Dobre jest to, że korzystam bez okularów więc z racji dużej wady wzroku nie widzę szczegółów
Jednak właśnie brak okularów i niemożność zobaczenia szczegółów ogranicza mnie w poruszanie się samodzielnie w nowych, nieznanych miejscach.
Zwiedzając zobaczyłam tyle nowych ciekawych miejsc w Helsinkach, że bez żalu odpuściłam saunę.
Magnesów kupiłam więcej, niż na własne potrzeby między innymi dla kolejny raz dla koleżanki, która nam kupowała bilety. Bardzo się ucieszyła tym drobiazgiem. Okazuje się, że mimo kupionych tysięcy biletów wcześniej nikt nie wpadł na taki pomysł. Jak byś wcześniej dał znać, dla Ciebie też by się znalazł odpowiedni magnesik.
Jak masz kolekcję - to pokaż najciekawsze okazy.
Rzeczywiscie,ze jak na wyjazd sluzbowy to wykorzystalas maksymalnie mozliwosci zwiedzania Helsinek.Dla mnie Skandynawia to natura,gory a nie miasta,ale mimo tego chetnie poogladalem stolice Finlandii,bo nigdy tam nie bylem.Z tego co u nas ostatnio pisali to pod Helsnikami zanjduje sie cala siec bunkrow,wiec jakby miasto pod miastem,ale tam pewnie turystow nie wpuszczaja.
https://marzycielskapoczta.pl/
Napisz pocztowke ze swoich podrozy do chorych dzieci
Asiu)) doczytaam jednym wejściem)) super wszystko pokazałaś i z ochotą bym do Helsinek wróciła...nawet na wekend bo widzę ,ze duzo da się zobaczyć...tylko teraz zdrowa i pełna sił do zwiedzania )))
Z sauny chyba tez bym nie skorzystała bo po prostu nie lubię chodzić w takie miejsca bez męża...nie wiem dlaczego
mąż nie ma z tym problemu))
Widok z sali warsztatowej ...cudny...przez szyby czuć swieże powietrze ...tak to mozna się szkolić ))
Dzięki za relację.
Kolejny raz miałam okazję zobaczyć Helsinki po troszkę więcej niż roku od pierwszego pobytu, Tym razem w lutym, więc na zimowo,
Tym razem niewiele zobaczyłam, przylecieliśmy późnym popołudniem, dojazd z lotniska do hotelu (blisko centrum Helsinek) i zameldowanie zajął trochę czasu. Hotel Radisson Blu Seaside.
Widok z okna pokoju.
Jak wyszliśmy na miasto to już było ciemno. Ponieważ wylecieliśmy wczesnym rankiem (lot przez Warszawę z 3 godzinami przerwy) najpierw poszliśmy coś zjeść. Padło na restaurację nepalską Fulbari dwie osoby z teamu już tam jadły. Faktycznie jedzenie dobre i całkiem niedrogo (jak na Helsinki) . Trochę czasu tam zeszło . Wracając najedzeni po korki , trochę zmarznięci (było też trochę ślisko) zahaczyliśmy tylko o spożywczy (czekolady fazer) i do hotelu, dalej się integrować już w ciepełku.
Niewiele fotek, bo po ciemku nie wychodziły.
Następnego ranka pojrchalismy na miejsce docelowe, godzinę drogi samochodem na wschód, do ośrodka nad samą wodą.
Pewnie pięknie byłoby tam latem ale zimą też było ok. Jedyna niedogodność, to to że pokoje, sala warsztatowa, restauracja i impreza wieczorna wszystko było w innych budynkach nie połączonych ze sobą.
Śniegu było sporo. Chodniki wszędzie sypią żwirkiem, co powoduje, że jest mniej ślisko. Wszystkie samochody mają opony z kolcami – to takie niewielkie „kropeczki” wyczuwalne na dotyk.
Na zamarzniętym zbiorniku ludzie spacerowali, jeździli na rowerze
Sklep „muminkowy” odwiedziłam na lotnisku, ale tym razem nic nie kupiłam. Na lotnisku ceny są wysokie np. czekolada fazer mniej więcej 2 x droższa, ale w firmowym sklepie muminkowym ceny są takie same jak na mieście.
Przed wylotem z Helsinek samolot był poddany rozmrażaniu.
Lot powrotny również przez Warszawę, bardzo szkoda, że Finnair zlikwidował lot bezpośredni do Helsinek, podróż byłaby trochę krótsza.