...taaa, pamietam że gdy "dawno temu" bralismy przymiarke na Reunion to natknelismy sie na "info" o wyjatkowo częstych ataków rekinów na plażach tej wyspy. Dlatego,podobno,że brak jest raf odgradzajacych i głebiny podchodza niemal pod brzegi...
—
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Papuas...ja rekina nie wypatrzyłam...nawet nie za bardzo wierzyłam mężowi jak uparcie pokazywał mi krążące daleko płetwy...może to i rekiny były.
Radek no właśnie tak tam z tymi plażami jest.Jest kilka miejsc gdzie długo ciagnie sie rafa,przez fale jest bardzo zniszczona ale jest ichroni brzeg oceanu,Tam spokojnie mozna się kąpać ale tam też plaże są tą rafą zawalone.
Aia...jedzonko nie spodziewałam się się bedzie aż tak dobre-nie szkoda było na nie kasy.
Jedziemy dalej na Acien Four A Chaux .Autko zostawiamy na małym parkingu i ruszamy na wybrzeże.Nadbrzeżna ścieżka (mniej lub bardziej oznakowana) wzdłuż Saint-Leu ukazuje najbardziej charakterystyczne wapienniki Saint-Leu, odtwarza wielką przygodę rzemieślników zajmujących się wypalaniem wapna w miasteczku i pozwala na nowo poznać historię wyspy poprzez jej pozostałości. To oryginalny sposób na odkrycie tych mało znanych zabytków.
Piece wapiennicze Zachodu, czyli „śladami wypalaczy wapna”...Często zapominane w historii Reunionu, przypominają nam, że mężczyźni o różnym pochodzeniu, u zarania osadnictwa, pokonywali tu trudną naturę, marząc o podboju, w innej epoce.Od 19 go wieku wapno stało się kluczowym elementem gospodarki Reunionu.Od końca lat 40 -tych 20 go wieku import wapna i cementu doprowadził do spadku produkcji.W 1969 roku wydobycie koralowców w lagunie zostało zakazane, a piece stopniowo zaprzestano eksploatacji.Pozostałości pieców wapienniczych stoją tu i ówdzie w gminie Saint Leu. Spośród dziewięciu pieców wapienniczych zainstalowanych w Saint Leu, które niegdyś eksploatowały koralowce w Zatoce Cayenne, siedem jest nadal widocznych.Nam udało się zobaczyć jeden a przeszliśmy kawał wybrzeża ...chyba bardziej interesował nas spektakularny widok ze skał na ocean .
Słońce pali niesamowicie ,temperatura około 40 stopni i aż żal ,że w tych wodach oceanu nie mozna się chociaż troszeczkę schłodzić.
Nasz następny cel to Plage de Saint Joseph.Prawdziwy klejnot na Reunion.Pamiętacie plażę z czarnym piaskien na Tahiti ? myslałam ,że to będzie najpiękniejsza czarna plaża jaką widziałam do tej pory...jednak ta tutaj na Reunion okazała sie jeszcze piękniejsza.Trafiliśmy tutaj podczas odpływu ,więc plaża ukazała nam się szeroka,długa i prawie pusta.Piasek to czarny puch mieniący sie drobinkami w promieniach słonka.Bosą stopą nie dało sie po nim chodzić...czułam nawet jak grzał stopy przez podeszwy butów.Plaża jest otoczona ogromnymi klifami porośnietymi tropikalną roślinnośćią z dużą ilością jaskiń.Podczas przypływu woda sięga aż pod same klify.Oczywiście jest tu zakaz kąpieli...chociaż słyszelismy ,że miejscowi przyjeżdzaja tutaj na deski ze względu na to ,że fale potrafia tutaj być ogromne.
...widzę że nawet..."przez grzeczność" nie umieszczono tablic informacyjnych w innym niż francuski języku ; ) Powiesz coś o "niechęci miejscowych" do porozumiewaniu się w innych językach !???
—
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
...widzę że nawet..."przez grzeczność" nie umieszczono tablic informacyjnych w innym niż francuski języku ; ) Powiesz coś o "niechęci miejscowych" do porozumiewaniu się w innych językach !???
Szerze powiem,że nie dało się to odczuć chociaż mąż twierdził,że miejscowi nie lubią jak się gada do nich w innym niz język francuski więc staralismy się chociaz podstawowe zwroty grzecznościowe po francuku uzywać u mnie kończyło sie to na Bonjour,Merci,Au revoir ...w 90 % miejsc jednak nikt nie mówił w innym języku jak tylko francuski więc tłumacz google sie bardzo przydawał.
Z plaży św. józefa robimy sobie spacerek nabrzeżem w kierunku Sentier Au Bord De Faliste .Jest to piekny i spokojny szlak ,który wiedzie na krawędzi klifu.Jest to prawdziwie dzikie miejsce,trasa jest przyjemna ,cudowna roslinnośc no i te widoki na ocean ...
Czas uciekał nieubłagalnie a my w planach mieliśmy jeszcze zobaczyć kilka miejsc.Do następnego punktu jedziemy około 40 minut. La Marine Langevin.Położony w Langevin, tuż za miastem Saint-Joseph, ten mały port rybacki oferuje wspaniały widok na ocean i klify. Spacer wzdłuż wybrzeża pozwala podziwiać zapierający dech w piersiach spektakl fal rozbijających się o skały wulkaniczne!Musicie uwierzyć mi na słowo...udało mi sie nakręcić jeden filmik i znów iphone zaczął dawać znaki ,ze jest przeładowany zdjęciami.Woa tutaj ma cudowny kolor. Styk oceanu i wulkanicznej lawy daje niezapomniane doznania. Na Przylądek Langevin trzeba koniecznie przyjechać.
...taaa, pamietam że gdy "dawno temu" bralismy przymiarke na Reunion to natknelismy sie na "info" o wyjatkowo częstych ataków rekinów na plażach tej wyspy. Dlatego,podobno,że brak jest raf odgradzajacych i głebiny podchodza niemal pod brzegi...
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Jedzenie w hotelu faktyczne wygląda bardzo fajnie i pewnie tak smakuje.
Dobry pomysł z odgrodzoną częścią do kąpieli. Bezpieczniej ze względu na szarki i pewnie fale też mniejsze.
Papuas...ja rekina nie wypatrzyłam...nawet nie za bardzo wierzyłam mężowi jak uparcie pokazywał mi krążące daleko płetwy...może to i rekiny były.
Radek no właśnie tak tam z tymi plażami jest.Jest kilka miejsc gdzie długo ciagnie sie rafa,przez fale jest bardzo zniszczona ale jest ichroni brzeg oceanu,Tam spokojnie mozna się kąpać ale tam też plaże są tą rafą zawalone.
Aia...jedzonko nie spodziewałam się się bedzie aż tak dobre-nie szkoda było na nie kasy.
Jedziemy dalej na Acien Four A Chaux .Autko zostawiamy na małym parkingu i ruszamy na wybrzeże.Nadbrzeżna ścieżka (mniej lub bardziej oznakowana) wzdłuż Saint-Leu ukazuje najbardziej charakterystyczne wapienniki Saint-Leu, odtwarza wielką przygodę rzemieślników zajmujących się wypalaniem wapna w miasteczku i pozwala na nowo poznać historię wyspy poprzez jej pozostałości. To oryginalny sposób na odkrycie tych mało znanych zabytków.
Piece wapiennicze Zachodu, czyli „śladami wypalaczy wapna”...Często zapominane w historii Reunionu, przypominają nam, że mężczyźni o różnym pochodzeniu, u zarania osadnictwa, pokonywali tu trudną naturę, marząc o podboju, w innej epoce.Od 19 go wieku wapno stało się kluczowym elementem gospodarki Reunionu.Od końca lat 40 -tych 20 go wieku import wapna i cementu doprowadził do spadku produkcji.W 1969 roku wydobycie koralowców w lagunie zostało zakazane, a piece stopniowo zaprzestano eksploatacji.Pozostałości pieców wapienniczych stoją tu i ówdzie w gminie Saint Leu. Spośród dziewięciu pieców wapienniczych zainstalowanych w Saint Leu, które niegdyś eksploatowały koralowce w Zatoce Cayenne, siedem jest nadal widocznych.Nam udało się zobaczyć jeden a przeszliśmy kawał wybrzeża ...chyba bardziej interesował nas spektakularny widok ze skał na ocean .
Słońce pali niesamowicie ,temperatura około 40 stopni i aż żal ,że w tych wodach oceanu nie mozna się chociaż troszeczkę schłodzić.
Nasz następny cel to Plage de Saint Joseph.Prawdziwy klejnot na Reunion.Pamiętacie plażę z czarnym piaskien na Tahiti ? myslałam ,że to będzie najpiękniejsza czarna plaża jaką widziałam do tej pory...jednak ta tutaj na Reunion okazała sie jeszcze piękniejsza.Trafiliśmy tutaj podczas odpływu ,więc plaża ukazała nam się szeroka,długa i prawie pusta.Piasek to czarny puch mieniący sie drobinkami w promieniach słonka.Bosą stopą nie dało sie po nim chodzić...czułam nawet jak grzał stopy przez podeszwy butów.Plaża jest otoczona ogromnymi klifami porośnietymi tropikalną roślinnośćią z dużą ilością jaskiń.Podczas przypływu woda sięga aż pod same klify.Oczywiście jest tu zakaz kąpieli...chociaż słyszelismy ,że miejscowi przyjeżdzaja tutaj na deski ze względu na to ,że fale potrafia tutaj być ogromne.
...widzę że nawet..."przez grzeczność" nie umieszczono tablic informacyjnych w innym niż francuski języku ; ) Powiesz coś o "niechęci miejscowych" do porozumiewaniu się w innych językach !???
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Szerze powiem,że nie dało się to odczuć chociaż mąż twierdził,że miejscowi nie lubią jak się gada do nich w innym niz język francuski więc staralismy się chociaz podstawowe zwroty grzecznościowe po francuku uzywać
u mnie kończyło sie to na Bonjour,Merci,Au revoir ...w 90 % miejsc jednak nikt nie mówił w innym języku jak tylko francuski więc tłumacz google sie bardzo przydawał.
Z plaży św. józefa robimy sobie spacerek nabrzeżem w kierunku Sentier Au Bord De Faliste .Jest to piekny i spokojny szlak ,który wiedzie na krawędzi klifu.Jest to prawdziwie dzikie miejsce,trasa jest przyjemna ,cudowna roslinnośc no i te widoki na ocean ...
Czas uciekał nieubłagalnie a my w planach mieliśmy jeszcze zobaczyć kilka miejsc.Do następnego punktu jedziemy około 40 minut. La Marine Langevin.Położony w Langevin, tuż za miastem Saint-Joseph, ten mały port rybacki oferuje wspaniały widok na ocean i klify. Spacer wzdłuż wybrzeża pozwala podziwiać zapierający dech w piersiach spektakl fal rozbijających się o skały wulkaniczne!Musicie uwierzyć mi na słowo...udało mi sie nakręcić jeden filmik i znów iphone zaczął dawać znaki ,ze jest przeładowany zdjęciami.Woa tutaj ma cudowny kolor. Styk oceanu i wulkanicznej lawy daje niezapomniane doznania. Na Przylądek Langevin trzeba koniecznie przyjechać.
Pięknie , ale chyba wolę bialy piasek
A to ujęcie "bombowe" , ten błękit morza…