Spacer z Lwami - Wycieczka od Rainbow - Relacja

47 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
Gienek
Obrazek użytkownika Gienek
Offline
Ostatnio: 2 miesiące 6 dni temu
Rejestracja: 06 mar 2014

Dzień piąty

Z samego rama ruszyliśmy do parku Fathala. Drogę którą przebyliśmy podczas pierwszej połowy dnia można zobaczyć pod poniższym linkiem

Wyprawa do parku Fathala – klik (dajcie znać czy widać ślady z mojej podróży na mapach google po kliknięciu w link)

Park Fathala jest to jedno z pięciu miejsc w którym możemy się w miarę swobodnie poruszać pieszo w towarzystwie lwów. Bardzo poranne godziny wyjazdu były podyktowane tym, że w późniejszych godzinach, gdy temperatura osiąga 37º – 38º C, to lwy robią się bardzo ospałe i nie za bardzo im się chce chodzić z turystami. Poza tym, samce lwów potrafią podobno przesypiać do 20 godzin na dobę i w późniejszym czasie mają przerwę na prawie całodobową drzemkę Wink . Później podczas pobytu stacjonarnego, poznaliśmy ludzi, którzy z miejscowymi przewodnikami byli w godzinach około południowych na spacerze z lwami i twierdzili, że lwy były ospałe i wymęczone. Podobno wlokły ledwo nogę za nogą. My nic podobnego nie zaobserwowaliśmy. Przypuszczam, że to z powodu dość wczesnych godzin spaceru. Lwy były żywe i chętne do figli. Powiem szczerze, że jakby któryś z lwów miałby ochotę na importowane z Polski białe mięsko, to kije które trzymaliśmy w rękach na niewiele by się przydały. Nasz przewodnik z Rainbow powiedział, że nie warto uciekać od lwów na drzewo, ponieważ lwy doskonale łażą po drzewach Wink . Jak się później okazało, lwy z wielką łatwością wskakiwały na drzewa i bardzo chętnie pozowały do zdjęć. Jak się ustawiałem z żoną do zdjęć pod gałęzią na której siedział jeden lub dwa lwy, to zbyt pewnie nie czułem się

.

.

.

.

.

W pewnym momencie, robiąc zdjęcia, spostrzegłem się, że ogon lwa jest tuż obok moich stóp. Pewnie skończyłoby się to bardzo niemile dla mnie, gdybym przypadkiem nadepnął lwa na ogon. Mam w domu kota który reaguje agresywnie gdy pociągnie się go podczas zabawy za ogon. Lew prawdopodobnie zareagowałby podobnie. Odgryzłby mi głowę lub w najlepszym przypadku nogę Smile

.

.

To pewnie ta chwila, gdy lwica zastanawia się jak smakuje białe importowane mięso z Polski Wink

.

.

.

Po spacerze z lwami, wybraliśmy się na pseudo safari. To znaczy, wszystkie zwierzęta, które można zobaczyć w parku Fathala, jak najbardziej występują, a raczej występowały w warunkach naturalnych tego regionu Afryki, zanim ludzie bardzo mocno ich nie przetrzebili, lecz park Fathala to twór sztuczny, przeznaczony specjalnie dla turystów i nie ma zbyt dużo wspólnego z prawdziwymi parkami które możemy zobaczyć w Kenii lub Tanzanii.

.

.

Aby turyści nie musieli jeździć po dziesiątkach hektarów w poszukiwaniu zwierząt, to Senegalczycy, w dogodnym miejscu do robienia zdjęć postawili żłób, od którego większość zwierząt nie odchodzi zbyt daleko. Podczas naszego safari, głównym bywalcem żłoba był Zdzisiek, czyli dość spory nosorożec. Nasz przewodnik twierdził, że obecnie Zdzisiek przechodzi załamanie nerwowe, po tym jak z niewiadomych przyczyn zamordował swoją żonę i został zupełnie sam pośród innych gatunków zwierząt. Podobno władze Senegalu prowadzą rozmowy z władzami RPA, mające na celu sprowadzenie nowej partnerki dla Zdziśka. Afrykańskim zwyczajem, musi wszystko trwać bardzo długo, ponieważ nie ma po co się śpieszyć i jak na razie nie ma widoku na szybkie sprowadzenie samicy nosorożca do parku Fathala.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Po spacerze z lwami wróciliśmy do miejscowości Toubakouta i pojechaliśmy do restauracji (szopa ze stolikami na podwórku) na lunch. Zamówiłem krewetki z ryżem i zimną gazelę (piwo). Powiem szczerze, że krewetki były bardzo smacznie przyrządzone, a zimna gazela łagodziła skwar który lał się z nieba. Restauracja nazywała się Chez Boum i znajdowała się w miejscu które możemy zobaczyć na mapie klikając w poniższy link

.

KLIK

.

.

Toubakouta to dość spora wieś lub nawet bardzo małe miasteczko. Afrykańskiego klimatu tej miejscowości dodawało to, że prawie wszystkie ulice w tej miejscowości były gruntowe, a wieczorami nie było oświetlenia ulicznego, przez co wychodząc późnym wieczorem na ulicę, można było poczuć się jakby było się w innym świecie. Ciemność, światło było można zauważyć tylko z nielicznych domostw. Cisza, odgłosy wydawały tylko zwierzęta i miejscowe cykady. Od czasu do czasu w blasku gwiazd można było dostrzec przelatującego jakiegoś nocnego ptaka, który oburzony tym, że zakłócamy nocny spokój, wydawał z siebie egotyczne dźwięki. Gwiazdy, przypuszczam, że przez to, że nie było świateł na ulicy, wydawały się większe i bliższe. Rozświetlały nocne niebo milionami punkcików. Dość o nocy. Jeszcze przed nami tego dnia była, wieczorna podróż. Toubakouta w dzień wyglądała tak jak na poniższych zdjęciach.

.

.

.

.

Dość późnym popołudniem, mieszkańcy obydwu hoteli wsiedli w nasz dyżurny bus i ruszyliśmy do przystani, gdzie przesiedliśmy się do łódki i ruszyliśmy w rejs po rozlewiskach Saloum.

.

Któredy jeździliśmy i pływaliśmy, można zobaczyć klikając w poniższy link.

.

Rejs - klik

.

.

.

.

.

Wpływaliśmy w różne odnogi rozlewiska, przepychając się łódką przez namorzynową plątaninę, czułem się jak odkrywca z zamierzchłych czasów który odkrywa nieznane lądy dzikiego i niezbadanego kontynentu. Nasz przewodnik zadbał o nastrój, instruując kapitana naszej łódki gdzie ma wpłynąć i co ma nam pokazać. Wszechobecne namorzyny, były pokryte kiściami ostryg.

.

.

W końcu przybiliśmy do muszelkowej wyspy. Dopływając pomyślalem „jaka ładna biała plaża na tej rzece". Nic bardziej mylnego. Plaży nie tworzył piasek, lecz miliony drobnych muszelek.

Po przybiciu na brzeg wyspy, ruszyliśmy w jej głąb. Szliśmy pomiędzy bujną brązową roślinnością, której kolor był jak najbardziej typowy dla końca pory suchej. Pewnie podczas pory deszczowej, wszystko tętni zielenią i obsypuje się niezliczoną liczbą kwiatów. Niestety coś za coś. Myślę, że wycieczka byłaby o wiele mniej przyjemna, gdyby ciągle padało. Poza tym w porze deszczowej jest sporo więcej owadów gryzących które mogą przenosić różne groźne choroby.

.

.

.

Wyspa była dzika, pełna bujnej flory. Niestety obecność człowieka na tej wyspie była widoczna na każdym kroku. Pnie wiekowych, potężnych baobabów pokryte były wyciętymi w korze żłobieniami, które stanowiły twórczość odwiedzających turystów. WTYD i tyle.

Okazało się, że po pstryknięciu mnóstwa pamiątkowych fotek, słońce zaczęło się chylić ku zachodowi i nadszedł czas aby płynąć na namorzynową wyspę, gdzie nocują niezliczone liczby ptaków mieszkających na tych rozlewiskach. Bezkrwawe łowy za pomocą aparatów fotograficznych były bardzo udane.

.

.

.

.

.

Późnym wieczorem, po udanych łowach za pomocą aparatu fotograficznego, wróciliśmy do naszego hotelu. Na kolację dostaliśmy pysznie przyrządzoną barakudę. Jestem pełen uznania dla szefa kuchni. Niestety to była już ostatnia noc w tym hotelu. Kolejnego dnia ruszaliśmy do Senegalu południowego

CDN...

Podróżnik

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Online
Ostatnio: 54 minuty 26 sekund temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Spacer z lwami super ! dla mnie to też było mega przeżycie.

Zimna gazela w upał była dla nas ulubionym trunkiem Drinks

Miałeś szczęcie z tym ogonem he he, różnie to sie mogło skończyć..

No trip no life

Gienek
Obrazek użytkownika Gienek
Offline
Ostatnio: 2 miesiące 6 dni temu
Rejestracja: 06 mar 2014

ssstu-6 :

...z zaciekawieniem czytam i ogladam a że jestem "na swieżo" po afrykańskim pobycie to i porównuję obie lokacje (Gambia-Kenia)

mimi różnic jest współny mianownik-"biały to bankomat" ; )

W Kenii było gorzej. W Gambii Towarzyszy białym zazwyczaj jeden miejscowy. W Kenii byłem otaczany całą kupą miejscowych naciągaczy. Poza tym w Kenii jest o wiele bardziej niebezpiecznie. Oczywiście to Senegalskie Safari które opisywałem w porównaniu z tymi kenijskimi safri to jakiś żart.

Podróżnik

mabro
Obrazek użytkownika mabro
Online
Ostatnio: 55 minut 33 sekundy temu
Rejestracja: 26 wrz 2013

Fajny ten spacer z lwami Biggrin Ja byłam na podobnym w Zimbabwe, też wcześnie rano by lwy nie były zmęczone i spiące Biggrin

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Online
Ostatnio: 1 godzina 2 minuty temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Super wycieczka, a lwy dorosłe tak blisko - nie wiem czy miałabym dość odwagi.

Gienek
Obrazek użytkownika Gienek
Offline
Ostatnio: 2 miesiące 6 dni temu
Rejestracja: 06 mar 2014

Asia-A :

Super wycieczka, a lwy dorosłe tak blisko - nie wiem czy miałabym dość odwagi.

E tam. Tutaj nie można było dotknąć lwa a w Tajlandii można było nawet pogłaskać dorosłego tygrysa.

Podróżnik

mabro
Obrazek użytkownika mabro
Online
Ostatnio: 55 minut 33 sekundy temu
Rejestracja: 26 wrz 2013

Gienek :

Asia-A :

Super wycieczka, a lwy dorosłe tak blisko - nie wiem czy miałabym dość odwagi.

E tam. Tutaj nie można było dotknąć lwa a w Tajlandii można było nawet pogłaskać dorosłego tygrysa.

Nie mogliście dotknąć lwa? Podczas mojego spaceru było głaskanie (nawet po brzuchu jeśli lew miał ochotę!) i trzymanie za łapę Yahoo

Obraz może zawierać: 1 osoba, trawa, drzewo, na zewnątrz i przyroda

Gienek
Obrazek użytkownika Gienek
Offline
Ostatnio: 2 miesiące 6 dni temu
Rejestracja: 06 mar 2014

mabro :

Nie mogliście dotknąć lwa? Podczas mojego spaceru było głaskanie (nawet po brzuchu jeśli lew miał ochotę!) i trzymanie za łapę

Super Clapping

Piszesz o parku Fathala w Senegalu?

Podróżnik

mabro
Obrazek użytkownika mabro
Online
Ostatnio: 55 minut 33 sekundy temu
Rejestracja: 26 wrz 2013

Gienek :

mabro :

Nie mogliście dotknąć lwa? Podczas mojego spaceru było głaskanie (nawet po brzuchu jeśli lew miał ochotę!) i trzymanie za łapę

Super Clapping

Piszesz o parku Fathala w Senegalu?

Nie, w Senegalu jeszcze nie byłam. Ja spacerowałam z lwami w Zimbabwe.

Gienek
Obrazek użytkownika Gienek
Offline
Ostatnio: 2 miesiące 6 dni temu
Rejestracja: 06 mar 2014

mabro :

Nie, w Senegalu jeszcze nie byłam. Ja spacerowałam z lwami w Zimbabwe.

Wpisuję Zimbabwe na listę krajów do odwiedzenia. Biggrin

Podróżnik

Strony

Wyszukaj w trip4cheap