Jesteś tutaj
Jesteś tutaj
Na czerwcowy weekend córka załatwiła w Tyliczu 6 osobowy domek i zaproponowała żonie wspólny wypad. Miałem nadzieję na pojeżdżenie po Beskidzie Niskim, ale zięć postawił na kurorty Sądeckiego. Broń Boże nie narzekam - wyjazd nadzwyczaj udany. Zaczęło się jednak horrorem. Wyjeżdżamy w środę pod wieczór do Krakowa; baaa nie tylko my wyjeżdżamy. Zwykle jadę trasą przez Olkusz, ale tym razem, kiedy nad drogą wyświetla się napis - TUNEL ZABLOKOWANY decyduję się na przejazd najdroższą autostradą świata. I tu zaczyna się pierwsza odsłona horroru - już na dojeździe do autostrady korek, wjazd na autostradę korek, na bramkach korki, a do tego zmieniające się co chwila przyporządkowanie bramek; bramka do której w korku zmierzam nagle robi się bezosobowa dla uprzywilejowanych, nosz q; dalej też nie lepiej - remont pasa, spowolnienia, następne bramki .... Horror Autostrada się kończy i zaczyna się druga odsłona horroru.
Trochę się tu zmieniło od ostatniego przejazdu - trza zjechać na obwodnicę Krakowa i w odpowiednim momencie zjechać w miasto. Proste?? Tak, dla kogoś kto jeździ z GPS-em. Papuasi jeżdżą z mapą i wg drogowskazów. Jadę obwodnicą kierunek Warszawa, bo wiem w którym miejscu Krakowa odchodzi trasa na stolicę, a żona marudzi - czemu na Warszawę, my do Krakowa jedziemy itd ... skończyło się dobrze chociaż muszę podkreślić zasługi żony, która w telefonie znalazła aplikację GPS więc jak po sznurku; samopas pewnie trochę bym błądził. . Rano ruszamy z Krakowa do Tylicza, a po drodze zięć realizuje plany trekingowe; wjeżdżamy na Jaworzynę Krynicką i zajęcia w podgrupach. Oni se gdzieś idą, a my na szczycie opalamy się i słuchamy grającej przy karczmie góralskiej kapeli; żona aż podryguje na ławce w rytm. Pyfka nie było - jadę samochodem. Z Jaworzyny ze względu na czas też zjeżdżamy - widać nieczynny wyciąg, stok narciarski z urządzeniami naśnieżającymi; więc życie tu kwitnie i zimą. Teraz już tylko dojazd do Bazy i rozpoznanie najbliższej okolicy czyli Tylicza; niestety ani do zabytkowej cerkwi, ani do zabytkowego kościoła nie udało się zajrzeć. Ja także zostawiłem se "na zaś" zajrzenie do tylickiego parku zdrojowego, a potem nie wyszło, bo zabrakło mi czasu. Tylickiej wody popróbowałem, bo zięć przy każdym zdroju robił duże zapasy leczniczej wody, a wnuczkom bardziej podchodziły inne napoje. Foto zaczynamy od wjazdu na Jaworzynę Krynicką - pogoda była chmurzasta, chociaż na szczycie również i ostre słońce było. I taka moja prawidłowość - kiedy robię 1 foto - zazwyczaj nie wychodzi, a kiedy robię 5 to wychodzą wszystkie i dylemat, które pokazać. Tu też pierwsze - ogólny widok dolnej stacji nie wyszło, więc zaczynamy od drugiego czyli wjazdu.
Widoczny nieczynny wyciąg to pewnikiem dla narciarzy.
No niestety komercha swymi buciorami wchodzi w każde atrakcyjne miejsce psując widoki. Powyżej jakiś tor przeszkód dla dzieci, a przy stacji kolejki, na której płatny taras widokowy była i jakaś zjeżdżalnia rurowa dla dzieci. Przed karczmą okresowo gra kapela, a my oglądamy wnętrze.
I ostatnie foty ze zjazdu - stok narciarski, wieża widokowa na Słotwinach i już na dolnej stacji.
papuas
Kończąc pierwszy dzień - nasza Baza czyli jeden z dwóch domków na sporym zagospodarowanym terenie, gdzie pod wieczór buszują kwiczoły; 2 kościoły nowy oraz stary, drewniany pochodzący z 1612r i dawna cerkiew z 1743r pełniąca dziś funkcje kaplicy przy cmentarzu.
Zajrzeć się nie dało, więc tylko foto zdjęcia.
papuas
zasiadam PIERWSZA!
z przyjemnościa popatrzę, powspominam, popodziwiam......
Kosciółek drewniany super! miejscówka, domek drewniany uroczy! (masz zdjęcia z środka? jak to jest urządzone wewnątrz?) ;
tylko te tarasy widokowe, zabudowy z torem przeszkód dla dzieci na samej górze góry - to istne koszmarki i szkaradztwa psujące widoki!
, no ale dla kasy sa w stanie zabudowac wszystko! (kto wydaje zezwolenia na budowę takich rzeczy w takich miejscach!!!??? *shok*)
ale góry - niezmiennie piękne......
Piea
Zasiadam i a, Piea, mogę obok ciebe?
...to i ja "się wcisnę" pomiędzy dziewczyny !!! ; )
oglądam i poczytuję "górsko zaciekawiony" : )))
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Wrzuć jakieś fotki ze środka domku. Z zewnątrz wygląda całkiem fajnie
No trip no life
no to klops, bo z wnętrza foto nie mam, musicie zrozumieć - jak się wtarabaniło do środka sześć osób z bagażami ... to nie było co focić
mogę jedynie opisać
na piętrze 2 sypialnie - 3 oraz 2 łóżka - pościel i ręczniki były na cały pobyt, a na parterze salonokuchnia i mała łazienkoubikacja mieszcząca kabinę prysznicową, umywalkę i ubikację oraz piecyk gazowy; w salonokuchni - wersalka ze stolikiem, stół z krzesłami i kuchnia z pełnym wyposażaniem na tylnej ścianie domku: elektryczny piec i czajnik, lodówka, zmywarka, zlewozmywak i szafki z naczyniami; przez całość od ściany do pieca blat acha, były jeszcze kaloryfery a pewien pogląd daje zapamiętany wyciąg z regulaminu: domek musi zostać zdany w stanie zastanym, za szkody odpowiada najemca, zabrania się wprowadzania do domku rowerów, wnoszenia sprzętu narciarskiego ( tak, w Tyliczu znajduje się jakiś większy ośrodek narciarski) oraz palenia wewnątrz papierosów zabrania się wchodzenia, przebywania jednocześnie na schodach 2 dorosłych osób ... i fakt, te schody nie wyglądały zbyt solidnie - te deseczki trochę takie cienkie i drugi słaby punkt to jedna łazienka na 6 osób połączona jeszcze z ubikacją Byliśmy w domku jedynie od wieczora do rana i niby świnia i turysta z wody nie korzysta jednak po całym dniu na trasie umyć się warto, a to nie takie proste. I jest kolejka.
papuas
Następnego dnia kurorty - Krynica i Muszyna. Zostawiamy samochody na parkingu w Krynicy i ruszamy na piesze zwiedzanie. No. przejechanie przez zatłoczoną kuracjuszami Krynicę do łatwych, ani przyjemnych nie należało, bo na każdym przejściu przez jezdnię (świateł nie ma) ktoś jeszcze teraz musi przejść. Samochody w pobliżu drogi wyjazdowej i dworca PKP; ruszamy. Deptakiem obok starych łazienek do nowej pijalni przed którą ujęcie Kryniczanki, a naprzeciw stary dom zdrojowy. Wchodzimy do Pijalni - jest okazja trza się leczyć, a przynajmniej popróbować tutejszych wód.
Powyżej stary Dom Zdrojowy, a my wchodzimy do Pijalni głównej. Na parterze roślinność i różne takie sklepiki i reklamy, a na piętrze sprzedaż wody i miejsca, by przysiąść.
papuas
Przy Bulwarach Dietla wzdłuż potoku Kryniczanka stoją stare zabytkowe wille i pensjonaty; ich rys historyczny umieszczono na stojących przed nimi tablicach. W jednej z nich Romanówce urządzono muzeum łemkowskiego malarza prymitywisty - Nikifora. Żył w nędzy, malował farbami i kredkami. Jego twórczość wzbudziła w latach 30 ubiegłego wieku uznanie kapistów; traktowany jako niepełnosprawny intelektualnie w swym środowisku nie znalazł uznania. Ściśle związany ze swą małą ojczyzną Krynicą; tu tworzył i próbował sprzedawać swoje obrazki. Po wojnie trzykrotnie wysiedlany w akcji "Wisła" na Ziemie Odzyskane wracał prawdopodobnie pieszo do Swojej Krynicy. Po trzecim powrocie pozwolono mu tu pozostać. Byliśmy już tam kiedyś, ale zaciągam tam rodzinę. Wśród prac prezentowane są szkice w ołówku do późniejszych obrazów i chyba te "tylko" szkice bardzo mi się spodobały.
Niebieska Romanówka - muzeum Nikifora i zaraz muzealne eksponaty.
I jeszcze ławeczka Nikifora na krynickim deptaku.
papuas
Ta Ławeczka Nikifora przez niektórych bywa żartobliwie nazywana pomnikiem Krystyny Feldman...
papuas