biblioteka zaprawdę imponująca, ale najbardziej zachwycają mnie te piece kaflowe!!! (mam na ich punkcie totalnego hyzia i żaden nie umknie mojej uwadze:)) ; są fantastyczne
Piece piękne. Ale i te drewnianr regały w bibliotece, piękna robota. Z przyjemnością ogląda się takie wnętrza.
znam słabostkę Piei do kafli, a ozdobnych pieców TU ci dostatek, ale na mnie również, Asia, największe chyba wrażenie zrobiła wykonana w drewnie biblioteka, chociaż paradnych komnat nie brakuje oczywiście Nel (i to jeszcze pokażę) - już w wystroju pałacowych wnętrz znajdują się obrazy znanych malarzy - Bacciarelli, Malczewski i audio o tym podczas zwiedzania informuje, ale w drodze do leżącego na tyłach pałacu parku jest budynek Galerii Obrazów z kilkoma ogromnymi salami, gdzie reprezentowany jest chyba każdy z polskich znanych i uznanych malarzy ... tak, jest i jeden Matejko - Joanna d'Arc największy gabarytowo obraz malarza Rogalin zdecydowanie warty jest przyjazdu choćby i na 1 dzień, bo oprócz prezentowanych w relacji znajdują się jeszcze nie pokazane - Galeria portretu angielskiego oraz park ze słynnymi dębami taki weekendowy wyjazd z Warszawy - Rogalin w połączeniu z Poznaniem lub Kórnikiem (nie wiem jak z dostępnością Kórnika, bo były tam jakieś remonty)
Po zwiedzeniu pałacowych wnętrz idziemy oglądać obrazy. Galeria mieści się w osobnym, specjalnie do tego celu wybudowanym budynku. Nie będę wszystkich opisywał; autora musicie rozpoznać sami, chociaż to trochę trudne, bo oprócz polskich są też obrazy mniej znanych malarzy zagranicznych. Jednak najwięcej chyba obrazów Jacka Malczewskiego, który w Rogalinie jakiś czas gościł.
Tu chyba nie ma wątpliwości - Jacek Malczewski i zaraz jego symboliczna Melancholia, a potem ogromny Matejko i Dziewica Orleańska.
Rogalińskie dęby - te najsłynniejsze rosną w parku za rogalińskim pałacem, ale to sporawy spacer i wobec biegnącego nieubłaganie czasu rezygnujemy. Pokażę jednak prezentację na monitorze, gdzie pierwsze foto doskonale wpisuje się w dzisiejsze klimaty, ale dwa następne to jednak lato. Wyjeżdżamy z Rogalina w porze zdecydowanie obiadowej i po paru kilometrach organizator decyduje - tu jemy. Jakaś kacza przydrożna knajpka. I chociaż w menu są i inne potrawy: pstrąg, golonka to jednak króluje kaczka. Teraz trochę żałuję, bo była to jedna z nielicznych okazji na spróbowanie czerniny. Nie wiem jak w innych regionach, ale w Wielkopolsce gotuje się zupę na bazie kaczej krwi. Niby nie mam specjalnych oporów przed skosztowaniem czegoś nowego, jednak ta wizja kaczego wampira mnie przerosła i nie zamówiłem tej czerniny. Po obiedzie wracamy na jakąś szybką drogę i jedziemy na kawę do Wrocławia. ?? Tak, we Wrocławiu mieszka syn szwagra i przy kawie następuje rozwiązanie wycieczki; a stąd również autostradą szybko do Katowic. To foto dębów.
Piece piękne. Ale i te drewnianr regały w bibliotece, piękna robota. Z przyjemnością ogląda się takie wnętrza.
Pałac wspaniały, super ,że udało się wam go odwiedzić. Biblioteka rewelacja
Czy widziałeś obrazy Matejki,Fałata,Malczewskiego , Wyczółkowskiego etc ? Podobno jest tam imponująca kolekcja
No trip no life
papuas
Po zwiedzeniu pałacowych wnętrz idziemy oglądać obrazy. Galeria mieści się w osobnym, specjalnie do tego celu wybudowanym budynku. Nie będę wszystkich opisywał; autora musicie rozpoznać sami, chociaż to trochę trudne, bo oprócz polskich są też obrazy mniej znanych malarzy zagranicznych. Jednak najwięcej chyba obrazów Jacka Malczewskiego, który w Rogalinie jakiś czas gościł.













Tu chyba nie ma wątpliwości - Jacek Malczewski i zaraz jego symboliczna Melancholia, a potem ogromny Matejko i Dziewica Orleańska.
papuas
To jeszcze kilka uznanych polskich malarzy.
Był Fałat, Boznańska, jest nocny Gierymski i Pankiewicz.
papuas
Rogalińskie dęby - te najsłynniejsze rosną w parku za rogalińskim pałacem, ale to sporawy spacer i wobec biegnącego nieubłaganie czasu rezygnujemy. Pokażę jednak prezentację na monitorze, gdzie pierwsze foto doskonale wpisuje się w dzisiejsze klimaty, ale dwa następne to jednak lato. Wyjeżdżamy z Rogalina w porze zdecydowanie obiadowej i po paru kilometrach organizator decyduje - tu jemy. Jakaś kacza przydrożna knajpka. I chociaż w menu są i inne potrawy: pstrąg, golonka to jednak króluje kaczka. Teraz trochę żałuję, bo była to jedna z nielicznych okazji na spróbowanie czerniny. Nie wiem jak w innych regionach, ale w Wielkopolsce gotuje się zupę na bazie kaczej krwi. Niby nie mam specjalnych oporów przed skosztowaniem czegoś nowego, jednak ta wizja kaczego wampira mnie przerosła i nie zamówiłem tej czerniny. Po obiedzie wracamy na jakąś szybką drogę i jedziemy na kawę do Wrocławia. ?? Tak, we Wrocławiu mieszka syn szwagra i przy kawie następuje rozwiązanie wycieczki; a stąd również autostradą szybko do Katowic. To foto dębów.



papuas
Dęby przepiękne, , jakie malownicze i te z liśćmi i bez.
Ja też bym na pewno czerniny nie spróbowała.. opór wewnętrzny
No trip no life
Papuas, na kawkę to trzeba bylo do nas zawitać
...nie lubicie "czerniny" ??? barbarzyńcy !!! ; )
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
papuas