Dojeżdżamy do Marrakeszu, który po obiedzie zaczynamy zwiedzać - dwa muzea, znów berberyjska apteka (chociaż inna niż poprzednio) i po przejściu przez suk czas wolny na najsłynniejszym placu Maroka. Pierwsze muzeum to dom podróżnika i etnografa, gdzie eksponatami są pamiątki z podróży; kiedyś tu mieszkał, lecz z czasem ilość pamiątek to uniemożliwiła. Niewątpliwie to przestroga dla wszystkich obkupujących się ponad miarę i przywożących z podróży liczne pamiątki.
W pobliskim muzeum sztuki marokańskiej też ciekawe zbiory - dywany, biżuteria itp. Muzea ciekawe, ale obejrzane tak trochę w pośpiechu. Osobiście spędziłbym tu więcej czasu (może dlatego że plac Dżami al-Fna już widziałem).
Następnego dnia ogrody Majorelle, meczet Kutubija, czas wolny na zakupy pamiątkowe na placu i powrót do Agadiru, a potem do Polski. Ogrody, nieduże ale piękne, należały kiedyś do Yves Saint Laurent'a i tu są rozsypane ponoć jego prochy.
W cieniu krzaczorów spaceruje turkawka, ale słabo oświetlona.
Budowę meczetu Kutubija rozpoczęto w 1147r, ale w 1158r rozebtano mury ze względu na błąd przy wyznaczaniu kierunku "na Mekkę". Dziś przy 69m minarecie znajduje się nowy meczet ukończony w 1199r otaz pozostałości rozebranego. Nazwa meczetu Kutubija tłumaczona jest jako meczet Księgarzy ponieważ obok powstałego zaczęli ustawiać swe stragany sprzedawcy rękopisów.
Po kolei - wtedy ogrodami zarządzała jakaś fundacja Dopiero teraz Radek spostrzegłem przy Casablance pytanie o nosiwodów, więc 2 słowa. W Casablance nie, ale w Marrakeszu i Agadirze spotkałem. Wg mojej oceny "zawód" jedynie do foto, ale ubrani jaskrawo: czerwone szaty i kolorowe kapelusze z dzwoneczkami; oczywiście mają metalowe kubeczki i skórzane torby na wudę, ale tej wody nie sprzedają, a pozują do foto. To kilka foto na podsumowanie czyli najsłynniejszy plac Marrakeszu, a może i Maroka gdzie kupisz wszystko - nawet zabronione w Europie skóry gadów, mogący być drogowskazem minaret Kutubija, gościa, który mnie odwiedził oraz przywiezione pamiątki, dla Radka nosiwody i dla wszystkich czytających fikuśny marokański kwiatek.
...heee, "nosiwody" choć inaczej ubrani (kolor szat) to stylowo bardzo podobni do tego ktorego widziałem (jako dzieciak) na pocztówce ; ) A "trotuar" poprowadzony prze..."bambusowy zagajnik" zapozyczono,chyba, z...Kioto !??? ; ))))
—
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Dojeżdżamy do Marrakeszu, który po obiedzie zaczynamy zwiedzać - dwa muzea, znów berberyjska apteka (chociaż inna niż poprzednio) i po przejściu przez suk czas wolny na najsłynniejszym placu Maroka. Pierwsze muzeum to dom podróżnika i etnografa, gdzie eksponatami są pamiątki z podróży; kiedyś tu mieszkał, lecz z czasem ilość pamiątek to uniemożliwiła. Niewątpliwie to przestroga dla wszystkich obkupujących się ponad miarę i przywożących z podróży liczne pamiątki.
Nie strasz, nie strasz. My z Basią kupujemy nie tylko na wyjazdach, ale troche miejsca do mieszkania jeszcze jest
Okazuje się, że nie tylko w Gruzji, w Kaukazie, tak wysoko byłam ale i w Atlasie. Wysokość całkiem, całkiem porównując nasze polskie góry. Atlas jest piękny ale jednak Kaukaz zrobił na mnie większe wrażenie.
no kawał Maroka pokazujesz! aż zachciałam sobie sprawdzić swoje dawne fotki jakie wrzuciłam z wąwozu Todra i z przełeczy Tichka i .... ze zdumieniem stwierdziłam, że w ogóle nie ma tu mojej relacji z Maroka:( byłam przekonana, że kiedys wrzuciłam, ale widocznie pamięć mi zaszwankowała, bo mojego Maroka nie ma tu jak kamfory:) ; ale dzięki tej relacji sporo sobie przypomniałam; a że moje południe Maroka było jeszcze wcześniej jak Twoje, więc raczej juz takich starych wojaży nie będę odgrzebywać, bo nawet w mojej "szuflandii" już się to moje Maroko zarchiwizowało:))
Dojeżdżamy do Marrakeszu, który po obiedzie zaczynamy zwiedzać - dwa muzea, znów berberyjska apteka (chociaż inna niż poprzednio) i po przejściu przez suk czas wolny na najsłynniejszym placu Maroka. Pierwsze muzeum to dom podróżnika i etnografa, gdzie eksponatami są pamiątki z podróży; kiedyś tu mieszkał, lecz z czasem ilość pamiątek to uniemożliwiła. Niewątpliwie to przestroga dla wszystkich obkupujących się ponad miarę i przywożących z podróży liczne pamiątki.
papuas
W pobliskim muzeum sztuki marokańskiej też ciekawe zbiory - dywany, biżuteria itp. Muzea ciekawe, ale obejrzane tak trochę w pośpiechu. Osobiście spędziłbym tu więcej czasu (może dlatego że plac Dżami al-Fna już widziałem).
papuas
Następnego dnia ogrody Majorelle, meczet Kutubija, czas wolny na zakupy pamiątkowe na placu i powrót do Agadiru, a potem do Polski. Ogrody, nieduże ale piękne, należały kiedyś do Yves Saint Laurent'a i tu są rozsypane ponoć jego prochy.
W cieniu krzaczorów spaceruje turkawka, ale słabo oświetlona.
papuas
Budowę meczetu Kutubija rozpoczęto w 1147r, ale w 1158r rozebtano mury ze względu na błąd przy wyznaczaniu kierunku "na Mekkę". Dziś przy 69m minarecie znajduje się nowy meczet ukończony w 1199r otaz pozostałości rozebranego. Nazwa meczetu Kutubija tłumaczona jest jako meczet Księgarzy ponieważ obok powstałego zaczęli ustawiać swe stragany sprzedawcy rękopisów.
papuas
Ogród piękny, nie masz więcej fotek ? Teraz jest w rękach prywatnych czy należy do państwa ?
No trip no life
Po kolei - wtedy ogrodami zarządzała jakaś fundacja Dopiero teraz Radek spostrzegłem przy Casablance pytanie o nosiwodów, więc 2 słowa. W Casablance nie, ale w Marrakeszu i Agadirze spotkałem. Wg mojej oceny "zawód" jedynie do foto, ale ubrani jaskrawo: czerwone szaty i kolorowe kapelusze z dzwoneczkami; oczywiście mają metalowe kubeczki i skórzane torby na wudę, ale tej wody nie sprzedają, a pozują do foto. To kilka foto na podsumowanie czyli najsłynniejszy plac Marrakeszu, a może i Maroka gdzie kupisz wszystko - nawet zabronione w Europie skóry gadów, mogący być drogowskazem minaret Kutubija, gościa, który mnie odwiedził oraz przywiezione pamiątki, dla Radka nosiwody i dla wszystkich czytających fikuśny marokański kwiatek.
papuas
...heee, "nosiwody" choć inaczej ubrani (kolor szat) to stylowo bardzo podobni do tego ktorego widziałem (jako dzieciak) na pocztówce ; ) A "trotuar" poprowadzony prze..."bambusowy zagajnik" zapozyczono,chyba, z...Kioto !??? ; ))))
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Nie strasz, nie strasz. My z Basią kupujemy nie tylko na wyjazdach, ale troche miejsca do mieszkania jeszcze jest
Okazuje się, że nie tylko w Gruzji, w Kaukazie, tak wysoko byłam ale i w Atlasie. Wysokość całkiem, całkiem porównując nasze polskie góry. Atlas jest piękny ale jednak Kaukaz zrobił na mnie większe wrażenie.
no kawał Maroka pokazujesz!
aż zachciałam sobie sprawdzić swoje dawne fotki jakie wrzuciłam z wąwozu Todra i z przełeczy Tichka i .... ze zdumieniem stwierdziłam, że w ogóle nie ma tu mojej relacji z Maroka:( byłam przekonana, że kiedys wrzuciłam, ale widocznie pamięć mi zaszwankowała, bo mojego Maroka nie ma tu jak kamfory:) ; ale dzięki tej relacji sporo sobie przypomniałam; a że moje południe Maroka było jeszcze wcześniej jak Twoje, więc raczej juz takich starych wojaży nie będę odgrzebywać, bo nawet w mojej "szuflandii" już się to moje Maroko zarchiwizowało:))
Piea