hmmm... nie wiem gdzie widzicie problem? te "wydłużone" nienaturalne zdjęcia robione są w ustawieniach fabrycznych telefonu, ale wystarczy zmienić sobie format na nasz ulubiony (najczęściej 3:2 lub 4:3) lub wiel innych i po problemie:) ; ja od 2 lat cykam wyłacznie telefonem i po przestawieniu ustawień formatu nie mam z tym żadnego problemu ; zgrywam do kompa i wysyłam do wywołania do zaprzyjaźnionego Fotojockera bez żadnego juz ustawiania i przycinania:)
Super, pouczcie mnie w tej kwestii i będzie po problemie.
Następnie ruszamy do miasta Hell - Ville na lokalny targ, gdzie można kupić przyprawy, owoce,warzywa i wyroby rzemiosła. Oczywiście kobitki szaleją w poszukiwniu cuekawych wzorów koszy. Ja zapewniałam, że nie kupię, bo nie potrzebuję poprzestalam na jednym ala torba i drugim płaskim.
Po drodze odwiedzamy Święte Drzewo Malgaszów, do którego miejscowi się modlą, według kultury animistycznej.
Nasz lokalny przewodnik Tede ze wzruszeniem opowiadał nam swoją historię. Pochodzi z rodziny wielodzietnej. Jest ich dziewięcioro rodzeństwa. Rodziców było stać tylko na posłanie do szkoły dwoje dzieci- jego i siostrę. Tede przyniósł do drzewa 3 litry miodu i modlił się codziennie. Teraz z dumą opowiada, że dzięki temu ma dobrą pracę w turystyce i rodzinie się poprawiło.
Na teren świątyni trzeba wejść boso.
Dary przynoszone drzewu. Podobne drzewa znajdują się w prawie każdej wiosce.
Następnie przejeżdżamy do punktu widokowego na górze Mont Passot, skąd rozpościera się przepiękna panorama wyspy. Podziwiamy zachód słońca i prace artystyczne miejscowej artystki. Żałuję do dziś, że nie kupiłam jednego obrazu.
Iwusia, jeśli chodzi o zdjęcia to Piea dobrze Ci podpowiada. A jak chcesz poprawić wygląd już zrobionych zdjęć to możesz je przyciąć do formatu jaki Ci pasuje
papuasi nie wyznają się na telefonicznych ustawieniach, bo telefonów nie mają, a i te ustawienia to pewnikiem przed rozpoczęciem robienia foto natomiast; wykadrować, zmniejszyć czy powiększyć gotowe foto umieją, ale to przy użyciu programu photoshop
Dzień kolejny objazdu zaczyna się bardzo wczesną pobudką, około 5. Rano pakujemy się w torbę podręczną i jemy śniadanie. Ruszamy na czerwoną wyspę. Najpierw busem, potem w porcie czeka na nas prywatna łódź, a następnie przesiadamy się do busa. I tu od razu jest różnica. Bus bez klimy, rozwalone siedzenia i ciasno. Jest bardzo gorąco i duszno. Jedziemy raptem ponad trzy godziny, a ja mam już spuchnięte nogi. Dobrze, że nie wybrałam sobie tego wielkiego objazdu, bo wcześniej czytałam wpisy ludzi o trudnych warunkach na głównej wyspie. Zresztą z powodu zamieszek dowaidujemy się że tą objazdówkę odwołano. W naszej grupie w hotelu było też kilka par, które w nocy się dowiedzialy o odwołaniu wycieczek do Wenezueli z powodu zagrożenia ofensywą USA. Mieli kilka godzin i wybrali Madagaskar. Szaleństwo, co się dzieje na tym świecie. Bogu dziękuję, że udało mi się zwiedzić Iran.
Po 3,5 godzinnej jeździe w zdezelowanym busie bez klimatyzacji zajeżdzamy do Parku Narodowego Ankarana. To jest mój główny cel tej wycieczki. Zobaczyć słynne tsingy, które wiatr i deszcz rzeżbił przez tysiące lat. Przewodniczka opowiada, że kto nie chce po przejściu części wspólnej, może zrezygnować. Daję sobie czas na przemyślenie. Mam spuchnięte kostki i boję się zawrotów głowy, które zostały mi po drugim covidzie. Zastanawiam się, jak to będzie i czy dam radę.
Super, pouczcie mnie w tej kwestii i będzie po problemie.
Iwona
Następnie ruszamy do miasta Hell - Ville na lokalny targ, gdzie można kupić przyprawy, owoce,warzywa i wyroby rzemiosła. Oczywiście kobitki szaleją w poszukiwniu cuekawych wzorów koszy. Ja zapewniałam, że nie kupię, bo nie potrzebuję poprzestalam na jednym ala torba i drugim płaskim.
Po drodze odwiedzamy Święte Drzewo Malgaszów, do którego miejscowi się modlą, według kultury animistycznej.
Nasz lokalny przewodnik Tede ze wzruszeniem opowiadał nam swoją historię. Pochodzi z rodziny wielodzietnej. Jest ich dziewięcioro rodzeństwa. Rodziców było stać tylko na posłanie do szkoły dwoje dzieci- jego i siostrę. Tede przyniósł do drzewa 3 litry miodu i modlił się codziennie. Teraz z dumą opowiada, że dzięki temu ma dobrą pracę w turystyce i rodzinie się poprawiło.
Na teren świątyni trzeba wejść boso.
Następnie przejeżdżamy do punktu widokowego na górze Mont Passot, skąd rozpościera się przepiękna panorama wyspy. Podziwiamy zachód słońca i prace artystyczne miejscowej artystki. Żałuję do dziś, że nie kupiłam jednego obrazu.
Iwona
Iwusia, jeśli chodzi o zdjęcia to Piea dobrze Ci podpowiada. A jak chcesz poprawić wygląd już zrobionych zdjęć to możesz je przyciąć do formatu jaki Ci pasuje
np.z takiego zdjęcia
zrobić takie
albo takie
Jeśli chodzi o wycieczkę, to początek jej jest identyczny jak w 2022 roku kiedy ja na niej byłam
A w parku z lemurami kameleonów nie oglądaliście?
papuas
A ja kupiłam na Madagaskarze 2 obrazy, fajna pamiatka, Wiszą i pięknie się prezentują na ścianie
No trip no life
Dzień kolejny objazdu zaczyna się bardzo wczesną pobudką, około 5. Rano pakujemy się w torbę podręczną i jemy śniadanie. Ruszamy na czerwoną wyspę. Najpierw busem, potem w porcie czeka na nas prywatna łódź, a następnie przesiadamy się do busa. I tu od razu jest różnica. Bus bez klimy, rozwalone siedzenia i ciasno. Jest bardzo gorąco i duszno. Jedziemy raptem ponad trzy godziny, a ja mam już spuchnięte nogi. Dobrze, że nie wybrałam sobie tego wielkiego objazdu, bo wcześniej czytałam wpisy ludzi o trudnych warunkach na głównej wyspie. Zresztą z powodu zamieszek dowaidujemy się że tą objazdówkę odwołano. W naszej grupie w hotelu było też kilka par, które w nocy się dowiedzialy o odwołaniu wycieczek do Wenezueli z powodu zagrożenia ofensywą USA. Mieli kilka godzin i wybrali Madagaskar. Szaleństwo, co się dzieje na tym świecie. Bogu dziękuję, że udało mi się zwiedzić Iran.
Iwona
Chyba płynęłam z tego samego portu na główną wyspę..
No trip no life
Tak, na pewno.
Iwona
Po 3,5 godzinnej jeździe w zdezelowanym busie bez klimatyzacji zajeżdzamy do Parku Narodowego Ankarana. To jest mój główny cel tej wycieczki. Zobaczyć słynne tsingy, które wiatr i deszcz rzeżbił przez tysiące lat. Przewodniczka opowiada, że kto nie chce po przejściu części wspólnej, może zrezygnować. Daję sobie czas na przemyślenie. Mam spuchnięte kostki i boję się zawrotów głowy, które zostały mi po drugim covidzie. Zastanawiam się, jak to będzie i czy dam radę.
Iwona