Fotorelacja Jamajka 10.2010 ( Riu Club Negril )

41 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
bepi
Obrazek użytkownika bepi
Offline
Ostatnio: 3 tygodnie 1 dzień temu
Rejestracja: 04 wrz 2013
Fotorelacja Jamajka 10.2010 ( Riu Club Negril )
bepi
Obrazek użytkownika bepi
Offline
Ostatnio: 3 tygodnie 1 dzień temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

Zacznijmy od początku czyli wyjeżdżamy z domu na upragnione wakacje w dniu 19 pażdziernika 2010r o godzinie 16.00 , do Frankfurtu skąd mamy wylot, od nas jest to odległość ponad 900 km, dojeżdżamy o godzinie 1 w nocy na lotnisko, szukamy Holiday parkingu na którym już kiedyś parkowaliśmy samochód, jest on troszeczkę oddalony od lotniska, ale za to połowe tańszy niż parking na samym lotnisku. Okazuje się że ten parking przenieśli w inne miejce, trochę czasu spędzamy na poszukiwaniu tegoż parkingu, teraz jest jeszcze bardziej oddalony od lotniska niż w poprzednich latach. Z tego parkingu nawet w środku nocy jeżdzą bezpłatne autobusy i zawożą pod same drzwi lotniska ( koszt parkowania to 78 euro na 2 tyg), bus za free.
Po zaparkowaniu auta i dotarciu na lotnisko terminal 1, Roberto idzie na terminal 2 odebrać nasze bilety, bo oferta kupiona na last minute kilka dni przed wylotem, zatem nie dostalismy bilecików poczta do domu, troche mamy obawy czy Helga.. będzie miała o tej godzinie biuro Tui ,czynne, ale na szczęscie nawet o 2 w nocy można bilety odebrać, na lotnisku spędzamy całą noc, nudząc się i marząc o Jamajce . Wylot mamy dopiero o godzinie 11.00. Wreszcie nadszedł ranek, ja jestem mega zmęczona po nieprzespanej nocy , idziemy na odprawe , zbliża się godzina wylotu , a my nadal siedzimy na lotnisku, co jest grane.. siedzimy i siedzimy ..wreszcie dostajemy informacje ze samolot ma problemy techniczne i będzie opóźniony ! masakra, !! ja już jestem taka zmęczona że marzę już tylko aby wreszcie samolot odleciał, czekamy ponad 3 i pół godziny. W czasie czekania można było chilowo oddac bilet i zrobić zakupy albo pójć do kawiarni, ale ja nie mam na to siły i nerwów..chce już być w samolocie ! i na upragnionej i wyśnionej Jamajce ! każda minuta jest cenna! w raju ..hehe..W sumie pierwszy raz zdarzyło mi się tak długie opóżnienie lotu, mam trochę stracha.. co to były za problemy techniczne.. Na ten lot czeka też sporo Jamajczyków , ale oni nie stresują się kompletnie niczym, są wyluzowani , rozbawieni, uśmiechnięci, w trakcie oczekiwania na wylot , urządzili sobie jakieś pokazy tańca na lotnisku, tańczą, śpiewają w rytm muzyki Shaggy, i niczym się nie przejmują, Wszyscy dookoła są zdenerwowani, spięci, na tzw. wkurwieniu..a oni luzik na maxa!!! tzw. NO PROBLEM !! co tam godzine wiecej ..czy mniej ..no problem !
Dostajemy wreszcie pozwolenie wejścia do samolotu, lecimy boeningiem lini Condor, jakoś nie lubię tych samolotów , wydaje mi się że jest mniej miejsca niż w airbusie , w dodatku dostajemy miejsca ale dla inwalidów? ( rząd 14) bez okna.. Myślę sobie cholera ..pewnie Helga wydając bilety zobaczyła jak wyglądam po nocy nieprzespanej i dała taki właśnie bilet hehe.. BEZ OKNA !! Masakra a tak bardzo chciałam zobaczyć jak lądujemy nad samym morzem karaibskim w Montego Bay, otóż pas lotniska jest tak bardzo blisko morza że ma się wrażenie lądowania w morzu. No ale w sumie jak mamy takie opóżnienie to przy lądowaniu będzie już chyba ciemno ! Obok nas w samolocie sąsiaduje grupa żółtków.. z Pekinu, ło matko ?przy tym ciągłym gderaniu ..wrażliwym dla mojego ucha , to ja na pewno nie zasnę! Jakoś język tajski był miły dla ucha , ale ten ? działa po dłuższym czasie na nerwy..Tak czy siak przez 11 godzin nie zmrużyłam oka . Lądujemy o godzinie 18.00 czasu jamajskiego ( różnicy czasu jest 7 godzin ) jest już ciemno.W trakcie lotu strasznie się stresuję do którego RIU trafimy na tej ruletce  4* zakupionej za 1250 euro na 14 dni w all Yahoo

 Po wylądowaniu kierujemy się z paszportami do okienka , Niemcy przechodzą normalnie bez problemów, a celnik jak zobaczył nasze paszporty to zaraz wziął nas na bok i zaprowadził do takiego pokoju.. masakra jaki obciach..ludzie się dziwnie na nas patrzą, ..celnik wziął tam paszporty poprosił o 20$ na osobę i kazał czekać na wizy, do pokoju trafili też Słowacy, Ruscy .. hehe..
Po 10 minutach dostajemy wizę, po odebraniu bagaży kierujemy się na lotnisku w Montego Bay do stoiska TUI, teraz to dopiero mam stres .. oby nie dostać Riu w Montego bo ten mi się jakoś najmniej podobał na zdjęciach ..hehe , Riu Ocho rios już będzie lepszy , przynajmniej plaża , ale i tak moloch ..jak dla mnie
Czekają na nas bilety, już z daleka widzę przy naszym nazwisku napis Riu Negril ! jupii !!! jak fajnie , tak bardzo tam chciałam trafić , bo tam jest niższa zabudowa, no i okolica fajna , taka bardziej wakacyjna i do plazy Seven Mile będzie w miarę blisko, a oglądając setki zdjęć w necie z Negril bardzo mnie ta okolica zachwycała, przede wszystkim lubię spacerować godzinami plażą a w rejonie Negril to jest możliwe .
Jesteśmy bardzo zadowoleni!!!
rezydentką na Jamajce jest młoda , bardzo ładna i sympatyczna dziewczyna nazywa się Milena pochodzi z Polski.
Kierujemy się to autobusu skąd mamy jeszcze 80 km drogi do Negril, jedziemy około 1,5 godziny z lotniska , ale jest już ciemno w dodatku leje jak diabli! więc nie za bardzo widać okolice , słychać tylko ciągłe trąbienie aut. Miś całą drogę mówi że jak wejdzie do pokoju w hotelu to zaraz dorwie się do karafki z alkoholem i odreaguje stresa . .. Z głośników autokaru leci najpiękniejsza muza dla mojego ucha czyli regae, Mój ukochany Bob , jak ja kocham jego muzę !!!!!!! w tym momencie aż płakać mi się chce za szczęścia że wreszcie dotarliśmy na Jamajke, tak bardzo ją pokochałam oglądając filmiki w necie od kilku lat, i słuchając od dzieciństwa regae klimatów . Nasz kierowca Jamajczyk coś tam po drodze opowiada ale co drugie zdanie to ciągle powtarza yah man,
hehe.. fajny wyluzowany człowiek !
Wreszcie podjeżdżamy pod nasz hotel Riu club Negril, nadal leje i to mocno !!! nie widać za bardzo okolicy , dostajemy w lobby drinka powitalnego i klucze do pokoju. Ja po drodze do pokoju porywam ..z wózka od sprzątaczki ręcznik kąpielowy i zasłaniam się nim przed ulewą, ale nim dotarliśmy do pokoju byliśmy cali mokrzy . Szukamy dość długo naszego pokoju , chyba jesteśmy tak mega zmęczeni że chodziliśmy w koło szukając naszego pokoju, a przecież był tak blisko , ( to się dopiero okazało rankiem)Wreszcie ! odnaleziony pokój numer 2148 walizki gdzieś tam jeszcze wędrują w ogrodach razem z bojem hotelowym, a my z miśkiem od razu łapy ..do barku i lodówki, bierzemy od razu po piwku , ehh jakieś dziwne ..kurde jakieś słabe .. oj nie ma to jak mój ulubiony desperados , albo żuberek .. Mój Roberto zaraz sobie zapodał coś mocniejszego , spróbował gin ..i był tak zakręcony że zamiast do ginu wlać tonik.. to nalał sody? bo była w tej samej butelce co tonik sweps.. hehe ..jak zrobił łyka.. to wrzeszcy masakra !!! niedobre , jakieś ostre ! co to za gin !!! po czym okazuje się ze to był gin z wodą hehe.. ja się dossałam zaraz do aplettona z colą, od razu poszło w nogi i stres długiego dojazdu i lotu jakoś nas opuszcza .. Nasz pokój jest bardzo fajny , duży, ładne ciemne stylowe mebelki, szerokie eleganckie łóżko, duża szafa, sporo szuflad , półek, sporo miejsca w szafie , wieszaków , sejf, bardzo ładnie i czysto, deska do prasowania , żelazko( pokój lepszy niż mielismy w riu bambu na dominikanie czy riu tequila w mexico).
W lodówce jest cola , cola licht, fanta, woda, tonic, piwo, (niestety nie ma sprite ! ) Z drineczkiem pędzę na balkon , bardzo ładny ,duży, ale brakuje mi tzw dżungli przed balkonem .. takiej aby sąsiad nie szpiegował mnie.. ale za to jest widoczek boczny na morze. Także pierwsze wrażenia z hotelu i pokoju bardzo pozytywne !!!

bepi
Obrazek użytkownika bepi
Offline
Ostatnio: 3 tygodnie 1 dzień temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

Ps, jak wstawić tutaj fotki z picasy ?

bepi
Obrazek użytkownika bepi
Offline
Ostatnio: 3 tygodnie 1 dzień temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

bepi
Obrazek użytkownika bepi
Offline
Ostatnio: 3 tygodnie 1 dzień temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

bepi
Obrazek użytkownika bepi
Offline
Ostatnio: 3 tygodnie 1 dzień temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

bepi
Obrazek użytkownika bepi
Offline
Ostatnio: 3 tygodnie 1 dzień temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

bepi
Obrazek użytkownika bepi
Offline
Ostatnio: 3 tygodnie 1 dzień temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

Po spenetrowaniu pokoju , ruszamy do restauracji na kolację i znowu biegniemy w strugach deszczu, jesteśmy znowu całkiem przemoczeni, kurcze.. przydałby się jakiś parasol ..jak tu tak długo ma padać ? na Dominikanie , Mexico czy Kubie jak padało to maxymalnie 10 minut !!! ..a tu już czwarta godzina i ciągle leje! W restauracji nie mam siły tego dnia penetrować wszystkich bufetów ,w dodatku ciuchy mamy całkowicie przemoczone wiec jemy szybko i zaraz po kolacji się ewakuujemy do pokoju, bo jest mi zimno ... bo temp ok 23 st tej nocy. Rozpakowujemy walizki i zaraz idziemy spać ! pogoda na zewnątrz nie sprzyja zwiedzaniu hotelu i okolicy, a zawsze tak robiłam po przylocie na wakacje , musiałam spenetrować i zobaczyć nawet w nocy wszystkie zakątki w hotelu, a przede wszystkim plażę ! W nocy budzę się kilka razy , sprawdzając na balkonie czy nadal pada .. i ciągle padało !!! mam nadzieję że ranek będzie lepszy. Budzimy się o godzinie 5.00 uchylam balkon i słyszę szum morza, jakie piękne to uczucie leżeć w łóżku i wsłuchiwać się w szum fal. Spać już nie mogę, siedzę ciągle na balkonie wsłu****ąc się w odgłosy jakiegoś ptactwa.. , albo niewiadomo czego, były to takie dziwne odgłosy jakby mega głośnego świerszcza?do dzisiaj nie wiem co to było . Jest jeszcze ciemno , więc siedzę i wypatruję słońca ?jest już po godzinie 6.00 robi się coraz jaśniej, ale niestety jest bardzo pochmurno ! ale już przynajmniej nie pada , z balkonu zerkam na plaże, hmm..narazie  nie powala na kolana , brakuje tego lazurku !!! od którego jestem uzależniona? hehe.. ale czego ja się spodziewałam , przecież wiedziałam że morze w zatoce Bloody Bay , nie jest takie rajskie ..


O godzinie 7.00 ruszamy na śniadanie, tym razem wychodzimy prawidłowym wyjściem z naszego budynku, bo wieczorem błądziliśmy gdzieś obok kortów tenisowych i dróżki z widokiem na ulicę ..tym razem na śniadanie idziemy chodnikiem wzdłuż plaży. W hotelu Riu club Negril budynki są zbudowane na kształt ogromnej podkowy , jest ich 4 szt , ten kształt powoduje że większość pokoi ma widok na morze . Biegnę na plaże , na pierwszy rzut oka nie wygląda za ciekawie buu.. piasek taki mokry , ubity, ciemny !!! morze zamącone nie widać dna , szare, bure?nijakie , w tle po lewej stronie widać wierzyczki z hotelu Riu Palace Tropical bay , z prawej strony mnóstwo krzaczorów .. i drzew liściastych na plaży.. a że jest pochmurno to wszystko wyglada jakoś tak mało egzotycznie i rajsko .. Stoję na plaży i próbuję policzyć palmy na plaży ? nie mam z tym problemu? bo jest ich zaledwie chyba 5 sztuk..buhehe.. na terenie hotelu jest sporo palm a na plaży tak mało.. na pierwszy rzut oka jest to wkurzające ..hehe.. myślę sobie gdybym to ja.. była kierownikiem takiego hotelu zaraz by tu wjechały koparki i nawiozły setki palm kokosowych ..tak , tak ..my turyści z europy jednak oczekujemy na wakacjach tych rajskich widoków , jednak potrzebujemy tych palemek kokosowych na karaibach , to one właśnie nam się kojarzą z rajem ? Mój Roberto mówi masakra .. mogliśmy pojechać znowu na Punta Cane ..hehe-)) ehh człowieku .. nie dołuj mnie !!! jak na razie to najlepiej mi się podobają te kolory naszych budynków i elewacji , taki fajny odcień tego fioletu pięknie się komponuje z zielenią wokoło, bardzo ładnie to odmalowane widać że chyba niedawno odświeżali elewacje ,dobra koniec marudzenia idziemy wreszcie na to śniadanie. Mijamy po drodze restaurację Shadow gdzie są podawane w ciągu dnia obiady , potem mijamy dwa baseny , jeden spokojniejszy dla dzieci, drugi większy , z barkiem i jacuzzi.

Ps. Sorki że tam ciągle marudzę i narzekam ale takie dokładnie mieliśmy pierwszego dnia odczucia oglądając nasz hotel i okolicę..

bepi
Obrazek użytkownika bepi
Offline
Ostatnio: 3 tygodnie 1 dzień temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

bepi
Obrazek użytkownika bepi
Offline
Ostatnio: 3 tygodnie 1 dzień temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

Ja na śniadanie codziennie nakładam tradycyjnie stos pieczonego bekonu, uwielbiam go na karaibach jest taki chrupki.. i jajecznicę albo omlet zapiekany z serami i pieczarkami. Hehe..i na koniec kawę i przepyszną babkę tarta rumowa..pyszota taka mokra wilgotna i sporo bakalii.
Jeśli chodzi o śniadania w Riu club Negril to wybór dla nas był ogromny, może ciut mniej niż w riu na Dominikanie czy w riu w Meksyku, ale jak wczesniej się naczytałam w necie jakie tragiczne jest tam jedzenie i mały wybór to po prostu ręce opadają.. i zastanawiam się skąd biorą się takie opinie ? czy ludziom się już w głowach powywracało czy jak ? choć zdarzyło mi się usłyszeć w restauracji lament polaków ..że kurna nie ma co jeść..!!!
Na śniadanie :
bufet z daniami kuchni typowo jamajskiej , tam często zaglądał mój Roberto-).


Z reguły tam była smażona pyszna ryba ( bez ości), ryż, kukurydza pieczona, kapusta duszona ze szpinakiem, jakieś warzywa.
Bufet tradycyjny czyli : dwa rodzaje jajecznicy, zwykła i z dodatkami, jakieś leczo z smażonymi parówkami, kiełbaski na gorąco, omlety , jajka sadzone, jajka na twardo, jakieś smażone warzywa, pizza, tosty z serem i bekonem, racuchy , naleśniki, pączki angielskie w trzech polewach, tosty francuskie.
Jeśli chodzi o pieczywo to z reguły dwa rodzaje bułek, dwa rodzaje chleba, i dwa rodzaje cieplutkich bagietek.
Ser do krajania w trzech odmianach, sery do smarowania, feta, salami, trzy rodzaje szynek, jedna była naprawdę pyszna taka jakby pieczeń świetnie przyprawiona chyba z chili , bufet z warzywami , sałaty, kapustki, kalafiory, ogórki, pomidorki, itp.
Bufet z sałatkami, pasty z tuńczyka z cebulką.
Z owoców : banany, mandarynki, papaja, mango (chyba), ananas, arbuz, melon , granaty, czasem jabłka itp. Były też soki ze świeżych owoców miksowane na miejscu. Z słodkości na śniadanie dostępne 2 rodzaje babki, muf inki waniliowe i czekoladowe, kołaczyki z serem i dżemem, ciastka ciasteczka francuskie, rogaliki, itp. Były też dżemy w trzech smakach , ale mi nie smakowały jakies takie sztuczne.., były jogurty w 3 smakach , mleko, miód, płatki. Ogólnie wybór duży! pewnie sporo rzeczy nie wymieniłam .. Mojemu misiowi.. trochę brakowało łososia wędzonego i serów pleśniowych na śniadanie, trochę się rozbestwił po wakacjach w Barcelo w Meksyku , gdzie tam codziennie były stosy łososia, serów i szampan na śniadanie..hehe..im człowiek więcej jeździ tym jest bardziej zmanierowany.. ale tak czy siak ja jem z reguły tylko kiełbasy i bekony wiec miałam gdzieś brak łososia..-)na śniadaniu.


Po śniadanku idziemy do lobby, po drodze mijamy restaurację tematyczną Sir Andrew, dyskotekę Pacha, arene gdzie odbywają się wieczorki, dwa bary, sklep z pamiątkami i jesteśmy w lobby, Robert dopytuje o wifi. Trzeba wkońcu dać znać rodzince że żyjemy hehe.. Ale na recepcji mówią że pogoda niespecjalna i akurat dzisiaj jest problem z wifi i trzeba czekać ? może się w ciągu dnia pojawi sieć. Okej no problem ! Robert mi mówi że to pewnie ściema z tym netem i pewnie w ogóle netu tam nie ma ..hehe..Ponieważ pogoda niespecjalna, pochmurno więc na plaży nie ma po co siedzieć jak nie ma słońca, ja uwielbiam się smażyc i wylegiwać na plaży całymi dniami jak jaszczurka.. wiec taki dzień jak ten to trzeba rozejrzeć się po okolicy . Wracamy do pokoju, bierzemy na drogę 4 piwka , laptopa i ruszamy plażą do riu palace , co jak co ..ale w pałacu ..powinni mieć neta w lobby..hehe. Po drodze mijamy na naszej plaży kilka drzew na z których wyrzeźbiono zwierzęta , głowy rastafarianów , jakieś aniołki , potem mijamy katamarany, rowerki wodne, kajaki

bepi
Obrazek użytkownika bepi
Offline
Ostatnio: 3 tygodnie 1 dzień temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

Plażą do Riu palace Tropical Bay idzie się około 10-15 minut..W tym dniu dojście plażą to jest istna masakra.. z powodu wcześniejszego sztormu ?Richard a więc przejścia i plaży chwilowo nie ma..jest podmyta, więc musimy brodzić w morzu, pomiędzy krzaczorami i stertami śmieci, klatek z lopsterami i innymi żyjątkami , śmiesznymi , bardzo obskurnymi drewnianymi barami, Jest wcześnie rano przed godziną 8.00 więc jeszcze nie ma tam sprzedawców różnych kolorowych dupereli..ale są już i budzą się do życia sprzedawcy ?maryśki?, zaspani leżą sobie beztrosko w krzaczorach, ale jak nas zobaczyli takich białasów , świeży towar.. do handlowania ziołem.. to zaraz im się oczy zaświeciły, i już wrzeszczą smołk !!!! mówimy że nas to na razie nie interesuje , być może innym razem ..hehe.. ale dalej za nami idą wkładają nam worek suszonego zioła do ręki, mówią że mamy to zabrać a zapłacimy jak pójdziemy spowrotem.. hehe.. odmawiamy i idziemy dalej, po chwili spacerując obudziliśmy kolejnego rastafariana w krzaczorach.., chyba się nas trochę wystraszył , ło matko jak on wygląda istny diabeł ! ale uśmiechnięty ten diabeł hehe.. ale ma dredy do pasa ! rozkosmane , oczy mega przekrwione od marychy i się śmieje do nas .. już zaczyna tradycyjny tekst? have you smoke ???? ło matko zaś to samo ..tłumaczymy że w ogóle nie palimy hehe.. jakoś szybciej do niego dotarło niż do poprzedniego sprzedawcy.. Idziemy i ustalamy z misiem że wracać do hotelu będziemy już nie plażą ale główną drogą po asfalcie.

Po drodze na plaży mijamy tuż przed RIU palacem .. kilka leżaczków i bar z hotelu Sunset the palms , jest tam wydzielona plaża dla tego hotelu w tym miejscu niezbyt duża i mnóstwo śmieci, glonów z morza ogólnie nieciekawie , być morze tak to wygląda w tej chwili po sztormie i poza sezonem , Sunset the palms to hotel w stylu azjatyckim, bardzo ładny i klimatyczny ale jest po drugiej stronie ulicy i na plażę trzeba przechodzić przez drogę . Docieramy do Riu Palace Tropical Bay już z daleka widać że mają zdecydowanie więcej palm na plaży , a mniej drzew, morze jest bardziej klarowne i ma ładniejszy kolorek

Strony

Wyszukaj w trip4cheap