Na koniec tego cudownego dla nas dnia zatrzymujemy sie na lunch i odpoczynek w Rinjani Lodge w Senaru))
Jest to restauracja i hotel położony na granicy Parku Narodowego Rinjani w północnej części wyspy Lombok z zachwycającym widokiem na górę Rinjani i bujne pola ryżowe u podnóża wzgórz wulkanicznych aż do oceanu ))
Kończymy nasz pobyt na Lombok i po śniadaniu meleksem ruszamy na hotelowe molo,gdzie czeka na nas łódka ,którą popłyniemy na Gili Air.Za transport płacimy około 200 zł ( za lenistwo się płaci ) ale nie chciało nam się tarabanić do portu na wyspie ,skąd moglismy popłynąć publicznym transportem.Pewnie zajęło by to nam z dwie godziny albo i dłużej a tak za 15 minut bylismy na miejscu.
Gili Air wita nas całkiem innym klimatem a to co się rzuca od razu w oczy to ten piekny kolor wody , biały piaseczek i zero chmur )) jakby całkiem inny klimat...
Gili Air)) Nazwa „Gili” tak naprawdę, w miejscowym dialekcie znaczy „mała wyspa”.
Są trzy wyspy Gili w tym archipelagu na Oceanie Indyjskim: Trawangan, Air i Meno. Każda z tych wysp jest inna. Największą wyspą Gili jest Trawangan i jest ona ponoć najbardziej imprezową wyspą z największą liczbą turystów. Gili Meno jest tego przeciwieństwem. Jest najmniej zabudowaną i najbardziej spokojną wyspą. Przybywają na nią turyści, którzy szukają ciszy, spokoju, kochają naturę oraz stronią od tłumów. Gili Air jest za to kompromisem cichej wyspy Meno i imprezowej Trawangan, na którą właśnie się wybraliśmy.
Bylismy na trzech wyspach...czy tak jest jak to opisują ? sami zobaczycie))
Skoro wysiedlismy w porcie to na początek kilka zdjęc z tego miejsca i najblizszej okolicy...tutaj wszystko na wyspie się zaczyna i tutaj toczy się życie od rana do nocy )))
Na wyspie nie ma samochodów a skutery sa tylko elektryczne ...za to sa bryczki konne,którymi wszyscy jeżdzą i jedną z takich bryczek docieramy do naszego hotelu.Transport to wydatek koło 35 zł i tak było na kazdej wyspie ))
Na Gili Air mieszkamy w małym hoteliku Gili Air Escape.Z portu do hotelu jedziemy konikami z 15 minut.Hotel jest Mały butikowy no i tylko dla dorosłych.Gili Air Escape oferuje 6 luksusowych tradycyjnych bungalowów, z których wszystkie mają wspaniałe widoki na prywatny basen. Mimo tego,ze hotel jest połozony po srodku wyspy do plaż i restauracji jest stąd bliziutko.
Sam hotel otoczony jest bujnymi, tropikalnymi ogrodami, dzięki czemu można tu zaznać spokoju i wytchnienia od codzienności.
W malutkiej recepcji połaczonej w restauracją cały czas siedzi ktos z obsługi .Meldunek ekspresowy a na powitanie serwowali soki ze świezo wyciskanych owoców.
Każdy bungalow jest w pełni wyposażony ,czyściutki,świeży,posiada przytulną łazienkę,mały taras ,bezpłatne wifi,szklane butelki do których w razie potzreby w recepcji uzupełnia się wodę-bardzo nam się to w takich miejscach podoba....na wyposażeniu są równiez rowery)) z których niestety nie skorzystalismy bo nie było takiej potrzeby))
Mieliśmy tutaj wykupione śniadania...z karty)) wybór nie był tak bogaty jak na Lombok ale porcje były tak ogromne,ze i tak nigdy wszystkiego nie dojedliśmy.Na zyczenie serwowali też lokalna kawę...rewelacja))) soki oczywiście bez dodatku wody robione na miejscu...no i te soki ....moglismy o nie prosić o kazdej porze dnia )))
Na koniec tego cudownego dla nas dnia zatrzymujemy sie na lunch i odpoczynek w Rinjani Lodge w Senaru))
Jest to restauracja i hotel położony na granicy Parku Narodowego Rinjani w północnej części wyspy Lombok z zachwycającym widokiem na górę Rinjani i bujne pola ryżowe u podnóża wzgórz wulkanicznych aż do oceanu ))
To był cudowny dzień z wymarzoną pogodą ))
Pięknie!!!
Byłem na Sumatrze, Jawie i Bali. I nie rozumiałem czemu się "wszyscy" zachwycają tą ostatnią wyspą. Ale czytam komentarze i rozumiem.
Jorguś
Sumatra i Jawa przed nami )) a co do Bali -u mnie zachwytu nie było jak pisałam w starej relacji...no i chyba po tym wyjezdzie tak zostało.
Póki co dopiero Lombok za nami ))
Kończymy nasz pobyt na Lombok i po śniadaniu meleksem ruszamy na hotelowe molo,gdzie czeka na nas łódka ,którą popłyniemy na Gili Air.Za transport płacimy około 200 zł ( za lenistwo się płaci ) ale nie chciało nam się tarabanić do portu na wyspie ,skąd moglismy popłynąć publicznym transportem.Pewnie zajęło by to nam z dwie godziny albo i dłużej a tak za 15 minut bylismy na miejscu.
Gili Air wita nas całkiem innym klimatem a to co się rzuca od razu w oczy to ten piekny kolor wody , biały piaseczek i zero chmur )) jakby całkiem inny klimat...
Gili Air)) Nazwa „Gili” tak naprawdę, w miejscowym dialekcie znaczy „mała wyspa”.
Są trzy wyspy Gili w tym archipelagu na Oceanie Indyjskim: Trawangan, Air i Meno. Każda z tych wysp jest inna. Największą wyspą Gili jest Trawangan i jest ona ponoć najbardziej imprezową wyspą z największą liczbą turystów. Gili Meno jest tego przeciwieństwem. Jest najmniej zabudowaną i najbardziej spokojną wyspą. Przybywają na nią turyści, którzy szukają ciszy, spokoju, kochają naturę oraz stronią od tłumów. Gili Air jest za to kompromisem cichej wyspy Meno i imprezowej Trawangan, na którą właśnie się wybraliśmy.
Bylismy na trzech wyspach...czy tak jest jak to opisują ? sami zobaczycie))
Skoro wysiedlismy w porcie to na początek kilka zdjęc z tego miejsca i najblizszej okolicy...tutaj wszystko na wyspie się zaczyna i tutaj toczy się życie od rana do nocy )))
Tutaj jeszcze wrócimy))
Na wyspie nie ma samochodów a skutery sa tylko elektryczne ...za to sa bryczki konne,którymi wszyscy jeżdzą i jedną z takich bryczek docieramy do naszego hotelu.Transport to wydatek koło 35 zł i tak było na kazdej wyspie ))
Na Gili Air mieszkamy w małym hoteliku Gili Air Escape.Z portu do hotelu jedziemy konikami z 15 minut.Hotel jest Mały butikowy no i tylko dla dorosłych.Gili Air Escape oferuje 6 luksusowych tradycyjnych bungalowów, z których wszystkie mają wspaniałe widoki na prywatny basen. Mimo tego,ze hotel jest połozony po srodku wyspy do plaż i restauracji jest stąd bliziutko.
Sam hotel otoczony jest bujnymi, tropikalnymi ogrodami, dzięki czemu można tu zaznać spokoju i wytchnienia od codzienności.
W malutkiej recepcji połaczonej w restauracją cały czas siedzi ktos z obsługi .Meldunek ekspresowy a na powitanie serwowali soki ze świezo wyciskanych owoców.
Każdy bungalow jest w pełni wyposażony ,czyściutki,świeży,posiada przytulną łazienkę,mały taras ,bezpłatne wifi,szklane butelki do których w razie potzreby w recepcji uzupełnia się wodę-bardzo nam się to w takich miejscach podoba....na wyposażeniu są równiez rowery)) z których niestety nie skorzystalismy bo nie było takiej potrzeby))
Mieliśmy tutaj wykupione śniadania...z karty)) wybór nie był tak bogaty jak na Lombok ale porcje były tak ogromne,ze i tak nigdy wszystkiego nie dojedliśmy.Na zyczenie serwowali też lokalna kawę...rewelacja))) soki oczywiście bez dodatku wody robione na miejscu...no i te soki ....moglismy o nie prosić o kazdej porze dnia )))
Sniadanko w takim klimacie...bajka))
Kucze , ktoś juz kiedyś opisywał i pokazywał ten hotel. Dawno to był na pewno,ale świetnie pamietam te budyneczki fantazyjnego kształtu
No trip no life
Nel...myslę,że nie ten ...tam jest duzo podobnych hotelików a ten jest nowy)) po tsuanmi duzo takich fajnych sie pootwierało
Tak czy inaczej jest super,mały, mega klimatyczny. Czuć w nim lokalny powiew
No trip no life