Czas ruszyć tyłek z hotelu...na początek idziemy pozwiedzać hotelowąokolicę czyli "nic" )) Na poczatek wybieramy pobliską plażę Pantai Medana Barat ...dojście tutaj zajmuje z hotelu jakies 5 -10 minut i tzreba przejśc kawałek głóna drogą.Plaża znajduje się po drugiej stronie drogi.
Jest to plaża publiczna ,zero na niej turystów a panuje tutaj typowy azjatycji pierdolnik.Mimo tego,że nie ma tutaj białego piasku i lazurowej wody to całkiem nam się tutaj podobało.Znajduje się tutaj jakaś kawiarenka,malutki bar ,resorcik -raczej dla miejscowych ,jakiś inny resorcik ,który prubuja odnowić z fajnymi chatkami z bambusa i jakas przystań z łodziami...no i oczywiście jest to miejsce,z którego miejscowi wypływaja na połow i tutaj też łodziami przypływaja towary ))
W górę od hotelu znajduje się mała swiątynia...20 minut od plazy ,na której byliśmy więc spacerkiem sobie tam poszliśmy.Pura Medana albo Świątynia Pangsung Medana to jedna z najbardziej zewnetrznych świątyń odpowiednia do medytacji.Świątynia ta jest w posiadaniu dużej rodziny świątyń Puri Karang Jero Tanjung Dumogi Sami Rahayu.Świątynia znajduje się na skraju niezbyt wysokiego klifu i jest z tego miejsca piekny widok na morze.Atmosfera jest tutaj bardzo spokojna i towarzyszy jej tylko szum fal...oczywiście jest tak tutaj tylko wtedy kiedy nie odbywaja się uroczystości. Bylismy tutaj sami więc zastaliśmy spokój ))
Przed nami wycieczka,na którą umówiliśmy się z kierowcą wiozącym nas z lotniska do hotelu.Dzień wczesniej konsjerż potwierdza ja z nami i rano po sniadaniu wyruszamy. Głównym naszym celem jest treking do wodospadów ale po drodze tez coś chcemy zobaczyć ))
Widoczko w północnej części Lomboku i w głebi wyspy są już całkiem inne niż na południu.Tutaj jest bardzo zielono i górzysto.Pogoda nam dopisuje więc widoki są jeszcze ładniejsze.Główna droga prowadzi pośród pól ryżowych,które są całkiem inne niż te ,które widzieliśmy np .w Tajlandii czy w Wietmmie...nie ma tutaj tarasów ryzowych a pola sa raczej płaskie.Mijamy tez pełno pól gdzie uprawiane sa orzeszki arachidowe...powiem Wam,że pierwszy raz widzieliśmy ich uprawy a rosną jak nasze ziemniaki )))
Soczysta zieleń i widoczki cały zcas zachwycają ))
W takich klimatach docieramy do północnych zboczy Gunung (góry) Rinjani, które leżą na wysokości 400 metrów.Znajduje się tutaj wioska i okoliczne przysiółki znane jako Senaru. Obszar ten jest znany głównie jako punkt wyjścia do wspinaczki na potężny wulkan Rinjani podczas wielodniowej wędrówki.Stąd też zaczynaja się trekingi na wodospady.
Wodospad Sindang Gila i wodospad Tiu Kelep to dwa najwspanialsze wodospady na Lombok. Położone w samym sercu góry Rinjani, otoczone są bujnymi lasami deszczowymi Lombok, z zachwycającym widokiem na wodospad i orzeźwiającą wodą.
Nim tam pójdziemy zrobimy sobie jeszcze spacer po tradycyjnej wiosce z lokalnymi mieszkańcami)) Senarau Village to magiczne miejsce pełne tradycji i uroku.Wędrując przez wąskie uliczki wioski, można poczuć autentyczną atmosferę lokalnego życia i podziwiać małe domy otoczone bujną zielenią.Spacerując po jej wąskich uliczkach, można podziwiać tradycyjne domy z bambusa oraz spotkać mieszkańców w tradycyjnych strojach.
Mnie też Bali nie urzekło i wręcz uważam ,że z tych wysp , które widziałam Bali było zdecydowanie najsłabsze, najbardziej skomercjalizowane, straciło swój urok, szkoda.
Ależ piękny hotel wybrałaś na Lombok. Ten w Dżakarcie też fajny, ale ten drugi cudeńko pod kążdym względem.
Urzekły mnie hotelowe zdjęcia zachodu, pocztóweczki po prostu.
Senaru Village na wyspie Lombok to idealne miejsce dla miłośników przyrody i wodospadów. Spacer po okolicznych szlakach pozwala podziwiać malownicze krajobrazy i dziką florę, która otacza te magiczne miejsca. Jednym z najbardziej imponujących punktów na trasie jest wodospad Sendang Gila, który imponuje swoim potężnym strumieniem wody spadającym z wysokości setek metrów.
Wodospady Senaru to nie tylko atrakcja turystyczna, ale także miejsce, które odgrywa istotną rolę w życiu społeczności. Lokalni mieszkańcy od wieków pielgrzymują do tych magicznych miejsc, aby oddawać hołd bogom wody i prosić o urodzaj. Woda w tych miejscach uważana jest za źródło życia i siły, dlatego też wodospady stanowią ważny element praktyk religijnych i tradycji ludności Lombok.
Majestatyczne wodospady, takie jak Tiu Kelep i Sendang Gile, oferują niezapomniane widoki i możliwość orzeźwienia w zimnej wodzie.
Włąśnie z Senarau ruszamy na wodospady.Wtęp jest płatny ale za to w pakiecie dostaje się przewodnika-oczywiście mozna odmówić,ale skoro płaci się tyle samo to dlaczego nie isc na łatwiznę ))
Po drodze mijamy Indonezyjczyka obładowanego śmieciami – może akurat zdążył posprzątać szlak, którym zmierzamy. Niestety, jak to w krajach azjatyckich, na Lombok nie ma zbyt dużej dbałości o przyrodę. Objawia się to w szczególności dużym zaśmieceniem lasów. Słyszeliśmy, że park jest mocno zanieczyszczony przez turystów (głównie indonezyjskich). Podobno każdy przewodnik ma obowiązek noszenia ze sobą worka i zbierania śmieci mijanych po drodze. Nam zupełnie nie rzuciło się to w oczy, ale możliwe, że szczęśliwie trafiliśmy na większe sprzątanie okolicy.
Wodospad Sendang Gila przyciąga rocznie tysiące indonezyjskich i zagranicznych turystów.Droga do niego wiedzie szlakiem w dół po kamiennych stopniach – to jakieś 20 minut spacerem.Wokół tropikalna i bujna roślinność, pachnie wilgocią i paprociami.Obawialiśmy się, że po tak długim okresie suszy wodospady nie będą zbyt okazałe. Na szczęście, w lesie jest wilgotno i liczne strumienie nie powysychały. Już z daleka słychać huk pierwszej kaskady. Wodospad jest dość wąski i spływająca z 30 metrów woda z dużą siłą wpada do malutkiego jeziorka wśród skał.
Miejscowi wierzą, że orzeźwiająca kąpiel może wyleczyć każdą chorobę.
Okolica jest przepiękna. Poniżej wodospadu woda spływa po kamieniach i tworzy malowniczy strumień – tafla wody jest spokojna, ale nurt silny.
Przemoczeni idziemy do Tiu Kelep. Aby do niego dotrzeć należy wspiąć się z powrotem do rozwidlenia ścieżek i skręcić w lewo. Ta droga jest jeszcze bardziej urozmaicona – trasa wiedzie w górę rzeki))
Wszystko wokół porastają rośliny – zupełnie zapominamy o tym, że od wielu miesięcy nie padał tu deszcz.Woda raz jest rwąca i z szumem omija kamienie, a raz leniwie płynie po górskich tarasach.W południe robi się bardzo ciepło, więc cieszy nas każdy moment, w którym, aby przejść dalej, musimy brodzić w chłodnej rzece.
Docieramy do wodospadu. Szereg strumieni spływa nad ścianą zielonych krzewów i kamieni porośniętych mchem. Tiu Kelep nas nie zawiódł!
Spadająca z 50 metrów woda spływa do płytkiego zbiornika. Według lokalnych wierzeń kąpiel w basenie wodospadu powoduje, że człowiek staje się o rok młodszy)))
Kaskady spadającej wody powodują powstanie mgły – tysiące mikro kropelek unosi się w powietrzu. Atmosfera jest niesamowita.
Idealne miejsce na relaks
Czas ruszyć tyłek z hotelu...na początek idziemy pozwiedzać hotelowąokolicę czyli "nic" )) Na poczatek wybieramy pobliską plażę Pantai Medana Barat ...dojście tutaj zajmuje z hotelu jakies 5 -10 minut i tzreba przejśc kawałek głóna drogą.Plaża znajduje się po drugiej stronie drogi.
Jest to plaża publiczna ,zero na niej turystów a panuje tutaj typowy azjatycji pierdolnik.Mimo tego,że nie ma tutaj białego piasku i lazurowej wody to całkiem nam się tutaj podobało.Znajduje się tutaj jakaś kawiarenka,malutki bar ,resorcik -raczej dla miejscowych ,jakiś inny resorcik ,który prubuja odnowić z fajnymi chatkami z bambusa i jakas przystań z łodziami...no i oczywiście jest to miejsce,z którego miejscowi wypływaja na połow i tutaj też łodziami przypływaja towary ))
W górę od hotelu znajduje się mała swiątynia...20 minut od plazy ,na której byliśmy więc spacerkiem sobie tam poszliśmy.Pura Medana albo Świątynia Pangsung Medana to jedna z najbardziej zewnetrznych świątyń odpowiednia do medytacji.Świątynia ta jest w posiadaniu dużej rodziny świątyń Puri Karang Jero Tanjung Dumogi Sami Rahayu.Świątynia znajduje się na skraju niezbyt wysokiego klifu i jest z tego miejsca piekny widok na morze.Atmosfera jest tutaj bardzo spokojna i towarzyszy jej tylko szum fal...oczywiście jest tak tutaj tylko wtedy kiedy nie odbywaja się uroczystości. Bylismy tutaj sami więc zastaliśmy spokój ))
Przed nami wycieczka,na którą umówiliśmy się z kierowcą wiozącym nas z lotniska do hotelu.Dzień wczesniej konsjerż potwierdza ja z nami i rano po sniadaniu wyruszamy. Głównym naszym celem jest treking do wodospadów ale po drodze tez coś chcemy zobaczyć ))
Widoczko w północnej części Lomboku i w głebi wyspy są już całkiem inne niż na południu.Tutaj jest bardzo zielono i górzysto.Pogoda nam dopisuje więc widoki są jeszcze ładniejsze.Główna droga prowadzi pośród pól ryżowych,które są całkiem inne niż te ,które widzieliśmy np .w Tajlandii czy w Wietmmie...nie ma tutaj tarasów ryzowych a pola sa raczej płaskie.Mijamy tez pełno pól gdzie uprawiane sa orzeszki arachidowe...powiem Wam,że pierwszy raz widzieliśmy ich uprawy a rosną jak nasze ziemniaki )))
Soczysta zieleń i widoczki cały zcas zachwycają ))
No i widok na góry i wulkan Rinjani))
W takich klimatach docieramy do północnych zboczy Gunung (góry) Rinjani, które leżą na wysokości 400 metrów.Znajduje się tutaj wioska i okoliczne przysiółki znane jako Senaru. Obszar ten jest znany głównie jako punkt wyjścia do wspinaczki na potężny wulkan Rinjani podczas wielodniowej wędrówki.Stąd też zaczynaja się trekingi na wodospady.
Wodospad Sindang Gila i wodospad Tiu Kelep to dwa najwspanialsze wodospady na Lombok. Położone w samym sercu góry Rinjani, otoczone są bujnymi lasami deszczowymi Lombok, z zachwycającym widokiem na wodospad i orzeźwiającą wodą.
Nim tam pójdziemy zrobimy sobie jeszcze spacer po tradycyjnej wiosce z lokalnymi mieszkańcami)) Senarau Village to magiczne miejsce pełne tradycji i uroku.Wędrując przez wąskie uliczki wioski, można poczuć autentyczną atmosferę lokalnego życia i podziwiać małe domy otoczone bujną zielenią.Spacerując po jej wąskich uliczkach, można podziwiać tradycyjne domy z bambusa oraz spotkać mieszkańców w tradycyjnych strojach.
...taaa, niby nie powinno dziwić że "orzeszki ziemne" rosną w ziemi ale...zaskoczony jestem ich wyglądem !!! ; )
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
a wiesz,ze byłam zaskoczona bo nigdy nad tym się nie zastanawiałam )) jednak mnie podróże kształcą
Żelku,
łyknęłam relacje na raz od początku.
Mnie też Bali nie urzekło i wręcz uważam ,że z tych wysp , które widziałam Bali było zdecydowanie najsłabsze, najbardziej skomercjalizowane, straciło swój urok, szkoda.
Ależ piękny hotel wybrałaś na Lombok. Ten w Dżakarcie też fajny, ale ten drugi cudeńko pod kążdym względem.
Urzekły mnie hotelowe zdjęcia zachodu, pocztóweczki po prostu.
No trip no life
Senaru Village na wyspie Lombok to idealne miejsce dla miłośników przyrody i wodospadów. Spacer po okolicznych szlakach pozwala podziwiać malownicze krajobrazy i dziką florę, która otacza te magiczne miejsca. Jednym z najbardziej imponujących punktów na trasie jest wodospad Sendang Gila, który imponuje swoim potężnym strumieniem wody spadającym z wysokości setek metrów.
Wodospady Senaru to nie tylko atrakcja turystyczna, ale także miejsce, które odgrywa istotną rolę w życiu społeczności. Lokalni mieszkańcy od wieków pielgrzymują do tych magicznych miejsc, aby oddawać hołd bogom wody i prosić o urodzaj. Woda w tych miejscach uważana jest za źródło życia i siły, dlatego też wodospady stanowią ważny element praktyk religijnych i tradycji ludności Lombok.
Majestatyczne wodospady, takie jak Tiu Kelep i Sendang Gile, oferują niezapomniane widoki i możliwość orzeźwienia w zimnej wodzie.
Włąśnie z Senarau ruszamy na wodospady.Wtęp jest płatny ale za to w pakiecie dostaje się przewodnika-oczywiście mozna odmówić,ale skoro płaci się tyle samo to dlaczego nie isc na łatwiznę ))
Po drodze mijamy Indonezyjczyka obładowanego śmieciami – może akurat zdążył posprzątać szlak, którym zmierzamy. Niestety, jak to w krajach azjatyckich, na Lombok nie ma zbyt dużej dbałości o przyrodę. Objawia się to w szczególności dużym zaśmieceniem lasów. Słyszeliśmy, że park jest mocno zanieczyszczony przez turystów (głównie indonezyjskich). Podobno każdy przewodnik ma obowiązek noszenia ze sobą worka i zbierania śmieci mijanych po drodze. Nam zupełnie nie rzuciło się to w oczy, ale możliwe, że szczęśliwie trafiliśmy na większe sprzątanie okolicy.
Wodospad Sendang Gila przyciąga rocznie tysiące indonezyjskich i zagranicznych turystów.Droga do niego wiedzie szlakiem w dół po kamiennych stopniach – to jakieś 20 minut spacerem.Wokół tropikalna i bujna roślinność, pachnie wilgocią i paprociami.Obawialiśmy się, że po tak długim okresie suszy wodospady nie będą zbyt okazałe. Na szczęście, w lesie jest wilgotno i liczne strumienie nie powysychały. Już z daleka słychać huk pierwszej kaskady. Wodospad jest dość wąski i spływająca z 30 metrów woda z dużą siłą wpada do malutkiego jeziorka wśród skał.
Miejscowi wierzą, że orzeźwiająca kąpiel może wyleczyć każdą chorobę.
Okolica jest przepiękna. Poniżej wodospadu woda spływa po kamieniach i tworzy malowniczy strumień – tafla wody jest spokojna, ale nurt silny.
Przemoczeni idziemy do Tiu Kelep. Aby do niego dotrzeć należy wspiąć się z powrotem do rozwidlenia ścieżek i skręcić w lewo. Ta droga jest jeszcze bardziej urozmaicona – trasa wiedzie w górę rzeki))
Wszystko wokół porastają rośliny – zupełnie zapominamy o tym, że od wielu miesięcy nie padał tu deszcz.Woda raz jest rwąca i z szumem omija kamienie, a raz leniwie płynie po górskich tarasach.W południe robi się bardzo ciepło, więc cieszy nas każdy moment, w którym, aby przejść dalej, musimy brodzić w chłodnej rzece.
Docieramy do wodospadu. Szereg strumieni spływa nad ścianą zielonych krzewów i kamieni porośniętych mchem. Tiu Kelep nas nie zawiódł!
Spadająca z 50 metrów woda spływa do płytkiego zbiornika. Według lokalnych wierzeń kąpiel w basenie wodospadu powoduje, że człowiek staje się o rok młodszy)))
Kaskady spadającej wody powodują powstanie mgły – tysiące mikro kropelek unosi się w powietrzu. Atmosfera jest niesamowita.