Wnętrze willi urządzone bardzo przyjemnie w kolonialnym stylu )) minibarek wyposażony az nadto -ceny bardzo przyzwoite .Woda w szklanych butelkach uzupełniana kilka razy dzienie,napoje soft w cenie,wybór kaw ,codziennie donoszone owoce z ich opisem i zawsze popołudniowy poczęstunek w willi )))z racji tego,ze w pobliżu był meczet to przy łóżku po wieczornym serwisie zwsze w szkatułce były przygotowane stopery do uszu
No i to na co zawsze zwracam uwage to łazienka )) nie musi byc duża ale musi byc idealnie czysta i musi miec wszystkie udogodnienia )) ta tutaj miała wszystko...nawet kamienna wannę z widokiem na patio i iczko wodne z rybkami.W szafach szlafroki dzienne i kąpielowe,klapki na ogród i kapcie do chodzenia po domu,parasole,repelenty,torby plazowe,latarki..i za duże lustra )) bo nijak nie mogłam zrobic fotki,zeby nie było mnie widać ..ech)))
Ta roślinność to dla nas wielki plus w miejscach gdzie wypoczywamy )) bo np na Mauritiusie czy Martynice musielismy już płacić za wstęp do ogrodów ,żeby takie cuda zobaczyć...
no pełen podziwu szukałem i szukałem, gdzie to Radek te gekony wypatrzył ?? ... i nic a gekony bardzo pożyteczne, więc pewnie Żeluś wpuściła (świadomie lub nie) płatny wstęp do ogrodu? ??? to co? przy hotelu nie było roślinności i ogrodu?
no pełen podziwu szukałem i szukałem, gdzie to Radek te gekony wypatrzył ?? ... i nic a gekony bardzo pożyteczne, więc pewnie Żeluś wpuściła (świadomie lub nie) płatny wstęp do ogrodu? ??? to co? przy hotelu nie było roślinności i ogrodu?
No nie....tutaj te wszystkie kwiaty ...lilie i inne własnie w hotelowym ogrodzie )) ale na Mauritiusie takie cuda oglądalismy w ogrodach botanicznych
A to teraz pytanie mi zadałeś ))) hmm...ja tam chyba żadnego gekona nie widziałam ...za to w następnych hotelach był ich ogrom))) i te malutkie i takie tłuste co ryja darły i spać nie dawały w nocy
To,że w okolicy hotelu nie było gdzie zjeśc to juz pisałam i właśnie dlatego wykupilismy tutaj opcję HB .
W hotelu była jedna restauracja gdzie serwowali sniadania,w innej serwowali kolację ,trzecim miejscem do posiłkow w czasie lunchu i kolacji był bar przy plazy.W lobby popołudniami serwowali kawę,mrożoną herbatke i przekąski.
Wszystkie restauracje były a'la carte i nawet na sniadanie nie było bufetu.Szczerze powiem ,ze pierwszy raz się z taka opcją spotkalismy ale okazało się to idealne.
Śniadanko było serwowane w pieknie połozonej restauracji przy plazy z cudownym widokiem na morze,wśród pięknej roślinności.Nie było tutaj stolików pod zadaszeniem...nie wiem jak jest w dni kiedy pada...podczas naszego pobytu była cudowna pogoda.
Śniadanie z karty nie oznaczało tutaj wyboru limitu dań....mozna było zamawiac do woli a obsługa i tak co jakiś czas podcgodziła do stolika z jakimis łakociami.
Gdybym sama wybierała z bufetu to co bym chciała zjeśc to pewnie połowy z tego co zamawialiśmy z karty bym nawet nie ruszyła ...no długo trwały te nasze sniadanka ))
No a soki ze świezo wyciskanych owoców...chyba pierwszy raz w życiu piłam tak niesamowicie przepyszne))
Wnętrze willi urządzone bardzo przyjemnie w kolonialnym stylu )) minibarek wyposażony az nadto -ceny bardzo przyzwoite .Woda w szklanych butelkach uzupełniana kilka razy dzienie,napoje soft w cenie,wybór kaw ,codziennie donoszone owoce z ich opisem i zawsze popołudniowy poczęstunek w willi )))z racji tego,ze w pobliżu był meczet to przy łóżku po wieczornym serwisie zwsze w szkatułce były przygotowane stopery do uszu
No i to na co zawsze zwracam uwage to łazienka )) nie musi byc duża ale musi byc idealnie czysta i musi miec wszystkie udogodnienia )) ta tutaj miała wszystko...nawet kamienna wannę z widokiem na patio i iczko wodne z rybkami.W szafach szlafroki dzienne i kąpielowe,klapki na ogród i kapcie do chodzenia po domu,parasole,repelenty,torby plazowe,latarki..i za duże lustra )) bo nijak nie mogłam zrobic fotki,zeby nie było mnie widać ..ech)))
fajne te lotosy i rozwój od kwiatu po nasionka
papuas
Ta roślinność to dla nas wielki plus w miejscach gdzie wypoczywamy )) bo np na Mauritiusie czy Martynice musielismy już płacić za wstęp do ogrodów ,żeby takie cuda zobaczyć...
...wnętrze willi naprawde COOL !!!
a powiedz,"sufitowe gekony" w cenie !??? ; )))))
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
no pełen podziwu szukałem i szukałem, gdzie to Radek te gekony wypatrzył ?? ... i nic a gekony bardzo pożyteczne, więc pewnie Żeluś wpuściła (świadomie lub nie) płatny wstęp do ogrodu? ??? to co? przy hotelu nie było roślinności i ogrodu?
papuas
No nie....tutaj te wszystkie kwiaty ...lilie i inne własnie w hotelowym ogrodzie )) ale na Mauritiusie takie cuda oglądalismy w ogrodach botanicznych
A to teraz pytanie mi zadałeś ))) hmm...ja tam chyba żadnego gekona nie widziałam ...za to w następnych hotelach był ich ogrom))) i te malutkie i takie tłuste co ryja darły i spać nie dawały w nocy
aaaa na Mauritiusie to pewnie hotel na wodzie
papuas
...heee, wystarczy "spojrzeć na sufit" i...wszystko jasne ; )))
no chyba że codziennie "housekeeping" traktuje pomieszczenie ...azotoxem ; )))))))))
...gekony najczęściej w ciągu dnia siedzą w ukryciu,"aktywując się" w ciemności
moskitera częsciej chroni gości od nich (spadaja z sufitu) niz od moskitów...
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Czas na hotelowe jedzonko ))
To,że w okolicy hotelu nie było gdzie zjeśc to juz pisałam i właśnie dlatego wykupilismy tutaj opcję HB .
W hotelu była jedna restauracja gdzie serwowali sniadania,w innej serwowali kolację ,trzecim miejscem do posiłkow w czasie lunchu i kolacji był bar przy plazy.W lobby popołudniami serwowali kawę,mrożoną herbatke i przekąski.
Wszystkie restauracje były a'la carte i nawet na sniadanie nie było bufetu.Szczerze powiem ,ze pierwszy raz się z taka opcją spotkalismy ale okazało się to idealne.
Śniadanko było serwowane w pieknie połozonej restauracji przy plazy z cudownym widokiem na morze,wśród pięknej roślinności.Nie było tutaj stolików pod zadaszeniem...nie wiem jak jest w dni kiedy pada...podczas naszego pobytu była cudowna pogoda.
Śniadanie z karty nie oznaczało tutaj wyboru limitu dań....mozna było zamawiac do woli a obsługa i tak co jakiś czas podcgodziła do stolika z jakimis łakociami.
Gdybym sama wybierała z bufetu to co bym chciała zjeśc to pewnie połowy z tego co zamawialiśmy z karty bym nawet nie ruszyła
...no długo trwały te nasze sniadanka ))
No a soki ze świezo wyciskanych owoców...chyba pierwszy raz w życiu piłam tak niesamowicie przepyszne))