Indie sprzed lat

13 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
achernar51swiat
Obrazek użytkownika achernar51swiat
Offline
Ostatnio: 1 dzień 5 godzin temu
Rejestracja: 01 cze 2020
Indie sprzed lat

Przeglądając niedawno swoje archiwum natknąłem się na zdjęcia z moich dwóch podróży do Indii, które miały miejsce dość dawno, bo ponad 30 lat temu. Uznałem, że ówczesny obraz tego kraju może być interesujący dla odwiedzających dzisiejsze Indie. Zapraszam więc na tę małą podróż w czasie.

-----

Bombaj - Brama Indii

"Brama Indii" ("The Gateway of India") to nazwa monumentalnego łuku wzniesionego w latach 1915-1924 na bombajskim nabrzeżu w celu upamiętnienia wizyty króla Anglii Jerzego V (1865-1936) i jego małżonki, Marii Teck (1867-1953). Dla mnie Bombaj stał się również bramą Indii, gdyż w nim postawiłem po raz pierwszy stopy w tym kraju. Było to w czerwcu 1985 roku. Pamiętam, jak po całonocnym locie z Pragi i krótkim odpoczynku w naszym hotelu pojechaliśmy na obiad z agentem do restauracji "Taj Mahal", mieszczącej się w pięciogwiazdkowym hotelu o tej samej nazwie. Na zalanej stojącym w zenicie słońcem ulicy było gorąco jak w piekle. My siedzieliśmy w klimatyzowanej sali a za oknem jak na wyciągnięcie dłoni widać było właśnie "Bramę Indii". Oczywiście, tuż po obiedzie poszliśmy ją obejrzeć z bliska. W ten sposób "Gateway of India" stała się również i dla mnie bramą, od której zaczęła się moja podróż. Pewnego dnia nasz partner chciał nam pokazać miasto i pojechaliśmy do hinduistycznej świątynii Walkeshwar mieszczącej się w rezydencjalnej dzielnicy Malabar Hill. Świątynia, poświęcona bogowi Sziwie została założona w tym miejscu w I połowie XII wieku, lecz później została zniszczona przez Portugalczyków, którzy władali miastem w latach 1534-1661 (nota bene, nie wszyscy wiedzą, że nazwa "Bombaj" pochodzi od portugalskiego "Bom Bahia", oznaczającego "Dobrą Zatokę", natomiast współczesna nazwa "Mumbai" pochodzi od imienia hinduskiej bogini Mumba). Świątynię odbudowano w 1715 roku, dzięki staraniom kupca i filantropa Ramy Kamatha. Obecnie obok pełnienia funkcji sakralnych, świątynia jest miejscem, w którym odbywają się festiwale klasycznej muzyki hinduskiej. Do świątyni przylega duży prostokątny basen Banganga, będący dawnym zbiornikiem słodkiej wody, wybudowany w tym samym czasie co Walkeshwar Temple. Niestety, z wizyty w tym miejscu nie mam zdjęć, jako że do świątyni pojechaliśmy bezpośrednio po rozmowach, a aparat pozostał w hotelu.

Kolejne dni pobytu w Bombaju były wypełnione pracą i nie dawały zbyt wielu możliwości zwiedzania miasta. Oczywiście, w wolnym czasie chodziliśmy na spacery w okolicach naszego hotelu, mieszczącego się niedaleko pięknego budynku dworca kolejowego Victoria Station. Jak można się domyślić, budynek pochodzi z epoki wiktoriańskiej, gdy Indie były perłą w koronie brytyjskiej. Dworzec został wybudowany w 1888 roku, w stylu będącym połączeniem neogotyku z architekturą indyjską. Budynek robi naprawdę spore wrażenie. W roku 1996 nadano mu nazwę Chhatrapati Shivaji, na cześć XVII-wiecznego założyciela państwa Maharasztra. W roku 2004 dworzec ten został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Z wędrówek po Bombaju pamiętam także ludzi śpiących na ulicznych chodnikach i gromady żebrzących dzieci. Przedtem nigdy nie spotkałem się z taką nędzą, ale wtedy nie widziałem jeszcze Kalkuty. Miałem okazję odwiedzić Bombaj ponownie w grudniu 1987 roku, ale wówczas byłem w mieście krócej i nie miałem właściwie okazji zobaczyć niczego więcej niż za pierwszym razem.

Z góry przepraszam za nienajlepszą jakość zdjęć. Są to skany ze slajdów robionych wówczas na jedynie dostępnych wówczas filmach ORWO, a i sprzęt pozostawiał sporo do życzenia. Dotyczy to zdjęć nie tylko z Bombaju, ale i z innych miejsc Indii.

-----

Widok miasta.

Wrota Indii (Gateway of India) na bombajskim nabrzeżu. Jest to łuk o wysokości 26 m, położony w południowej części miasta. Wzniesiony został w latach 1915-1924, a jego architektura inspirowana jest zarówno architekturą rzymskich łuków triumfalnych, jak i XVI-wieczną architekturą Gudżaratu. W budowli obecne są też elementy architektury islamskiej, tzw. indo-saraceńskiej. Łuk wzniesiono dla upamiętnienia wizyty króla Jerzego V i jego małżonki. Został zaprojektowany przez szkockiego architekta George'a Witteta (1878-1926), a kamień węgielny pod jego budowę położył 31 marca 1913 roku gubernator Bombaju sir George Sydenham Clarke (1848-1933). Budowę realizowała jedna z największych indyjskich firm budowlanych Gammon India Ltd. Monument został wzniesiony z żółtego bazaltu i zbrojonego betonu i otwarty dla publiczności 4 grudnia 1924 roku przez ówczesnego wicekróla Rufusa Isaacsa (1860-1935), 1. markiza Reading. Po uzyskaniu przez Indie niepodległości, ostatnie oddziały brytyjskie przeszły przez Bramę Indii 28 lutego 1948 roku żegnane salutem 21 dział, sygnalizującym koniec panowania brytyjskiego. Gateway of India jest obecnie jedną z największych atrakcji miasta, a także miejscem spotkań towarzyskich. 25 sierpnia 2003 roku na pobliskim parkingu, terroryści zdetonowali bombę, zabijając wiele osób. Od grudnia 2003 roku lokalna społeczność żydowska organizuje pod łukiem coroczne obchody święta chanuki.

Hotel Taj Mahal Palace w Bombaju. Ten legendarny 5-gwiazdkowy hotel gościł królów, dygnitarzy państwowych i wybitne osobistości z całego świata. Każdy z pokoi i apartamentów stanowi połączenie nostalgicznej elegancji, bogatej historii i nowoczesnych udogodnień. Hotel mieści się w charakterystycznym budynku, który jest usytuowany naprzeciwko łuku triumfalnego Brama Indii. Z obiektu roztacza się widok na Morze Arabskie. Obiekt obejmuje 2 harmonijnie kontrastujące budynki: wieżę oraz pałac Taj Mahal z odnowionymi pokojami i łukowatymi balkonami. Ten luksusowy hotel zajmuje powierzchnię ponad hektara. Goście mają do dyspozycji 10 restauracji oraz spa Jiva, w którym dostępnych jest wiele tradycyjnych indyjskich terapii. Bogate zaplecze gastronomiczne hotelu obejmuje słynną restaurację Wasabi by Morimoto, która zaprasza na pomysłowe potrawy kuchni japońskiej. W obiekcie mieści się też chińska restauracja Golden Dragon, a przy basenie znajduje się restauracja Aquarius Lounge. Hotel został otwarty w 1903 roku. Indyjskimi architektami byli Sitaram Khanderao Vaidya i D. N. Mirza, a projekt hotelu został ukończony przez angielskiego inżyniera W. A. Chambersa. Budowniczym był Khansaheb Sorabji Ruttonji. W 2008 roku hotel stał się obiektem ataku terrorystycznej organizacji Lashkar-e-Taiba. Podczas ataku wzięto zakładników, zginęło co najmniej 31 osób, w tym wielu obcokrajowców, a budynek doznał wielu szkód. Na zdjęciu widoczny jest także konny pomnik króla Shivaji Bhonsale'a I (~1627-1680), założyciela Imperium Marathów.

W jednym z bombajskich parków.

Na ulicach miasta.

-----

Oh, Calcutta...

Tytuł tej części może być nieco mylący, bo może kojarzyć się z awangardowym musicalem Kennetha Tynana, pełnym seksu i erotyzmu, wystawianym na Broadwayu na początku lat 70. XX wieku. Tymczasem w obu podróżach do Kalkuty (w 1985 i 1987 roku) nie było (niestety) nic z tych rzeczy...

Po przeszło dwugodzinnym locie z Bombaju, wylądowaliśmy na lotnisku Dum Dum w największym mieście Bengalu Zachodniego (od tej miejscowości, stanowiącej dziś przedmieście Kalkuty wzięły nazwę pociski o wierzchołku pozbawionym płaszcza, ściętym płasko, rozciętym wzdłuż lub wydrążonym, zakazane przez konwencję haską już w 1899 roku). Już jadąc do hotelu zanurzyliśmy się w hałaśliwe ulice, pełne ludzi, riksz rowerowych i pieszych, tuk-tuków, i samochodów. Miało się wrażenie, że cały ten ruch nie podlega żadnym regułom i odbywa się w kompletnym chaosie. Na każdym skrzyżowaniu, do zatrzymujących się samochodów podbiegały grupy handlarzy i gromady biedaków, proszących o jałmużnę. Już na pierwszy rzut oka widać było, że różnice społeczne są tu ogromne. Tuż obok pięknych rezydencji i eleganckich hoteli można było dostrzec całe rodziny mieszkające po prostu na ulicy. Ich cały dobytek stanowiła brudna mata do spania i postawiony na cegłach garnek, w którym na tlącym się ognisku gotował się skromny posiłek. Tu, w jeszcze większym stopniu niż w Bombaju, można było stwierdzić słuszność powiedzenia, któregoś ze znanych podróżników, że "Indie trzeba zobaczyć i...powąchać".

Kalkuta (dziś zwana Kolkatą) została założona w 1690 roku, kiedy Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska weszła w posiadanie trzech wiosek, w tym Kalikaty, od której nazwy wywodzi się nazwa miasta. W 1772 roku Kalkuta została stolicą Indii Brytyjskich, pozostając nią do roku 1912, kiedy to utraciła tę pozycję na rzecz New Delhi. W czasie II wojny światowej, w latach 1942 - 1944, miasto było kilkakrotnie bombardowane przez Japończyków. W tym okresie doszło do klęski głodu, który dotknął kilka milionów ludzi. Po odzyskaniu niepodległości i podziale Indii Brytyjskich doszło do masowej migracji: Hindusi uciekali z ówczesnego Pakistanu Wschodniego (obecnego Bangladeszu) do Indii, natomiast muzułmanie migrowali w przeciwną stronę.

W czasie pierwszego pobytu w Kalkucie w 1985 roku mieliśmy okazję zwiedzić kilka światyń, leżących po drugiej stronie Hooghly River (jedna z odnóg Gangesu), w pobliżu znanego mostu Howrah Bridge. Spośród nich zdecydowanie największe wrażenie zrobił na mnie kompleks Dakshineshwar Kali Temple. W pobliżu tej światyni oglądaliśmy także pielgrzymów, zażywających rytualnych kąpieli w rzece Hooghly. Obejrzeliśmy również światynię Ramakrishny. W czasie drugiej wizyty w 1987 roku udało mi się zobaczyć, leżący również w Howrah, piękny ogród botaniczny zwany wówczas Calcutta Botanical Garden, obenie znany pod nazwą Acharya Jagadish Chandra Bose Botanical Garden, monumentalne muzeum królowej Wiktorii (Victoria Memorial) i położoną obok, protestancką katedrę św. Pawła, a także piękny hinduski zespół światynno-pałacowy, którego nazwy niestety już nie pamiętam.

-----

W kompleksie Dakshineswar Kali Temple. Jest to hinduska świątynia położona na wschodnim brzegu rzeki Hooghly. Naczelnym bóstwem świątyni jest Bhavatarini, postać bogini Kali, znana również jako Adishakti Kalika. Świątynia została zbudowana w 1855 roku przez Rani Rashmoni (1793-1861), filantropkę i czcicielkę bogini Kali. Znana jest ona także ze swojego związku z Sri Ramakrishną Paramahamsa (1836-1886) i jego żoną Sri Saradą Devi (1853-1920), mistykami XIX-wiecznego Bengalu. Zespół świątynny, oprócz dziewięcioramiennej głównej świątyni, zawiera duży otaczający ją dziedziniec, z pomieszczeniami wzdłuż ścian granicznych.Wzdłuż rzeki znajduje się dwanaście świątyń poświęconych Śiwie, świątynia Radha-Kriszny, ghat kąpielowy na rzece i świątynia poświęcona Rani Rashmoni. Zbudowana w tzw. stylu navaratna (dziewięciu wież) architektury bengalskiej, trzypiętrowa świątynia skierowana na południe ma dziewięć iglic rozmieszczonych na dwóch górnych piętrach i stoi na wysokiej platformie ze schodami. Najświętsze miejsce (tzw garbha griha) mieści wyobrażenie bogini Kali, znane jako Bhavatarini, stojącej na piersi leżącego na plecach Śiwy, a oba bóstwa umieszczone są na tronie z lotosu o tysiącu płatkach, wykonanym ze srebra.

Na terenie jednej ze świątyń na przedmieściu Kalkuty w Howrah.

Sprzedawca kokosów w Howrah.

Jeden z kompleksów świątynno-pałacowych w Kalkucie. Niestety, nie pamiętam już jego nazwy.

Życie na kalkuckiej ulicy.

W parku w pobliżu Victoria Memorial.

-----

Delhi

Delhi znam najsłabiej ze wszystkich miast, które odwiedziłem w Indiach. Poza spacerami w okolicach Janpath Avenue, znanego z "Kamiennych Tablic" Żukrowskiego Connaught Place, wizytą na Palika Bazaar i zaliczeniem dzielnicy rządowej z monumentalną "Bramą Indii", postawioną w hołdzie indyjskim żołnierzom poległym w czasie I wojny światowej, nie widziałem w zasadzie miasta. Wszystkie wskazane wyżej miejsca były w miarę blisko hotelu, w którym mieszkaliśmy, a większość czasu w ciągu pobytu zajmowały jednak sprawy zawodowe. Wygospodarowany dla siebie wolny dzień przeznaczyliśmy na całodzienną wycieczkę do odległej o 200 km Agry. Poświęciliśmy więc delhijski Kutub Minar, Grobowiec Hamajuna i Red Fort na rzecz Taj Mahalu i Czerwonego Fortu w Agrze.

Z samego Delhi najbardziej wryły mi się w pamięć tybetańskie kramy i zaklinacze węży na Janpath Avenue i stary żebrak siedzący przy wejściu do naszego hotelu. Każdego ranka, gdy wychodziliśmy na miasto potrząsał puszką, do której wrzucaliśmy mu kilka rupii. Później, w ciągu dnia nie prosił nas już o datki tylko kłaniał się i składał ręce w geście podziękowania za to, co dostał już rano. No i może jeszcze Connaught Place, które w rzeczywistości mocno odbiegało od wyobrażenia, jakie wyniosłem z lektury powieści Żukrowskiego - było w swoim charakterze bardzo "zachodnie" i nie kojarzyło mi się wcale z romantycznymi chwilami, jakie spędzali tu powieściowi bohaterowie, Isztvan i Margit.

 

Niestety, gdzieś zapodziały mi się delhijskie zdjęcia. Jeżeli przypadkiem wpadną mi w ręce, uzupełnię nimi słowną relację.

-----

W okolicach Connaught Place. Jest to to jedno z głównych centrów finansowych, handlowych i biznesowych w New Delhi. Mieszczą się tu siedziby kilku znanych indyjskich firm, centra handlowe, restauracje i nocne lokale. Projektantem Connaught Place był brytyjski architekt Robert Tor Russell (1888-1972). Centrum zbudowano w latach 1929-1933, a jego nazwa upamiętnia syna królowej Wiktorii (1819-1901) - Arthura Willimama Patricka Alberta (1850-1942), księcia Connaught i Strathearn.

Kompleks budynków rządowych w New Delhi.

Jedno z licznych stoisk z wyrobami miejscowego rękodzieła na bazarze Chanakya.

-----

Agra - Taj Mahal & Red Fort

Choć osadnictwo w okolicach dzisiejszej Agry sięga czasów starożytnych, to miasto to zostało założone dopiero na poczatku XVI wieku. Ćwierć wieku później, założyciel muzułmańskiej dynastii Wielkich Mogołów, Zahir ad-Din Muhammad Babur (1483-1530) uczynił z Agry stolicę swego państwa. Miasto rozbudował, panujący w II połowie XVI wieku, najwybitniejszy władca z tej dynastii - Dżalal ad-Din Muhammad Akbar (1542-1605). Powstał wówczas fort, liczne reprezentacyjne budowle, pałace, meczety i mauzolea. Miasto liczyło wówczas ok. 750 tys. mieszkańców i należało do największych metropolii ówczesnego świata. Oprócz meczetów, funkcjonowały w Agrze również światynie innych wyznań: hinduistyczne, buddyjskie, zoroastriańskie, dżinistyczne i chrześcijańskie.

Najbardziej znany zabytek Agry - Taj Mahal został wzniesiony przez piątego władcę z dynastii Wielkich Mogołów, sułtana Shahbuddina Muhammada Szahdżahana (1592-1666) dla upamiętnienia ukochanej żony Mumtaz Mahal (1593-1631), która zmarła przy porodzie 14. dziecka, w czasie wyprawy wojennej Szahdżahana do Dekanu. Mauzoleum wzniesiono na brzegu przepływającej przez Agrę rzeki Jamuna. Wejście do niego prowadzi przez ogromną Bramę Saraceńską, wykonaną z czerwonego piaskowca. Po obu stronach szerokiego kanału, przez rozległe ogrody, prowadzą do gmachu mauzoleum wyłożone marmurem schody. Stojący na platformie grobowiec o wysokości 74 m, zwieńczony jest ogromną kopułą centralną, otoczoną przez 4 mniejsze kopuły boczne. W jego narożach wznoszą się 4 wysmukłe okrągłe minarety. Sklepione łuki pokryte są mozaikami i wersetami z Koranu. Umieszczono tam również sentencję, której autorem jest według tradycji sam Szahdżhan: "Winny niech szuka tu schronienia. Niech będzie wolny od grzechu, jak ten, któremu wybaczono. Niechaj grzesznik podąża do tego przybytku - wszystkie jego grzechy zostaną tu zmyte. Jego widok wzbudza westchnienia smutku, a słońce i księżyc wylewają łzy ze swoich oczu. Gmach ten został wzniesiony na tym świecie, aby okazać chwałę Stwórcy". Budowla naprawdę poraża pięknem, elegancją, subtelnością i harmonią kształtów. Nic dziwnego, że znalazła się ona na liście nowych cudów świata.

Drugim, przepięknym zabytkiem Agry jest Czerwony Fort (Red Fort). Został zbudowany za panowania Dżalala ad-Dina Muhammada Akbara w II połowie XVI wieku. Jest położony około 2 km od Taj Mahal, również w pobliżu brzegów Jamuny. Fort otoczony był zachowaną częściowo do dziś fosą i potężnymi ponad 20-metrowymi, blankowanymi murami, których długość wynosiła około 2,5 km. Całość była wykonana z czerwonego piaskowca, stąd nazwa "Czerwony Fort". Droga do twierdzy prowadziła przez monumentalną bramę Amara Singha, zaś do jej wewnętrznej części - przez kolejną bramę, nad którą góruje dwupiętrowa, ośmioboczna Wieża Jaśminowa, kryta złoconą kopułą. W pobliżu wieży mieściły się najważniejsze pawilony cesarskiej rezydencji. Podobnie jak Taj Mahal, również Czerwony Fort pozostawia w pamięci przybysza niezatarte wrażenie. Chęci zwiedzania nie stłumił w nas nawet panujący w czasie naszego pobytu niemożebny upał (był wówczas początek czerwca), sięgający 45°C w cieniu. Wytchnieniem był obiad, spożywany w chłodnym, klimatyzowanym pomieszczeniu i powrót do Delhi klimatyzowanym autobusem.

Z drogi powrotnej pamiętam rolniczy krajobraz przemierzanego stanu Uttar Pradesh, intensywny i gęstniejący w miarę zbliżania sie do stolicy ruch uliczny i osobliwy indyjski hotel. Otóż w szczerym polu było ustawione w kilku rzędach obok siebie kilkadziesiąt łóżek polowych. Cały placyk był odgrodzony rozpiętą na palikach linką a przy wejsciu, nad którym widniał napis "hotel" ustawiono budkę, w której siedział stróż pobierający opłaty za nocleg.

Później, po powrocie do Delhi trochę żałowałem, że nie damy rady już zobaczyć zabytków stolicy, ale myślę, że Agra była jednak dobrym wyborem.

-----

Taj Mahal jest mauzoleum wzniesionym ku czci zmarłej żony sułtana Shahbuddina Muhammada Szahdżahana, Mumtaz Mahal. Była ona córką Asaf-Chana Bahadura (?-1641) - wielkiego wezyra na dworze władcy imperium Wielkich Mogołów Nur ad-Dina Salima Dżahangira (1569-1627) i Diwandźi Banu Begam. Jej pełne imię to Ardźumand Banu Qudsia Begam Sahiba. Wyszła za mąż w wieku 19 lat za księcia Churram - późniejszego sułtana Szahdżahana. Po ślubie zmieniła imię na Nawab Mahdi-i-Aliya Begam, a po koronacji w 1628 roku przyjęła imię tronowe Malika-i-Dźahan Mumtaz-i Mahal, co znaczy "władczyni świata umiłowana ozdoba pałacu". Była trzecią żoną i ulubienicą sułtana. Zmarła podczas narodzin ich czternastego dziecka, córki Gauharary Banu Begam.

 

Mury Czerwonego Fortu (Red Fort). Pod koniec panowania Szahdżahana bardzo widoczna stała się rywalizacja synów sułtana o władzę. Wygrał ją w 1659 roku trzeci z synów Szahadżahana i Mumtaz Mahal, ostatni ze znaczących mogolskich władców, wielki wojownik i fanatyczny wyznawca islamu AbuMuzaffar Muhi ad-Din Muhammad Aurangzeb Alamgir (1618-1707). Uwięził on ojca w Czerwonym Forcie, w którym Szachdżahan spędził w odosobnieniu ostatnie lata życia.

 

Wejście do Czerwonego Fortu prowadzi przez bramę Amara Singha (zwaną także Bramą Lahore). Jej nazwa upamiętnia Amara Singha I (1559-1620) władcę regionu Mewar w Radżastanie, który po blisko 50-letniej wojnie poddał się panowaniu Mogołów.

Na terenie Czerwonego Fortu.

Widok na Jamunę i Taj Mahal z murów Czerwonego Fortu.

-----

George Harrison & Ravi Shankar - Prabhujee.mp4 - YouTube

Dziękuję za uwagę.

 

 

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Offline
Ostatnio: 4 godziny 13 minut temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Fajne te wspomnienia i fotki sprzed 30 lat...powiedziałabym nawet ,że to perełki w dzisiejszych czasach .

Nie byłam w Indiach w ogóle ,ale jak patrzę na zdjecia to chyba niewiele sie tam zmieniło. Zabytki tak samo piekne,  bieda tak samo tragiczna

Achernar, czy podobało ci się ? Jak odebrałeś Indie , bo różne sa opinie..

No trip no life

fragola
Obrazek użytkownika fragola
Online
Ostatnio: 3 minuty 47 sekund temu
Rejestracja: 02 mar 2014

Aż mi przypomniałeś. Z mojej pierwszej podróży do Paryża z 1990 roku mam właśnie zdjęcia na slajdach. Nawet nie wiem jak się za to zabrać.

achernar51swiat
Obrazek użytkownika achernar51swiat
Offline
Ostatnio: 1 dzień 5 godzin temu
Rejestracja: 01 cze 2020

Fragola, slajdy trzeba zeskanować, a potem normalnie - utworzyć album, udostępnić i wklejać... Pozdrawiam. Biggrin

achernar51swiat
Obrazek użytkownika achernar51swiat
Offline
Ostatnio: 1 dzień 5 godzin temu
Rejestracja: 01 cze 2020

Nel, Indie są naprawdę fascynującym krajem, choć nie każdy tam się odnajdzie. Raczej jest to kierunek dla podróżników, którzy nie szukają wielkich wygód i komfortu. A to może stanowić problem dla turystów bardziej zaawansowanych wiekowo. Osobiście żałuję, że w Indiach byłem tylko służbowo, bo kraj zasługuje na specjalną, czysto turystyczną wizytę (a może i niejedną, bo to wielki i bardzo różnorodny kraj). Pozdrawiam. Biggrin

fragola
Obrazek użytkownika fragola
Online
Ostatnio: 3 minuty 47 sekund temu
Rejestracja: 02 mar 2014

achernar51swiat :

Fragola, slajdy trzeba zeskanować, a potem normalnie - utworzyć album, udostępnić i wklejać... Pozdrawiam. Biggrin

hmm, zeskanować to chyba można zdjęcia. Ja mam strodawne slajdy takie jak wrzucało się do rzutnika jeśli się go miało.edit: mam slajdy czyli inaczej mówiąc przezrocza w takich ramkach.

Jorguś
Obrazek użytkownika Jorguś
Offline
Ostatnio: 19 godzin 46 minut temu
Rejestracja: 13 wrz 2013

Indie to najbardziej fascynujace miejsce na świecie. Tylko tyle

Jorguś

achernar51swiat
Obrazek użytkownika achernar51swiat
Offline
Ostatnio: 1 dzień 5 godzin temu
Rejestracja: 01 cze 2020

Fragola, zeskanować można także i slajdy. Jeśli nie masz skanera przystosowanego do tego, to bez problemu taką usługę możesz zamówić niemal w każdym zakładzie fotograficznym. Dostaniesz skany slajdów nagrane na płytę (ja tak robiłem). Pozdrawiam. Biggrin

alamed
Obrazek użytkownika alamed
Offline
Ostatnio: 21 godzin 57 minut temu
Rejestracja: 11 kwi 2017

Achernar czyli ten czarny młody chłopak pojawiający się na kilku zdjeciach to oczywiście Ty ? Good

Jak ten czas leci, bardzo dokładna i szczegółowa fotorelacja jak wszystkie przedstawione  przez Ciebie Preved

Ja tez nigdy w Indiach nie byłam, mój młodszy syn był 8 lat temu po pierwszym roku studiow.

Pojechał tylko z kolegą byli trzy tygodnie, duzo zobaczyli, bardzo przezywałam ten jego wyjazd, bałam sie o jego bezpieczeństwo.

Do dzisiaj pamiętam moją radość jak go zobacyłam we Wrocławiu na dworcu, wyjechliśmy po niego aby juz dłużej nie korzystał z komunikacji publicznej Smile

Po powrocie powiedział to co Ty, że jest to kraj dla podróżników i jeszcze tam wróci w inne rejony .

Mój syn jest laureatem wielu konkursów fotograficznych, zatem przywiózł mnóstwo zdjęc i zrobił sobie taki piękny duży ( ok 50-40 cm )foto album z wybranych zdjęć.

Przepraszam jeżeli zanudzam ale to tak a propo wspomnień I-m so happy

 

Przyszłość to marzenia, przeszłośc to wspomnienia

achernar51swiat
Obrazek użytkownika achernar51swiat
Offline
Ostatnio: 1 dzień 5 godzin temu
Rejestracja: 01 cze 2020

alamed :

Achernar czyli ten czarny młody chłopak pojawiający się na kilku zdjeciach to oczywiście Ty ? Good

Jak ten czas leci, bardzo dokładna i szczegółowa fotorelacja jak wszystkie przedstawione  przez Ciebie Preved

Ja tez nigdy w Indiach nie byłam, mój młodszy syn był 8 lat temu po pierwszym roku studiow.

Pojechał tylko z kolegą byli trzy tygodnie, duzo zobaczyli, bardzo przezywałam ten jego wyjazd, bałam sie o jego bezpieczeństwo.

Do dzisiaj pamiętam moją radość jak go zobacyłam we Wrocławiu na dworcu, wyjechliśmy po niego aby juz dłużej nie korzystał z komunikacji publicznej Smile

Po powrocie powiedział to co Ty, że jest to kraj dla podróżników i jeszcze tam wróci w inne rejony .

Mój syn jest laureatem wielu konkursów fotograficznych, zatem przywiózł mnóstwo zdjęc i zrobił sobie taki piękny duży ( ok 50-40 cm )foto album z wybranych zdjęć.

Przepraszam jeżeli zanudzam ale to tak a propo wspomnień I-m so happy

Alamed - Tak to ja, ale to se uż ne vrati... Od czasu tych podróży do Indii minęło w końcu już 33 i 35 lat. Teraz wyglądam tak, jak na zdjęciach z Seszeli lub zeszłorocznej Białowieży (obie podróże są na forum). A czas rzeczywiście leci szybko... A jak synowi podobały się Indie? Pozdrawiam. Biggrin

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Offline
Ostatnio: 4 godziny 13 minut temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Słynne Taj Mahal - chciałabym bardzo kiedyś je zobaczyć.. to takie dla mnie romantyczne miejsce .

Teraz oprócz samej światyni znana jest Lady Di bench .., która tym gestem w tym miejscu chciała mocno przemówić 

fotka z netu

No trip no life

Strony

Wyszukaj w trip4cheap