i Bagrati i Sioni powstały w podobnym okresie niewątpliwie Sioni wewnątrz atrakcyjniejsza, bo cała wymalowana wskutek stałego użytkowania, a Bagrati zupełnie surowa, bo sporo czasu trwała jako ruina
Łaźnie siarkowe to jedna z wizytówek Tbilisi. Cała historia założycielska miasta jest z nimi nierozerwalnie związana. Uwidacznia się to już w nazwie gruzińskiej stolicy: tbili po gruzińsku znaczy „ciepły”, czyli nazwę „Tbilisi” można tłumaczyć jako „cieplice”.
W dawnych czasach ludzie zbierali się w łaźniach, aby się umyć i zrobić pranie w strumieniu od wodospadu Legwtachewi. Łaźnie w stylu perskim, wzniesione w celu wykorzystania gorących źródeł, zyskały na znaczeniu w czasach Jedwabnego Szlaku. W XIII wieku w okolicy znajdowało się aż 65 łaźni. Dziś istnieje ich zaledwie kilkanaście.
Wody są naturalnie ciepłe, a ich średnia temperatura wynosi 38–40 stopni celsjusza. Źródła termalne, mają właściwości zdrowotne, pomagając w leczeniu wielu dolegliwości, od reumatyzmu po łuszczycę. Obecnie większość ludzi przyjeżdża do łaźni raczej dla atmosfery i wrażeń niż dla właściwości leczniczych jak w dawnych czasach.
Łaźnie siarkowe w Tbilisi, zlokalizowane głównie w historycznej dzielnicy Abanotubani, to unikalne budynki z charakterystycznymi ceglanymi kopułami wznoszącymi się ponad poziom ziemi. Słyną z naturalnych gorących źródeł . a najsłynniejsza, Orbeliani (niebieska łaźnia), pochodzi z 1893 roku, łącząc tradycję z perską architekturą.
My niestety nie mamy tyle wolnego czasu aby udać się to sprawdzić.Pilot prowadzi nas na krótki spacer do Wodospadu Legwtachewi, który jest ukryty w sercu Starego Tbilisi tuż za łaźniami siarkowymi Droga prowadzi wąwozem, wzdłuż rzeki. Nad wąwozem „pozawieszane” są zabytkowe urokliwe domy. Spacer do wodospadu to moim zdaniem obowiązkowe punkt programu oferujący niezapomniane widoki . Jest to taka enklawa spokoju i zieleni w centrum miasta. Wodospad ma 22 m wysokości.
Wracamy w okolice łaźni i tu mamy trochę wolnego czasu. Zbiórka przy parku.Wracamy na uliczkę biegnącą w stronę Katedry Sioni i buszujemy po sklepikach kupując kolejne skarpety i magnesy.
Widok na Świątynię Metechi, przy której byliśmy przed południem.
Następnie jedziemy na obiad do centrum. Tu kolejny raz jemy potrawy gruzińskie popijając pysznym winkiem.
Wieczorem udajemy się na fakultatywną wycieczkę do Parku Mtatsminda - parku rozrywki położonego na szczycie góry Mtatsminda, z widokiem na miasto. Został otwarty pod koniec XIX wieku i od tego czasu jest ulubionym miejscem zarówno dla mieszkańców, jak i turystów. Park oferuje różnorodne atrakcje, w tym diabelski młyn, kolejkę górską i zjeżdżalnię wodną. Znajsują się tuteż liczne restauracji i kawiarnie.
Na szczyt można dotrzeć kolejką linową, my pokonujemy trasę na szczyt autobusem. Na trasie oglądamy Tbilisi nocą.
Na szczycie nie przebywamy zbyt długo, trochę zdjęć spacer i jedziemy na dół na kolejny punkt programu, rejs po rzece. I jak wizyta w parku rozrywki nie bardzo przypadła mi do gustu tak rejs z widokami na Tibilisi nocą – moim zdaniem super.
Piea, Radek Samarkandę bardzo bym chciała zobaczyć – faktycznie ten zabytkowy budynek łaźni zdobiony błękitnymi mozaikami wpisał by się w architekturę Samarkandy
i Bagrati i Sioni powstały w podobnym okresie niewątpliwie Sioni wewnątrz atrakcyjniejsza, bo cała wymalowana wskutek stałego użytkowania, a Bagrati zupełnie surowa, bo sporo czasu trwała jako ruina
papuas
Łaźnie siarkowe to jedna z wizytówek Tbilisi. Cała historia założycielska miasta jest z nimi nierozerwalnie związana. Uwidacznia się to już w nazwie gruzińskiej stolicy: tbili po gruzińsku znaczy „ciepły”, czyli nazwę „Tbilisi” można tłumaczyć jako „cieplice”.
W dawnych czasach ludzie zbierali się w łaźniach, aby się umyć i zrobić pranie w strumieniu od wodospadu Legwtachewi. Łaźnie w stylu perskim, wzniesione w celu wykorzystania gorących źródeł, zyskały na znaczeniu w czasach Jedwabnego Szlaku. W XIII wieku w okolicy znajdowało się aż 65 łaźni. Dziś istnieje ich zaledwie kilkanaście.
Wody są naturalnie ciepłe, a ich średnia temperatura wynosi 38–40 stopni celsjusza. Źródła termalne, mają właściwości zdrowotne, pomagając w leczeniu wielu dolegliwości, od reumatyzmu po łuszczycę. Obecnie większość ludzi przyjeżdża do łaźni raczej dla atmosfery i wrażeń niż dla właściwości leczniczych jak w dawnych czasach.
Łaźnie siarkowe w Tbilisi, zlokalizowane głównie w historycznej dzielnicy Abanotubani, to unikalne budynki z charakterystycznymi ceglanymi kopułami wznoszącymi się ponad poziom ziemi. Słyną z naturalnych gorących źródeł . a najsłynniejsza, Orbeliani (niebieska łaźnia), pochodzi z 1893 roku, łącząc tradycję z perską architekturą.
...łaźnia superowska !!! fajnie..."odmienna stylowo" od reszty ....
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Radek, łaźnie generalnie muszą być superowskie.
My niestety nie mamy tyle wolnego czasu aby udać się to sprawdzić.Pilot prowadzi nas na krótki spacer do Wodospadu Legwtachewi, który jest ukryty w sercu Starego Tbilisi tuż za łaźniami siarkowymi Droga prowadzi wąwozem, wzdłuż rzeki. Nad wąwozem „pozawieszane” są zabytkowe urokliwe domy. Spacer do wodospadu to moim zdaniem obowiązkowe punkt programu oferujący niezapomniane widoki . Jest to taka enklawa spokoju i zieleni w centrum miasta. Wodospad ma 22 m wysokości.
Już widać w oddali wodospad.
Wracamy.
Wracamy w okolice łaźni i tu mamy trochę wolnego czasu. Zbiórka przy parku.Wracamy na uliczkę biegnącą w stronę Katedry Sioni i buszujemy po sklepikach kupując kolejne skarpety i magnesy.
Widok na Świątynię Metechi, przy której byliśmy przed południem.
Następnie jedziemy na obiad do centrum. Tu kolejny raz jemy potrawy gruzińskie popijając pysznym winkiem.
Wieczorem udajemy się na fakultatywną wycieczkę do Parku Mtatsminda - parku rozrywki położonego na szczycie góry Mtatsminda, z widokiem na miasto. Został otwarty pod koniec XIX wieku i od tego czasu jest ulubionym miejscem zarówno dla mieszkańców, jak i turystów. Park oferuje różnorodne atrakcje, w tym diabelski młyn, kolejkę górską i zjeżdżalnię wodną. Znajsują się tuteż liczne restauracji i kawiarnie.
Na szczyt można dotrzeć kolejką linową, my pokonujemy trasę na szczyt autobusem. Na trasie oglądamy Tbilisi nocą.
ale fajne miejsce...no niczym "Samarkanda" !
Piea
Na szczycie nie przebywamy zbyt długo, trochę zdjęć spacer i jedziemy na dół na kolejny punkt programu, rejs po rzece. I jak wizyta w parku rozrywki nie bardzo przypadła mi do gustu tak rejs z widokami na Tibilisi nocą – moim zdaniem super.
[quote=Piea]
ale fajne miejsce...no niczym "Samarkanda" !
heee, Piea , miałem IDENTYCZNE skojarzenie !!! ; )
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Piea, Radek Samarkandę bardzo bym chciała zobaczyć – faktycznie ten zabytkowy budynek łaźni zdobiony błękitnymi mozaikami wpisał by się w architekturę Samarkandy