Katedra Sweti Cchoweli jest jednym z najważniejszych zabytków Mcchety, uznawana za jeden z najważniejszych kościołów w Gruzji. Katedra, datowana na VI wiek, jest znana ze swojej wspaniałej architektury oraz relikwii, które rzekomo zawiera – w tym tunikę Jezusa Chrystusa.
Katedrę wzniósł w latach 1010–1029 architekt gruziński Arsakidze na miejscu zbudowanego w IV w. najstarszego kościoła Gruzji. Według legendy święta Nino wybrała miejsce budowy u zbiegu rzek Kury i Aragwi.
Według tej legendy Elizeusz, Żyd z Mcchety wyruszył do Jerozolimy, by bronić Chrystusa przed sądem Piłata, lecz zdążył dopiero w chwili Ukrzyżowania. Od rzymskiego żołnierza odkupił szatę Chrystusa i zabrał ją ze sobą do Gruzji. W Mcchecie oddał szatę swojej siostrze Sydonii, która otuliwszy się nią zmarła i została w niej pochowana. Na jej grobie wyrósł wielki cedr.
Święta Nino poleciła, aby ściąć cedr i na jego miejscu zbudować kościół, lecz cedr nie dał się ściąć. Dopiero gdy święta Nino modlitwą przywołała anioła, drzewo uniosło się i budowa została ukończona. Z pnia cedru powstała kolumna, dająca życiodajny sok.
Badania archeologiczne wykazały, że na miejscu obecnej katedry w V w. znajdowała się niewielka trójnawowa bazylika.
Krzyż św. Nino – charakterystyczny krzyż o opadających ramionach, związany z działalnością ewangelizacyjną św. Nino, uważanej za Oświecicielkę Gruzji. Według tradycji, święta miała widzenie, w którym Matka Boska wezwała ją do misji chrystianizacyjnej w Iberii (dzisiejsza Gruzja). W ręce otrzymała krzyż spleciony z gałązek winorośli, związany jej własnymi włosami, który miał ją chronić w niebezpiecznej drodze.
Wchodzimy do Katedry. Wnętrze jest surowe, czuć w tym miejscu historię.
Fresk nad ołtarzem głównym.
Ściany katedry pokryte były freskami. W 1830 z okazji pobytu cara Mikołaja I freski przykryto tynkiem. To nie jedyna świątynia, w której freski zakryto. Obecnie widoczne to te, które udało się wydobyć spod tynku, m.in. wizerunki bestii apokaliptycznych i znaków zodiaku.
Ikony stanowią kopie oryginałów, przechowywanych w muzeum państwowym Gruzji.
Kopia Kaplicy Grobu Świętego w Jerozolimie.
Grób Sydoni - Życiodajna Kolumna Jeden z najważniejszych i najstarszych zabytków chrześcijańskich w Gruzji. Według legendy Elizeusz, Żyd z Mcchety wyruszył do Jerozolimy, by bronić Chrystusa przed sądem, lecz nie zdążył. Odkupił szatę Chrystusa od Rzymian i zabrał ją ze sobą do Gruzji. Po powrocie oddał szatę swojej siostrze Sydonii, która została w niej pochowana.
Relikwia św. Andrzeja Apostoła w katedrze Sweti Cchoweli w Mcchecie to jeden z najbardziej czczonych przedmiotów kultu w Gruzji. Ma ona kształt ludzkiej stopy, co czyni ją szczególnie sugestywną i symbolicznie silną – zarówno w kontekście misyjnej działalności św. Andrzeja, jak i jego obecności w tradycji gruzińskiej. Nie jest to relikwia w sensie biologicznym (kość), ale kamień z odciskiem stopy, który miał się zachować jako świadectwo obecności apostoła. Według starożytnej tradycji gruzińskiej, św. Andrzej był jednym z apostołów, którzy głosili Ewangelię na Kaukazie. Przypisuje mu się nawrócenie mieszkańców Kolchidy i Iberii (czyli zachodniej i wschodniej Gruzji). Miał dotrzeć aż do regionów dzisiejszego Poti, Gori, a także Mcchety, gdzie głosił naukę Chrystusa. W gruzińskiej ikonografii często przedstawiany jest z krzyżem w kształcie litery X i zwojem, a jego kult w Gruzji ma starożytne korzenie (już od IV–V wieku).
Dostajemy trochę czasu wolnego. Robimy sobie spacer wokół murów obronnych. Oglądamy okolicę. Trafiamy też na małą piekarnię w której kupujemy jeszcze gorący chlebek na przekąskę. Zbiórka jest na parkingu. Ale aby dojść do autobusu, trzeba przejść uliczki pełne sklepów z pamiątkami. Zaglądamy do wielu sklepików, kupujemy magnesy. Basia kupuje też kubek do swojej kolekcji. Sprawdziła się stara wycieczkowa zasada – jak się coś podoba to trzeba kupić, potem już nie było takich fajnych. Może pokaże zdjęcie, bo nie uwieczniłyśmy w trakcie kupowania. Jakoś mało zdjęć zrobiłyśmy.
Jedziemy najpierw na kolację do restauracji. Czeka nas zastawiony stół z regionalnymi potrawami, winem. Na sali są jeszcze dwie inne wycieczki. Z Izraela i z Iranu. W trakcie kolacji muzyka na żywo i prezentowane tańce kaukaskie. W trakcie kolacji grupa integruje się przy stole. Program artystyczny przewiduje też udział w zabawie członków wycieczek. Jako pierwszy utwór dla rozruszania leci utwór Kayah i Goran Bregović - prawy do lewego – to niby polski motyw. Może dla tego, że to pierwszy utwór nikt z naszej grupy się nie podrywa na parkiet. Potem idą utwory: izraelski i irański. Może bardziej trafione – a może grupy bardziej nastawione zabawowo bo parkiet się zapełnił i to wbrew obawom grupa Izraelczyków świetnie bawiła się wspólnie z Irańczykami. Nic ich nie dzieliło. Była tez druga tura utworów dla poszczególnych grup i polski „jedzie pociąg z daleka” (Ryszard Rynkowski). Nie mogliśmy być gorsi, Polacy też potrafią się bawić. Na parkiecie grupy się przemieszały.
Najedzeni i napici po korki a także wybawieni zostaliśmy odwiezieni do hotelu. Pora była już późna więc nie wychodziliśmy już na wieczorny spacer, tym bardziej , że hotel nie był usytuowany w centrum miasta.
Katedra Sweti Cchoweli jest jednym z najważniejszych zabytków Mcchety, uznawana za jeden z najważniejszych kościołów w Gruzji. Katedra, datowana na VI wiek, jest znana ze swojej wspaniałej architektury oraz relikwii, które rzekomo zawiera – w tym tunikę Jezusa Chrystusa.
Katedrę wzniósł w latach 1010–1029 architekt gruziński Arsakidze na miejscu zbudowanego w IV w. najstarszego kościoła Gruzji. Według legendy święta Nino wybrała miejsce budowy u zbiegu rzek Kury i Aragwi.
Według tej legendy Elizeusz, Żyd z Mcchety wyruszył do Jerozolimy, by bronić Chrystusa przed sądem Piłata, lecz zdążył dopiero w chwili Ukrzyżowania. Od rzymskiego żołnierza odkupił szatę Chrystusa i zabrał ją ze sobą do Gruzji. W Mcchecie oddał szatę swojej siostrze Sydonii, która otuliwszy się nią zmarła i została w niej pochowana. Na jej grobie wyrósł wielki cedr.
Święta Nino poleciła, aby ściąć cedr i na jego miejscu zbudować kościół, lecz cedr nie dał się ściąć. Dopiero gdy święta Nino modlitwą przywołała anioła, drzewo uniosło się i budowa została ukończona. Z pnia cedru powstała kolumna, dająca życiodajny sok.
Badania archeologiczne wykazały, że na miejscu obecnej katedry w V w. znajdowała się niewielka trójnawowa bazylika.
Krzyż św. Nino – charakterystyczny krzyż o opadających ramionach, związany z działalnością ewangelizacyjną św. Nino, uważanej za Oświecicielkę Gruzji. Według tradycji, święta miała widzenie, w którym Matka Boska wezwała ją do misji chrystianizacyjnej w Iberii (dzisiejsza Gruzja). W ręce otrzymała krzyż spleciony z gałązek winorośli, związany jej własnymi włosami, który miał ją chronić w niebezpiecznej drodze.
ależ pieknie połozony ten klasztor Dżwari;
ale i zabytki Mcchety robią wrażenie!
(mam nadzieję to zobaczyć na własne oczy w niedalekiej przyszłości
Piea
Bez opisu pomyślałabym ,że to zamek a nie katedra ha ha
No trip no life
Na zdjęciu widać mury obronne otaczające Katedre, powstaly dużo później bo w XVIII, w celach obbronnych katedry
Wchodzimy do Katedry. Wnętrze jest surowe, czuć w tym miejscu historię.
Fresk nad ołtarzem głównym.
Ściany katedry pokryte były freskami. W 1830 z okazji pobytu cara Mikołaja I freski przykryto tynkiem. To nie jedyna świątynia, w której freski zakryto. Obecnie widoczne to te, które udało się wydobyć spod tynku, m.in. wizerunki bestii apokaliptycznych i znaków zodiaku.
Ikony stanowią kopie oryginałów, przechowywanych w muzeum państwowym Gruzji.
Kopia Kaplicy Grobu Świętego w Jerozolimie.
Grób Sydoni - Życiodajna Kolumna
Jeden z najważniejszych i najstarszych zabytków chrześcijańskich w Gruzji. Według legendy Elizeusz, Żyd z Mcchety wyruszył do Jerozolimy, by bronić Chrystusa przed sądem, lecz nie zdążył. Odkupił szatę Chrystusa od Rzymian i zabrał ją ze sobą do Gruzji. Po powrocie oddał szatę swojej siostrze Sydonii, która została w niej pochowana.
Relikwia św. Andrzeja Apostoła w katedrze Sweti Cchoweli w Mcchecie to jeden z najbardziej czczonych przedmiotów kultu w Gruzji. Ma ona kształt ludzkiej stopy, co czyni ją szczególnie sugestywną i symbolicznie silną – zarówno w kontekście misyjnej działalności św. Andrzeja, jak i jego obecności w tradycji gruzińskiej. Nie jest to relikwia w sensie biologicznym (kość), ale kamień z odciskiem stopy, który miał się zachować jako świadectwo obecności apostoła. Według starożytnej tradycji gruzińskiej, św. Andrzej był jednym z apostołów, którzy głosili Ewangelię na Kaukazie. Przypisuje mu się nawrócenie mieszkańców Kolchidy i Iberii (czyli zachodniej i wschodniej Gruzji). Miał dotrzeć aż do regionów dzisiejszego Poti, Gori, a także Mcchety, gdzie głosił naukę Chrystusa. W gruzińskiej ikonografii często przedstawiany jest z krzyżem w kształcie litery X i zwojem, a jego kult w Gruzji ma starożytne korzenie (już od IV–V wieku).
Dostajemy trochę czasu wolnego. Robimy sobie spacer wokół murów obronnych. Oglądamy okolicę. Trafiamy też na małą piekarnię w której kupujemy jeszcze gorący chlebek na przekąskę. Zbiórka jest na parkingu. Ale aby dojść do autobusu, trzeba przejść uliczki pełne sklepów z pamiątkami. Zaglądamy do wielu sklepików, kupujemy magnesy. Basia kupuje też kubek do swojej kolekcji. Sprawdziła się stara wycieczkowa zasada – jak się coś podoba to trzeba kupić, potem już nie było takich fajnych. Może pokaże zdjęcie, bo nie uwieczniłyśmy w trakcie kupowania. Jakoś mało zdjęć zrobiłyśmy.
No teraz to już prosto do Tbilisi.
No teraz to już prosto do Tbilisi.
Fakt, surowe oblicze katedry w środku,ale to tworzy klimat.
A testowałaś te lody o smaku winnym ? Jeszcze takich nie smakowałam
No trip no life
Nie skusilismy się, choć może trzeba bylo?
Jedziemy najpierw na kolację do restauracji. Czeka nas zastawiony stół z regionalnymi potrawami, winem. Na sali są jeszcze dwie inne wycieczki. Z Izraela i z Iranu. W trakcie kolacji muzyka na żywo i prezentowane tańce kaukaskie. W trakcie kolacji grupa integruje się przy stole. Program artystyczny przewiduje też udział w zabawie członków wycieczek. Jako pierwszy utwór dla rozruszania leci utwór Kayah i Goran Bregović - prawy do lewego – to niby polski motyw. Może dla tego, że to pierwszy utwór nikt z naszej grupy się nie podrywa na parkiet. Potem idą utwory: izraelski i irański. Może bardziej trafione – a może grupy bardziej nastawione zabawowo bo parkiet się zapełnił i to wbrew obawom grupa Izraelczyków świetnie bawiła się wspólnie z Irańczykami. Nic ich nie dzieliło. Była tez druga tura utworów dla poszczególnych grup i polski „jedzie pociąg z daleka” (Ryszard Rynkowski). Nie mogliśmy być gorsi, Polacy też potrafią się bawić. Na parkiecie grupy się przemieszały.
Najedzeni i napici po korki a także wybawieni zostaliśmy odwiezieni do hotelu. Pora była już późna więc nie wychodziliśmy już na wieczorny spacer, tym bardziej , że hotel nie był usytuowany w centrum miasta.
Poranny widok z okna. Ta dalsza perspektywa całkiem ciekawa.
Z uwagi na to, że między śniadaniem a wyjazdem z hotelu było trochę czasu robimy sobie krótki spacerek po okolicy.
Sklepik na ulicy. Ceny serów, jak się okazało przy płaceniu, były za 1 kilogram. Taniocha.