Ciekawa relacja i ciekawy kraj. Nigdy nie byłem w tym regionie. Syn był w tym roku na nartach w Gruzji i bardzo sobie chwalił. Kto wie? Może i mnie uda się tam jeszcze trafić. Pozdrawiam.
Papuas to ostatni wieczór i kolacja kończyła „program” wycieczki.
Po kolacji można było wrócić autobusem do hotelu lub na własną rękę piechotą, my wybraliśmy spacer aby zobaczyć Batumi nocą.
Jeszcze poszłyśmy z Basią na ostatnie zakupy spożywcze (gruzińskie słodycze i przyprawy)
Następnego ranka po śniadaniu udaliśmy się na lotnisko do Kutaisi (grupa odlatująca do Warszawy miała wylot w nocy).
Odradzam wydawanie ostatnich gruzińskich pieniążków na lotnisku, chyba tylko dwa sklepili przyjmują gruzińską walutę i jest tam drogo. W pozostałych sklepach ceny w euro.
Lot o czasie i bez przygód.
Mimo, że mieliśmy małe zakupy spożywcze towarów kktore nie można przywozić z Gruzji (między innymi nieduży ser), na szczęście nie wzięli nas do kontroli. I tak skończyła się nasza gruzińska wycieczka
Podsumowując biuro Ecco Travel, a przede wszystkim miejscowe biuro należy pochwalić za elastyczność i dostosowanie trasy do pogody, widzieliśmy raczej więcej niż program przewidywał. Pilot posiadał sporą wiedzę. Jednak moim zdaniem powinien przekazywać więcej praktycznych rad np. dotyczących zakupów (co i w którym regionie najlepiej kupić jak się chce zabrać do polski). Niby tylko liznęliśmy Gruzję ale i tak zachwyciliśmy się krajobrazami (najbardziej Kaukazem), zasmakowaliśmy gruzińskich specjałów (najbardziej smakowały nam sery i chinkali) i oczywiście winka serwowanego wiele razy.
Polecam wycieczkę, tym którzy w Gruzji jeszcze nie byli.
no, Batumi nocą chyba nawet ładniejsze niz w ciągu dnia...
Asia dzięki serdeczne za przeciekwą i szczegółową relację okraszoną mnóstwem pięknych zdjęć ; wycieczka super; niezwykle dużo tam zobaczyliście jak na tygodniową objazdówkę; no i ta kuchnia... hmmm... ależ tam są rewelacyjne te smaczki! fju fju
Nocą szliśmy tylko wzdłuż promenady nadmorskiej jak i wsród raczej turystycznej części trasy. Było bezpiecznie, nie mieliśmy żadnych obaw. To była w sumie moja druga objazdówka - pierwsza to było Bali, ale trochę inaczej to wyglądało, bo zawsze spaliśmy w tym samym hotelu.
Gruzja to nie był mój nr 1 w wyborach, ale absolutnie nie żałuję. Było ciekawie, zwłaszcza widokowo. Myślę że jest jeszcze wiele ciekawych miejsc, których nie mieliśmy szans zobaczyć. Z chęcią np bym zobaczyła bliżej to częściowo opuszczone uzdrowisko, które mijaliśmy pierwszego dnia w drodze do jaskini.
Co do rzeczy do jedzenia - warto wspomnieć czurczchela - orzechy w soku winogronowym
Nocą szliśmy tylko wzdłuż promenady nadmorskiej jak i wsród raczej turystycznej części trasy. Było bezpiecznie, nie mieliśmy żadnych obaw. To była w sumie moja druga objazdówka - pierwsza to było Bali, ale trochę inaczej to wyglądało, bo zawsze spaliśmy w tym samym hotelu.
Gruzja to nie był mój nr 1 w wyborach, ale absolutnie nie żałuję. Było ciekawie, zwłaszcza widokowo. Myślę że jest jeszcze wiele ciekawych miejsc, których nie mieliśmy szans zobaczyć. Z chęcią np bym zobaczyła bliżej to częściowo opuszczone uzdrowisko, które mijaliśmy pierwszego dnia w drodze do jaskini.
Co do rzeczy do jedzenia - warto wspomnieć czurczchela - orzechy w soku winogronowym
Orzechy w soku winogronowym , brzmi jak poezja. Myślę,że duzym atutem wyjazdu była kuchnia gruzińska. Fajnie,że mogliście tyle lokalnego jedzonka przetestować
no, jak się patrzy
rozumiem, że na statku Argonautów kończymy przygodę z Kolchidą i Gruzją Złote Runo zdobyte
papuas
Ciekawa relacja i ciekawy kraj. Nigdy nie byłem w tym regionie. Syn był w tym roku na nartach w Gruzji i bardzo sobie chwalił. Kto wie? Może i mnie uda się tam jeszcze trafić. Pozdrawiam.
Papuas to ostatni wieczór i kolacja kończyła „program” wycieczki.
Po kolacji można było wrócić autobusem do hotelu lub na własną rękę piechotą, my wybraliśmy spacer aby zobaczyć Batumi nocą.
Jeszcze poszłyśmy z Basią na ostatnie zakupy spożywcze (gruzińskie słodycze i przyprawy)
Następnego ranka po śniadaniu udaliśmy się na lotnisko do Kutaisi (grupa odlatująca do Warszawy miała wylot w nocy).
Odradzam wydawanie ostatnich gruzińskich pieniążków na lotnisku, chyba tylko dwa sklepili przyjmują gruzińską walutę i jest tam drogo. W pozostałych sklepach ceny w euro.
Lot o czasie i bez przygód.
Mimo, że mieliśmy małe zakupy spożywcze towarów kktore nie można przywozić z Gruzji (między innymi nieduży ser), na szczęście nie wzięli nas do kontroli. I tak skończyła się nasza gruzińska wycieczka
Podsumowując biuro Ecco Travel, a przede wszystkim miejscowe biuro należy pochwalić za elastyczność i dostosowanie trasy do pogody, widzieliśmy raczej więcej niż program przewidywał. Pilot posiadał sporą wiedzę. Jednak moim zdaniem powinien przekazywać więcej praktycznych rad np. dotyczących zakupów (co i w którym regionie najlepiej kupić jak się chce zabrać do polski). Niby tylko liznęliśmy Gruzję ale i tak zachwyciliśmy się krajobrazami (najbardziej Kaukazem), zasmakowaliśmy gruzińskich specjałów (najbardziej smakowały nam sery i chinkali) i oczywiście winka serwowanego wiele razy.
Polecam wycieczkę, tym którzy w Gruzji jeszcze nie byli.
no, Batumi nocą chyba nawet ładniejsze niz w ciągu dnia...
Asia dzięki serdeczne za przeciekwą i szczegółową relację okraszoną mnóstwem pięknych zdjęć
; wycieczka super; niezwykle dużo tam zobaczyliście jak na tygodniową objazdówkę; no i ta kuchnia... hmmm... ależ tam są rewelacyjne te smaczki! fju fju
dzięki serdeczne
Piea
Asiu, a jak w Batumi nocna porą, zupełnie bezpiecznie było ?
Byłam na 2 wycieczkach z Ecco ( Chiny i RPA ) ,obie były bardzo udane
No trip no life
dzięki za relację bardzo ładne te nocne Batumi
papuas
Nocą szliśmy tylko wzdłuż promenady nadmorskiej jak i wsród raczej turystycznej części trasy. Było bezpiecznie, nie mieliśmy żadnych obaw. To była w sumie moja druga objazdówka - pierwsza to było Bali, ale trochę inaczej to wyglądało, bo zawsze spaliśmy w tym samym hotelu.
Gruzja to nie był mój nr 1 w wyborach, ale absolutnie nie żałuję. Było ciekawie, zwłaszcza widokowo. Myślę że jest jeszcze wiele ciekawych miejsc, których nie mieliśmy szans zobaczyć. Z chęcią np bym zobaczyła bliżej to częściowo opuszczone uzdrowisko, które mijaliśmy pierwszego dnia w drodze do jaskini.
Co do rzeczy do jedzenia - warto wspomnieć czurczchela - orzechy w soku winogronowym
Orzechy w soku winogronowym , brzmi jak poezja. Myślę,że duzym atutem wyjazdu była kuchnia gruzińska. Fajnie,że mogliście tyle lokalnego jedzonka przetestować
No trip no life