Obowiązkowe fotki na tle gór. Jak widać było zimno, wiało przydały się kaptury w kurtkach. Ale lepsze i bardziej twarzowe byłyby czapki. Zdecydowanie było to najzimniejsze miejsce na wycieczce, ale to zimno dodawało uroku i surowości otaczającego krajobrazu.
Przy dobrej pogodzie podobno można dostrzec jeden z najwyższych szczytów Kaukazu - Kazbeg (5047m). . Niestety słońce schowało się za chmurami i widoczność już nie była dobra (było już po osiemnastej) więc Kazbeg nie był widoczny.
Schodzimy na parking. Odwożą nas pod autobus i j jedziemy do hotelu na kolację i nocleg.
Ten punkt wycieczki naprawdę super. Dlaczego warto tu przyjechać ? – nie tylko dlatego, że jest to wizytówka Gruzji i najczęściej fotografowane miejsce . Moim zdaniem dla tych niesamowitych widoków których nie kupi się za milion dolarów gdzie XIV-wieczna świątynia kontrastuje z surowymi, ośnieżonymi szczytami Kaukazu. Oczywiście nawet najlepiej zrobione zdęcia nie oddają uroku miejsca.
Nasz hotel znajdował się na wysokości ponad 2000 metrów, jeszcze tak wysoko nie nocowałam. Całkiem ładny obiekt, pokoje duże. Czekali na nas z kolacją. W czasie kolacji nasz pilot poinformował nas i jednoczenie poprosił abyśmy zaśpiewali gospodarzowi sto lat bo obchodzi urodziny . Starszy pan był zaskoczony ale jednocześnie bardzo wzruszony .
Czy w twoim rankingu to najpiękniejsze miejsce na wycieczce ?
Jeśli chodzi o miejsce z widokiem to chyba Monastyr Dżwari z widokiem na zbiegi rzek Mtkvari i Aragvi oraz Mcchetę (widzine na początku wycieczki) jest u mnie na równi widokiem z kościoła św. Trójcy na surowy Kaukaz, te widoki ze względu na ich odmienność ciężko porównać. Ale wysoki Kaukaz jako zbiór widoków jest dla mnie nr 1 tej wycieczki.
Następnego ranka, udaje nam się jeszcze przed wyjazdem wyjść na mały spacerek po najbliższej okolicy i popodziwiać widoczki. Szczyty w porannym słońcu były równie piękne. W okolicy były jakieś prac drogowe – co trochę zepsuło fotki.
Tego dnia wyjazd trochę nam się opóźnił. Grupa i nasz pilot z kierowcą i szefem biura zawsze punktualni a tu niespodzianka. Wszyscy się zebrali a autobus nie chce odpalić :(. Mało brakowało a cały plan dnia by się posypał. Dużo czasu by zajęło zanim udałoby się załatwić jakiś środek zastępczy. No i tu miła niespodzianka, jeden z członków wycieczki kazał sobie podać narzędzia, wlazł pod autobus, i po paru chwilach mogliśmy wyruszyć w dalszą podróż. Ten pan podobno ma firmę transportową i nie raz musiał zmierzyć się z takimi awariami. Za sugestią grupy szef obiecał mu torta .
Czekając jeszcze wróciliśmy do hotelu na sikundę i oprócz fotek recepcji wrzucam fotkę z toalety. Super, no nie?
Pierwszy postój w punkcie widokowym nad znanym już z wycieczki zalewem Zhinvali zwanym też Perłą Kaukazu. Mimo że jest sztuczny świetnie się wpisuje w górską scenerię.
Miejsce doskonale na zdjęcia. Są tez tu straganiki na których kupuję talerzyk do kolekcji. Wcześniej nic nie wypatrzyłam, jest fajny ale ma jeden mankament, Środek z widoczkiem jest naklejony :(, czego kupując nie zauważyłam.
Obowiązkowe fotki na tle gór. Jak widać było zimno, wiało przydały się kaptury w kurtkach. Ale lepsze i bardziej twarzowe byłyby czapki. Zdecydowanie było to najzimniejsze miejsce na wycieczce, ale to zimno dodawało uroku i surowości otaczającego krajobrazu.
Przy dobrej pogodzie podobno można dostrzec jeden z najwyższych szczytów Kaukazu - Kazbeg (5047m). . Niestety słońce schowało się za chmurami i widoczność już nie była dobra (było już po osiemnastej) więc Kazbeg nie był widoczny.
Schodzimy na parking. Odwożą nas pod autobus i j jedziemy do hotelu na kolację i nocleg.
Ten punkt wycieczki naprawdę super. Dlaczego warto tu przyjechać ? – nie tylko dlatego, że jest to wizytówka Gruzji i najczęściej fotografowane miejsce . Moim zdaniem dla tych niesamowitych widoków których nie kupi się za milion dolarów gdzie XIV-wieczna świątynia kontrastuje z surowymi, ośnieżonymi szczytami Kaukazu. Oczywiście nawet najlepiej zrobione zdęcia nie oddają uroku miejsca.
Nasz hotel znajdował się na wysokości ponad 2000 metrów, jeszcze tak wysoko nie nocowałam. Całkiem ładny obiekt, pokoje duże. Czekali na nas z kolacją. W czasie kolacji nasz pilot poinformował nas i jednoczenie poprosił abyśmy zaśpiewali gospodarzowi sto lat bo obchodzi urodziny . Starszy pan był zaskoczony ale jednocześnie bardzo wzruszony .
Cudne widoki !
Czy w twoim rankingu to najpiękniejsze miejsce na wycieczce ?
No trip no life
Jeśli chodzi o miejsce z widokiem to chyba Monastyr Dżwari z widokiem na zbiegi rzek Mtkvari i Aragvi oraz Mcchetę (widzine na początku wycieczki) jest u mnie na równi widokiem z kościoła św. Trójcy na surowy Kaukaz, te widoki ze względu na ich odmienność ciężko porównać. Ale wysoki Kaukaz jako zbiór widoków jest dla mnie nr 1 tej wycieczki.
Następnego ranka, udaje nam się jeszcze przed wyjazdem wyjść na mały spacerek po najbliższej okolicy i popodziwiać widoczki. Szczyty w porannym słońcu były równie piękne. W okolicy były jakieś prac drogowe – co trochę zepsuło fotki.
Tego dnia wyjazd trochę nam się opóźnił. Grupa i nasz pilot z kierowcą i szefem biura zawsze punktualni a tu niespodzianka. Wszyscy się zebrali a autobus nie chce odpalić :(. Mało brakowało a cały plan dnia by się posypał. Dużo czasu by zajęło zanim udałoby się załatwić jakiś środek zastępczy. No i tu miła niespodzianka, jeden z członków wycieczki kazał sobie podać narzędzia, wlazł pod autobus, i po paru chwilach mogliśmy wyruszyć w dalszą podróż. Ten pan podobno ma firmę transportową i nie raz musiał zmierzyć się z takimi awariami. Za sugestią grupy szef obiecał mu torta
.
Czekając jeszcze wróciliśmy do hotelu na sikundę i oprócz fotek recepcji wrzucam fotkę z toalety. Super, no nie?
...ta fotka z górą wyłaniajacą się z chmur,REWELKA !!!! zaraz mi się...Nepal przypomniał ; )
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Ta fotka? To zrobił jeden z uczestników wycieczki, który udostępnił zdjęcia.
No to jedziemy. Widoczki z za okna. Trochę gór i lokalnego klimatu.
Pierwszy postój w punkcie widokowym nad znanym już z wycieczki zalewem Zhinvali zwanym też Perłą Kaukazu. Mimo że jest sztuczny świetnie się wpisuje w górską scenerię.
Miejsce doskonale na zdjęcia. Są tez tu straganiki na których kupuję talerzyk do kolekcji. Wcześniej nic nie wypatrzyłam, jest fajny ale ma jeden mankament, Środek z widoczkiem jest naklejony :(, czego kupując nie zauważyłam.