Piea, Papus dzień wolny przewidziany na własne zwiedzanie / skorzystanie z łaźni siarkowych . Dlatego przed wyjazdem kupiłam przewodnik, aby można się wesprzeć gdyby fakultet nie doszedł do skutku. Grupę mieliśmy fajną, zdyscyplinowaną czasowo a uczestnicy sympatyczni, pomocni (o tym jeszcze będzie). Też fakultety wykupiliśmy w komplecie, a pilot z właścicielem lokalnego biura, który z nami podróżował, na bieżąco dostosowywali program wycieczki i fakultetów tak, aby jak najwięcej skorzystać. A dzień wolny na tej wycieczce nad morzem, jak dla mnie chyba niezbyt dobry pomysł
Kachetia to gruzińska stolica wina. Gruzja, jako najstarszy na świecie region winiarski szczyci się wyśmienitymi trunkami oraz licznymi gatunkami winorośli. W miejscu gdzie obecnie znajduje się Gruzja, archeolodzy znaleźli gliniane naczynia pochodzące z około 5800 r.p.n.e. Zbadali, że zawierają one sole kwasu winnego, tzw. kamień winny, które świadczyły o tym, że już 8 tysięcy lat temu na tych terenach uprawiano krzewy winorośli a sok z winogron poddawany był fermentacji. Są to najstarsze, jak dotąd na świecie ślady produkcji wina. Obok tych ceramik znaleziono pochodzące z podobnego okresu pestki winogron. Ich wydłużony kształt jest charakterystyczny dla uprawnej formy wina. Pestki sprzed 8 tysięcy lat znajdują się w zbiorach Muzeum Narodowego w Tbilisi i również są najstarszym tego typu zbiorem na świecie.
Gruzińska metoda produkcji wina w 2013 roku została ona uznana przez UNESCO za część Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego.
Najpierw wizyta w winnicy. Pan w niebieskiej koszulce to nasz pilot. Ponieważ obsługuje polskie wycieczki z wielu biur, może go spotkaliście lub spotkacie.
Tutaj poznajemy autentyczną, pradawną sztukę winiarstwa.
Tradycyjna metoda produkcji wina opiera się na fermentacji i wielomiesięcznym dojrzewaniu moszczu wraz ze skórkami, pestkami i szypułkami w zakopanych w ziemi glinianych amforach, zwanych kvevri
Kvevri to tradycyjne, gliniane naczynie używane do produkcji wina od tysięcy lat. Jest to jeden z najbardziej charakterystycznych elementów gruzińskiej kultury winiarskiej, który nadaje winom gruzińskim unikalny smak, aromat i charakter. Kvevri zakopuje się w ziemi, aby utrzymać stabilną temperaturę i wilgotność podczas fermentacji wina.
Cały proces jest długi i pracochłonny. Zainteresowanych szczegółami odsyłam do neta.
... Asia, troszkę z innej beczki ; ) Przeczytałem dziś że są miejsca w Gruzji gdzie..."polakom wstęp wzbroniony" !!! Dotyczy to np. meczetów. Ponoć nasi "zasłużyli sobie" na takie restrykcje nieposzanowaniem lokalnej kultury i zwyczajów. Wchodzenie "w butach" do meczetu,często z "alkoholem" itp. Jak znam "naszą nację" to wcale mnie nie dziwi taka sytuacja : ( Powiedz doświadczyłaś czegoś podobnego !???
—
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
... Asia, troszkę z innej beczki ; ) Przeczytałem dziś że są miejsca w Gruzji gdzie..."polakom wstęp wzbroniony" !!! Dotyczy to np. meczetów. Ponoć nasi "zasłużyli sobie" na takie restrykcje nieposzanowaniem lokalnej kultury i zwyczajów. Wchodzenie "w butach" do meczetu,często z "alkoholem" itp. Jak znam "naszą nację" to wcale mnie nie dziwi taka sytuacja : ( Powiedz doświadczyłaś czegoś podobnego !???
Nie, o niczym takim nie słyszałam. Ale do meczetu nie wchodziliśmy.
Po poznaniu jak produkowane są wina czas na degustację. Przygotowano dla nas prawdziwą ucztę z gruzińskimi specjałami i napitkami. Oprócz uczty jest też część artystyczna. Śpiewy gruzińskie w wykonaniu trzech panów.
Gospodarz chwali się też zdobytymi nagrodami w międzynarodowych konkursach winiarskich. Dostajemy też namiar gdzie w Polsce można kupić wina z tej winnicy.
Gruzińska metoda produkcji wina polega na poszanowaniu wszystkiego czym obdarowała nas natura. Dlatego pozostałe po produkcji wina wytłoki trafiają do destylacji, której efektem jest czacza. Chacha po gruzińsku oznacza właśnie wytłoki winne. Jasne, że czaczą też nas poczęstowali.
Oczywiście można tu też kupić wina i czaczę i niektórzy kupują. Problem polega jednak na tym, że większość wycieczki jest tylko z bagażem podręcznym i nie ma możliwości przewiezienia płynów nie wspominając o miejscu w walizce.
Po drodze jeszcze krótka nieplanowana przerwa. Pilot i właściciel biura chcą kupić „trochę” winogron na potrzeby własnego wyrobu wina. Oczywiście pytają czy nie mamy nic przeciwko dodatkowej przerwie. Nie mamy, tym bardziej, że zostaliśmy poczęstowani winogronami.
Najedzeni „po korki” jedziemy do Signagi „miasta zakochanych”. Za nim tam docieramy postój na widoczki na okolicę Signagi.
Jak to na punkcie widokowym są dobrze zaopatrzone stragany.
Basi wpadają w oko dywaniki (są dwustronne). Postanawia sobie kupić do sypialni koło łózka. Wybiera wąski, bo miejsca ma mało – nie będzie też dużych trudności z zapakowaniem.
Pamiętam , że cena była bardzo niska jak na rękodzieło. To takie jak wiszą, puste miejsce między wiszącymi, bo zdjęcie zrobione już po zakupie.
papuas
Piea, Papus dzień wolny przewidziany na własne zwiedzanie / skorzystanie z łaźni siarkowych . Dlatego przed wyjazdem kupiłam przewodnik, aby można się wesprzeć gdyby fakultet nie doszedł do skutku. Grupę mieliśmy fajną, zdyscyplinowaną czasowo a uczestnicy sympatyczni, pomocni (o tym jeszcze będzie). Też fakultety wykupiliśmy w komplecie, a pilot z właścicielem lokalnego biura, który z nami podróżował, na bieżąco dostosowywali program wycieczki i fakultetów tak, aby jak najwięcej skorzystać. A dzień wolny na tej wycieczce nad morzem, jak dla mnie chyba niezbyt dobry pomysł
No to wyruszamy do Kachetii. Po drodze przerwa na toaletę i fotki.
...heee, też bym sobie zapodał fotkę "przy Wołdze" !!! ; )
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Kachetia to gruzińska stolica wina. Gruzja, jako najstarszy na świecie region winiarski szczyci się wyśmienitymi trunkami oraz licznymi gatunkami winorośli. W miejscu gdzie obecnie znajduje się Gruzja, archeolodzy znaleźli gliniane naczynia pochodzące z około 5800 r.p.n.e. Zbadali, że zawierają one sole kwasu winnego, tzw. kamień winny, które świadczyły o tym, że już 8 tysięcy lat temu na tych terenach uprawiano krzewy winorośli a sok z winogron poddawany był fermentacji. Są to najstarsze, jak dotąd na świecie ślady produkcji wina. Obok tych ceramik znaleziono pochodzące z podobnego okresu pestki winogron. Ich wydłużony kształt jest charakterystyczny dla uprawnej formy wina. Pestki sprzed 8 tysięcy lat znajdują się w zbiorach Muzeum Narodowego w Tbilisi i również są najstarszym tego typu zbiorem na świecie.
Gruzińska metoda produkcji wina w 2013 roku została ona uznana przez UNESCO za część Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego.
Najpierw wizyta w winnicy. Pan w niebieskiej koszulce to nasz pilot. Ponieważ obsługuje polskie wycieczki z wielu biur, może go spotkaliście lub spotkacie.
Tutaj poznajemy autentyczną, pradawną sztukę winiarstwa.
Tradycyjna metoda produkcji wina opiera się na fermentacji i wielomiesięcznym dojrzewaniu moszczu wraz ze skórkami, pestkami i szypułkami w zakopanych w ziemi glinianych amforach, zwanych kvevri
Kvevri to tradycyjne, gliniane naczynie używane do produkcji wina od tysięcy lat. Jest to jeden z najbardziej charakterystycznych elementów gruzińskiej kultury winiarskiej, który nadaje winom gruzińskim unikalny smak, aromat i charakter. Kvevri zakopuje się w ziemi, aby utrzymać stabilną temperaturę i wilgotność podczas fermentacji wina.
Cały proces jest długi i pracochłonny. Zainteresowanych szczegółami odsyłam do neta.
... Asia, troszkę z innej beczki ; ) Przeczytałem dziś że są miejsca w Gruzji gdzie..."polakom wstęp wzbroniony" !!! Dotyczy to np. meczetów. Ponoć nasi "zasłużyli sobie" na takie restrykcje nieposzanowaniem lokalnej kultury i zwyczajów. Wchodzenie "w butach" do meczetu,często z "alkoholem" itp. Jak znam "naszą nację" to wcale mnie nie dziwi taka sytuacja : ( Powiedz doświadczyłaś czegoś podobnego !???
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Nie, o niczym takim nie słyszałam. Ale do meczetu nie wchodziliśmy.
Po poznaniu jak produkowane są wina czas na degustację. Przygotowano dla nas prawdziwą ucztę z gruzińskimi specjałami i napitkami. Oprócz uczty jest też część artystyczna. Śpiewy gruzińskie w wykonaniu trzech panów.
Gospodarz chwali się też zdobytymi nagrodami w międzynarodowych konkursach winiarskich. Dostajemy też namiar gdzie w Polsce można kupić wina z tej winnicy.
Gruzińska metoda produkcji wina polega na poszanowaniu wszystkiego czym obdarowała nas natura. Dlatego pozostałe po produkcji wina wytłoki trafiają do destylacji, której efektem jest czacza. Chacha po gruzińsku oznacza właśnie wytłoki winne. Jasne, że czaczą też nas poczęstowali.
Oczywiście można tu też kupić wina i czaczę i niektórzy kupują. Problem polega jednak na tym, że większość wycieczki jest tylko z bagażem podręcznym i nie ma możliwości przewiezienia płynów nie wspominając o miejscu w walizce.
Po drodze jeszcze krótka nieplanowana przerwa. Pilot i właściciel biura chcą kupić „trochę” winogron na potrzeby własnego wyrobu wina. Oczywiście pytają czy nie mamy nic przeciwko dodatkowej przerwie. Nie mamy, tym bardziej, że zostaliśmy poczęstowani winogronami.
Najedzeni „po korki” jedziemy do Signagi „miasta zakochanych”. Za nim tam docieramy postój na widoczki na okolicę Signagi.
Jak to na punkcie widokowym są dobrze zaopatrzone stragany.
Basi wpadają w oko dywaniki (są dwustronne). Postanawia sobie kupić do sypialni koło łózka. Wybiera wąski, bo miejsca ma mało – nie będzie też dużych trudności z zapakowaniem.
Pamiętam , że cena była bardzo niska jak na rękodzieło. To takie jak wiszą, puste miejsce między wiszącymi, bo zdjęcie zrobione już po zakupie.