faktycznie Adam podobny do tego Bjorka, czy Bjorna z Abby:)) tamten też przecież Wiking, więc jakieś wspólne geny mają!
***************
a my znów na Gamla Stan....
na ulicach Sztokholmu mozna spotkać takie bardzo fajne, dawne budki telefoniczne ;
nie są już oczywiście używane (w erze telefonii komórkowej już nigdzie nie są:)) ale zdobią ulice miasta jako relikty przeszłości... i uroczy element architektury ulicy...
popołudniowy spacer po Gamla Stan
Fika- to po prostu słynna szwedzka przerwa na kawę, ale w ostatnich latach Fika nabrała nieco głębszego znaczenia - to już nieomal obowiązkowy kawowy, szwedzki rytuał, który we mnie kawoszce bez problemu odnalazł entuzjastkę
ale z fiką "pofikamy" sobie później:))
teraz szwedzka ulica starówki , sklepiki, i różne pierdulanse....
Baba Wiking w Krainie Wikingów!!!
powiem Wam, że mnie te sztokholmskie uliczki Gamla Stan zachwyciły... i zaskoczyły, bo zupełnie się nie spodziewałam takiego oblicza tego miasta!
i tutaj w Szwecji nie brakuje muminkowych sklepów; wszak to przezcież "Sąsiedzi"
to jeszcze ciekawostka o której byc może nie wszyscy z Was słyszeli; ja w każdym razie nic na ten temat wcześniej nie wiedziałam ani zupełnie nie kojarzyłam ze Szwecją!
a chodzi o słynne koniki z Dalarny - ktoś z was słyszał o tym?
- nic sie nie martwcie; ja tez nie:)) ze Szwecją to mi się zawsze ABBA kojarzyła a nie jakies koniki:))
a okazuje się, że koniki z Dalarny, stały się wręcz symbolem Szwecji!
Konik z Dalarny jest obecnie jednym z najbardziej rozpoznawalnych na świecie symboli tego kraju! ;
Tradycją stało się dawanie tej małej drewnianej rzeźby w prezencie. Dostawali je między innymi Bob Hope, Elvis Presley czy Bill Clinton
Drewniana postać konia, w ludowej tradycji Skandynawii, jest postacią odstraszającą złe demony.
Wieszano go nad wejściem do domów.
Legenda głosi, że w długie jesienno-zimowe wieczory, drwale w swoich chatach na wyrębie, oddaleni od rodzin, robili dla swoich dzieci zabawki w formie konika; Historia strugania tych sosnowych koników sięga wstecz roku 1624, kiedy odnotowano pierwszą wzmiankę o rzeźbie konika;
ale konik ów znalazł się na liście przedmiotów zakazanyc, wręcz potępiony - głównie przez niejakiego biskupa Västerås; ten biedny, mały określany był jako grzeszny przedmiot sprzedawany na targowiskach.
Światową karierę figurka rozpoczęła w roku 1939, po prezentacji konika na Wystawie Światowej w Nowym Jorku i tak trwa to do dzis i jak widać- to "kariera w zawrotnych cenach" ; 400-500 SEK to 150-200 zł za malutką drewniana figurkę! no cóż... sława nobilituje:))
no cóż... kompletnie o tym nic nie słyszałam nawet od znajomych , którzy byli wcześniej w Szwecji ! he he, potwierdza się stare porzekadło, że podróże kształcą!
w miejscowości Avesta w regionie Dalarna stoi przy drodze olbrzymi pomnik konika z Dalarny, zbudowany z betonu w latach 70. XX wieku i pomalowany na jaskrawo. Mierzy ponad 13 metrów wysokości, co czyni go jednym z największych pomników tego typu na świecie (ta fotka z sieci)
uliczki starówki bardzo sympatyczne i pełne klimatu takie reliktowe budki telefoniczne mogą zdobić konik nie słyszałem - fajna ciekawostka bardzo Ci twarzowo w tym rogatym hełmie, kupiłaś??
...powiem tak, Sztokholmska starówka mnie...zaskoczyła !!! Choć,nie powinna. Znam to miasto z opowiadań Basi. Mieszkała w Szwecji ponad rok... Najbardziej,z Jej opowiadań,zapamietałem że ma (Sztokholm) "niska zabudowę" ponieważ,"kiedyś" ŻADEN budynek nie mógł być wyższy od...królewskiej siedziby ; ) Teraz ,podobno,jest kilka "wieżowców" ...
—
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Radek, he he, tak jak pisałam i dla mnie Sztokholmskie stare miasto to było największe zaskoczenie na tej wycieczce:)
Asia, nie było magnesików z konikiem:( ja ich nie spotkałam, tylko same drewniane figurki; za tą cenę chyba nikt się nie skusił
Papuas, a na co mi hełm Wikinga? hi hi, to tylko przymiarka do fotki:))
***********
a dalej wyjeżdżamy nieco poza miasto do podsztokholmskiej rezydencji rodziny królewskiej, która zamieszkuje na stałe;
jestesmy w Pałacu w Drottningholm na wyspie Lovon
zmierzamy do królewskiej rezydencji szwedzkich Royalsów - renesansowego Pałacu Drottningholm
w tym pałacu w jednym skrzydle, mieszka na stałe szwedzka rodzina królewska; oczywiście ich prywatnych apartamentów zwiedzać nie będziemy:) ale większość pałacu jest udostępniona turystom do zwiedzania;
barokowy pałac Drottningholm zbudowano w końcówce XVII wieku
przed pałacem (do którego my wchodzilismy nie od frontu, tylko od strony ogrodów) stoi fontanna z posagiem Herkulesa walczącego z hydrą:))
a ciekawostką jest, że to rzeźba przywieziona do Szwecji w 1648 roku z czeskiej Pragi!!!
oczywiście jako łup wojenny; nieźle się Ci Wikingowie z XVII wieku obłowili ! nie tylko u nas!
a sama walka Heraklesa (Herkulesa) z Hydrą Lernejską to jedna z najbardziej znanych scen w mitologii greckiej, stanowiąca drugą z dwunastu prac, które bohater musiał wykonać, by odpokutować za zabicie swojej rodziny.
warto wspomnieć, że Rezydencja Drottningholm została w 1991 roku wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO jako jeden z pierwszych obiektów w Szwecji.
pałac otoczony jest barokowym ogrodem , tak nieco na wzór założenia wersalskiego;
widok na główną oś ogrodów ;
no raczej Wersal to nie jest na pewno:) , bo bardziej są to raczej zadbane trawniki niż ogrody, ale jest ładnie i perfekcyjnie wszystko utrzymane ;
dawny budynek teatru schowamy w pałacowych ogrodach ; dziś znajduje się tutaj jakieś niewielkie muzeum
tutaj nie mamy biletów, więc nie wchodzimy do tego muzeum, ale cykam fotki przez otwarte wrota i okno...; jakoś tak pusto tam w tym "teatralnym muzeum"
obok teatru mały Chiński Pawilon (Kina Slott) który został zbudowany w latach 1753-1769 jako prezent urodzinowy dla królowej Ulriki od jej męża, króla Adolfa Fryderyka
z boku Pawilon Chiński wygląda uroczo; to talo "lekki" letni pałacyk w stylu chinoiserie
a największe zaskoczenie w tym ogrodzie to ten namiot!
a dlaczego?
otóz Namiot Strażników (Vakttältet) - to całkowicie drewniana konstrukcja, której elewacja została pomalowana tak, aby przypominała płócienny namiot w ozdobiony frędzlami
no bardzo mnie to zdziwiło bo z daleka wygląda jak z tkaniny a nie z drewna; złudzenie jest ogromne!
...powiem tak, Sztokholmska starówka mnie...zaskoczyła !!! Choć,nie powinna. Znam to miasto z opowiadań Basi. Mieszkała w Szwecji ponad rok... Najbardziej,z Jej opowiadań,zapamietałem że ma (Sztokholm) "niska zabudowę" ponieważ,"kiedyś" ŻADEN budynek nie mógł być wyższy od...królewskiej siedziby ; ) Teraz ,podobno,jest kilka "wieżowców" ...
Radek z tego co wiem, w Sztokholmie zawsze organiczano budowanie wysokościowców; ale w ostatnich latach troche ich tam podobno powstało; (ale takich powyżej 100 metrów jednak jest tam kilka sztuk na palcach jednej ręki licząc
My widzielismy w czasie przejazdu 2 bliźniacze wieżowce Norra Tornen, ale z daleka ; to apartamentowce mieszkalne powyżej 100 metrów każdy)
Asia, te to były takie płaskie (metalowe blaszki) a ja szukałam takiego drewnianego konika "wypukłego" nie znalazłam:( i kupiłam nazajutrz zwykłego łosia:) pokażę na końcu
zmiana warty (gdziekolwiek jest) zawsze wzbudza chęć cykania fotek takim "mundurowym"
i pierwszy zgrzyt:(
przy głównym wejściu głównym do pałacu stoją dwa dumne marmurowe lwy z z lat 30. XVII wieku; oba piękne.... i nic w tym nie byłoby dziwnego, gdyby nie fakt, że oba te lwy pochodzą z... Warszawy!!!
oba marmurowe lwy zostały złupione przez Szwedów w czasach Potopu z Zamku Ujazdowskiego w Warszawie
oczywiście to tylko maleńka kropelka w morzu z tego co nam w ogóle złupili bracia-Wikingowie zza Bałtyku!
Polska żądała już wielokrotnie zwrotu łupów z czasów potopu; niestety są to bardzo trudne tematy...;
żaden sąd na świecie nie nakaże Szwecji zwrotu tychże bo są to kwestie historyczne i polityczne a nie podlegające jurysdykcji sądów; takie mamy durne to prawo; i to co XVII wieczna biedna Szwecja złupiła wówczas bogatej Polsce - dziś znacznie bogatsza Szwecja nie chce oddać tych skarbów znacznie biedniejszej Polsce:);
Szwedzi argumentują że są to legalnne łupy wojenne będące zdobyczami z XVII wieku; ich ewentualny zwrot byłby wyłącznie kwestią dyplomatyczną i dobrą wolą zwracającego; niestety tak sie nie dzieje i dotyczy to wielu złupionych krajów na całym świecie, które od dziesiątek lat bezskutecznie ubiegają się o zwrot swoich skarbów dziedzictwa narodowego; nawet czytałam gdzieś, nieco żenujące tłumaczenie ichniego ministra, że Szwecja stoi na stanowisku, iż nie ukrywają przecież polskich skarbów jak złodzieje, tylko wszystko to można tam oglądać w ich licznych muzeach, zamkach i pałacach, i gdyby nie zostały wywiezione w czasie Potopu, to i tak Polska straciłaby to wszystko w późniejszych wojnach ....
zreszta co tam Polska i Potop Szwedzki! wystarczy odwiedzić Londyn, czy paryski Luwr, i inne znane muzea na świecie... tyle tego wszystkiego (dziedzictwa i skarby wielu narodów) "wala się" po świecie....
zatem już bez wnikania co tu jest szwedzkie, a co złupione, zagrabione, zrabowane z Polski i innych krajów najeżdżanych przed wiekami przez Szwedów; po prostu oglądamy zbiory i wyposażenie pałacu bez wnikania w tą trudną i niewygodną przeszłość....
he he, fajne skojarzenie Radek!
faktycznie Adam podobny do tego Bjorka, czy Bjorna z Abby:)) tamten też przecież Wiking, więc jakieś wspólne geny mają!
***************
a my znów na Gamla Stan....
na ulicach Sztokholmu mozna spotkać takie bardzo fajne, dawne budki telefoniczne ;
nie są już oczywiście używane (w erze telefonii komórkowej już nigdzie nie są:)) ale zdobią ulice miasta jako relikty przeszłości... i uroczy element architektury ulicy...
popołudniowy spacer po Gamla Stan
Fika- to po prostu słynna szwedzka przerwa na kawę, ale w ostatnich latach Fika nabrała nieco głębszego znaczenia - to już nieomal obowiązkowy kawowy, szwedzki rytuał, który we mnie kawoszce bez problemu odnalazł entuzjastkę
ale z fiką "pofikamy" sobie później:))
teraz szwedzka ulica starówki , sklepiki, i różne pierdulanse....
Baba Wiking w Krainie Wikingów!!!
powiem Wam, że mnie te sztokholmskie uliczki Gamla Stan zachwyciły... i zaskoczyły, bo zupełnie się nie spodziewałam takiego oblicza tego miasta!
i tutaj w Szwecji nie brakuje muminkowych sklepów; wszak to przezcież "Sąsiedzi"
to jeszcze ciekawostka o której byc może nie wszyscy z Was słyszeli; ja w każdym razie nic na ten temat wcześniej nie wiedziałam ani zupełnie nie kojarzyłam ze Szwecją!
a chodzi o słynne koniki z Dalarny - ktoś z was słyszał o tym?
- nic sie nie martwcie; ja tez nie:)) ze Szwecją to mi się zawsze ABBA kojarzyła a nie jakies koniki:))
a okazuje się, że koniki z Dalarny, stały się wręcz symbolem Szwecji!
Konik z Dalarny jest obecnie jednym z najbardziej rozpoznawalnych na świecie symboli tego kraju! ;
Tradycją stało się dawanie tej małej drewnianej rzeźby w prezencie. Dostawali je między innymi Bob Hope, Elvis Presley czy Bill Clinton
Drewniana postać konia, w ludowej tradycji Skandynawii, jest postacią odstraszającą złe demony.
Wieszano go nad wejściem do domów.
Legenda głosi, że w długie jesienno-zimowe wieczory, drwale w swoich chatach na wyrębie, oddaleni od rodzin, robili dla swoich dzieci zabawki w formie konika; Historia strugania tych sosnowych koników sięga wstecz roku 1624, kiedy odnotowano pierwszą wzmiankę o rzeźbie konika;
ale konik ów znalazł się na liście przedmiotów zakazanyc, wręcz potępiony - głównie przez niejakiego biskupa Västerås; ten biedny, mały określany był jako grzeszny przedmiot sprzedawany na targowiskach.
Światową karierę figurka rozpoczęła w roku 1939, po prezentacji konika na Wystawie Światowej w Nowym Jorku i tak trwa to do dzis i jak widać- to "kariera w zawrotnych cenach" ; 400-500 SEK to 150-200 zł za malutką drewniana figurkę! no cóż... sława nobilituje:))
no cóż... kompletnie o tym nic nie słyszałam nawet od znajomych , którzy byli wcześniej w Szwecji ! he he, potwierdza się stare porzekadło, że podróże kształcą!
w miejscowości Avesta w regionie Dalarna stoi przy drodze olbrzymi pomnik konika z Dalarny, zbudowany z betonu w latach 70. XX wieku i pomalowany na jaskrawo.
Mierzy ponad 13 metrów wysokości, co czyni go jednym z największych pomników tego typu na świecie (ta fotka z sieci)
Piea
Czytając pomyślałam, konik fajna pamiątka – ale cena- chyba nie aż taka fajna pamiątka
A może magnesiki z konikiem? Jakie tam oryginalne wypatrzyłas?
uliczki starówki bardzo sympatyczne i pełne klimatu takie reliktowe budki telefoniczne mogą zdobić konik nie słyszałem - fajna ciekawostka bardzo Ci twarzowo w tym rogatym hełmie, kupiłaś??
papuas
...powiem tak, Sztokholmska starówka mnie...zaskoczyła !!! Choć,nie powinna. Znam to miasto z opowiadań Basi. Mieszkała w Szwecji ponad rok... Najbardziej,z Jej opowiadań,zapamietałem że ma (Sztokholm) "niska zabudowę" ponieważ,"kiedyś" ŻADEN budynek nie mógł być wyższy od...królewskiej siedziby ; ) Teraz ,podobno,jest kilka "wieżowców" ...
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Radek, he he, tak jak pisałam i dla mnie Sztokholmskie stare miasto to było największe zaskoczenie na tej wycieczce:)
Asia, nie było magnesików z konikiem:( ja ich nie spotkałam, tylko same drewniane figurki; za tą cenę chyba nikt się nie skusił
Papuas, a na co mi hełm Wikinga? hi hi, to tylko przymiarka do fotki:))
***********
a dalej wyjeżdżamy nieco poza miasto do podsztokholmskiej rezydencji rodziny królewskiej, która zamieszkuje na stałe;
jestesmy w Pałacu w Drottningholm na wyspie Lovon
zmierzamy do królewskiej rezydencji szwedzkich Royalsów - renesansowego Pałacu Drottningholm
w tym pałacu w jednym skrzydle, mieszka na stałe szwedzka rodzina królewska; oczywiście ich prywatnych apartamentów zwiedzać nie będziemy:) ale większość pałacu jest udostępniona turystom do zwiedzania;
barokowy pałac Drottningholm zbudowano w końcówce XVII wieku
przed pałacem (do którego my wchodzilismy nie od frontu, tylko od strony ogrodów) stoi fontanna z posagiem Herkulesa walczącego z hydrą:))
a ciekawostką jest, że to rzeźba przywieziona do Szwecji w 1648 roku z czeskiej Pragi!!!
oczywiście jako łup wojenny; nieźle się Ci Wikingowie z XVII wieku obłowili ! nie tylko u nas!
a sama walka Heraklesa (Herkulesa) z Hydrą Lernejską to jedna z najbardziej znanych scen w mitologii greckiej, stanowiąca drugą z dwunastu prac, które bohater musiał wykonać, by odpokutować za zabicie swojej rodziny.
warto wspomnieć, że Rezydencja Drottningholm została w 1991 roku wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO jako jeden z pierwszych obiektów w Szwecji.
pałac otoczony jest barokowym ogrodem , tak nieco na wzór założenia wersalskiego;
widok na główną oś ogrodów ;
no raczej Wersal to nie jest na pewno:) , bo bardziej są to raczej zadbane trawniki niż ogrody, ale jest ładnie i perfekcyjnie wszystko utrzymane ;
dawny budynek teatru schowamy w pałacowych ogrodach ; dziś znajduje się tutaj jakieś niewielkie muzeum
tutaj nie mamy biletów, więc nie wchodzimy do tego muzeum, ale cykam fotki przez otwarte wrota i okno...; jakoś tak pusto tam w tym "teatralnym muzeum"
obok teatru mały Chiński Pawilon (Kina Slott) który został zbudowany w latach 1753-1769 jako prezent urodzinowy dla królowej Ulriki od jej męża, króla Adolfa Fryderyka
z boku Pawilon Chiński wygląda uroczo; to talo "lekki" letni pałacyk w stylu chinoiserie
a największe zaskoczenie w tym ogrodzie to ten namiot!
a dlaczego?
otóz Namiot Strażników (Vakttältet) - to całkowicie drewniana konstrukcja, której elewacja została pomalowana tak, aby przypominała płócienny namiot w ozdobiony frędzlami
no bardzo mnie to zdziwiło bo z daleka wygląda jak z tkaniny a nie z drewna; złudzenie jest ogromne!
Piea
...ten Herakles z rzeźby to całkiem "rozwinęty",jak na dziecko !!!
bo przecież: "dzieckiem w kołysce kto łeb urwał hydrze" ; ))))
...a "drewniany namiot" COOL !!! dozłudzenie imituje "konstrukcję z materiału" !!!!!
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Namiot drewniany faktycznie świetnie imituje tradycyjny, materiałowy.
Pokazany przez Ciebie Sztokholm też mi się podoba.
A wracając do magnesów, pokażesz jaki kupiłaś?
Nie wiem czy dobrze wypatrzyłam na tym zdjęciu konikowe magnesy (po prawo z boku)
Ale pięknie agapanty wplotłaś do fotek
No trip no life
Radek z tego co wiem, w Sztokholmie zawsze organiczano budowanie wysokościowców; ale w ostatnich latach troche ich tam podobno powstało; (ale takich powyżej 100 metrów jednak jest tam kilka sztuk na palcach jednej ręki licząc
My widzielismy w czasie przejazdu 2 bliźniacze wieżowce Norra Tornen, ale z daleka ; to apartamentowce mieszkalne powyżej 100 metrów każdy)
Asia, te to były takie płaskie (metalowe blaszki) a ja szukałam takiego drewnianego konika "wypukłego"
nie znalazłam:( i kupiłam nazajutrz zwykłego łosia:) pokażę na końcu
Piea
to idziemy w końcu do pałacu...
zmiana warty (gdziekolwiek jest) zawsze wzbudza chęć cykania fotek takim "mundurowym"
i pierwszy zgrzyt:(
przy głównym wejściu głównym do pałacu stoją dwa dumne marmurowe lwy z z lat 30. XVII wieku; oba piękne.... i nic w tym nie byłoby dziwnego, gdyby nie fakt, że oba te lwy pochodzą z... Warszawy!!!
oba marmurowe lwy zostały złupione przez Szwedów w czasach Potopu z Zamku Ujazdowskiego w Warszawie
oczywiście to tylko maleńka kropelka w morzu z tego co nam w ogóle złupili bracia-Wikingowie zza Bałtyku!
wchodzimy imponującą klatką wejściową pełną szlachetnych marmurów
jest tu na czym oko zawiesić
Polska żądała już wielokrotnie zwrotu łupów z czasów potopu; niestety są to bardzo trudne tematy...;
żaden sąd na świecie nie nakaże Szwecji zwrotu tychże bo są to kwestie historyczne i polityczne a nie podlegające jurysdykcji sądów; takie mamy durne to prawo; i to co XVII wieczna biedna Szwecja złupiła wówczas bogatej Polsce - dziś znacznie bogatsza Szwecja nie chce oddać tych skarbów znacznie biedniejszej Polsce:);
Szwedzi argumentują że są to legalnne łupy wojenne będące zdobyczami z XVII wieku; ich ewentualny zwrot byłby wyłącznie kwestią dyplomatyczną i dobrą wolą zwracającego; niestety tak sie nie dzieje i dotyczy to wielu złupionych krajów na całym świecie, które od dziesiątek lat bezskutecznie ubiegają się o zwrot swoich skarbów dziedzictwa narodowego;
nawet czytałam gdzieś, nieco żenujące tłumaczenie ichniego ministra, że Szwecja stoi na stanowisku, iż nie ukrywają przecież polskich skarbów jak złodzieje, tylko wszystko to można tam oglądać w ich licznych muzeach, zamkach i pałacach, i gdyby nie zostały wywiezione w czasie Potopu, to i tak Polska straciłaby to wszystko w późniejszych wojnach ....
zreszta co tam Polska i Potop Szwedzki! wystarczy odwiedzić Londyn, czy paryski Luwr, i inne znane muzea na świecie... tyle tego wszystkiego (dziedzictwa i skarby wielu narodów) "wala się" po świecie....
zatem już bez wnikania co tu jest szwedzkie, a co złupione, zagrabione, zrabowane z Polski i innych krajów najeżdżanych przed wiekami przez Szwedów; po prostu oglądamy zbiory i wyposażenie pałacu bez wnikania w tą trudną i niewygodną przeszłość....
Piea