Na koniec krótkie podsumowanie podrózy. Rejs dostarczył mi mnóstwo fajnych wrażeń. Niestety pogoda w większości czasu nie dopisała , było zbyt zimowo ,więc nie udało się zobaczyć kilka zaplanowanych miejsc. Bardzo szkoda. A może połowa maja to jest jednak za wcześnie do tak ułożonej trasy ? Trudno mi to ocenić .
Paradoksalnie takie właśnie warunki powinny sprzyjać spotkaniom z miśkami , prawdziwymi,żywymi niedżwiadkami. No nie mieliśmy szczęscia pod tym kątem.prawdziwymi,żywymi niedżwiadkami.
To był mój pierwszy wyjazd z firmą Quark i przez to ,że nie udało się zrealizować całego programu, czuję lekki niedosyt. Ach,nic nie wspominałam wcześniej o kuchni na statku. Muszę szczerze przyznać , że jedzenie na rejsie było bardzo urozmaicone i wręcz znakomite. Wszystkie posiłki były w formie bufetu. Dobrze,że rejs nie trwał 2 tygodnia , bo jak nic złapałabym kilka kilosów. Mnóstwo wykładów, o ciekawej treści . Dużo się można było dowiedzieć. Darmowa kurtka była miłym dodatkiem, zdała egzamin.
Nel, dopiero dzisiaj doczytałam i obejrzałam Twoją relację do końca. Przychylam się do wszystkich zachwytów na temat zdjęć - szczególnie foty ptaków to mistrzostwo!!! Widoki też przepiękne tylko pogoda mnie niestety nie urzekła... Dobrze, że Ty lubisz takie "chłodne" wyprawy więc ja nie muszę już tam jechać i marznąć Wielkie dzięki za pokazanie sporego kawałka tej mało odwiedzanej ale fascynującej krainy
Neluś, i ja się przychylam do wszelkich zachwytów!!! , zresztą zawsze Ci tu kibicuje na bieżąco ; ja jestem ciepłolubna bez upału:) ale w takie zimowe klimaty z przyjemnoscią bym się "zanurzła" (po odpowiednim przygotowaniu stosownej odziezy:))) ; jednakże ceny tych "Biegunów" wciąż mnie nieco stopują....
Bardzo dziękuję za kolejną przepiękną "zimną" relację z kolejnych, przepięknych widokowo miejsc na Ziemii....
Ja też nie lubię zimna, ale cóż . Nie jest to dla mnie żadna bariera nie do pokonania.Tak jak Piea pisze, przygotowanie stosownej odzież jest punktem obowiązkowym takiego wyjazdu. Ceny niestety sa wysokie, ja za każdym razem łapie lasty ale i one nie są wcale bardzo tanie.
Mabro, Spisbergen wcale nie jest tak mało odwiedzany. Ruch turystyczny bardzo wzrósł w ostatnich latach ,mówi sie nawet i limitach i ograniczeniach szczególnie dla tych olbrzymów- cruiserów.
Czy bym wróciła na Spitsbergen po raz trzeci? Jasne ,że tak . Tylko na inną trasę
I ja dziękuję. Właśnie dlatego że jestem ciepłolubna takie relacje bardzo mnie ciekawią, sama tam nie dotrę. Cały czas myślałam, że jednak jakiś misiek znienacka stanie na Twojej drodze, no może nie na drodze bo to niebezpieczne ale pokaże się gdzieś na horyzoncie. No cóż pewnie na innej wycieczce. Jeszcze raz wielkie dzięki.
I ja dziękuję. Właśnie dlatego że jestem ciepłolubna takie relacje bardzo mnie ciekawią, sama tam nie dotrę. Cały czas myślałam, że jednak jakiś misiek znienacka stanie na Twojej drodze, no może nie na drodze bo to niebezpieczne ale pokaże się gdzieś na horyzoncie. No cóż pewnie na innej wycieczce. Jeszcze raz wielkie dzięki.
Ja też do samego końca miałam nadzieję, bo warunki były idealne, sczególnie jak byliśmy daleko na północy otoczeni tylko krami lodowymi . No coż tak czasem bywa. Jak popłynęłam na Grenlandię to miśki były od razu piewszego dnia i to na skałach a nie na lodzie ha ha
Fajnie,że fotki ptaszków sie wam podobają. Urzekły mnie .. tyle tego i tak zupełnie przy drodze, czy wręcz na drodze ha ha .
Ludzi zero, czasem tylko jakieś autko przejedzie więc wdzięczne obiekty do fotografowania
I w końcu jeeeest słynny znak drogowy !!!
Jeszcze obowiązkowa fota z miśkiem i można wracać
To już fota przy lotnisku . Widać ,że wszędzie daleko
Żegnamy się z Longyearbryn .Jeszcze kilka widoczków z góry na okolice stolicy
No trip no life
Na koniec krótkie podsumowanie podrózy.
Rejs dostarczył mi mnóstwo fajnych wrażeń. Niestety pogoda w większości czasu nie dopisała , było zbyt zimowo ,więc nie udało się zobaczyć kilka zaplanowanych miejsc. Bardzo szkoda.
A może połowa maja to jest jednak za wcześnie do tak ułożonej trasy ? Trudno mi to ocenić .
Paradoksalnie takie właśnie warunki powinny sprzyjać spotkaniom z miśkami , prawdziwymi,żywymi niedżwiadkami. No nie mieliśmy szczęscia pod tym kątem.prawdziwymi,żywymi niedżwiadkami.
To był mój pierwszy wyjazd z firmą Quark i przez to ,że nie udało się zrealizować całego programu, czuję lekki niedosyt.
Ach,nic nie wspominałam wcześniej o kuchni na statku. Muszę szczerze przyznać , że jedzenie na rejsie było bardzo urozmaicone i wręcz znakomite. Wszystkie posiłki były w formie bufetu. Dobrze,że rejs nie trwał 2 tygodnia , bo jak nic złapałabym kilka kilosów.
Mnóstwo wykładów, o ciekawej treści . Dużo się można było dowiedzieć.
Darmowa kurtka była miłym dodatkiem, zdała egzamin.
Dziękuję wszystkim czytającym i komentującym.
No trip no life
Rejs rewelacja...darmowa kurtka faktycznie plus...a dopytam jeszcze ....wykłady w jakim języku były ?
Wykłady po angielsku. Bardzo ciekawe te prezentacje.
No trip no life
Nel, dopiero dzisiaj doczytałam i obejrzałam Twoją relację do końca. Przychylam się do wszystkich zachwytów na temat zdjęć - szczególnie foty ptaków to mistrzostwo!!! Widoki też przepiękne tylko pogoda mnie niestety nie urzekła... Dobrze, że Ty lubisz takie "chłodne" wyprawy więc ja nie muszę już tam jechać i marznąć
Wielkie dzięki za pokazanie sporego kawałka tej mało odwiedzanej ale fascynującej krainy 
Neluś, i ja się przychylam do wszelkich zachwytów!!! , zresztą zawsze Ci tu kibicuje na bieżąco
; ja jestem ciepłolubna bez upału:) ale w takie zimowe klimaty z przyjemnoscią bym się "zanurzła" (po odpowiednim przygotowaniu stosownej odziezy:))) ; jednakże ceny tych "Biegunów" wciąż mnie nieco stopują....
Bardzo dziękuję za kolejną przepiękną "zimną" relację z kolejnych, przepięknych widokowo miejsc na Ziemii....
Piea
Dziękuję dziewczyny za tak miłe słowa.
Ja też nie lubię zimna, ale cóż . Nie jest to dla mnie żadna bariera nie do pokonania.Tak jak Piea pisze, przygotowanie stosownej odzież jest punktem obowiązkowym takiego wyjazdu. Ceny niestety sa wysokie, ja za każdym razem łapie lasty ale i one nie są wcale bardzo tanie.
Mabro, Spisbergen wcale nie jest tak mało odwiedzany. Ruch turystyczny bardzo wzrósł w ostatnich latach ,mówi sie nawet i limitach i ograniczeniach szczególnie dla tych olbrzymów- cruiserów.
Czy bym wróciła na Spitsbergen po raz trzeci? Jasne ,że tak . Tylko na inną trasę
No trip no life
I ja dziękuję. Właśnie dlatego że jestem ciepłolubna takie relacje bardzo mnie ciekawią, sama tam nie dotrę. Cały czas myślałam, że jednak jakiś misiek znienacka stanie na Twojej drodze, no może nie na drodze bo to niebezpieczne ale pokaże się gdzieś na horyzoncie. No cóż pewnie na innej wycieczce. Jeszcze raz wielkie dzięki.
Fajna wyprawa.
Ja też do samego końca miałam nadzieję, bo warunki były idealne, sczególnie jak byliśmy daleko na północy otoczeni tylko krami lodowymi . No coż tak czasem bywa. Jak popłynęłam na Grenlandię to miśki były od razu piewszego dnia i to na skałach a nie na lodzie ha ha
No trip no life