no świetne foto zwierzaków, potężne mają te kły wiem - nie polują na ludzi, ale ... gdyby tak kłem zechciały wypróbować wytrzymałość i twardość zodiaka ?? pływają i nurkują przecie doskonale
Niestety aura znowu nie dopisuje. Pada śnieg i jest jakaś mgła. Niemniej idziemy chociaż na zodiaki popływać przy brzegu.
Nie mamy jednak szczęscia .Robi się śnieżyca.
Blisko nas pływa rodzina foczek, ledwo je jednak widać.
Śnieg coraz większy , chowam aparat. Foczkom taka aura wcale nie przeszkadza,nam niestet tak Ech.. jaka szkoda .
Warunki się pogarszają , wracamy na statek. Chyba nawet nie wszystkie zodiaki zdążyły zejść na wodę.
Po południu mamy jeszcze jeden wykład, jak zawsze bardzo ciekawy
Na kolacji kelnerzy i kucharze robią taneczne show ,żegnając się w ten sposób z pasażerami. Fajny zwyczaj
Wieczorem oglądamy przygotowany przez liderów film, pokazujący na wesoło miejsca , które odwiedziliśmy i z życia na statku. Bardzo fajne i ciekawe podsumowanie rejsu. W sumie mimo wszystko jestem zadowolona z podróży. Choć niedosyt zostaje
W hallu na tablicy wisi spis i mapa wszystkich miejsc gdzie byliśmy w czasie rejsu. Dane były codziennie uzupełniane na bieżaco.
Idziemy jeszcze na pożegnalną herbatkę do biblioteki - to jedno z naszych ulubionych miejsc na statku.
skoro pożegnalna kolacja ... to dzięki za relację chociaż jakieś podsumowanie pewnie będzie piękne foto, wspaniała choć zimna wyprawa zwierzaki też dopisały pomimo, że białe miśki się nie pojawiły ... a może tak jak Radek pisał nie zauważyliście białego na białym ?? thanks
ten rejs był absolutnie fantastyczny; mimo kaprysów pogody, że coś nie wypaliło, coś mniej lub bardziej, to z pewnością wyprawa z serii: PRZYGODA ŻYCIA!
ha ha , jeszcze nie koniec , ale fakt już bardzo blisko końca wyprawy
DZIEŃ 6
Za nami ostatnia noc na statku . Dopływamy do Longyearbyen czylli stolicy Spitsbergen. Tak jak przed rejsem tak i teraz , mamy jeszcze ładnych parę godzin wolnego na spacer po mieście.
Tym razem od razu idziemy kawałek poza centrum , w kierunku przeciwnym niż port .Chcemy dotrzeć do słynnego znaku drogowego z miśkiem. W realu miśków nie było niestety , no chyba ,że nie dojrzeliśmy białego na białym ha ha . To też całkiem możliwe..
fajne fotki ptactwa i tak jak przypuszczalnie każdy rozpozna berniklę kanadyjską i edredona - gdzie samica znacznie mniej strojna, tak pozostałe mogą być zagadką wg mojej oceny to gęś krótkodzioba oraz z pewnością biegus - może morski
fantastyczne widoki ale te ptactwo!!!... Nel jak Ty robisz te foty!? jestem pełna podziwu za Twoje umiejętnośsci focenia tych zwierzoli! ciagle sie zachwycam i nie mogę sie nadziwić:)
kiedys pisałaś że to Twój małż jest specjalista od takich fotek, ale jak widzę gonisz go na całego!:) uczeń przerósł mistrza?
No tak, zawsze to dzikie zwierzęta
Po lunchu płyniemy do Smeerenburg.
Niestety aura znowu nie dopisuje. Pada śnieg i jest jakaś mgła. Niemniej idziemy chociaż na zodiaki popływać przy brzegu.
Nie mamy jednak szczęscia .Robi się śnieżyca.
Blisko nas pływa rodzina foczek, ledwo je jednak widać.
Śnieg coraz większy , chowam aparat. Foczkom taka aura wcale nie przeszkadza,nam niestet tak Ech.. jaka szkoda .
Warunki się pogarszają , wracamy na statek. Chyba nawet nie wszystkie zodiaki zdążyły zejść na wodę.
Po południu mamy jeszcze jeden wykład, jak zawsze bardzo ciekawy
Na kolacji kelnerzy i kucharze robią taneczne show ,żegnając się w ten sposób z pasażerami. Fajny zwyczaj
Wieczorem oglądamy przygotowany przez liderów film, pokazujący na wesoło miejsca , które odwiedziliśmy i z życia na statku. Bardzo fajne i ciekawe podsumowanie rejsu.
W sumie mimo wszystko jestem zadowolona z podróży. Choć niedosyt zostaje
W hallu na tablicy wisi spis i mapa wszystkich miejsc gdzie byliśmy w czasie rejsu. Dane były codziennie uzupełniane na bieżaco.
Idziemy jeszcze na pożegnalną herbatkę do biblioteki - to jedno z naszych ulubionych miejsc na statku.
No trip no life
skoro pożegnalna kolacja ... to dzięki za relację chociaż jakieś podsumowanie pewnie będzie piękne foto, wspaniała choć zimna wyprawa zwierzaki też dopisały pomimo, że białe miśki się nie pojawiły ... a może tak jak Radek pisał nie zauważyliście białego na białym ??
thanks
papuas
Biblioteka fantastyczna...tez bym takie miejsce polubiła.
Czyli to juz koniec ? nawet jesli nie dońca wyszło tak jak miało być to uważam ,ze wyprawa fantastyczna.
ten rejs był absolutnie fantastyczny; mimo kaprysów pogody, że coś nie wypaliło, coś mniej lub bardziej, to z pewnością wyprawa z serii: PRZYGODA ŻYCIA!
Piea
ha ha , jeszcze nie koniec , ale fakt już bardzo blisko końca wyprawy
DZIEŃ 6
Za nami ostatnia noc na statku . Dopływamy do Longyearbyen czylli stolicy Spitsbergen.
Tak jak przed rejsem tak i teraz , mamy jeszcze ładnych parę godzin wolnego na spacer po mieście.
Tym razem od razu idziemy kawałek poza centrum , w kierunku przeciwnym niż port .Chcemy dotrzeć do słynnego znaku drogowego z miśkiem. W realu miśków nie było niestety , no chyba ,że nie dojrzeliśmy białego na białym ha ha . To też całkiem możliwe..
No trip no life
Zaraz za zabudowaniami widać ptactwo. Na początku pojedyńcze osobniki a potem dużo więcej
ten na górze coś chyba krzyczy, bo otworzył dzioba
Po prostu siedzi sobie na drodze Po prostu siedzi sobie na drodze i się nie przejmuje
No trip no life
fajne fotki ptactwa i tak jak przypuszczalnie każdy rozpozna berniklę kanadyjską i edredona - gdzie samica znacznie mniej strojna, tak pozostałe mogą być zagadką wg mojej oceny to gęś krótkodzioba oraz z pewnością biegus - może morski
papuas
fantastyczne widoki ale te ptactwo!!!... Nel jak Ty robisz te foty!? jestem pełna podziwu za Twoje umiejętnośsci focenia tych zwierzoli!
ciagle sie zachwycam i nie mogę sie nadziwić:)
kiedys pisałaś że to Twój małż jest specjalista od takich fotek, ale jak widzę gonisz go na całego!:) uczeń przerósł mistrza?
foty genialne a ta majstersztyk
Piea
...a mnie najbardziej "urzekły" góry..."jak zebry" !!! ; )
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav