Nel, ten Twój rejs jest fantastyczny! Mega widoki, bliskie spotkania z ptactwem i zwierzakami tylko dlaczego tam jest tak zimno??? Żeby tak można zobaczyć to wszystko w ciepełku to pewnie bym się wybrała a tak pozostaje mi tylko czytanie i oglądanie relacji. Pisz więc i wklejaj mnóstwo fotek - będę podróżować z Tobą!
Mabro, to była połowa maja, aura i mnie zaskoczyła. Jak pojedziesz latem jest cieplej. Pierwszy raz byłam na Spitsbergenie w sierpniu i było zupełnie inaczej , nawet kwiatki kwitły
cyt: " co tam trek, przy takich przezyciach na wodzie !" !!!
O Matko! nawet nie wiesz jak Ci zazdtroszczę tego humbaka! Z podobnym ogonem miałam bliskie spotkanie na Azorach, ale nawet nie wiem co to był dokładnie za gatunek!
no to miałaś tu mega przygodę!!!
Na Azorach jak byłam , to widziałąm opcję rejsów na wieloryby, ale ja byłam w sierpniu. Podobno najlepszy okres, aby je zobaczyć to od kwietnia do maja. Tak czy inaczej miałaś farta
Płyniemy teraz bliżej lądu ,ale niestety zaczyna padać..
Coraz słabiej widać. Płatki śniegu są coraz większe, chowam więc aparat . Nie ma szans na dobre fotki a i aparatu szkoda, bo się zmoczy.. Po paru minutach nasze pontony są białe, my też.
Jeszcze w takich warunkach nie płynęłam zodiakami. Prawdziwa zima
...oooo, te "śnieżne zdjęcia" są tak...zimne że aż mnie zatrzęśło !!! ; )
Ja nie czuję aż tak przenikliwego zimna, moim zdaniem śnieg dodaje uroku zdjęciom. Ale fajne to zdjęcie z kumpelą. Kaczki też super ujęcie. A ta lodowa skała jakby promienie słońca gdzieś uchwyciła.
Radek nieeee , aż tak zimno to tam nie było ha ha , nawet nie było mrożno.Wszyscy przeżyli i to z uśmiechami na twarzy , bo rejsy w takiej aurze to niecodzienne wydarzenie. Poza tym to Spitsbergen więc każdy tam się udający raczej ma świadomość ,że upałów raczej nie będzie
Asiu, zadziwiająca jest tam ilość odceni niebieskiego, a nawet białego, bo okazuje się ,że niebieski to nie jest typowo niebieski tylko setki różnych tonacji
no niewątpliwie piękna podróżnicza przygoda, ale z pewnością nie dla dziadków oraz ciepłolubnych odpowiedni ubiór niezbędny, bo zimną wodą musi chlapać na tych zodiakach płynąć więc nie będę, ale z niecierpliwością czekam na kolejne odsłony wśród kaczek przeważają edredony, ale te dwie pierwsze to wyglądają na płaskonosy
Po lunchu planowany jest rejs zodiakami do zjawiskowego lodowca Monacobreen usytuowanego w Liefderfjorden.
Niestety rejs pozostaje tylko w planie , bo zostaje odwołany. Fatalna pogoda ponownie krzyżuje nam plany, co za pech. Jestem bardzo rozczarowana, no ale nie ma wyjścia.
Jesteśmy póki co zaproszeni na wykład o historii Svalbardu.Płyniemy na północ i liczymy na poprawę aury.
Przychodzimy na wykład i okazuje się, że prowadzi go jeden z liderów, którym jest ....Polak. Wykład całkiem ciekawy, choć nasz lider nie jest porywającym oratorem. Po południu przeciera się, śnieg już nie pada.
Pojawiają się pierwsze kry lodowe. Na jednej z nich widać stado morsów. Leżą wszystkie razem, pewnie się w ten sposób ogrzewają.
Nel, ten Twój rejs jest fantastyczny! Mega widoki, bliskie spotkania z ptactwem i zwierzakami tylko dlaczego tam jest tak zimno???
Żeby tak można zobaczyć to wszystko w ciepełku to pewnie bym się wybrała a tak pozostaje mi tylko czytanie i oglądanie relacji. Pisz więc i wklejaj mnóstwo fotek - będę podróżować z Tobą!
Mabro, to była połowa maja, aura i mnie zaskoczyła. Jak pojedziesz latem jest cieplej. Pierwszy raz byłam na Spitsbergenie w sierpniu i było zupełnie inaczej , nawet kwiatki kwitły
No trip no life
Na Azorach jak byłam , to widziałąm opcję rejsów na wieloryby, ale ja byłam w sierpniu. Podobno najlepszy okres, aby je zobaczyć to od kwietnia do maja. Tak czy inaczej miałaś farta
No trip no life
Płyniemy teraz bliżej lądu ,ale niestety zaczyna padać..
Coraz słabiej widać. Płatki śniegu są coraz większe, chowam więc aparat . Nie ma szans na dobre fotki a i aparatu szkoda, bo się zmoczy..
Po paru minutach nasze pontony są białe, my też.
Jeszcze w takich warunkach nie płynęłam zodiakami. Prawdziwa zima
Znowu pada
Kaczkom śnieg wcale nie przeszkadza
Kajakarze też nie mają łatwo
to już nie jest drobny śnieżek, wali na całego
Zodiak cały w śniegu
No trip no life
...oooo, te "śnieżne zdjęcia" są tak...zimne że aż mnie zatrzęśło !!! ; )
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Ja nie czuję aż tak przenikliwego zimna, moim zdaniem śnieg dodaje uroku zdjęciom. Ale fajne to zdjęcie z kumpelą. Kaczki też super ujęcie. A ta lodowa skała jakby promienie słońca gdzieś uchwyciła.
Radek nieeee , aż tak zimno to tam nie było ha ha , nawet nie było mrożno.Wszyscy przeżyli i to z uśmiechami na twarzy , bo rejsy w takiej aurze to niecodzienne wydarzenie. Poza tym to Spitsbergen więc każdy tam się udający raczej ma świadomość ,że upałów raczej nie będzie
Asiu, zadziwiająca jest tam ilość odceni niebieskiego, a nawet białego, bo okazuje się ,że niebieski to nie jest typowo niebieski tylko setki różnych tonacji
No trip no life
...mówcie co chcecie,dla mnie..."śnieg i lód" to synonimy zimna ; )))))
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
no niewątpliwie piękna podróżnicza przygoda, ale z pewnością nie dla dziadków oraz ciepłolubnych odpowiedni ubiór niezbędny, bo zimną wodą musi chlapać na tych zodiakach płynąć więc nie będę, ale z niecierpliwością czekam na kolejne odsłony wśród kaczek przeważają edredony, ale te dwie pierwsze to wyglądają na płaskonosy
papuas
Po lunchu planowany jest rejs zodiakami do zjawiskowego lodowca Monacobreen usytuowanego w Liefderfjorden.
Niestety rejs pozostaje tylko w planie , bo zostaje odwołany. Fatalna pogoda ponownie krzyżuje nam plany, co za pech. Jestem bardzo rozczarowana, no ale nie ma wyjścia.
Jesteśmy póki co zaproszeni na wykład o historii Svalbardu.Płyniemy na północ i liczymy na poprawę aury.
Przychodzimy na wykład i okazuje się, że prowadzi go jeden z liderów, którym jest ....Polak. Wykład całkiem ciekawy, choć nasz lider nie jest porywającym oratorem.
Po południu przeciera się, śnieg już nie pada.
Pojawiają się pierwsze kry lodowe. Na jednej z nich widać stado morsów. Leżą wszystkie razem, pewnie się w ten sposób ogrzewają.
To nasza obecna pozycja.
Widać ,że jesteśmy na północ od stolicy
Nasz ziomek opowiada o Svalbardzie
No trip no life