Nel, a jak wyglądają buty, czy są calkowicie wodoszczelne? Wchodziliście do wody na jaką głębokość?
Asiu, buty są po kolana, całkowicie wodoszczelne. Pokażę je pózniej, bo mam je na fotkach jak płyniemy na zodiaku. Każde lądowanie jest inne, ale zawsze na mokro. Najgłebiej chyba było tak między kostką a połową łydki . Woda jednak przy wychdzeniu z zodiaka rozpryskuje sie na wszystkie strony, więc dobrze tez mieć spodnie odporne na wodę. Mokre sa tez często brzegi zodiaka, czyli tam gdzie się siedzi
Wiem, że już teraz jak w końcu piękna wiosna zagościła u nas na dobre , to wcale się nie dziwię ,że niechętnie będziecie oglądać zimowe,śniegowe klimaty.
Skoro jednak zacżęłam to już skończę..
Przypomnę więc ,że jesteśmy na majowym treku w w Kongsfjorden, na północy Spitsbergenu.
Idziemy za naszym liderem, na końcu grupy tez idzie lider. Obydwie osoby są z bronią - na wszelki wypadek.
W rzadkich miejscach bez śniegu widać przemarżnietą roślinność, ale coś tam się już zaczyna dziać
Nasi liderzy jak wspominałam wyposażeni są w broń, to względy bezpieczeństwa
Chaty osadników i pozostałości po górnictwie są dość blisko brzegu, my idziemy dalej
Po drugiej stronie zatoki widać zarysy miasteczka Ny Alesund
Im dalej od brzegu tym śnieg robi się głębszy, coraz ciężej się idzie.
ja tam jestem bardzo chetna na dalsze ogladanie zimowej relacji:) zwłaszcza, ze ta wiosna to tak dopiero malutkimi kroczkami.. jesrt ciepło w godzinach południowych, ale to tylko 2-3 godzinki , a ranki , wieczory i noce u mnie bardzo rześkie; dzis było biało i niewielki mrozek o 7 rano;
ale super tu wyglądacie! jak jakaś polarna ekspedycja naukowców!
Tak, ptaszek był sporych rozmiarów , a może był tak napuszony ? Pardwa jeszcze w zimowym czyli białym ubranku
Piea, ha ha faktycznie , trochę to tak może wyglądać
Achernar, to nie lato . Byłam w połowie maja więc już niby pora wiosenna ,ale tą wiosnę to widać było tylko w Longyerbyen. Im bardziej na północ tym warunki bardziej zimowe, o czym będę właśnie opowiadać
Jak wspominałam, śniegu dużo, nogi się zapadają.Warto jednak brnąć przez ten śnieg dla takich wspaniałych widoków, bo przed nami zwierzyna ! tak jak pardwa w zimowych barwach
Chyba jest nas ciekawy, skoro się tak przygląda i nie ucieka
A my stoimy jak zaczarowani i się nie ruszamy,, a nawet nie oddychamy ha ha aby tylko nie spłoszyć zwierzyny
ten też się nam przygląda
W drodze powrotnej do zatoki śnieg mocno sypie
Na statek wracam mega zadowolona. To było bardzo udane lądowanie .
DZIEŃ 3 Dziś pobudka nieco później , bo o 7.15, Śniadanie jest o 7.30 , ale głodomory mogą się napić kawy czy herbaty i przegryźć słodką bułeczkę wcześniej .Tak jest oczywiście codziennie. Ja z tej opcji nie korzystam Temperatura dziś jest nieco wyższa niż wczoraj +1C ,ale za to niebo całe zakryte chmurami . Co gorsza popaduje też lekki śnieg. Przed nami kolejny trek, ponownie decyduje się na opcję long walk. Wybieramy się do Worsleyneset w Woodfjorden Po śniadaniu ogłaszane są niestety złe newsy.
Nie będzie lądowania i zapowiadanej wędrówki. Warunki pogodowe na to nie pozwalają. Będą niestety tylko zodiaki . Jaka szkoda....... Jestem podłamana ,ale co robić. Wsiadamy więc do zodiaków , wypływamy i ....aż nie do uwierzenia.
Już po paru minutach wynurza się bardzo blisko nas ...HUMBAK !!!
Pokazuje się nam kilka razy i odpływa. Jestem pod mega wrażeniem, bo jeszcze nigdy nie widziałam wieloryba tak blisko.To chyba nagroda za to ,że nia ma lądowania i treku.
Ale co tam trek, przy takich przezyciach na wodzie . To był wspaniały rejs
Tym razem nie udaje mi się uchwycić ogona, ale za drugim razem już tak
Jest ! Piękny ogon w pełnej krasie !
Chwila moment i już go nie ma ,ale i tak było super.
Pływamy jeszcze chwilę po okolicy, ale humbaka nie ma. Odpłynął
cyt: " co tam trek, przy takich przezyciach na wodzie !" !!!
O Matko! nawet nie wiesz jak Ci zazdtroszczę tego humbaka! Z podobnym ogonem miałam bliskie spotkanie na Azorach, ale nawet nie wiem co to był dokładnie za gatunek!
Asiu, buty są po kolana, całkowicie wodoszczelne. Pokażę je pózniej, bo mam je na fotkach jak płyniemy na zodiaku. Każde lądowanie jest inne, ale zawsze na mokro. Najgłebiej chyba było tak między kostką a połową łydki . Woda jednak przy wychdzeniu z zodiaka rozpryskuje sie na wszystkie strony, więc dobrze tez mieć spodnie odporne na wodę. Mokre sa tez często brzegi zodiaka, czyli tam gdzie się siedzi
No trip no life
Wiem, że już teraz jak w końcu piękna wiosna zagościła u nas na dobre , to wcale się nie dziwię ,że niechętnie będziecie oglądać zimowe,śniegowe klimaty.
Skoro jednak zacżęłam to już skończę..
Przypomnę więc ,że jesteśmy na majowym treku w w Kongsfjorden, na północy Spitsbergenu.
Idziemy za naszym liderem, na końcu grupy tez idzie lider. Obydwie osoby są z bronią - na wszelki wypadek.
W rzadkich miejscach bez śniegu widać przemarżnietą roślinność, ale coś tam się już zaczyna dziać
Nasi liderzy jak wspominałam wyposażeni są w broń, to względy bezpieczeństwa
Chaty osadników i pozostałości po górnictwie są dość blisko brzegu, my idziemy dalej
Po drugiej stronie zatoki widać zarysy miasteczka Ny Alesund
Im dalej od brzegu tym śnieg robi się głębszy, coraz ciężej się idzie.
To na pewno nie jest łatwy spacerek.
No trip no life
rewelacyjne te krwiste porosty, a i roślinki ciekawe spora chyba ta ptica - wygląda na pardwę górską
obowiązek dokończyć, bo wszyscy czekają
papuas
Nel, skończyc - mus!
ja tam jestem bardzo chetna na dalsze ogladanie zimowej relacji:) zwłaszcza, ze ta wiosna to tak dopiero malutkimi kroczkami.. jesrt ciepło w godzinach południowych, ale to tylko 2-3 godzinki , a ranki , wieczory i noce u mnie bardzo rześkie; dzis było biało i niewielki mrozek o 7 rano;
ale super tu wyglądacie! jak jakaś polarna ekspedycja naukowców!
Piea
Na Spitsbergenie spędziłem też tydzień, ale zimą. Jak widzę - latem też jest tam pięknie...
Ja też czekam na kolejną odsłonę. Wycieczka mnie ciekawi, może dlatego, że raczej tam nie dotrę. Choć nigdy nie można się zarzekać
Tak, ptaszek był sporych rozmiarów , a może był tak napuszony ? Pardwa jeszcze w zimowym czyli białym ubranku
Piea, ha ha faktycznie , trochę to tak może wyglądać
Achernar, to nie lato . Byłam w połowie maja więc już niby pora wiosenna ,ale tą wiosnę to widać było tylko w Longyerbyen. Im bardziej na północ tym warunki bardziej zimowe, o czym będę właśnie opowiadać
Jak wspominałam, śniegu dużo, nogi się zapadają.Warto jednak brnąć przez ten śnieg dla takich wspaniałych widoków, bo przed nami zwierzyna ! tak jak pardwa w zimowych barwach
Chyba jest nas ciekawy, skoro się tak przygląda i nie ucieka
A my stoimy jak zaczarowani i się nie ruszamy,, a nawet nie oddychamy ha ha aby tylko nie spłoszyć zwierzyny
ten też się nam przygląda
W drodze powrotnej do zatoki śnieg mocno sypie
No trip no life
DZIEŃ 3
Dziś pobudka nieco później , bo o 7.15, Śniadanie jest o 7.30 , ale głodomory mogą się napić kawy czy herbaty i przegryźć słodką bułeczkę wcześniej .Tak jest oczywiście codziennie. Ja z tej opcji nie korzystam
Temperatura dziś jest nieco wyższa niż wczoraj +1C ,ale za to niebo całe zakryte chmurami . Co gorsza popaduje też lekki śnieg.
Przed nami kolejny trek, ponownie decyduje się na opcję long walk. Wybieramy się do Worsleyneset w Woodfjorden
Po śniadaniu ogłaszane są niestety złe newsy.
Nie będzie lądowania i zapowiadanej wędrówki. Warunki pogodowe na to nie pozwalają. Będą niestety tylko zodiaki . Jaka szkoda.......
Jestem podłamana ,ale co robić. Wsiadamy więc do zodiaków , wypływamy i ....aż nie do uwierzenia.
Już po paru minutach wynurza się bardzo blisko nas ...HUMBAK !!!
Pokazuje się nam kilka razy i odpływa. Jestem pod mega wrażeniem, bo jeszcze nigdy nie widziałam wieloryba tak blisko.To chyba nagroda za to ,że nia ma lądowania i treku.
Ale co tam trek, przy takich przezyciach na wodzie . To był wspaniały rejs
Tym razem nie udaje mi się uchwycić ogona, ale za drugim razem już tak
Jest ! Piękny ogon w pełnej krasie !
Chwila moment i już go nie ma ,ale i tak było super.
Pływamy jeszcze chwilę po okolicy, ale humbaka nie ma. Odpłynął
No trip no life
cyt: " co tam trek, przy takich przezyciach na wodzie !" !!!
O Matko! nawet nie wiesz jak Ci zazdtroszczę tego humbaka! Z podobnym ogonem miałam bliskie spotkanie na Azorach, ale nawet nie wiem co to był dokładnie za gatunek!
no to miałaś tu mega przygodę!!!
Piea
no świetne spotkanie i pięknie pozował - i z boku , i ogon no cudnie
papuas