O 6.45 budzi nas pobudka .Miły głos informuje nas , że czas na śniadanko.
Na zewnątrz niestety zmiana aury . Jest pochmurno i mrożno -1 C. Po śniadaniu mamy szkolenie /prezentacja jak zachowywać się w krainie misia polarnego.i jak wygląda obowiązkowe mycie obuwia wchodząc na statek z zodiaków. Jesteśmy w Krossfjorden ,który leży na terenie Parku Narodowego Spitsbergenu. Dopływamy do lodowca 14th July Glacier nazwany przez księcia Alberta z Monako na cześć francuskiego dnia Bastylii - święta narodowego we Francji. Przed nami rejs zodiakami do klifów sięgających nawet 30 m, aby oglądać nie tylko skałki ,ale przede wszystkim różnorodne ptactwo siedzące na zboczach klifów . Są doskonałym terenem lęgowym dla takich ptaków jak nurzyki , mewy i maskonury. Mam nadzieję, że pomimo słabej widoczności uda się nam wypatrzeć jakieś ptaki. Na rejs zakładam nowuteńką kurtkę od Quarka , będzie okazja ją przetestować. Fajnie ,że ma na rękawie przezroczystą kieszonkę na identyfikator, więc nie trzeba przy każdym wejściu czy zejściu na statek wyjmować go z kieszeni.
Nasza nowa lokalizacja
Wodowanie zodiaków
Nasz statek Ocean Adventurer
No to płyniemy do klifów
Jest pierwszy ptaszek, to mewa i to jak malowczniczo się usadowiła
Po lunchu mamy kolejną wycieczkę. Tym razem jednak będzie to hura ... lądowanie !
Docieramy więc do Ny London w Kongsfjorden. Parę słów o Ny London.. To dawne osiedle górnicze i kopalni marmuru położone zaledwie 5 km na północ od Ny-Ålesund, jednej z najbardziej wysuniętych na północ osad na ziemi.. Ny London został założony w 1911 roku przez angielskiego inżyniera Ernesta Richarda Mansfielda, pracującego dla Northern Exploration Company w celu wydobywania marmuru,. Wybudował tam kopalnię marmuru wraz z całą osadę górniczą. W szczytowym okresie pracowało tu 70 osób. Mansfield nazwał to miejsce Marmurowa wyspą. Prawdopodobnie marmur był jednak niskiej jakości, rozpadał się ze względu na mróz. Osada po kilku latach została porzucona. Totalne fiasko inwestyacji. Obecnie znajdują się tu pozostałości kamieniołomu marmuru i różnych zardzewiałych maszyn i narzędzi Widać dźwig ,resztki maszyny parowej, wózki, podnośnik etc. Zachowały się też 2 chaty osadników , w sumie było ich 8. Są w całkiem niezłym stanie i obecnie są czasem używane przez naukowców.
Nasze lądowanie zodiakami na brzeg .
Lądowanie oczywiście mokre czyli nogami wchodzimy do wody.
niesamowite krajobrazy tych osniezonych gór!
a te tutaj jak "zęby dinozaura"
fenomenalne!
Piea
tak, krajobrazy wymiatają maleńkie domki u podnóża stromego zbocza super
papuas
DZIEŃ 2
O 6.45 budzi nas pobudka .Miły głos informuje nas , że czas na śniadanko.
Na zewnątrz niestety zmiana aury . Jest pochmurno i mrożno -1 C.
Po śniadaniu mamy szkolenie /prezentacja jak zachowywać się w krainie misia polarnego.i jak wygląda obowiązkowe mycie obuwia wchodząc na statek z zodiaków.
Jesteśmy w Krossfjorden ,który leży na terenie Parku Narodowego Spitsbergenu. Dopływamy do lodowca 14th July Glacier nazwany przez księcia Alberta z Monako na cześć francuskiego dnia Bastylii - święta narodowego we Francji.
Przed nami rejs zodiakami do klifów sięgających nawet 30 m, aby oglądać nie tylko skałki ,ale przede wszystkim różnorodne ptactwo siedzące na zboczach klifów . Są doskonałym terenem lęgowym dla takich ptaków jak nurzyki , mewy i maskonury.
Mam nadzieję, że pomimo słabej widoczności uda się nam wypatrzeć jakieś ptaki.
Na rejs zakładam nowuteńką kurtkę od Quarka , będzie okazja ją przetestować. Fajnie ,że ma na rękawie przezroczystą kieszonkę na identyfikator, więc nie trzeba przy każdym wejściu czy zejściu na statek wyjmować go z kieszeni.
Nasza nowa lokalizacja
Wodowanie zodiaków
Nasz statek Ocean Adventurer
No to płyniemy do klifów
Jest pierwszy ptaszek, to mewa i to jak malowczniczo się usadowiła
No trip no life
papuas
Tak, masz racje.
Ja bardziej mialam na mysli pierwsze ptaszki na skałach ha ha, bo tam siedziały ich całe gromady i to był nasz główny cel
Klify sa piękne, wysokie i kolorowe. Różne odcienie szarości, grafitu i brązu.
Zaczynają się teraz całe kolonie ptaszków.To nurzyki tak Papuas ?
Siedzą w różnych miejscach na półkach skalnych, ale razem, blisko siebie.
Zwrócie uwagę, jak upstrzone są skały. To odchody ptaszków
No trip no life
fantastyczne mają siedliska to z całą pewnością nurzyki polarne
papuas
Ja też zacwycilam się tą fotką, ale nie wymyśliłam tego skojarzenia. I te kolorowe domki na tle surowych ośnieżonych skał, bomba.
Na klifach widać też prześliczne maskonury.
Najwięcej widziałam ich na Islandii, ale tutajszy klimat też im najwyrażniej sprzyja.
czyścioszek
No trip no life
Po lunchu mamy kolejną wycieczkę. Tym razem jednak będzie to hura ... lądowanie !
Docieramy więc do Ny London w Kongsfjorden.
Parę słów o Ny London..
To dawne osiedle górnicze i kopalni marmuru położone zaledwie 5 km na północ od Ny-Ålesund, jednej z najbardziej wysuniętych na północ osad na ziemi..
Ny London został założony w 1911 roku przez angielskiego inżyniera Ernesta Richarda Mansfielda, pracującego dla Northern Exploration Company w celu wydobywania marmuru,. Wybudował tam kopalnię marmuru wraz z całą osadę górniczą. W szczytowym okresie pracowało tu 70 osób. Mansfield nazwał to miejsce Marmurowa wyspą. Prawdopodobnie marmur był jednak niskiej jakości, rozpadał się ze względu na mróz. Osada po kilku latach została porzucona. Totalne fiasko inwestyacji.
Obecnie znajdują się tu pozostałości kamieniołomu marmuru i różnych zardzewiałych maszyn i narzędzi Widać dźwig ,resztki maszyny parowej, wózki, podnośnik etc.
Zachowały się też 2 chaty osadników , w sumie było ich 8. Są w całkiem niezłym stanie i obecnie są czasem używane przez naukowców.
Nasze lądowanie zodiakami na brzeg .
Lądowanie oczywiście mokre czyli nogami wchodzimy do wody.
No trip no life
Nel, a jak wyglądają buty, czy są calkowicie wodoszczelne? Wchodziliście do wody na jaką głębokość?