Białoruś - Dzisiaj nad Niemnem z Rainbow

307 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
cienkibolek
Obrazek użytkownika cienkibolek
Online
Ostatnio: 36 minut 7 sekund temu
Rejestracja: 26 wrz 2013

Ratusz w Nieświeżu

plac przy ratuszu

oczywiscie musi być też pomnik Lenina

cienkibolek
Obrazek użytkownika cienkibolek
Online
Ostatnio: 36 minut 7 sekund temu
Rejestracja: 26 wrz 2013

   Na koniec kilka uwag ogólnych. Jeśli idzie o pogodę, to było zazwyczaj ciepło, niekiedy nawet upalnie z temperaturami powyżej 20 stopni. Jedynie w ostatnim dniu wycieczki gwałtownie się ochłodziło i trochę popadało (na szczęście nie podczas zwiedzania, a tylko w trakcie przejazdu autokarem).

  Nocowałem w sumie w 4 różnych hotelach. Wg oficjalnego programu hotele miały być tylko trzy, gdyż mieliśmy spędzić 2 kolejne noce w hotelu w Grodnie. Dokonano jednak zmian w programie i zamiast drugiej nocy w Grodnie nocowaliśmy jedną noc w hotelu w Lidzie. W Brześciu nocowaliśmy w trzygwiazdkowym hotelu „Bug”. Jego niewątpliwą zaletą była świetna lokalizacja przy ulicy Lenina blisko centrum. W pobliżu był przyjemny Park Kultury i Wypoczynku. Blisko było też stamtąd do dworca autobusowego i kolejowego. Z zewnątrz hotel wyglądał bardzo reprezentacyjnie. W niektórych wnętrzach hotelu trwał remont. Już po remoncie była winda, która we wcześniejszych terminach ponoć nie działała. Imponująco prezentował się hol wejściowy hotelu z pięknym żyrandolem i malowidłami na ścianach. Efektowne były też główne schody, na ścianach wisiały zdjęcia upamiętniające sławnych gości, którzy nocowali w tym hotelu. Był wśród nich m.in. Włodzimierz Wysocki, któremu nawet poświęcono specjalną salę w hotelu, gdzie zgromadzono różne pamiątki dotyczące tego artysty. Pokoje były niestety o dość małej powierzchni. Brakowało w nim krzeseł czy foteli. Walizki trzeba było rozłożyć na podłodze, co jeszcze bardziej ograniczało możliwość poruszania się przy dwóch osobach w pokoju. Na wyposażeniu był m.in. telewizor, lodówka, suszarka, mydło i szampon. W łazience była kabina prysznicowa. Oczywiście w tym, jak i we wszystkich następnych hotelach dostępne były ręczniki. Bardzo niewielkie było pomieszczenie, w którym spożywaliśmy śniadanie (być może z uwagi na remont), co spowodowało konieczność podzielenia grupy na 2 tury. W Grodnie nocowaliśmy w trzy gwiazdkowym hotelu „Turysta” położonym dość daleko od centrum pośród bloków w jednej z dzielnic mieszkaniowych. W pobliżu był przystanek komunikacji publicznej, a także hipermarket, w którym można było zrobić różnorakie zakupy (był tam też kantor, w którym można było wymienić walutę). Pokoje w tym hotelu były znacznie przestronniejsze niż w poprzednim. Był w nim fotel i krzesło, było też gdzie rozłożyć walizki. Na wyposażeniu był m.in. telewizor, lodówka i kosmetyki do mycia. W łazience była kabina prysznicowa. Zabrakło tym razem suszarki. Śniadanie było w przestronnej hotelowej restauracji. Kolejnym naszym miejscem zakwaterowania był trzygwiazdkowy hotel „Lida” w Lidzie. Miał on znakomitą lokalizację praktycznie tuż obok lidzkiego zamku, placu z konnym pomnikiem Gedymina i kościołem pw. Podwyższenia Krzyża Świętego. Miłą niespodzianką był fakt, że w pokoju 2-osobowym były 2 osobne sypialnie (przed wejściem do nich jeszcze obszerny przedpokój). W każdej z nich poza łóżkiem był m.in. fotel i krzesło. Na wyposażeniu był tez telewizor, lodówka, a w łazience mydło w płynie (suszarki do włosów nie było). Do kąpieli była tym razem wanna. Miejscem spożywania posiłków była tam restauracja na najwyższym piętrze hotelu. Można z niej przejść na dach, z którego roztaczały się widoki na miasto. Ostatnim naszym miejscem zakwaterowania był dwugwiazdkowy hotel „IT Time” w Brześciu. Położony niestety dość daleko od centrum, w dzielnicy biznesowo-mieszkaniowej (naprzeciwko hotelu stały biurowce). W pobliżu był przystanek komunikacji publicznej i park z głazami z różnych stron Białorusi. Dojście do sklepów wymagało nieco dłuższego spaceru (trzeba było m.in. przejść przez wspomniany park). Pokoje były tym razem średniej wielkości (walizkę rozkładałem na podłodze). Był telewizor, 2 krzesła, kosmetyki do mycia. Brakowało tym razem lodówki, nie było też suszarki do włosów. W łazience była kabina prysznicowa. Dodam jeszcze, że we wszystkich hotelach było Wi-Fi.

  Jeśli idzie o wyżywienie, to ja w cenie wycieczki miałem jedynie śniadania. Była możliwość wykupienia za dodatkową opłatą obiadokolacji, ale ja z tego zrezygnowałem uważając, że to złe rozwiązanie zarówno z punktu widzenia ekonomicznego (taniej można było zjeść coś we własnym zakresie, nie było problemów z dostępem do sklepów czy restauracji, w których można było sobie coś wybrać wg własnego uznania), jak i logistycznego (trzeba było się stawić na określoną godzinę w hotelu, co uniemożliwiało pozostanie w centrum po wspólnym zwiedzaniu). Śniadania były zarówno  w formie „szwedzkiego stołu”, jak i serwowane przy czym obsługa w niektórych przypadkach pozostawiała sporo do życzenia. W hotelu w Brześciu śniadanie było w bardzo małym pomieszczeniu, co wymusiło podział grupy na 2 tury. Nawet kolejkę do wyłożonego jedzenia nie było łatwo w takiej ciasnocie uformować (być może po remoncie na te cele zostanie przeznaczone jakieś inne większe pomieszczenie i problem zniknie). Gdy czegoś zaczynało brakować, był problem z donoszeniem, bo wszystkim zajmowała się właściwie jedna osoba z obsługi. Nie było żadnego automatu z wodą, więc kawę czy herbatę każdemu donosiła owa jedna osoba z obsługi pojedynczo, co oczywiście wydłużało czas posiłku. Dostępne było m.in. pieczywo, masło, jajka sadzone, pomidory, ogórki, ser żółty, wędliny, kiełbaski, arbuz. W Grodnie nie było typowego „szwedzkiego stołu”. Na stolikach, przy których mogło zasiąść po 5-6 osób wyłożono (w ograniczonej ilości)  na talerzach twarożek, szynkę, ser żółty, pieczywo i jakieś wafelki. Nie było natomiast żadnych mniejszych talerzyków na stołach, na których moglibyśmy przygotowań sobie kanapki z wyłożonych na wspólnych talerzach wiktuałów. Dopiero miejscowy pilot musiał się o nie dopraszać i jakieś talerzyki (czy bardziej podstawki) załatwił. Brakowało masła, o które też trzeba było się dopraszać przez miejscowego pilota, tak samo o chleb, gdy się skończył. Wodę do herbaty, jeśli mnie pamięć nie myli, można było tam nalać z automatu. Gdy już wychodziłem zobaczyłem, że przy jednym ze stolików podano duże talerze z kaszą i kotletem schabowym. Okazało się, że takie danie przewidziano na śniadanie, ale nikt (włącznie z naszym polskim pilotem i pilotem miejscowym) o tym wcześniej nie wiedział i nas nie powiadomił. Ja już zatem do stolika nie wracałem i owego dania nie jadłem, bo wcześniej się nasyciłem tym, co było na stolikach, myśląc, że nic więcej nie będzie. W hotelu w Lidzie śniadanie było serwowane, składało się na nie pieczywo, masło, szynka, pomidor, ogórek, jajecznica, słodka bułka, jogurt, herbata lub kawa. Na wspólnych talerzach wyłożono dodatkowo ser żółty, był też dżem. W hotelu w Mińsku był najbardziej cywilizowany „szwedzki stół” z największym wyborem. Było m.in. pieczywo, masło, różne wędliny i omlety, ser biały, twarożek, kiełbaski, kasza, różne warzywa, jajka na twardo, ser żółty, jabłka, pomarańcze, ciastka, słodkie rogaliki, woda, kawa i herbata. Pomijając posiłki zorganizowane warto popróbować różnych miejscowych przysmaków we własnym zakresie, szczególnie napojów (np. kwas lidzki) i alkoholi, które są tam bardzo tanie, porównując do cen w Polsce. Można spróbować np. piwa lidzkiego, nalewek (marki Bulbasz), balsamów czy starki (tradycyjna, wytrawna wódka zbożowa).

  Nasza grupa liczyła 30 osób. Skład wiekowy zróżnicowany od 2 osób w okolicach trzydziestki, po emerytów. Ciekawostką była znaczna przewaga mężczyzn, kształtowało się to prawie w stosunku 2:1. Zdarzały się spóźnienia na zbiórkę, ale były one nieznaczne. Ogólnie grupa była raczej zdyscyplinowana i nie było większych problemów.

  Jeśli idzie o transport, to po Białorusi podróżowaliśmy autokarem marki Mercedes należącym do białostockiej firmy transportowej „Ibatur”. Kierowcą był pan Zbyszek, który jeździł szybko i sprawnie. Pomagał też przy ładowaniu i wyładowywaniu bagażu. W samym autokarze, jak dla mnie mogłoby być trochę więcej miejsca na nogi, ale dzięki mniejszej liczebności uczestników niż miejsc w autokarze miałem do swojej dyspozycji dwa miejsca, co zwiększało komfort. Standard dróg na Białorusi był całkiem dobry (szczególnie tych głównych), więc specjalnie nas nie wytrzęsło. Ogólnie też przejazdy zazwyczaj nie były zbyt długie. W autokarze była oczywiście klimatyzacja, dostępne były też gniazdka, w których można było podładować smartfony i inne urządzenia.

  Jeśli idzie o naszego polskiego pilota (Roberta Zajączkowskiego), to nie mam do niego żadnych poważniejszych zastrzeżeń, natomiast tak naprawdę trudno go jakoś oceniać, bo jego rola była stosunkowo niewielka. Przewiózł nas z Polski na Białoruś i z powrotem, zajmował się też drobnymi sprawami organizacyjnymi typu zakwaterowanie, zbieranie pieniędzy czy ustalenie harmonogramu zwiedzania. I w zasadzie to tyle (z tych obowiązków wywiązał się dobrze). Resztę pracy wykonywał przewodnik miejscowy – Białorusin, pan Jarosław (na  co dzień mieszkaniec Mińska). Z wykształcenia podobno jest historykiem, nieźle włada językiem polskim. Dysponował dużą wiedzą zarówno na temat zwiedzanych obiektów, jak i spraw społecznych dotyczących życia na Białorusi. I obficie się z nami tą wiedzą dzielił. Był też opiekuńczy i nieźle zorganizowany. Szkoda może tylko, że piloci tak kurczowo trzymali się oficjalnego programu, który wziąwszy pod uwagę czas naszych powrotów do hotelu dałoby się trochę poszerzyć i pokazać nam coś ponadprogramowo (szczególnie w większych miastach) zamiast tak wcześnie wracać.

    Podsumowując, wycieczka ogólnie była udana i warta odbycia.

cienkibolek
Obrazek użytkownika cienkibolek
Online
Ostatnio: 36 minut 7 sekund temu
Rejestracja: 26 wrz 2013

Strony internetowe hoteli:

Hotel „Bug” Brześć

http://hotelbug.by/en/

Hotel “Turysta” Grodno

http://grodnotourist.by/

Hotel “Lida” Lida

http://www.gkh.lida.by/ru/services/hotel/

Hotel “IT Time” Mińsk

http://ittime-hotel.hotelinminsk.com/en/

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Offline
Ostatnio: 4 godziny 59 minut temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Zamek Radziwiłłów robi wrażenie !! Szczerze mówiąc nigdy o nim nie słyszałam, wiec dzięki za lekcję historii. Tym bardziej,że jak piszesz jest jednym z najlepiej zachowanych z epoki.

Szkoda tylko ,że zabrakło czasu na park, na pewno był piękny.

Ciekawa wycieczka, tyle miejsc związanych z Polską..

Skład osobowy nietypowy ?  na ogół przeważają panie na wycieczkach,albo pół na pół, takie ja mam doświadczenie z kilku na których byłam..

 Podziękowania | Cytaty, Wdzięczność, Kartki okolicznościowe 

No trip no life

_Huragan_
Obrazek użytkownika _Huragan_
Offline
Ostatnio: 2 dni 17 godzin temu
Rejestracja: 13 cze 2015

Dzieki za relacje,ale musze przyznac,ze te pomniki Lenina to by mnie jednak strasznie irytowaly

https://marzycielskapoczta.pl/

Napisz pocztowke ze swoich podrozy do chorych dzieci

achernar51swiat
Obrazek użytkownika achernar51swiat
Offline
Ostatnio: 14 godzin 16 minut temu
Rejestracja: 01 cze 2020

Ciekawa relacja z Białorusi. Byłem w tym kraju dwukrotnie służbowo kilka lat temu w Nowogródku. Miałem okazję zobaczyć to miasto oraz pobliskie Zaosie i Jezioro Świteź, przez Brześć i Grodno jedynie przejeżdżalem (żałuję, że nie było czasu i możliwości zwiedzenia  tych miast. Przyjemnie było obejrzeć znajome miejsca w Nowogródku oraz inne przedstawione przez Ciebie miejscowości. Duże wrażenie zrobił na mnie zamek w Mirze i radziwiłłowski Nieśwież. Chciałbym kiedyś tam trafić. Oglądając zdjęcia z Twierdzy Brzeskiej nie zauważyłem, by byli upamiętnieni tam jej pierwsi obrońcy - żołnierze polscy z września 1939 roku, widzę, że narracja historyczna ograniczona jest tam tylko żołnierzy sowieckich, broniących się przed swymi byłymi sojusznikami... Ciekawe, czy wspomniano tam o wspólnej defiladzie zwycięstwa Wehrmachtu i Armii Czerwonej, która obdyła się w Brześciu 22 września 1939 roku po przekazaniu przez Niemców zdobytego Brześcia Sowietom? Dzięki za ciekawą relację. Pozdrawiam. Biggrin

Strony

Wyszukaj w trip4cheap