I ostatni programowy dzień wycieczki. Właściwie niektóre atrakcje miały być wcześniej, ale pilot pozmieniał; i bardzo dobrze. Ruszamy po śniadaniu w stronę ostatecznego celu, którym jest lotnisko w Tbilisi. Najpierw oglądamy jedną z jaskiń w rejonie Kutaisi, nie jest przesadnie wielka, ale za to bogata w nacieki. Prowadzi przez nią ograniczony barierkami chodnik i po dojściu do końca powrót tą samą drogą. Już wcześniej można było dostrzec wśród gruzińskich pamiątek np. magnesiki ze Stalinem, no w przydrożnym punkcie toaletowym jest chyba patronem sklepu.
Po jaskini jedziemy do Kutaisi i podjeżdżamy pod pochodzącą z wieku XI katedrę Bagrati. Zwiedzamy tą surową wewnątrz świątynię. Po rekonstrukcji i przebudowie została skreślona w 2017r z listy UNESCO - głównie za sprawą dobudowanej z boku windy. Następnie spacer po Kutaisi z czasem wolnym przed miejscowym bazarem, na którym żona jakieś przyprawy kupuje, a czasu wystarcza i na wypicie piwka.
Jesteśmy na placu Centralnym z fontanną Colchis i krótki spacer po Kutaisi - park, biały most z siedzącym na poręczy kapelusznikiem ... i lokalny bazar.
Po zbiórce przy moście ruszamy w stronę stolicy. Po drodze jeszcze Gori z muzeum Stalina. Tak, Josip Wissarionowicz Dżugaszwili to niewątpliwie jeden z najsłynniejszych Gruzinów, który doszedł na szczyt radzieckiej władzy, ale również jeden z największych światowych zbrodniarzy i ludobójców. Zwiedzanie muzeum było w programie wycieczki, ale przyjeżdżamy tu wieczorem więc muzeum zamknięte; oglądamy zewnętrznie jedynie rodzinny dom i salonkę, którą podróżował. Z Gori jedziemy na pożegnalną kolację do Tbilisi a potem już na lotnisko i powrót do kraju.
I dom rodzinny Stalina, tu się urodził. Właściwie jest to mauzoleum domu, bo dom obudowano marmurami.
dzięki serdeczne za obszerną i dokładną relację (doceniam trud i wkład włożone w jej napisanie) ; no ja jako zwolenniczka "powolnego" zwiedzania małych regionów/terytoriów raczej na taką "męczącą" objazdówkę po 3 krajach się nie skuszę:)) ale zazdroszczę Ci tego, że Ciebie nic nie odstrasza:) mnie niestety te kilometry do pokonania mocno utrudniają wybór wycieczki:)) ; raczej chyba skupię się na samej Gruzji (jakiś bogaty program tylko po tym kraju; i osobno Armenii (albo ewentualnie 2 w 1 ale to juz opcja 2 tygodniowa); widziałam też że R.pl wprowadziło ostatnio osobną wycieczkę tylko po samym Azerbejdżanie ("W blasku mistycznego ognia") i nie ukrywam, że takie zróznicowanie wycieczkowe najbardziej by mi pasowało:) czyli po tygodniu na kazdy kraj...może kiedyś sie to jakims cudem zrealizuje...?
co do lokalnych smaczków... to przez ostatnie lata zwożę do domu (i dla przyjaciół) właśnie głównie produkty spożywcze: jakies lokalne łakocie, sery, wędliny, winka, miody i oliwy, itd.... ale nigdy te konsumowane w domu aspecjały nie smakują mi już tak - jak w kraju z którego to przywiozłam:)a no taka magia... - zawsze najlepsze i najpyszniejsze są na miejscu!:))
eeeeee gdzie tam Szkocja?? o Gruzji jeszcze, bo to ciekawy i dziwny kraj Nie rozmawiałem na te tematy z Gruzinami (no bo w jakim języku?), ale trochę luźnych obserwacji. Z jednej strony mówi się, że Gruzini nie lubią Rosjan i pomnik L. Kaczyńskiego, a z drugiej twardo stąpają po ziemi i rozwijają kolej, budują drogi, które służą tranzytowi towarów z Rosji do AGA a nawet i do Turcji. Nie patrzą więc przesadnie na uczucia - lubienie lub nie, a na swój interes. Znaleźli się w takim geopolitycznym położeniu i muszą z tym żyć, a handel i tranzyt towarów z Rosji niewątpliwie zyski przynosi. Stosunek do Stalina też specyficzny - dla nich to Wielki Rodak, bo przecie zwiedzanie muzeum w Gori musiało znaleźć się w programie wycieczki z inicjatywy gruzińskiego kontrahenta; dla nas Stalin to ludobójca i zbrodniarz. Również na pamiątkowych magnesikach często pojawia się jego wizerunek więc jakąś estymą go darzą.
Zdumiewające jest ten kult ludobójcy Stalina. Trochę tak, jakby w Niemczech szczycili się Adolfem. Inna rzecz, że we Włoszech też trafić można na statuetki z Mussolinim. Ale on przy tych dwóch to jak czeladnik przy mistrzach...
Tak i dla mnie to dziwne , że funkcjonuje coś takiego jaki muzem tego zbrodniarza. A jeszcze bardziej dziwne ,że jest to w progamie polskiej wycieczki , no ale cóż...
Skalne miasto , super ! Miła niespodzianka, nie wiedziałam ,że jest w Gruzji.
Pięknie dziekuję za obszerną relację i już czytam Szkocję
I ostatni programowy dzień wycieczki. Właściwie niektóre atrakcje miały być wcześniej, ale pilot pozmieniał; i bardzo dobrze. Ruszamy po śniadaniu w stronę ostatecznego celu, którym jest lotnisko w Tbilisi. Najpierw oglądamy jedną z jaskiń w rejonie Kutaisi, nie jest przesadnie wielka, ale za to bogata w nacieki. Prowadzi przez nią ograniczony barierkami chodnik i po dojściu do końca powrót tą samą drogą. Już wcześniej można było dostrzec wśród gruzińskich pamiątek np. magnesiki ze Stalinem, no w przydrożnym punkcie toaletowym jest chyba patronem sklepu.
papuas
Po jaskini jedziemy do Kutaisi i podjeżdżamy pod pochodzącą z wieku XI katedrę Bagrati. Zwiedzamy tą surową wewnątrz świątynię. Po rekonstrukcji i przebudowie została skreślona w 2017r z listy UNESCO - głównie za sprawą dobudowanej z boku windy. Następnie spacer po Kutaisi z czasem wolnym przed miejscowym bazarem, na którym żona jakieś przyprawy kupuje, a czasu wystarcza i na wypicie piwka.
Jesteśmy na placu Centralnym z fontanną Colchis i krótki spacer po Kutaisi - park, biały most z siedzącym na poręczy kapelusznikiem ... i lokalny bazar.
papuas
Po zbiórce przy moście ruszamy w stronę stolicy. Po drodze jeszcze Gori z muzeum Stalina. Tak, Josip Wissarionowicz Dżugaszwili to niewątpliwie jeden z najsłynniejszych Gruzinów, który doszedł na szczyt radzieckiej władzy, ale również jeden z największych światowych zbrodniarzy i ludobójców. Zwiedzanie muzeum było w programie wycieczki, ale przyjeżdżamy tu wieczorem więc muzeum zamknięte; oglądamy zewnętrznie jedynie rodzinny dom i salonkę, którą podróżował. Z Gori jedziemy na pożegnalną kolację do Tbilisi a potem już na lotnisko i powrót do kraju.



I dom rodzinny Stalina, tu się urodził. Właściwie jest to mauzoleum domu, bo dom obudowano marmurami.
papuas
To już koniec wycieczki, i koniec relacji, a zainteresowanych zapraszam do odwiedzenia AGA - Azerbejdżanu, Gruzji i Armenii lub jednego z nich.
papuas
dzięki serdeczne za obszerną i dokładną relację (doceniam trud i wkład włożone w jej napisanie) ; no ja jako zwolenniczka "powolnego" zwiedzania małych regionów/terytoriów raczej na taką "męczącą" objazdówkę po 3 krajach się nie skuszę:)) ale zazdroszczę Ci tego, że Ciebie nic nie odstrasza:) mnie niestety te kilometry do pokonania mocno utrudniają wybór wycieczki:)) ; raczej chyba skupię się na samej Gruzji (jakiś bogaty program tylko po tym kraju; i osobno Armenii (albo ewentualnie 2 w 1 ale to juz opcja 2 tygodniowa); widziałam też że R.pl wprowadziło ostatnio osobną wycieczkę tylko po samym Azerbejdżanie ("W blasku mistycznego ognia") i nie ukrywam, że takie zróznicowanie wycieczkowe najbardziej by mi pasowało:) czyli po tygodniu na kazdy kraj...może kiedyś sie to jakims cudem zrealizuje...?
co do lokalnych smaczków... to przez ostatnie lata zwożę do domu (i dla przyjaciół) właśnie głównie produkty spożywcze: jakies lokalne łakocie, sery, wędliny, winka, miody i oliwy, itd.... ale nigdy te konsumowane w domu aspecjały nie smakują mi już tak - jak w kraju z którego to przywiozłam:)a no taka magia...
- zawsze najlepsze i najpyszniejsze są na miejscu!:))
raz jeszcze wielkie dzięki Papuasie
ps. to co? rozumiem, że teraz Szkocja?
Piea
eeeeee gdzie tam Szkocja?? o Gruzji jeszcze, bo to ciekawy i dziwny kraj Nie rozmawiałem na te tematy z Gruzinami (no bo w jakim języku?), ale trochę luźnych obserwacji. Z jednej strony mówi się, że Gruzini nie lubią Rosjan i pomnik L. Kaczyńskiego, a z drugiej twardo stąpają po ziemi i rozwijają kolej, budują drogi, które służą tranzytowi towarów z Rosji do AGA a nawet i do Turcji. Nie patrzą więc przesadnie na uczucia - lubienie lub nie, a na swój interes. Znaleźli się w takim geopolitycznym położeniu i muszą z tym żyć, a handel i tranzyt towarów z Rosji niewątpliwie zyski przynosi. Stosunek do Stalina też specyficzny - dla nich to Wielki Rodak, bo przecie zwiedzanie muzeum w Gori musiało znaleźć się w programie wycieczki z inicjatywy gruzińskiego kontrahenta; dla nas Stalin to ludobójca i zbrodniarz. Również na pamiątkowych magnesikach często pojawia się jego wizerunek więc jakąś estymą go darzą.
papuas
Zdumiewające jest ten kult ludobójcy Stalina. Trochę tak, jakby w Niemczech szczycili się Adolfem. Inna rzecz, że we Włoszech też trafić można na statuetki z Mussolinim. Ale on przy tych dwóch to jak czeladnik przy mistrzach...
Tak i dla mnie to dziwne , że funkcjonuje coś takiego jaki muzem tego zbrodniarza. A jeszcze bardziej dziwne ,że jest to w progamie polskiej wycieczki , no ale cóż...
Skalne miasto , super ! Miła niespodzianka, nie wiedziałam ,że jest w Gruzji.
Pięknie dziekuję za obszerną relację i już czytam Szkocję
No trip no life