Z pałacu szachów idziemy uliczkami starego miasta pod pochodzącą z XIIw Basztę Dziewiczą (a może tylko frazeologicznie - Niezdobytą). Trochę czasu wolnego, bo w pobliżu inne ciekawe budynki - XIIw karawanseraj dziś knajpka, stare meczety ... Najbliższy meczet Ashur zamknięty. Po zbiórce opuszczamy stare miasto i idziemy na lunch.
I już Baszta Dziewicza z XII wieku przy której jakieś historyczności.
To jeszcze zamknięty meczet Ashur oraz karawanseraj i idziemy na lunch poza mury starego miasta.
Lunch; tak w Baku bez problemu zapłacisz kartą, a lunch trza zjeść, bo 3 noclegi w tym samym hotelu bez kolacji. Baa, zapłacisz kartą - papuasi, ludzie pierwotni, gardzą nowoczesnością i kulturą plastiku, więc karty nie posiadają. Na szczęście jest w pobliżu kantor, więc najpierw wymiana, a później jedzenie; znajdujemy nawet knajpkę z ucztującą naszą grupą. I tu pomocny okazuje się miejscowy, mówiący po polsku pomocnik pilota, który podpowiada co charakterystycznego zamówić. Była więc jakaś przystawka, a potem "gołąbki" w liściach winogron oraz nadziewane 3 siostry: papryka, bakłażan i coś tam. Do tego oczywiście lane, kraftowe, niefiltrowane pyfko. Po posiłku czas wolny, w którym szwendamy się po okolicy. Zbiórka w pobliżu Muzeum Literatury i powrót do hotelu. Na foto Muzeum literatury i lunch.
Nasz Days Hotel nie jest imponujący, o tradycyjnym budynku, znajduje się przy dość ruchliwej ulicy - w każdą stronę po trzy pasy plus bus pas, ale można samodzielnie wyjść na miasto. Dziś nigdzie nie wychodzimy - błogie lenistwo i wypoczynek po wczorajszej krótkiej nocy. To wieczorne widoki z hotelowego okna, a nazajutrz po śniadaniu jedziemy do błotnych wulkanów. Na śniadanie każdy znajdzie coś pod swój gust, bo oprócz tradycyjnie plasterkowanej wędliny i serów, owoce oraz sporo potraw na ciepło. O Boziu, SERY!! właściwie w każdym z tych trzech odwiedzonych krajów przepyszne sery. Po śniadaniu do autokaru i w drogę. Jeszcze w Baku zatrzymujemy się przy innym symbolu tego miasta dla foto. Futurystyczny budynek Centrum Kultury im. Alijewa. Tak, zamieszczam sporo foto robionych przez szybę, marnej jakości, ale to jedyny często sposób na pakazanie realiów kraju poza odwiedzonymi atrakcjami turystycznymi. Autokarem dojeżdżamy na jakąś stację benzynową, toalety i za chwilę podjeżdżają nasze taxi, bo do blotnych wulkanów prowadzi mocno gruntowa droga.
To foto "błotnych wulkanów" - niewątpliwie ciekawostka, choć wulkany to zbyt wielkie słowo, takie bulgotki. Chociaż ponoć w damskiej toalecie skąd ruszaliśmy taksówkami, kobieta zmywała z siebie sporo błota, bo cała była wychlapana.
osobiście żadnego zapaszku nie wyczułem, a dość czujny jestem
Po wulkanach jedziemy do PN Qobustan wpisanego na listę UNESCO, gdzie znajdują się skały z prehistorycznymi petroglifami. Najpierw odwiedzamy muzeum, następnie drobna przekąska z pieczonych na blasze placków z nadzieniem. No tu rozbiliśmy bank i zjedli wszystko, a i tak dla każdego nie wystarczyło. Na początku były dostępne placki z mięsnym lub wegetariańskim farszem; kiedy przyszła moja kolej została jedynie zielenina, a po następnych 2 osobach i zieleniny zabrakło to szef pojechał czegoś zielonego nakosić. Pani fajnie te placki formowała - po wstępnym rozwałkowaniu kulki ciasta nawijała go kilka razy na patyczek - foto ciągu produkcyjnego zamieszczam. Następnie jedziemy na wzgórze i poruszając się wytyczoną trasą wypatrujemy rytów pierwotnych mieszkańców. Już same skały są bardzo malownicze, a przy grupach rytów są i tablice opisowe. Są też zakazy: nie palić, nie wchodzić ... oraz ostrzeżenia przed mieszkającymi tu wężami. Trasa zatacza koło i wracamy do punktu wyjścia i autokaru. To teraz foto i nie będę zamieszczał wszystkich, które petroglifom zrobiłem.
Teraz spacer po terenie i widoki petroglifów oraz krajobrazowe.
Na skalnej drodze wykute takie dziury średnicy ok. 35cm i podobnie głębokie. To jeszcze 2 krajobrazowe i napotkany gość, którego jeszcze nie zidentyfikowałem, więc szansa i dla innych podróżników.
Wracając do Baku zatrzymujemy się i zwiedzamy nadprogramowo meczet Bibi Heybat. Oryginalny XIIIwieczny został zburzony przez bolszewików w 1936r. Po odzyskaniu przez Azerbejdżan niepodległości został odbudowany w latach 90tych XXw. Ponieważ został zbudowany nad grobowcem kobiety - córki szyickiego imama, potomkini Mahometa, a i dziś w centralnej części to mauzoleum się mieści jest przeznaczony głównie dla kobiet. I tu u grobu, kobiety modlą się o potomstwo, szczęśliwe rozwiązanie itp. Jest w meczecie oczywiście sala modlitw dla mężczyzn, ale znacznie skromniejsza. Jeszcze nigdy nie widziałem tak zielonistego wnętrza jak kobieca sala z grobem potomkini Proroka.
Z pałacu szachów idziemy uliczkami starego miasta pod pochodzącą z XIIw Basztę Dziewiczą (a może tylko frazeologicznie - Niezdobytą). Trochę czasu wolnego, bo w pobliżu inne ciekawe budynki - XIIw karawanseraj dziś knajpka, stare meczety ... Najbliższy meczet Ashur zamknięty. Po zbiórce opuszczamy stare miasto i idziemy na lunch.
I już Baszta Dziewicza z XII wieku przy której jakieś historyczności.
To jeszcze zamknięty meczet Ashur oraz karawanseraj i idziemy na lunch poza mury starego miasta.
papuas
Lunch; tak w Baku bez problemu zapłacisz kartą, a lunch trza zjeść, bo 3 noclegi w tym samym hotelu bez kolacji. Baa, zapłacisz kartą - papuasi, ludzie pierwotni, gardzą nowoczesnością i kulturą plastiku, więc karty nie posiadają. Na szczęście jest w pobliżu kantor, więc najpierw wymiana, a później jedzenie; znajdujemy nawet knajpkę z ucztującą naszą grupą. I tu pomocny okazuje się miejscowy, mówiący po polsku pomocnik pilota, który podpowiada co charakterystycznego zamówić. Była więc jakaś przystawka, a potem "gołąbki" w liściach winogron oraz nadziewane 3 siostry: papryka, bakłażan i coś tam. Do tego oczywiście lane, kraftowe, niefiltrowane pyfko. Po posiłku czas wolny, w którym szwendamy się po okolicy. Zbiórka w pobliżu Muzeum Literatury i powrót do hotelu. Na foto Muzeum literatury i lunch.
papuas
Nasz Days Hotel nie jest imponujący, o tradycyjnym budynku, znajduje się przy dość ruchliwej ulicy - w każdą stronę po trzy pasy plus bus pas, ale można samodzielnie wyjść na miasto. Dziś nigdzie nie wychodzimy - błogie lenistwo i wypoczynek po wczorajszej krótkiej nocy. To wieczorne widoki z hotelowego okna, a nazajutrz po śniadaniu jedziemy do błotnych wulkanów. Na śniadanie każdy znajdzie coś pod swój gust, bo oprócz tradycyjnie plasterkowanej wędliny i serów, owoce oraz sporo potraw na ciepło. O Boziu, SERY!! właściwie w każdym z tych trzech odwiedzonych krajów przepyszne sery. Po śniadaniu do autokaru i w drogę. Jeszcze w Baku zatrzymujemy się przy innym symbolu tego miasta dla foto. Futurystyczny budynek Centrum Kultury im. Alijewa. Tak, zamieszczam sporo foto robionych przez szybę, marnej jakości, ale to jedyny często sposób na pakazanie realiów kraju poza odwiedzonymi atrakcjami turystycznymi. Autokarem dojeżdżamy na jakąś stację benzynową, toalety i za chwilę podjeżdżają nasze taxi, bo do blotnych wulkanów prowadzi mocno gruntowa droga.
W oczekiwaniu na taksówki. I jedziemy.
Prawie jesteśmy - "wulkany" w lewym górnym rogu.
papuas
To foto "błotnych wulkanów" - niewątpliwie ciekawostka, choć wulkany to zbyt wielkie słowo, takie bulgotki. Chociaż ponoć w damskiej toalecie skąd ruszaliśmy taksówkami, kobieta zmywała z siebie sporo błota, bo cała była wychlapana.
Foty porobione to wracamy do autokaru.
papuas
Wulkany błotne super . Widziałam podobne w kilku miejscach ale nie takie wysokie, te są wyjątkowe.
Czy było czuć zapaszek ?
No trip no life
osobiście żadnego zapaszku nie wyczułem, a dość czujny jestem
Po wulkanach jedziemy do PN Qobustan wpisanego na listę UNESCO, gdzie znajdują się skały z prehistorycznymi petroglifami. Najpierw odwiedzamy muzeum, następnie drobna przekąska z pieczonych na blasze placków z nadzieniem.
No tu rozbiliśmy bank i zjedli wszystko, a i tak dla każdego nie wystarczyło. Na początku były dostępne placki z mięsnym lub wegetariańskim farszem; kiedy przyszła moja kolej została jedynie zielenina, a po następnych 2 osobach i zieleniny zabrakło to szef pojechał czegoś zielonego nakosić. Pani fajnie te placki formowała - po wstępnym rozwałkowaniu kulki ciasta nawijała go kilka razy na patyczek - foto ciągu produkcyjnego zamieszczam. Następnie jedziemy na wzgórze i poruszając się wytyczoną trasą wypatrujemy rytów pierwotnych mieszkańców. Już same skały są bardzo malownicze, a przy grupach rytów są i tablice opisowe. Są też zakazy: nie palić, nie wchodzić ... oraz ostrzeżenia przed mieszkającymi tu wężami. Trasa zatacza koło i wracamy do punktu wyjścia i autokaru. To teraz foto i nie będę zamieszczał wszystkich, które petroglifom zrobiłem.
To w oczekiwaniu na przekąskę.
papuas
Teraz spacer po terenie i widoki petroglifów oraz krajobrazowe.
Na skalnej drodze wykute takie dziury średnicy ok. 35cm i podobnie głębokie. To jeszcze 2 krajobrazowe i napotkany gość, którego jeszcze nie zidentyfikowałem, więc szansa i dla innych podróżników.
papuas
Skałki fajne . No właśnie a co to za ptaszek ?
No trip no life
Byłem tylko w Gruzji, więc z przyjemnością obejrzę tercet
Jorguś
Wracając do Baku zatrzymujemy się i zwiedzamy nadprogramowo meczet Bibi Heybat. Oryginalny XIIIwieczny został zburzony przez bolszewików w 1936r. Po odzyskaniu przez Azerbejdżan niepodległości został odbudowany w latach 90tych XXw. Ponieważ został zbudowany nad grobowcem kobiety - córki szyickiego imama, potomkini Mahometa, a i dziś w centralnej części to mauzoleum się mieści jest przeznaczony głównie dla kobiet. I tu u grobu, kobiety modlą się o potomstwo, szczęśliwe rozwiązanie itp. Jest w meczecie oczywiście sala modlitw dla mężczyzn, ale znacznie skromniejsza. Jeszcze nigdy nie widziałem tak zielonistego wnętrza jak kobieca sala z grobem potomkini Proroka.
I męska sala modlitwy.
papuas