.

 


 


Motocyklem po środkowej Azji-Kazachstan, Kirgistan, Tadżykistan

116 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
megizak
Obrazek użytkownika megizak
Offline
Ostatnio: 4 godziny 11 minut temu
Rejestracja: 28 paź 2013

Dzień 17

Poranek wspaniały, cudowny, przejrzystość taka jakiej nie było od dawna. Majestatyczne góry, które górują nad Sary Tash, wyglądają nieziemsko i te odległe 

przestrzenie. Nie wierzę, że tutaj jestem, że udało mi się spełnić kolejne marzenie. I nawet najlepsze fotografie nie oddają klimatu Pamiru. Acute

Już wiem, że jedno z moich marzeń się nie speni, nie możemy podjechać i dojść do bazy pod Pik Lenina. To wielka strata, być w takim miejscu i nie móc.

Poskładało się na to kilka spraw. Nasz motocykl, który często odmiawiał posłuszeństwa, awaria samochodu Wojciecha, który już o 5 rano ruszył do Osh celem jego naprawy,

i pozostała część ekipy, która już marzyła o wypoczynku nad jezioerem Isyk-kul.

No cóż na pewne rzeczy nie mamy wpływu. A nie ma co ryzykować i jechać samemu, bo z Kotliny Ałajskiej w razie awarii, ciężko byłoby się wydostać samemu. Sorry 2

Zaraz po śniadaniu, i po naprawie moich okularów przeciwsłonecznych które się złamały, a bez nich jazda na motocyklu byłaby sporym utrapieniem, ruszamy w stronę

jeziora Isyk-Kul. Dirol

Wcześniej jednak podjeżdżamy do rozwidlenia dróg, skąd przepięknie rozpościera się piękna panorama na Pamir. Pik Lenina który wznosi się na wysokość  7134 m widać

jak na dłoni, to niesamowite uczucie zobaczyć siedmiotysięcznik.

Zdjęcia niestety nie oddają tego co łakniemy swoimi oczami. Shok

Pik Lenina to ten na wprost naszej drogi. Wink

Wracamy i jedziemy przez przełęcz Pass Taldyk, którą już pokonaliśmy jadąc w tą stronę. Pomimo, że jechaliśmy już tą drogą, mam wrażnie jakbym w ogóle tutaj nie była.

Krajobraz z tej strony wygląda zupełnie inaczej. Po drodze mijamy część naszej ekipy, ustalamy punkt zbiorczy w Gulczo. Tam zdzwaniamy się z resztą i ustalamy

kolejny punkt spotkania. Ogólnie kierujemy się w stronę Isyk Kul. W Gulcze postanawiamy odbić od głównej drogi, bo asfalt trochę zaczął nas nudzić. Shok

Tak, to aż niemożliwe ale jazda po asfalcie wcale nie sprawia nam radości. Wszystko dzieje się za szybko, a mnie często ogarnia śpiączka. Ogólnie w tym dniu

do punktu noclegowego pokonujemy około 350 km, różnymi drogami.

Z Gulczo jedziemy szutrową drogą, pomiędzy pięknymi zielonymi łąkami. Skończyły się surowe, księżycowe krajobrazy. Mijamy wioski, w których tętni życie. 

Ludzie nam machają, dzieci chcą przybić piątkę, cieszą się na nasz widok. Jedziemy przez rozciągające się w nieskończoność pagórki, góry, przełęcze, które usłane są

jurtami i końmi – coś niesamowitego!

Następnie jedziemy w region Dżalalabadu, tam doprowadzamy do motocykl do jakiego takiego wyglądu. Jeszcze sama gdybym mogła wskoczyć w tym ubraniu

motocyklowym do jakiejś myjni, to by było cudnie. Zebrany kurz po dobrych dwóch tygodniach jazdy, wbił się tak głęboko w ubranie motocyklowe, że spodnie po ich

ściągnięciu mogą same stać w pionie. Yes 3

Po drodze kupujemy pysznego kurczaka z grilla, który wieczorową porą smakuje wyśmienice. 

Dojeżdżamy do miejsca biwakowego, które nie łatwo było nam znaleźć. Droga wiedzie wąską przełęczą. Szybko robi się ciemno i bardzo zimno. Samochodu z naszymi

bagażami nie ma, gdzieś po drodze zaginął. Czekamy ponad póltorej godziny. Okazuje się, że zatrzymali się na obiedzie. Namiot rozbijamy po ciemku, i rozgrzewamy się

koniaczkiem. Wink

megi zakopane

Nelcia
Obrazek użytkownika Nelcia
Offline
Ostatnio: 3 godziny 22 minuty temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Megi krajobrazy aż nie do uwierzenia !! coś fantastycznie wyjątkowego. I nie ma tłumu turystów..

Ale wyprawa bardzo trudna, wymagająca i wyczerpująca .Z pewnościa nie dla każdego . Powiedz ile było kobitek ? Czy przysnęłaś ze zmęczenia w czasie jazdy ? aha i jeszcze czy nie mieliście problemów na wysokościach ?

No trip no life

megizak
Obrazek użytkownika megizak
Offline
Ostatnio: 4 godziny 11 minut temu
Rejestracja: 28 paź 2013

Nelcia :

Megi krajobrazy aż nie do uwierzenia !! coś fantastycznie wyjątkowego. I nie ma tłumu turystów..

Ale wyprawa bardzo trudna, wymagająca i wyczerpująca .Z pewnościa nie dla każdego . Powiedz ile było kobitek ? Czy przysnęłaś ze zmęczenia w czasie jazdy ? aha i jeszcze czy nie mieliście problemów na wysokościach ?

Nelciu, ja byłam jako jedyna kobieta na motocyklu, a ogólnie było nas 6 kobiet i dwie dziewczynki. Na tych trasach nie miałam drzemki, aczkolwiek kiedyś jak wracaliśmy na motocyklu z Czarnogóry, to miałam trzy drzemki. Strach się bać. Co do wysokości to prawie naokrągło jechaliśmy na aspirynie. Rozrzedzała krew i lepiej się oddychało. Mieliśmy oczywiście tabletki wysokościowe, ale tylko raz się przydały kumplowi. Wink

megi zakopane

megizak
Obrazek użytkownika megizak
Offline
Ostatnio: 4 godziny 11 minut temu
Rejestracja: 28 paź 2013

Dzień 18

Nocleg spędzamy przed przełęczą Toguz-Toro. Rozbijamy sie nad rzeką nieopodal kirgijskiej rodziny,  która od od samego rana wypasa bydło i owce.

Młodziutki pies z przyciętymi uszami głośno ujada. Widać, że nie ufny jest wobec obcych ludzi.   Emo smileys-dogs- 586854

Fundujemy mu poranną ucztę, kości z kurczaka, którego zjedliśmy wczoraj wieczorem. Zjada wszystko, i z radości merda przyciętym ogonkiem. Pewnie poraz

pierwszy ma okazję zjeść takie pyszności.

Zapraszamy naszych sąsiadów na poranną kawę, to starsze małżeństwo o wielkim sercu. Ssun-Flower4You

Opowiadają nam o swoim wcale nie łatwym życiu, bo jak może był łatwe, skoro mieszkają na totalnym odludziu. Nie uprawiają ziemi, bo w tym surowym klimacie

nie rosną zboża ani warzywa. Ich życie zależy od hodowanych przez nich zwierząt, kóz, owiec, krów, które dają im pożywienie. 

 

Po miłej pogawędce w języku rosyjskim ruszamy w drogę. Mijamy namioty, z których wylatują dzieciaczki i machają do nas. Przejeżdżąmy przez malowniczą

przestrzeń, która daje poczucie takiej wolności. Tutaj naprawdę człowiek może odpocząć nawet od własnych myśli, wystarczy przysiąść i odetchnąć, spojrzeć na góry

i znów się nimi zachwycić. Wink Przed nami kolejna dawka emocji, droga biegnie serpentyną po zboczach gór, widoki obłędne. Wyjeżdżamy na przełęcz Toguz-Toro, na

wysokość 2800 m n.p.m. Droga jest dość wymagająca i skupiająca uwagę. Na przełęczy spotykamy młodego Kirgiza na koniu, który proponuje nam przejażdżkę na

koniu. Co poniektórzy korzystają z tej oferty i próbują jazdy konnej. Wink

Za przełęczą tereny robią się już bardziej łagodne, a okolice Kazarman to bardziej podnóża gór niż prawdziwe góry.

Na googlach oczywiście nie ma drogi przejazdowej, więc trasę zrozbiłam jako pieszą. Przejeżdżamy w tym dniu około 220 km. 


   

Zjeżdżamy z przełeczy


  

Tak robi się drogę we wsi. Buduje się specjalne nasypy w środku którego, umieszczany jest asfalt, potem rozprowadzany na przygotowanej powierzchni.

A drogę budują tubylcy, mieszkańcy wsi, nawet kobiety z łopatą można było przyuważyć. Sad Zatrzymujemy się nad rzeką, aby zarzyć kąpieli i zjeść obiadek. 

Następnie kierujemy się w stronę Son-Kul, po drodze mamy mały sklep i jurtę, w której się zatrzymujemy. Zamawiamy sobie kawę i piwo Wink

     


Do Son Kul pozostało nam jeszcze sporo kilometrów po szutrowej drodze, więc postanawiamy zatrzymać się nad rzeką na nocleg. Rozpalamy ognisko i miło spędzamy 

ten wieczór.

megi zakopane

ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Offline
Ostatnio: 2 godziny 9 minut temu
Rejestracja: 31 maj 2016

...heee, ten "zielony szrańczak" zarąbiasty !!! ; )

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

Strony

Wyszukaj w trip4cheap