Rekiny nas nie pożarły )) to można było się schłodzić w hotelowym basenie .O dziwo woda utaj nie jakaś zupa tylko bardzo przyjemna.Sam basen duży z ogromem miejsc do wypoczynku.Mysleliśmy na początku,że skoro sam hotel duży i jest przeznaczony tez dla rodzin z dziećmi to dzieci będzie tutaj ogrom i z basenu nie skorzystamy ani razu...A na miejscu wilekie ,miłe zaskoczenie bo było tutaj bardzo spokojnie i dzieci kompletnie nie przeszkadzały.Przyjemnie było tutaj posiedzie i posaczyc drineczka tym bardziej ,był tutaj pool bar...
Pool bar był połączony z lobby barem i tarasem z pieknymi widokami.W hotelu mieliśmy wykupiony ALL ...nie jest to taki typowy ALL jak np w w hotelach na Dominikanie ,Turcji czy innych turystycznych karajach.Tutaj jesli chodzi o napoje oczywiście były przez cały dzień,były do wszystkich posiłków,był duzy wybór kaw i napoi bezalkoholowych...wszystkie wysoko %%% jak np...whiskey Jack Daniel's ,Ballantine’s,Baileys itp...też były w cenie ))piwko,winka, importowane wódeczki lane oddzielnie również można było ile się chciało...ale koktaile ?? było ich dosłownie kilka w cenie na szczęście dobre i te ,które ja lubię.Artunio też był zadowolony bo miał swoje whiskey )) Australijczycy jednak bardzo na to w tym całym All narzekali.
Hotelowy lobby bar i tarasik,na którym jedlismy również lunche i śniadania ))
Lunch był z karty (bardzo duży wybór) a śniadania bufetowe czyli inaczej niz na poprzedniej wyspie no ale to przecież duży hotel )) śniadania mozna było tez sobie jeśc w restauracji wewnątrz ale wiadomo,ze zawsze jak tylko jest mozliwość to wybiramy miejsca na zewnątrz...
Jedzonko z takimi widokami smakuje jakby lepiej )))
Jesli chodzi o hotelowe restauracje to były trzy)) Waitui House ,w której jedliśmy śniadania,lunche i najczęściej kolacje)) Curcuma z kuchnia indyjską zaraz przy basenie -byliśmy tam na jednej kolacji,było pysznie ale trzeba było tutaj rezerwować stolik na odpowiednią godzinę.Restauracja była mała i najczęściej najlepsze godziny były najbardziej oblegane)) trzecia restauracja to Tokoriki Coco Palms-niestety podczas naszego pobytu była nieczynna )))
Kolację można było jeść zarówno z karty jak i bufetowe...do bufetu poszliśmy raz bo dania z karty były rewelacyjne...i można było zamawiac ile się chciało...winko w all było w cenie ))
Przed zachodem słonka zawsze w hotelu był zapalany znicz -taki fidzijski rytuał a momemt ten był sygnalizowany dzwiękneim wydobywanym z muszli przez fidzijskiego -hahaha..nie wiem jak go nazwać więc niech będzie "szamana ")) to fajna,magiczna chwila ...chyba każdy codziennie na to czekał ))
Po kolacji zawsze w hotelu odbywały się pokazy miejscowych tańców i animacje...i chociaz nie lubimy tego w hotelach to zarówno na Polinezji Francuskiej jak i na Fidzi nie moglismy sobie tego odpuśćić ....
W takich miejscach aż chce sie powiedzieć...szkoda,ze czas nie jest z gumy))
Osobiście to bym mogła sobie na tej wyspie i w tym hotelu siedzieć...ale skoro Artunio juz się na okolicznych rafach nasnurkował to chciał popłynąć gdzieś dalej.To postanowiłam ...no dobrze...wykupujemy jakieś snurki i płynę z nim...posiedzę sobie na łódeczce ,trochę mnie pobuja...coś pewnie pod wodą też zobaczę)) cen tych snurków nie pamiętam ale jakoś z nóg mnie nie zwaliły skoro zdecydowałam się na wypłynięcie z siedzeniem w łodzi ))
Pogoda piękna,wypływamy po sniadaniu.Na łodce jest kilka osób...sa i kapoki ))
Na snurki zatrzymujemy sie w kilku miejscach ....z każdego miejsca wszyscy zachwyceni tym co pod wodą a mi wystarczaja piękne widoki wokoło łodki
Nagle w oddali wyłania się spod wody piaskowa wysepka ( taka łacha piachu jakie widuje sie niekiedy podczas odpływu na Malediwach ) Pytam kapitana czy będziemy tam płynąć ? odpowiada,że nie mamy w planie bo jest jeszcze jeden spot do snurkowania....no to pytam czy nie mozna zmienic planów ....no jeśli grupa się zgodzi ....
No i proszę...za chwilę jesteśmy na tej cudownej wysepce z bielutkim i miękkim jak mąka piaseczkiem.Wysepka oblewana jest z każdej strony przez delikatne fale ...kolor wody obłędnie niebieski)) oj warto było mi płynąć na te snurki...nie tylko ja szałam tam ze szczęścia pozostali uczestnicy wycieczki też nie mieli umiaru w robieniu zdjęć...a po wejściu do łodzi podziekowali mi za to,ze chciałąm tam płynąć ))
Idąc za ciosem wieczorem idziemy zarezerwować następną wycieczkę ...na Monuriki- Cast Away Island Beach )) Dowiadujemy się,że nie ma jeszcze oprócz nas żadnych chetnych i proponują nam wycieczkę prywatną z lunchem ( około 1000 zł za dwie osoby ) .Nawet ja mimo tego,ze bardzo chciałam tam być przy takiej kwocie zrezygnowałam.Zapisali nas do grafiku wycieczek i kazali rano przed śniadaniem przyjść i się dowiedzieć czy jeszcze ktos się dopisał bo żeby wycieczka się odbyła musi być minimum 6 osób.Rano okazało się,że ludzie są nazbierani więc płyniemy za połowę wcześniejszej ceny -bez lunchu )) Cast Away nie jest jedna na Fidzi...na jednej z wysp zamieszkałych powstał nawet resort Castaway Island resort więc trzeba wiedzieć gdzie się chce popłynąć.Wsiadamy na łodeczkę...opuszczamy nasz hotelik i płyniemy ......
Cast Away Island Beach ,na którą my płyniemy znana jest przede wszystkim tego iż kręcono tu kilka odcinków słynnego filmu „Cast Away” (poza światem ) z Tomem Hanksem.Jest to film,który moge ogladać bez końca.Wysepka ta jest piękna ,wulkaniczna, mała , egzotyczna i niezamieszkała.Oblewana jest przez krystalicznie czystą wodę, dziewicze, miękkie, białe, piaszczyste plaże. Miejsce wokoło przypomina zatokę więc jest tu spokojna woda bez fal.Jest tutaj przygotowanych kilka leżaczków na prywatne wycieczki z lunchem-szkoda , bo psuje to troszkę charakter wyspy no ale przymneliśmy na to oko ))
No jest ich sporo na Fidzi...nie kazda jest z białym piaseczkiem i pięknym wejściem do wody .Szczególnie na tych z wulkanicznymi stożkami ))
może jako zanęta dla żarłacza trza było wejść do wody ???
wędkarze umieją zanęcić rekiny to chyba świeżym mięsem
papuas
Rekiny nas nie pożarły )) to można było się schłodzić w hotelowym basenie .O dziwo woda utaj nie jakaś zupa tylko bardzo przyjemna.Sam basen duży z ogromem miejsc do wypoczynku.Mysleliśmy na początku,że skoro sam hotel duży i jest przeznaczony tez dla rodzin z dziećmi to dzieci będzie tutaj ogrom i z basenu nie skorzystamy ani razu...A na miejscu wilekie ,miłe zaskoczenie bo było tutaj bardzo spokojnie i dzieci kompletnie nie przeszkadzały.Przyjemnie było tutaj posiedzie i posaczyc drineczka tym bardziej ,był tutaj pool bar...
Pool bar był połączony z lobby barem i tarasem z pieknymi widokami.W hotelu mieliśmy wykupiony ALL ...nie jest to taki typowy ALL jak np w w hotelach na Dominikanie ,Turcji czy innych turystycznych karajach.Tutaj jesli chodzi o napoje oczywiście były przez cały dzień,były do wszystkich posiłków,był duzy wybór kaw i napoi bezalkoholowych...wszystkie wysoko %%% jak np...whiskey Jack Daniel's ,Ballantine’s,Baileys itp...też były w cenie ))piwko,winka, importowane wódeczki lane oddzielnie również można było ile się chciało...ale koktaile ?? było ich dosłownie kilka w cenie na szczęście dobre i te ,które ja lubię.Artunio też był zadowolony bo miał swoje whiskey )) Australijczycy jednak bardzo na to w tym całym All narzekali.
Hotelowy lobby bar i tarasik,na którym jedlismy również lunche i śniadania ))
Lunch był z karty (bardzo duży wybór) a śniadania bufetowe czyli inaczej niz na poprzedniej wyspie no ale to przecież duży hotel )) śniadania mozna było tez sobie jeśc w restauracji wewnątrz ale wiadomo,ze zawsze jak tylko jest mozliwość to wybiramy miejsca na zewnątrz...
Jedzonko z takimi widokami smakuje jakby lepiej )))
Jesli chodzi o hotelowe restauracje to były trzy)) Waitui House ,w której jedliśmy śniadania,lunche i najczęściej kolacje)) Curcuma z kuchnia indyjską zaraz przy basenie -byliśmy tam na jednej kolacji,było pysznie ale trzeba było tutaj rezerwować stolik na odpowiednią godzinę.Restauracja była mała i najczęściej najlepsze godziny były najbardziej oblegane)) trzecia restauracja to Tokoriki Coco Palms-niestety podczas naszego pobytu była nieczynna )))
Kolację można było jeść zarówno z karty jak i bufetowe...do bufetu poszliśmy raz bo dania z karty były rewelacyjne...i można było zamawiac ile się chciało...winko w all było w cenie ))
Przed zachodem słonka zawsze w hotelu był zapalany znicz -taki fidzijski rytuał a momemt ten był sygnalizowany dzwiękneim wydobywanym z muszli przez fidzijskiego -hahaha..nie wiem jak go nazwać więc niech będzie "szamana ")) to fajna,magiczna chwila ...chyba każdy codziennie na to czekał ))
Po kolacji zawsze w hotelu odbywały się pokazy miejscowych tańców i animacje...i chociaz nie lubimy tego w hotelach to zarówno na Polinezji Francuskiej jak i na Fidzi nie moglismy sobie tego odpuśćić ....
W takich miejscach aż chce sie powiedzieć...szkoda,ze czas nie jest z gumy))
Hotel wieczorową porą ))
Osobiście to bym mogła sobie na tej wyspie i w tym hotelu siedzieć...ale skoro Artunio juz się na okolicznych rafach nasnurkował to chciał popłynąć gdzieś dalej.To postanowiłam ...no dobrze...wykupujemy jakieś snurki i płynę z nim...posiedzę sobie na łódeczce ,trochę mnie pobuja...coś pewnie pod wodą też zobaczę)) cen tych snurków nie pamiętam ale jakoś z nóg mnie nie zwaliły skoro zdecydowałam się na wypłynięcie z siedzeniem w łodzi ))
Pogoda piękna,wypływamy po sniadaniu.Na łodce jest kilka osób...sa i kapoki ))
Na snurki zatrzymujemy sie w kilku miejscach ....z każdego miejsca wszyscy zachwyceni tym co pod wodą a mi wystarczaja piękne widoki wokoło łodki
Nagle w oddali wyłania się spod wody piaskowa wysepka ( taka łacha piachu jakie widuje sie niekiedy podczas odpływu na Malediwach ) Pytam kapitana czy będziemy tam płynąć ? odpowiada,że nie mamy w planie bo jest jeszcze jeden spot do snurkowania....no to pytam czy nie mozna zmienic planów ....no jeśli grupa się zgodzi ....
No i proszę...za chwilę jesteśmy na tej cudownej wysepce z bielutkim i miękkim jak mąka piaseczkiem.Wysepka oblewana jest z każdej strony przez delikatne fale ...kolor wody obłędnie niebieski)) oj warto było mi płynąć na te snurki...nie tylko ja szałam tam ze szczęścia
pozostali uczestnicy wycieczki też nie mieli umiaru w robieniu zdjęć...a po wejściu do łodzi podziekowali mi za to,ze chciałąm tam płynąć ))
...oooo, "piasakowy jęzor" naprawde "w maledivskim stylu" !!!! COOL : ))))))
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Niby nic, trochę piachu, woda i tyle radości. Tak, to miejsce też mi się podoba. A snurki też lubię.
Idąc za ciosem wieczorem idziemy zarezerwować następną wycieczkę ...na Monuriki- Cast Away Island Beach )) Dowiadujemy się,że nie ma jeszcze oprócz nas żadnych chetnych i proponują nam wycieczkę prywatną z lunchem ( około 1000 zł za dwie osoby ) .Nawet ja mimo tego,ze bardzo chciałam tam być przy takiej kwocie zrezygnowałam.Zapisali nas do grafiku wycieczek i kazali rano przed śniadaniem przyjść i się dowiedzieć czy jeszcze ktos się dopisał bo żeby wycieczka się odbyła musi być minimum 6 osób.Rano okazało się,że ludzie są nazbierani więc płyniemy za połowę wcześniejszej ceny -bez lunchu )) Cast Away nie jest jedna na Fidzi...na jednej z wysp zamieszkałych powstał nawet resort Castaway Island resort więc trzeba wiedzieć gdzie się chce popłynąć.Wsiadamy na łodeczkę...opuszczamy nasz hotelik i płyniemy ......
Cast Away Island Beach ,na którą my płyniemy znana jest przede wszystkim tego iż kręcono tu kilka odcinków słynnego filmu „Cast Away” (poza światem ) z Tomem Hanksem.Jest to film,który moge ogladać bez końca.Wysepka ta jest piękna ,wulkaniczna, mała , egzotyczna i niezamieszkała.Oblewana jest przez krystalicznie czystą wodę, dziewicze, miękkie, białe, piaszczyste plaże. Miejsce wokoło przypomina zatokę więc jest tu spokojna woda bez fal.Jest tutaj przygotowanych kilka leżaczków na prywatne wycieczki z lunchem-szkoda , bo psuje to troszkę charakter wyspy no ale przymneliśmy na to oko ))
Zobaczcie jak tam pięknie ))