Australia - spokojne Queenslan i szalone Sydney.

19 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
_Huragan_
Obrazek użytkownika _Huragan_
Offline
Ostatnio: 3 dni 22 godziny temu
Rejestracja: 13 cze 2015

Odzyskalem wzrok i widze fotki Wink  .Ogarnelas wiec system -brawo ty. Clapping

https://marzycielskapoczta.pl/

Napisz pocztowke ze swoich podrozy do chorych dzieci

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Online
Ostatnio: 7 minut 24 sekundy temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

czekamy na Au  Smilie girl  012 

No trip no life

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Online
Ostatnio: 7 minut 24 sekundy temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Halo, halo czekamy na CD australijskiej przygody Plecak

No trip no life

Princetongirl
Obrazek użytkownika Princetongirl
Offline
Ostatnio: 2 miesiące 2 dni temu
Rejestracja: 20 maj 2020

Super, że już działają zdjęcia Biggrin Niestety większość robionych przez Nas zdjęć była na potrzeby własne, więc ciężko jest znaleźć coś gdzie nie występujemy w roli głównej Blum 3

Lecimy więc dalej Biggrin Po kolejnych kilku godzinach w samolocie wylądowaliśmy w Sydney, po czym przez różnice czasu i godziny w podróży zupełnie straciliśmy poczucie czasu. Zgodnie z radami z internetu w deklaracji przyjazdowej zaznaczyliśmy, że posiadamy ze sobą "nielegalne" rzeczy - leki oraz produkty roślinne. Przy odprawie celnej musieliśmy potwierdzić, że nie mamy nic więcej oprócz artykułów zadeklarowanych, a gdy czekaliśmy na odbiór bagażu podszedł do Nas pracownik lotniska wypytał dokładnie o jakie produkty chodzi (czekoladki, żelki, musy owocowe itp. dla dziecka) i przybił nam na deklaracji pieczątkę. Okazało się, że pieczątka ta pozwala uniknąć szczegółowej kontroli z psem w roli głównej.

Ponieważ pierwsza część naszych wakacji miała być "odpoczynkowa" pierwszy tydzień spędziliśmy w Port Douglas. Po odebraniu bagaży i wydostaniu się z międzynarodowej części lotniska udaliśmy się do stanowiska Virgin Airlines skąd busem zostaliśmy przewiezieni na terminal Domestic. Niestety w obawie przed długimi kontrolami bądź opóźnieniami przed kolejnym lotem mieliśmy znowu 3 godziny oczekiwania i kolejne 3 godziny w powietrzu. Ostatecznie do Cairns dolecieliśmy ok. 22 wieczorem skąd mieliśmy jeszcze ok. 70 km słynną autostradą Capitana Cooka. O samym Cairns będzie później bo wracając do Sydney spędziliśmy tam dwa dni. Ze wzgledu na zmęczenie i ciemną noc podziwianie widoków zostaliśmy sobie również na później, a męczyliśmy kierowcę o znalezienie jakiegość miejsca w którym moglibyśmy coś zjeść. Niestety okazało się że w Port Douglas o 12 w nocy wszytsko jest zamknięte i zostało nam jedzenie z hotelowego automatu :P. Z kwestii technicznych do Port Douglas dojechaliśmy uberem za ok. 300 zł (w ciągu dnia cena była taka sama).

Kilka słów o samym Port Douglas. Jest to małe miasteczko w którym na każdym kroku czuć wakacyjny klimat. Jego największymi zaletami jest bliskość Wielkiej Rafy Koralowej i lasu deszczowego. My zatrzymaliśmy się w hotelu Ramada Resort, ktróy położony jest na uboczu miasteczka, ale jest "wbudowany" w las deszczowy co zrobiło na nas fantastyczne wrażenie. Pomiędzy recepcją, pokojami, restauracją i basenem znajduje się kładka pośród ogromnych drzew pomiędzy którymi ciągle słychać było odgłosy "dżungli". Również sam basen wbudowany był między drzewa co na mnie zrobiło duże wrażenie. W hotelu między basenem, a recepcją znajdował się też pokój rekasku, który był zadaszony ale jednocześnie otwary na coś w rodzaju oczka wodnego w którym pływały ogromne typowe dla Austalii ryby - baramudni. Często spędzaliśmy tam wieczory z lampką wina (ponieważ restauracja zamykała się o 20 wino trzeba było organizować sobie samemu).

 

Żeby dostać się do centrum miejscowości warto skorzystać z busików, które co chwile odjeżdżają spod hotelu, a bilet w obie strony za osobę kosztuje w granicach 15 zł. Sama odległośc do centrum nie jest aż taka duża - próbowaliśmy dojść na piechotę niestety w pewnym momencie na chwilę skończył się chodnik i żeby wejść na niego spowrotem trzeba było przejśc przez dosyć spory trawnik na którym znaleźliśmy, na szczęście martwego, ogromnego węża. Do hotelu wracaliśmy szybciej niż z niego wyszliśmy i wręcz błagaliśmy Pana z busika o podwózkę Blum 3

W pobliżu hotelu znajdują się tylko dwie knajpki i jeden sklep monopolowy. Z kanjpek jdnak nie mieliśmy okazji skorzystać ponieważ hotelowa restauracja serwowała tak pyszne jedzenie, że baliśmy się ryzykować.

 

Nasze wakacje przypadły na okres w którym w ocenie pojawiły się już meduzy, dlatego na słynnej 4 miles beach pozostały na wyłącznie spacery. Przy każdym wejściu na plaże znajdują się ostrzezenia o niebezpiecznych roślinach i zwierzętach oraz specyfik na oparzenia meduzy, które podobno są wyjątkowo bolesne. Sama plaża nie wpisuje się w moje kategorie idealnych - woda nie była przejrzysta, piasek nie był idealnie biały. Jednak samo Port Douglas ma w sobie coś tak magicznego, że nawet ta nieidealna plaża była wyjątkowa.

Kilka popołudni spędzieliśmy w miejscowym barze w głównej mierze z lokalnymi mieszkańcami. Codziennie muzykę grał inny zespół. Wszyscy byli wyluzowani, mega przyjaźni. Co nas mocno zaskoczyło to fakt, że ok. godziny 17 wszystkie stragany i miejsca z pamiątkami dla turystów po prostu zamykano. To samo z restauracją hotelową. Była czynna wyłącznie do godziny 20, a pónźniej zostawały już automaty Blum 3

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Online
Ostatnio: 7 minut 24 sekundy temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Hotelik wrastający w dżunglę bardzo fajny i jeszcze do tego pyszne jedzonko Yes 3

To nieżle zmęczeni dotarliście do celu prawda ? A jak twoja córeczka zniosła trudy podróży?

Aha, a powiedz jaka jest najlepsza pora ,żeby ominąć tam meduzy ?

No trip no life

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Online
Ostatnio: 7 minut 24 sekundy temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Grzecznie czekamy na CD wyprawy Preved

Właśnie wyczytałam, że Au prawdopodobnie otworzy sie na turystykę dopiero w 2021 i to też nie wiadomo w której części tego roku..

Pozostają więc nam wspomnienia..

No trip no life

Dana_N
Obrazek użytkownika Dana_N
Offline
Ostatnio: 8 godzin 41 minut temu
Rejestracja: 07 paź 2013

Czekamy, czekamy Smile

ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Offline
Ostatnio: 3 godziny 1 min temu
Rejestracja: 31 maj 2016

...a przy okazji czekania,zrób "coś" aby fotki były większe od..."pocztowego znaczka" ; )

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

Strony

Wyszukaj w trip4cheap