... pora na dokończenie wycieczki "serialowym szlakiem". Opuszczamy Deshaies aby przenieść się do równie małej mieściny, Pointe-Noire. Zajeżdżamy na plac gdzie oglądamy kolejnego "aktora" z serialu. To budynek miejskiego ratusza. Na jego balkonie w jednym z odcinków komisarz wydaje polecenie "swoim" policjantom. Z pewnością nie dotarlibyśmy tam gdyby nie "znajomość rzeczy" naszego kierowcy ; )
obok budynku, kolumna z popiersiem Marianny,symbolem Rewolucji Francuskiej. Monument został zamówiony w stulecie wspomnianej rewolucji...
Budynek merostwa który pokazałem pełni obecnie rolę..."atrakcji turystycznej". Właściwy ratusz znajdziemy po drugiej stronie placu...
Dostajemy "kwadrans" aby rozejrzeć się po okolicy...
Generalnie miasteczko jest..."zapyziałe" i brak czegokolwiek na czym można by..."oko zawiesić". Idziemy w kierunku wybrzeża...
Mini klif podoba się pozostałym "zwiedzaczom". Na nas...nie robi wrażenia ; ))
Najciekawsze co widziałem w tej części wycieczki to...iguana ; ) Niestety,nie dała się "podejść bliżej"...
Nasz przewodnik mówi że teraz podjedziemy do miejsca które nie jest dostępne dla "zwykłych turystów". My będziemy mieć taka mozliwość ponieważ właściciel budynku to..."jego kumpel". Okazało sie że to...magazyn. Miejsce w którym ekipa filmowa przechowuje pojazdy,ekspopnaty,wyposażenie wnętrz itp. na czas gdy serial nie jest kręcony. Gdy produkcja rusza wszystko to przewożone jest w odpowiednie miejsca...
Nie mogło zabraknąć "policyjnego samochodu". Tak charakterystycznego dla tego serialu...
Niestety,nie można było "zasiąść za kierownicą" ; ) Pozostało oglądanie auta z zewnątrz...
Był też "policyjny motocykl" na ktorym,najczęściej "szaleje" funkcjonariusz Dwayne ; )
W tle widać "stos rupieci" które odpowiednio przygotowane będą "ozdabiały" serialowe wnętrza...
Na podwórzu "oblepione owocami" drzewo mango. Są jeszcze..."nieurośnięte" i zielone. Oznaka niedojrzałości...
Pora wracać,ale zanim dotrzemy do hotelu,odwiedzimy ostatnie miejsce. Ono także "grało w serialu" ; )
W trakcie jazdy kierowca zwalnia ale sie nie zatrzymuje. Wskazuje budynek "za siatką". To kolejna szkoła która odegrała rolę "portu lotniczego". Tym razem był to terminal na...Dominice ; )))
Zjeżdżamy z drogi głównej. Troszkę jazdy "kanałami" i docieramy do celu. To mały,boutiqowy hotelik w którym kręcono jeden z odcinków. Siadamy w cieniu,nieopodal basenu. W nim właśnie (w basenie) znaleziono w serialu zwłoki kobiety ; )
Czekało na nas "specjalne miejsce" gdzie mogliśmy oddać sie ..."spijaniu piwencja" ; ) Można było oczywiście zmówić drinki ale wszyscy wybrali piwo ; ))) Oczywiście "napitki" nie były w cenie wycieczki ; )))
Hotelik jest fantastycznie położony. Minusem jest jedynie oddalenie od plaży ale widoczki wokół...superowskie .
Z tego miejsca doskonale widać jak bardzo "górzysta" i zalesiona jest ta częśc Guadeloupy...
Oprócz miejsca przy barze i naszej "alkowy" znaleźliśmy inne ,równie fajne lokacje "na posiedzenie"...
Zasiedzieliśmy się aż szkoda było "sie unosić" ; ) Zerkamy na wystrój przy wyjściu...
I robimy fotke sympatycznemu właścicielowi...
Nie kryliśmy zdziwienia w jaki sposób ekiopa filmowa "namierzyła to miejsce" !??? Okazało sie że właściciel hoteliku to...kuzyn naszego kierowcy ; )))
Ot i tyle z "serialowych migawek". Wróciliśmy zadowoleni wielce. A teraz.w domciu, ogladajac kolejne odcinki komentujemy:" oooo,zobacz,zobacz to jest to miejsce w którym byliśmy" !!! : )
A jutro,posdsumowanie karaibskiego pobytu...
—
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
no fajne "filmowe" klimaty w tym egzotycznym anturażu.... a miejscówka na piwencjo - malinowa! ach te widoki!
ps. szukałam tego "Radkowego" serialu w sieci ; znalazłam od 3-go do 14 sezonu; 1-i i 2-i jakoś nigdzie nie ma ; gdzie to można obejrzeć od początku? ; przynajmniej spróbuję parę odcinków:)
apropos seriali: oglądałam w zeszłym tygodniu nową polską produkcję Netflixa "Ołowiane Dzieci" ! (miniserial 6 odcinków po ok. 50 minut każdy) - i jestem w ciężkim szoku!!!
polecam szczerze, ciekawe czy Papuas to zna? - bo to rzecz o Śląsku; temat trudny i bolesny, ale czasy Komuny i samo działanie "tego systemu" pokazane fenomenalnie!
a Kulig, Kulesza, Dzięgiel, Zamachowski, Preis, Żurawski- wszyscy genialni! scenografia i kostiumy godne pochwały , no i sam klimat Śląska lat 70-tych XX w - kapitalnie oddany....
no fajne policyjne klimaty i w areszcie można se pobyć rewelka takie oglądanie na żywo serialowych miejsc Piea, papuasi rzadko filmy oglądają i mimo, że jakąś klasykę widzieli to jednak ten serial zupełnie mi nieznany (domyślam się, że chodzi o lekarki i dzieci spod huty cynku), ale po Twojej rekomendacji spróbuję poszukać nawiasem w dzieciństwie miałem taką hutę o kilkaset metrów; na szczęście zlikwidowali ją po kilkunastu latach, a w czasie działalności wiatry wiały zazwyczaj w drugą stronę
..."Ołowiane dzieci" oglądąłem swego czasu na NETFLIX,ie. Film "wyrazisty" w przekazie czym zyskał "poklask" w wielu krajach. Tak naprawdę "temat EKO" służy do pokazania walki jednostki z systemem gdzie nawet jeśli odniesie się zwycięstwo to ,zazwyczaj, kosztem samego siebie. Myśle że takie (podobne) sytuacje wciąż się zdarzają stąd i zainteresowanie filmem "światowej publiczności"...
A "Śmierć pod palmami" jest zupełnie inną odmianą filmu. To zdecydowanie relaks okraszony fajną scenerią. Piea ,jeśli masz możliwość oglądnięcia ( od) "trzeciej serii" to śmiało zaczynaj. Już w pierwszym (tej serii) odcinku poznasz inspektora który (moim zdaniem) najbardziej kojarzy się z tym filmem. Aktor,Kris Marschall doskonale wcielił się w postać angielskiego policjanta przylatującego na wyspę. Typ "niezguły" który potyka się o własne nogi ale zarazem bystry umysł potrafiący rozwikłać "kryminalne intrygi" ...
Pora zakończyć opowiastkę o Guadeloupie. Tak więc podsumowanie:
Czy warto: wybór karaibskich wysepek jest naprawde spory czy więc warto "pokonać Atlantyk" aby powakacjować na tym "francuskim terytorium" !??? Jeśli odpowiadaja Wam wakacje "na spokojnie" to odpowiedź brzmi TAK !!! Odniosłem wrażenie że francuzi ciutek inaczej postrzegają wakacje od amerykanów,anglików czy niemców. Zarówno tutaj (Guadeloupa) jak i Martynice (byliśmy kilka lat wstecz) nie znajdziemy "hucznych balang". Czy to hotele czy tez "knajpy" nastawione są na "cichy wypoczynek". Niby fajnie ale odbiera to trochę tymże wyspom "karaibskiego klimatu".
Plaże,woda itp... O tej porze roku zarówno plażowy piasek jak i morska woda są "mocnym atrybutem" do odwiedzenia wyspy. Morze ciepusieńkie,czyste. Brak JAKICHKOLWIEK śmieci. Zarówno na plaży hotelowej jak i publicznej !!! Piasek bez koralowców. Śmiało można chodzić wzdłuż plaży "na bosaka". I jeszcze jedno. Nie wiem czy związane to było z pora roku czy też tak jest zawsze. ANI ŚLADU sargass,ów !!! To bardzo ważne biorąc pod uwage "ostatnie trendy" na innych karaibskich wyspach...
Zagrożenia , jesli nie liczyć "ewentualnego tsunami" po "ewentualnym" wybuchu vulkanu na sasiedniej Montserrat to naprawde nie mam o czym wspomnieć. Brak niebezpiecznych zwierząt, jedynie spotkanie z "wielką skolopendrą" może stanowić niemiłą niespodziankę. Ale to trzeba by sie nachodzić i "po ziemi pogrzebać" ; ) Zainteresowani "fauna i florą" mogą poczuc niedosyt. Widzielismy raczej mniej niz więcej w porównaniu z innymi lokacjami na karaibach. Chyba tylko Curacao było mniej atrakcyjne...bo i suchsze ; )
Pogoda , jak najbardziej sprzyjająca. Było słońce i deszczyk a nawet burze. Całe te opady "są niczym" gdyz robi sie jedynie..."mokrzej"...nie zimniej ; )) Wiatr wieje dośc intensywnie. Głównie na wybrzeżu. Im dalej w głąb wyspy tytm mniej odczuwalne sa jego podmuchy...
Drogi i "przemieszczanie się" . Nawierzchnie dróg przypominaja nam że jestesmy...w Europie ; ) Asfalt o dobrej jakości. Jedynie miejscami na drogach pobocznych widzielismy (i poczulismy ; ) "łaty" . Równie dobre jest oznakowanie. Skrzyżowania (głównie w terenie) zamienione na ronda. Kierowcy zupełnie nie reprezentują "kreolskiego temperamentu". Jeżdżą regulaminowo i "uprzejmie" Nie ma problemów z włączaniem sie do ruchu". Guadeloupa to zdecydowanie miejsce "godne poecenia" dla osób które lubia w czasie wakacji "pojedździć" ; )
Atrakcje , dostepnośc do tychże jest znacznie bardziej ułatwiona jesli wypożyczymy auto. W innym przypadku,bedziemy skazani bądź na "komunikacje lokalną" (autobusy). Jak to w wielu miejscach już bywało na przystankach brak zarówno planu jak i rozkładu jazdy. Nikt z osób które spotkalismy "pod wiatą" nie wiedział "o której" przyjedzie autobus ; )))
Taxi wygodniejsze,szybsze i naturalnie droższe. To inny rodzaj taksówek niz np. te w azji liub afryce. Tuaj jeździ sie "na licznik". Kierowcy nie umawiaja się na opcję typu "zawieź-przywieź" w znaczeniu po dotarciu do celu kierowca na nas poczeka. Zawsze słyszelismy wersję: "gdy sie zdecydujesz na powrót,zadzwoń do mnie. Z,minimum,półgodzinnym wyprzedzeniem". Dostawaliśmy wizytówki z których korzystalismy proszac personel knajpy bądż sklepiku o wezwanie "taryfy". Czy to w przypadku kierowców czy tez kelnerów dawalismy "napiwki". Nie sa one "wymuszane" toteż tym chętniej je zostawialismy...
Zostało jeszcze sporo do zobaczenia choć "główne cele" (śladem serialu i ogród) zrealizowaliśmy... Nie będe wymieniał co jeszcze warto zobaczyc bo kazdy chętny znajdzie info w necie ; )
"Medycyna" , nawet w małych mieścinach odnajdziemy bez problemu aptekę. Dobrze oznaczone,niemal zawsze przy głównej ulicy. Z dostepem do lekarza troszkę gorzej. Jedynie w dużych miastach. Na szczęście nie musieliśmy korzystać z "porad medycznych"...
Jedzenie , nie było nam dane zapoznać sie z większa ilościa "kreolskich smakołyków". Kto zamieszka w bardziej zurbanizowanej części wyspy z pewnościa będzie miał dostęp do lokalnych knakjpek. Wspomnę tylko że woda na wyspie ( ta z kranu) jest "bezpieczna". Nie mielismy "sensacji żołądkowych"...
Język , wiadomo jak francja to..."niechęć do angielskiego" ; ) W przypadku Guadeloupy taka opionia jest grubo przesadzona. W hotelach,knajpkach,sklepach bez problemu,znaczy na tyle na ile "lokales" mówi po angielsku, dogadamy się. Znacznie "poprawia atmosferę" zapodanie informacji skąd jesteśmy. Tak Polska jak i Irlandia były..."seredecznie przyjmowane" ; ))
Pisałem juz że obie części Guadeloup,y różnia sie od siebie. Ta "po lewo" (patrząc na mapę) to niemal..."sama przyroda" a ruga część..."cywilizacja".Przy ewentualnym planowaniu pobytu... "wybór należy do Was" ; )
Tak myśle że to,z grubsza,wszystko co chciałem Wam przekazać. Jeśli o czymś nie wspopmniałem,to..."z roztargnienia" ...
—
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Radek dzieki za relację...ta część wyspy była mi całkowicie nie znana.Bylismy na Guadeloupie jak jeszcze serial mnie nie wciągnął więc nawet nie myślałam ,żeby zwiedzać wyspę serialowymi śladami.Teraz bym tak pewnie zrobiła.Byliśmy tylko w części Drande Terre a własciwie na plażach położonych tutaj na południu-od Plage de la carravelle do Plage de Bois Jolan.Bardzo róznia sie od plaż pokazanych przez Ciebie...są mocno zagospodarowane -jest tu pełno straganów,jadłodajni ,ogrom miejsc do relaksu.Turystów jest sporo ale też bardzo duzo piknikujących tubylców .Paże ciągna się kilometrami...
Tak to mniej więcej wygląda....bardzo nam sie tam podibało...szczególnie po kilku buteleczkach lokalnego piwka i punchu....
dzięki Radek za pokazanie tej ciekawej , egzotycznej wyspy; faktycznie zdjęcia Żelka- są jak z zupełnie innego miejsca, ale obie odsłony super
(ja podążałam kiedys "filmowym tropem" serialu Gra o Tron:) - zarówno w Chorwacji , na Malcie, czy w Hiszpanii...; myślę, że wielu z nas odwiedzało nie raz "te filmowe"miejsca, choć niektórzy pewnie nawet bez świadomości, że to jakiś filmowy plener
... pora na dokończenie wycieczki "serialowym szlakiem". Opuszczamy Deshaies aby przenieść się do równie małej mieściny, Pointe-Noire. Zajeżdżamy na plac gdzie oglądamy kolejnego "aktora" z serialu. To budynek miejskiego ratusza. Na jego balkonie w jednym z odcinków komisarz wydaje polecenie "swoim" policjantom. Z pewnością nie dotarlibyśmy tam gdyby nie "znajomość rzeczy" naszego kierowcy ; )
obok budynku, kolumna z popiersiem Marianny,symbolem Rewolucji Francuskiej. Monument został zamówiony w stulecie wspomnianej rewolucji...
Budynek merostwa który pokazałem pełni obecnie rolę..."atrakcji turystycznej". Właściwy ratusz znajdziemy po drugiej stronie placu...
Dostajemy "kwadrans" aby rozejrzeć się po okolicy...
Generalnie miasteczko jest..."zapyziałe" i brak czegokolwiek na czym można by..."oko zawiesić". Idziemy w kierunku wybrzeża...
Mini klif podoba się pozostałym "zwiedzaczom". Na nas...nie robi wrażenia ; ))
Najciekawsze co widziałem w tej części wycieczki to...iguana ; ) Niestety,nie dała się "podejść bliżej"...
Nasz przewodnik mówi że teraz podjedziemy do miejsca które nie jest dostępne dla "zwykłych turystów". My będziemy mieć taka mozliwość ponieważ właściciel budynku to..."jego kumpel". Okazało sie że to...magazyn. Miejsce w którym ekipa filmowa przechowuje pojazdy,ekspopnaty,wyposażenie wnętrz itp. na czas gdy serial nie jest kręcony. Gdy produkcja rusza wszystko to przewożone jest w odpowiednie miejsca...
Nie mogło zabraknąć "policyjnego samochodu". Tak charakterystycznego dla tego serialu...
Niestety,nie można było "zasiąść za kierownicą" ; ) Pozostało oglądanie auta z zewnątrz...
Był też "policyjny motocykl" na ktorym,najczęściej "szaleje" funkcjonariusz Dwayne ; )
W tle widać "stos rupieci" które odpowiednio przygotowane będą "ozdabiały" serialowe wnętrza...
Na podwórzu "oblepione owocami" drzewo mango. Są jeszcze..."nieurośnięte" i zielone. Oznaka niedojrzałości...
Pora wracać,ale zanim dotrzemy do hotelu,odwiedzimy ostatnie miejsce. Ono także "grało w serialu" ; )
W trakcie jazdy kierowca zwalnia ale sie nie zatrzymuje. Wskazuje budynek "za siatką". To kolejna szkoła która odegrała rolę "portu lotniczego". Tym razem był to terminal na...Dominice ; )))
Zjeżdżamy z drogi głównej. Troszkę jazdy "kanałami" i docieramy do celu. To mały,boutiqowy hotelik w którym kręcono jeden z odcinków. Siadamy w cieniu,nieopodal basenu. W nim właśnie (w basenie) znaleziono w serialu zwłoki kobiety ; )
Czekało na nas "specjalne miejsce" gdzie mogliśmy oddać sie ..."spijaniu piwencja" ; ) Można było oczywiście zmówić drinki ale wszyscy wybrali piwo ; ))) Oczywiście "napitki" nie były w cenie wycieczki ; )))
Hotelik jest fantastycznie położony. Minusem jest jedynie oddalenie od plaży ale widoczki wokół...superowskie .
Z tego miejsca doskonale widać jak bardzo "górzysta" i zalesiona jest ta częśc Guadeloupy...
Oprócz miejsca przy barze i naszej "alkowy" znaleźliśmy inne ,równie fajne lokacje "na posiedzenie"...
Zasiedzieliśmy się aż szkoda było "sie unosić" ; ) Zerkamy na wystrój przy wyjściu...
I robimy fotke sympatycznemu właścicielowi...
Nie kryliśmy zdziwienia w jaki sposób ekiopa filmowa "namierzyła to miejsce" !??? Okazało sie że właściciel hoteliku to...kuzyn naszego kierowcy ; )))
Ot i tyle z "serialowych migawek". Wróciliśmy zadowoleni wielce. A teraz.w domciu, ogladajac kolejne odcinki komentujemy:" oooo,zobacz,zobacz to jest to miejsce w którym byliśmy" !!! : )
A jutro,posdsumowanie karaibskiego pobytu...
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
no fajne "filmowe" klimaty w tym egzotycznym anturażu.... a miejscówka na piwencjo - malinowa! ach te widoki!
ps. szukałam tego "Radkowego" serialu w sieci ; znalazłam od 3-go do 14 sezonu; 1-i i 2-i jakoś nigdzie nie ma
; gdzie to można obejrzeć od początku? ; przynajmniej spróbuję parę odcinków:)
apropos seriali: oglądałam w zeszłym tygodniu nową polską produkcję Netflixa "Ołowiane Dzieci" ! (miniserial 6 odcinków po ok. 50 minut każdy) - i jestem w ciężkim szoku!!!
polecam szczerze, ciekawe czy Papuas to zna? - bo to rzecz o Śląsku; temat trudny i bolesny, ale czasy Komuny i samo działanie "tego systemu" pokazane fenomenalnie!
a Kulig, Kulesza, Dzięgiel, Zamachowski, Preis, Żurawski- wszyscy genialni! scenografia i kostiumy godne pochwały , no i sam klimat Śląska lat 70-tych XX w - kapitalnie oddany....
Piea
Piea...Ołowiane Dzieci obejrzałam z miesiąc temu za jednym podejściem...potem poszło kilka podobnych seriali)) też jestem w szoku.
Radek....to są moje karaibskie klimaty...uwielbiam te miasteczka,te budyneczki nawet jesli to wszystko jest "zapyziałe "
no fajne policyjne klimaty i w areszcie można se pobyć rewelka takie oglądanie na żywo serialowych miejsc Piea, papuasi rzadko filmy oglądają i mimo, że jakąś klasykę widzieli to jednak ten serial zupełnie mi nieznany (domyślam się, że chodzi o lekarki i dzieci spod huty cynku), ale po Twojej rekomendacji spróbuję poszukać nawiasem w dzieciństwie miałem taką hutę o kilkaset metrów; na szczęście zlikwidowali ją po kilkunastu latach, a w czasie działalności wiatry wiały zazwyczaj w drugą stronę
papuas
Gratuluję wspaniałych wakacji na przepięknej wyspie. Bardzo lubię takie klimaty. Pozdrawiam serdecznie.
..."Ołowiane dzieci" oglądąłem swego czasu na NETFLIX,ie. Film "wyrazisty" w przekazie czym zyskał "poklask" w wielu krajach. Tak naprawdę "temat EKO" służy do pokazania walki jednostki z systemem gdzie nawet jeśli odniesie się zwycięstwo to ,zazwyczaj, kosztem samego siebie. Myśle że takie (podobne) sytuacje wciąż się zdarzają stąd i zainteresowanie filmem "światowej publiczności"...
A "Śmierć pod palmami" jest zupełnie inną odmianą filmu. To zdecydowanie relaks okraszony fajną scenerią. Piea ,jeśli masz możliwość oglądnięcia ( od) "trzeciej serii" to śmiało zaczynaj. Już w pierwszym (tej serii) odcinku poznasz inspektora który (moim zdaniem) najbardziej kojarzy się z tym filmem. Aktor,Kris Marschall doskonale wcielił się w postać angielskiego policjanta przylatującego na wyspę. Typ "niezguły" który potyka się o własne nogi ale zarazem bystry umysł potrafiący rozwikłać "kryminalne intrygi" ...
Pora zakończyć opowiastkę o Guadeloupie. Tak więc podsumowanie:
Czy warto: wybór karaibskich wysepek jest naprawde spory czy więc warto "pokonać Atlantyk" aby powakacjować na tym "francuskim terytorium" !??? Jeśli odpowiadaja Wam wakacje "na spokojnie" to odpowiedź brzmi TAK !!! Odniosłem wrażenie że francuzi ciutek inaczej postrzegają wakacje od amerykanów,anglików czy niemców. Zarówno tutaj (Guadeloupa) jak i Martynice (byliśmy kilka lat wstecz) nie znajdziemy "hucznych balang". Czy to hotele czy tez "knajpy" nastawione są na "cichy wypoczynek". Niby fajnie ale odbiera to trochę tymże wyspom "karaibskiego klimatu".
Plaże,woda itp... O tej porze roku zarówno plażowy piasek jak i morska woda są "mocnym atrybutem" do odwiedzenia wyspy. Morze ciepusieńkie,czyste. Brak JAKICHKOLWIEK śmieci. Zarówno na plaży hotelowej jak i publicznej !!! Piasek bez koralowców. Śmiało można chodzić wzdłuż plaży "na bosaka". I jeszcze jedno. Nie wiem czy związane to było z pora roku czy też tak jest zawsze. ANI ŚLADU sargass,ów !!! To bardzo ważne biorąc pod uwage "ostatnie trendy" na innych karaibskich wyspach...
Zagrożenia , jesli nie liczyć "ewentualnego tsunami" po "ewentualnym" wybuchu vulkanu na sasiedniej Montserrat to naprawde nie mam o czym wspomnieć. Brak niebezpiecznych zwierząt, jedynie spotkanie z "wielką skolopendrą" może stanowić niemiłą niespodziankę. Ale to trzeba by sie nachodzić i "po ziemi pogrzebać" ; ) Zainteresowani "fauna i florą" mogą poczuc niedosyt. Widzielismy raczej mniej niz więcej w porównaniu z innymi lokacjami na karaibach. Chyba tylko Curacao było mniej atrakcyjne...bo i suchsze ; )
Pogoda , jak najbardziej sprzyjająca. Było słońce i deszczyk a nawet burze. Całe te opady "są niczym" gdyz robi sie jedynie..."mokrzej"...nie zimniej ; )) Wiatr wieje dośc intensywnie. Głównie na wybrzeżu. Im dalej w głąb wyspy tytm mniej odczuwalne sa jego podmuchy...
Drogi i "przemieszczanie się" . Nawierzchnie dróg przypominaja nam że jestesmy...w Europie ; ) Asfalt o dobrej jakości. Jedynie miejscami na drogach pobocznych widzielismy (i poczulismy ; ) "łaty" . Równie dobre jest oznakowanie. Skrzyżowania (głównie w terenie) zamienione na ronda. Kierowcy zupełnie nie reprezentują "kreolskiego temperamentu". Jeżdżą regulaminowo i "uprzejmie" Nie ma problemów z włączaniem sie do ruchu". Guadeloupa to zdecydowanie miejsce "godne poecenia" dla osób które lubia w czasie wakacji "pojedździć" ; )
Atrakcje , dostepnośc do tychże jest znacznie bardziej ułatwiona jesli wypożyczymy auto. W innym przypadku,bedziemy skazani bądź na "komunikacje lokalną" (autobusy). Jak to w wielu miejscach już bywało na przystankach brak zarówno planu jak i rozkładu jazdy. Nikt z osób które spotkalismy "pod wiatą" nie wiedział "o której" przyjedzie autobus ; )))
Taxi wygodniejsze,szybsze i naturalnie droższe. To inny rodzaj taksówek niz np. te w azji liub afryce. Tuaj jeździ sie "na licznik". Kierowcy nie umawiaja się na opcję typu "zawieź-przywieź" w znaczeniu po dotarciu do celu kierowca na nas poczeka. Zawsze słyszelismy wersję: "gdy sie zdecydujesz na powrót,zadzwoń do mnie. Z,minimum,półgodzinnym wyprzedzeniem". Dostawaliśmy wizytówki z których korzystalismy proszac personel knajpy bądż sklepiku o wezwanie "taryfy". Czy to w przypadku kierowców czy tez kelnerów dawalismy "napiwki". Nie sa one "wymuszane" toteż tym chętniej je zostawialismy...
Zostało jeszcze sporo do zobaczenia choć "główne cele" (śladem serialu i ogród) zrealizowaliśmy... Nie będe wymieniał co jeszcze warto zobaczyc bo kazdy chętny znajdzie info w necie ; )
"Medycyna" , nawet w małych mieścinach odnajdziemy bez problemu aptekę. Dobrze oznaczone,niemal zawsze przy głównej ulicy. Z dostepem do lekarza troszkę gorzej. Jedynie w dużych miastach. Na szczęście nie musieliśmy korzystać z "porad medycznych"...
Jedzenie , nie było nam dane zapoznać sie z większa ilościa "kreolskich smakołyków". Kto zamieszka w bardziej zurbanizowanej części wyspy z pewnościa będzie miał dostęp do lokalnych knakjpek. Wspomnę tylko że woda na wyspie ( ta z kranu) jest "bezpieczna". Nie mielismy "sensacji żołądkowych"...
Język , wiadomo jak francja to..."niechęć do angielskiego" ; ) W przypadku Guadeloupy taka opionia jest grubo przesadzona. W hotelach,knajpkach,sklepach bez problemu,znaczy na tyle na ile "lokales" mówi po angielsku, dogadamy się. Znacznie "poprawia atmosferę" zapodanie informacji skąd jesteśmy. Tak Polska jak i Irlandia były..."seredecznie przyjmowane" ; ))
Pisałem juz że obie części Guadeloup,y różnia sie od siebie. Ta "po lewo" (patrząc na mapę) to niemal..."sama przyroda" a ruga część..."cywilizacja".Przy ewentualnym planowaniu pobytu... "wybór należy do Was" ; )
Tak myśle że to,z grubsza,wszystko co chciałem Wam przekazać. Jeśli o czymś nie wspopmniałem,to..."z roztargnienia" ...
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Radek dzieki za relację...ta część wyspy była mi całkowicie nie znana.Bylismy na Guadeloupie jak jeszcze serial mnie nie wciągnął więc nawet nie myślałam ,żeby zwiedzać wyspę serialowymi śladami.Teraz bym tak pewnie zrobiła.Byliśmy tylko w części Drande Terre a własciwie na plażach położonych tutaj na południu-od Plage de la carravelle do Plage de Bois Jolan.Bardzo róznia sie od plaż pokazanych przez Ciebie...są mocno zagospodarowane -jest tu pełno straganów,jadłodajni ,ogrom miejsc do relaksu.Turystów jest sporo ale też bardzo duzo piknikujących tubylców .Paże ciągna się kilometrami...
Tak to mniej więcej wygląda....bardzo nam sie tam podibało...szczególnie po kilku buteleczkach lokalnego piwka i punchu....
Radek, dzięki za relację - fajnie się czytało i oglądało
No i ogromne brawa za tempo powstania tej relacji 
Plaże pokazane przeż Żeluś faktycznie wyglądają jakby były z innej wyspy ale mnie się podobają obie wersje.
Doczytałam w końcu resztę relacji. Ogród super, wspaniała roślinność
Gwadelupa bardzo mi przypomina Martynikę . Ciekawa jestem która wyspa bardziej ci się podobała?
Powiem ci ,że ja tez kiedyś podążyłam śladami filmu. Dzięki brytyjskiemu serialowi Bergerac trafiłam na wyspę Jersey...
No trip no life
dzięki Radek za pokazanie tej ciekawej , egzotycznej wyspy; faktycznie zdjęcia Żelka- są jak z zupełnie innego miejsca, ale obie odsłony super
(ja podążałam kiedys "filmowym tropem" serialu Gra o Tron:) - zarówno w Chorwacji , na Malcie, czy w Hiszpanii...; myślę, że wielu z nas odwiedzało nie raz "te filmowe"miejsca, choć niektórzy pewnie nawet bez świadomości, że to jakiś filmowy plener
dzięki raz jeszcze
Piea