--------------------

____________________

 

 

 



...Śmierć pod palmami,"na żywo" czyli Guadeloupa...

42 wpisów / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Offline
Ostatnio: 11 godzin 29 minut temu
Rejestracja: 31 maj 2016

...dziś o..."tym i owym" ; ) Kontynuując "temat roślinny" ; ) Teren hotelu to spory "kawałek ziemi". Nie ograniczał sie jedynie do plaż ale siegał sporo "w głąb ladu". Dominowały przystrzyżone trawniki z "nasadzonymi drzewami". Niektóre były..."intrygujace" ; ) Róśł tam "młody kapokowiec". W odróżnieniu od tego który widzielismy w ogrodzie botanicznym posiadał kolce na pniu. Była "tabliczka z info" stąd wiem co to za drzewo ; ))

Kilka fotek owego i wspomnianej tabliczki...

oczywiście nie brakowało palm wszelakich...

Było "obsypane owocami" drzewo mango...

Nie widziałem aby ktokolwiek zrywał jego owoce...

Z "oryginałów" przyciagało wzrok "drzewo turystyczne". Skad nazwa ? Otóz jego kora przypomina poparzoną słońcem...skórę turysty !!! ; )

Nie brakowało roślin kwitnacych. Znanych bardziej...

lub mniej znanych. Przynajmniej dla mnie ; )))

przy niektórych drzewach,co ciekawe nie przy wszystkich,można było zobaczyć takie "jamy"...

Pytałem czy wygrzebują je jaszczurki !??? Okazało sie że to "robota" krabów ladowych !!! TYch "z trawnika" nie udało sie nam zobaczyć. Za to na "dzikiej plazy",tej która jest "ostoja żólwi" widzieliśmy kolorowe i niezwykle płochliwe "kraby czarnogrzbiete"...

"Wisienką na torcie" był "chlebowiec" także obsypany owocami. Mimo że niektóre były sporych rozmiarów "lokalesi" uznali je za...niedojrzałe !?? ; )

sok tego drzewa jest biały i..."lateksowy" !!! Po dotnknięciu palce są bardzo "posklejane"...

Czy "coś latało" po niebie !??? Jak dla mnike,"skromniutko" ; )))

Wysoko,"pod chmurami" szybowały takie ,sporych rozmiarów ptaki. Wiem że już "gdzieś" je widziałem. I pamiętam że papuas rozpoznał gatunek ; )))

A "na niebie i ziemi" obserwowałem, z leżaka ; ))), równie "znajome" gatunki...

Oczywiście gatunków było ciutek więcej ale nie udało mi się ich sfocić. Nie zmienia to faktu że,"wybór skrzydlatych" skromniutki...

Jutro..."słowo o jedzeniu i piciu"...

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

papuas
Obrazek użytkownika papuas
Online
Ostatnio: 25 minut 37 sekund temu
Rejestracja: 22 maj 2021

Biggrin   tak mam, że żywe oprócz historycznej architektury są najważniejsze   ogrodowe kraby superaśne i pięknie ubarwione   czarne, ogromne latające jaskółki to z pewnością fregaty, zaprezentowany gołąb to z pewnością gołębiak cynamonowy (stosownie do ubarwienia)    a plażowy biegacz  to jakiś bekasowaty biegus lub brodziec - może kamusznik

papuas

ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Offline
Ostatnio: 11 godzin 29 minut temu
Rejestracja: 31 maj 2016

...teraz,"jak obiecano" ,kilka słów o jedzeniu i piciu. W hotelu "cena" zawierała "pokój i śniadanie". Takie...B&B ; ) Istniała opcja dokupienia obiadu i kolacji. Co dziwne,nie było możliwości wykupienia "ALL" !!! Ponieważ,wspominałem o tym,hotel był "na odludziu", więc praktycznie niemal brak "posiłkowej alternatywy",wybraliśmy wersję w której dokupiliśmy kolację rezygnyjąc z obiadu. "W środku dnia" niemal zawsze jesteśmy bardziej spragnieni niz głodni ; ) A do tego uznalismy iż "MUSI" istnieć jakakolwiek możliwośc zjedzenia obiadku. W ostateczności pozostała opcja posiłku w hotelowej restauracji.Takie wyjście braliśmy pod uwage w ostateczności. Dlaczego ? Otóż obiady były..."a,la carte"(kolacja była bufetowa). Za taką wersją posiłków nie przepadamy na wyjazdach. Po pierwsze ZAWSZE trzeba czekać aż kucharek przyrządzi danie. Po drugie,jesli nie "wstrzelimy" się w smak potrawy to..."d..a zbita" ; )))

Śniadania bufetowe. Był to NAJLEPSZY hotelowy posiłek. Spory wybór wędlin i serów. Zawsze wyglądały świeżo !!! Pieczywo w wersji "ciemnej" bardzo smaczne. Yogurty i soki. Rewelacyjny był deser z nasinami Chia i mlekiem kokosowym. Oczywiście także owoce. Również świeże i w dużej ilości. Nie robiłem fotek bo...kazdy kto był "gdziekolwiek" z takim typem śniadań wie jak to wyglada ; )

Na fotke "zasłużył" jedynie..."imbirowy szocik". Pierwszy raz natkneliśmy sie na "takie cuś". Francuzi spożywali go ZAWSZE przed rozpoczęciem śniadania. Taki..."strzał na dzień dobry". Zaryzykowalismy i my. Okazało sie że "napój" jest mieszanka soku z cytrusów i imbiru. Mix dobrany tak aby imbir "zapiekł" a sok złagodził jego (imbiru) działanie. Wiekszośc gości wypijała miksture "na miejscu". Nie nosząc kieliszków do stolika...

Obiady. W większości zjadalismy "kawałek pizza,y", Panini lub burgera. Upał skutecznie "studził głód" ; ) Dwukrotnie wbyliśmy do sąsiedniego hoteliku aby zjeść "cos innego". Hotel o "kameralnych rozmiarach". Obsługa słabo i niechętnie rozmawiajaca po angielsku. "Otworzyła sie" dopiero gdy oznajmiłem..."je suis polonais"  ; ) Zaraz padło..."aaa Lewandowski" i dalej było OK ; )))

Hotelowy bar był równie niewielki jak sam obiekt. Nazwa troszkę pretensjonalna ale kto by sie tym przejmował ; )))

Kilka fotek...

W oczekiwaniu na jedzonko "studzimy się" ; )

oczywiście "piwko" lokalne ; ))

Tu ciekawostka. Ponieważ był to "czas wielkanocny" zdziwił nas brak światecznych akcentów. W "naszym hotelu" nie było niczego co kojarzyć by sie mogło z tymi świętami !!! Dopiero tutaj pierwsze ,i jedyne, wielkanocne akcenty...

Półeczka była pełna torebeczek ze świątecznymi słodyczami ale co i rusz podchodziły dzieciaki zabierając przeznaczone dla nich "gifty"... Do jedzenia wracajac. Najbardziej "przypasowała nam" taka "deska" z kreolskimi przysmakami. Na zdjeciu wersja jednosobowa. Całe szczęście że nie wzięlismy dwóch. Choć nie wyglada na "wielka ilość",ledwie zjedlismy ; )

Słów kilka o kolacjach. Jeszcze przed przylotem czytałem w opiniach gości że cyt." nie sa adekwatne do ceny". Okazało sie że to "prawda szczera" !!! Smakowo,beż zarzutu. Ale wybór,bardzo skromny. Codziennie jedynie jeden rodzaj mięsa i jeden ryby. Ryż lub "puree". Duszone warzywa lub grzyby. Trzy rodzaje pizza,y. Niezły wybór deserków i owoców nie ratował sprawy. Bardzo skromnie jak na cenę. Hotel liczył 36 EURO p/p dziennie. W cene kolacji NIE WLICZONE były napoje. Jakiekolwiek z wyjątkiem wody...

Podsumowujac posiłki: "bardzo smacznie ale zbyt ubogo" ; )

Drinki i napitki w wyborze "ogólnoświatowym". Ceny nieatrakcyjne ; )) Piwo 8-10 EURO za wersje półlitrową. Drinki,w zależności od jakości ; ) Od 12 do 16 EURO.  Za to bardzo smaczne. Nie były "oszwabiane" co do ilości alkoholu. Jednogłosnie zdecydowalismy że "tamtejsza' PINACOLADA był jedna z najlepszych "w naszej turystycznej karierze" ; )

"Nie stroniliśmy" od "schłodzonego kokosa"...

"orzech" był specjalnie sygnowany na potrzeby hotelu...

Tyle o "jedzeniu i piciu". Jak już napisałem, smacznie ale..."skromnie"...

Jutro,czas na..."Śmierć pod palmami" ; )

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Offline
Ostatnio: 21 godzin 25 minut temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

Pinacoloada wyglada zacnie...az slinka leci )) Ceny jak czytam zbliżone do tych na Reunion...jednak nadal niższe .

ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Offline
Ostatnio: 11 godzin 29 minut temu
Rejestracja: 31 maj 2016

..."Śmierć pod palmami" ("Death in Paradise"-w oryginale),to serial dzięki któremu odwiedziliśmy Guadeloupe. Zapewne film jest Wam obcy więc tylko powiem że to "lajtowy kryminał" którego akcja toczy się na fikcyjnej,karaibskiej wyspie Sainte Marie. W jej rolę (wyspy SM) "wcieliła się właśnie Guadeloupa. Ogladajac kolejne odcinki bardzo spodobały się nam pokazywane lokacje. Do tego stopnia,że sprawdziliśmy gdzie leży owa Saint Marie !??? Odkrywszy iż to "francuska" Guadeloupa. Podjeliśmy decyzję. Polecimy na wyspę a "celem głównym" będzie odwiedzenie pokazywanych na filmach (odcinkach) miejsc...

Jak już pisałem dlatego własnie wybraliśmy hotel Fort Royal gdyż blisko z niego do miasteczka gdzie w przeważajacej liczbie odcinków serialu toczy sie akcja. Na marginesie,"nasz hotel" filmowo nosi nazwę...Hotel Bay Cove ; ) Ten obiekt już pokazywałem więc daruję sobie powtórny opis...

Jeszcze w domu sprawdziliśmy czy można wykupić wycieczkę kóra oprowadzi nas po miejscach z serialu. Oczywiście "w necie" były takowe oferty. Skoro są internetowo ,z pewnością będą i w hotelu. Nie pomyliliśmy się. Niemal zaraz po przyjeździe dokonaliśmy zakupu. Okazało sie iż musimy czekać az siedem dni gdyż "taki tour" był organizowany tylko raz tygodniowo. Konkretnie w piątek (przylecieliśmy w sobotę). Na dodatek nie było gwarancji że wycieczka się odbędzie. Wszystko zależało od ...frekwencji ; ) Na szczęście nie byliśmy jedynymi fanami serialu. Dzień wczesniej (czwartek po południu) dostajemy potwierdzenie a dnia nastepnego o wyznaczonej godzinie (9-ta rano) podjechał busik.

Mieliśmy szczęście wszyscy pasażerowie byli "anglojęzyczni". Kierowca-przewodnik nie musiał powtarzać informacji w wielu językach. "Fajną sprawą" był fakt ,że ten francuz w czasie kręcenia filmu był (i nadal jest !!!) kierowcą filmowej ekipy. Znał więc sporo dykteryjek z serialem związanych a także lokacje gdzie kręcono poszczególne sceny...

Zaczęlismy,jakże by mogło być inaczej,od "miejsca na plaży" gdzie ( w filmie) stoi chatka w której mieszka inspektor. "Zbudowana" jest w miejscu o nazwie "Plage de la Perle". Dlaczego napisałem "zbudowana" w cudzysłowiu ? A no dlatego że..."chatki tak naprawdę nie ma !!! Jest tylko mała altanka,widoczna w niektórych ujęciach oraz ...drzewo rosnące (na filmie) wewnątrz domu ; ))) Za ową chatkę robi...zwyczajny kontener,który dowozi sie na miejsce w czasie kręcenia zdjęć. Oczywiście zostaje odpowiedni "udekorowany" i przystosowany. Ot,"magia filmu" ...

Kilka fotek z okolicy gdzie stoi (na fimie) "domek inspektora"...

a to wspomniane "drzewo wewnątrz domku" ; )))

Mieliśmy i tak sporo szczęścia że istniał dostęp do tego miejsca. Gdy rozpoczyna się kręcenie zdjęć cały ten teren jest "zamknięty dla publiczności".A realizacja kolejnych odcinków rozpoczęła się...tydzień po naszym wyjeździe ; )

Plaża wygląda podobnie do tej przy hotelu. Choć jest dłuższa to i tak "hotelowa" podobała sie nam bardziej ; )

Po kilku minutach prelekcji,pojechaliśmy dalej...

"Robimy stop" w punkcie widokowym aby zerknąc na najdłuższa plażę na Guadeloup,ie- "Grande Anse". Ma,podobno,około dwóch kilometrów długości. Z jednej strony "zamyka ją" najwyższe na tym wybrzeżu wyniesienie. To "uśpiony" vulkan. W odróżnieniu od wciąż aktywnego "La Soufriere" (południowa część Basse-Terre) ten jest całkowicie wygasły...

Zjeżdżamy z drogi na główny parking przy "Grande Anse". Faktycznie to "kawał piaskownicy" !!!

Jest mała restauracyjka ale o tej porze zamknęta "na głucho"...

Kierowca pokazuje na gałęzie drzew w pobliżu. Pyta czy widzimy "ananasopodobne rośliny" umiejscowione na nich (na gałęziach). Jasne że tak,odpowiadamy. To: "bały ananas". Należy do tej samej grupy co ananas właściwy ale...nie owocuje !!!

Jest "sadzony" przez ...ptaki. Łatwo sie domyślić w jaki sposób. Skojarzył mi sie z ...naszą jemiołą ; )

Opuszczamy plażę. Czas na lokacje "No.1". Miasteczko w filmie nosi nazwę Honore. A w "realu"...Deshaies. Kierowca zna najlepsze miejscówki skąd można popatrzeć na miasteczko. Cieszymy sie że nie podkusiło nas aby odbyć ten "tour"..."własnonożnie". Z pewnością przegapili byśmy wiele fajnych miejsc...

Ze wzgórza na które wjeżdżamy drogą znajomą "jedynie" przewodnikowi rozciąga się superowska panorama...

Rozpoznajemy z daleka kilku... "filmowych bohaterów" ; ) A tuż przy parkingu gdzie zostawiliśmy auto budynek szkoły. To "rzeczywistość",w filmie to...terminal portu lotniczego Sainte Marie ; )))

Zjeżdżamy do centrum. Czas na "orzeszek" czyli...wizytę w komendzie policji... Praktycznie to jedyne miejsce pozostawione "na zawsze" w wystroju filmowym. W rzeczywistości to budynek kościelny,nazywany "domem księdza"...

Istnieje możliwość zobaczenia wnętrza "komendy". Oczywiście,za opłatą ; ) Oczwiście,wchodzimy ; )))

Wnętrze jest dokładnie takie jak na filmie !!! "Oryginalne" umeblowanie i policyjne atrybuty. Można połazić po całym wnetrzu. Założyć "kepi","zadzwonić",przejrzeć akta ; )))

Ciekawostką jest to że srial jest całkowicie realizowany "na powietrzu". Nie ma tu bowiem studia filmowego gdze można by "dokręcać ujęcia" !!! Na pożegnanie..."wizyta w celi" ; )

I wspólna fotka "przed komendą"...

...tyle na teraz,jutro dokończenie serialowego wątku ; )

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Offline
Ostatnio: 21 godzin 25 minut temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

Obejrzałam wszystkie sezony serialu...niektóe odcinki nawet kilka razy Biggrin niecierpliwie czekam na kolejny sezon...chyba to juz 16 ty.Mieli go zacząć kręcić w kwietniu.Ciekawa jestem czy juz to ruszyło.

Będąc teraz na wyspie z pewnośćią tez bym tej atrakcji nie pominęła...superancko tak to widzieć w realu.

Czekam na bar Catherine...ciekawi mnie co tam dobrego wypiliście ?

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 dzień 14 godzin temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

szczerze Wam przyznam, że nie mam pojęcia o tym filmie/serialu (ha ha, dziwne jak na  "kinomankę" Lol ; nawet miałam sobie pogrzebać i poszukać na platformach streamingowych, ale jak zobaczyłam ilość sezonów o których wspomina Żelek, to chyba jednak zgezygnuję z poszukiwań... Wacko 2 nie lubię "wielosezonowych" seriali.... Sad jeszcze takie 3-5 sezonów to ok; ale więcej to  już nie dam rady:)))))) 

PS. pytanie do Radka: czy to sceneria filmowa była głównym powodem wyboru destynacji ? pytam o to bo mam kolegę w pracy (wielkiego fana set-jettingu) ; on w zasadzie podróżuje tropem swoich ulubionych produkcji filmowych 

Piea

Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Offline
Ostatnio: 21 godzin 25 minut temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

Piea :

szczerze Wam przyznam, że nie mam pojęcia o tym filmie/serialu (ha ha, dziwne jak na  "kinomankę" Lol ; nawet miałam sobie pogrzebać i poszukać na platformach streamingowych, ale jak zobaczyłam ilość sezonów o których wspomina Żelek, to chyba jednak zgezygnuję z poszukiwań... Wacko 2 nie lubię "wielosezonowych" seriali.... Sad jeszcze takie 3-5 sezonów to ok; ale więcej to  już nie dam rady:)))))) 

PS. pytanie do Radka: czy to sceneria filmowa była głównym powodem wyboru destynacji ? pytam o to bo mam kolegę w pracy (wielkiego fana set-jettingu) ; on w zasadzie podróżuje tropem swoich ulubionych produkcji filmowych 

Piea...fajnie sie ten serial ogląda a każdy odcinek to jakby inna "bajka" ...nie są ze soba powiązane wątkowo.Więc obojetnie jaki odcinek sobie obejrzysz to jakbyś ogladała niezalezny od innych odcinków filmik -fajnie sie przy tym można zrelaksować...no i widoczki miodzio.

ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Offline
Ostatnio: 11 godzin 29 minut temu
Rejestracja: 31 maj 2016

...witam, Żelek doskonale "wyłuszczył" powody dla których warto obejrzeć serial !!! Ja dodam tylko że mimo iż to "film kryminalny" to pokazywana w nim przemoc (zabójstwa) jest w bardzo "soft" wydaniu. To nie jest film gdzie "krew z ekranu kapie" ; ))) 

Co do "inspiracji" przy wyborze kierunku. Raczej film (sceneria) "namówił" nas do odwiedzenia Guadeloupa,y poprzez pokazanie atrakcyjnych dla nas "karaibskich klimatów". To zdecydowanie "odosobniony przypadek" w naszym wczasowaniu. Ale,nie żałujemy decyzji ; )

Czas na kontynuację wycieczki po filmowym Honore a w rzeczywistości miasteczku o nazwie Deshaies...

Wychodzimy z "posterunku policji". Rzut oka na "teren przy komendzie" ; )

Pisałem że "posterunek" to tak naprawdę budynek należący do tamtejszego kościoła. Ponieważ świątynia była "tuż obok",weszliśmy do jej wnętrza...

Było..."ascetyczne". Tym bardziej dziwne, że to czas wielkanocny !!! Nie widzieliśmy ani śladu potwierdzenia tego przecież najważniejszego dla wierzacych wydarzenia...

Podobnie "surowe w przekazie" kościoły spotykaliśmy już w innych regionach świata. Na Mauritiusie,Martynice,Jamajce.Cóż,"co kraj..."

Teraz odwiedziny drugiej ,co do atrakcyjnośći,"filmowej miejscówki". To..."Bar Catherine". Miejsce znamienne o tyle ,że w niemal każdym odcinku bohaterowie odwiedzają tenże przybytek. Znajdujemy go,podobnie jak w filmie,przy plaży. Lekkie rozczarowanie gdyż tak naprawdę to...dwa miejsca pod jednym szyldem. Ta główna część pozbawiona jest barku. Znajdziemy tam wyłącznie stoliki. Niestety,z przyczyn nieznanych, możemy tylko "posiedzieć i poogladać". Jeśli chcemy "ugasić pragnienie" musimy przejśc przez ulicę do części gdzie także są stoliki i barek. Decyzja większości (i kierowcy ; ) "posiedzimy i popatrzymy" ,bez zasiadywania przy piwku. Troche szkoda ,ale...

Kilka fotek z baru.

Jeśli się dokładnie przyjżeć,widać na stolikach tabliczki "reserve". Czy to dlatego nie było nam dane "podrinkować" czy też przyczyna była zgoła inna,nie dane nam wiedzieć...

Przeszliśmy zobaczyć druga częśc knajpki. Tu już widoczne "powiązania" z serialem...

Zanim podjedziemy do kolejnej destyncji,czas pospacerować uliczkami miasteczka...

Niemal każdy z budynków "zagrał w serialu". Przewodnik objaśniał dokładnie "co jest co".Przechodzimy bliżej plaży...

W jednym z odcinków serialu, akcja pokazuje "balangę" w barze "Calypso". To właśnie ta szopka ; )))

Pozostaje jeszcze odwiedzenie przystanii. Tam to, inspektor żegna się,niemal wpadajac do wody, z opuszczająca wyspę "atrakcyjną sieżant"...

Rzut okiem na "wizerunek" miasteczka od strony morza...

jutro,zakończenie "serialowej wycieczki". "Piguła" z opisywanej dotychczas części...

 

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

mabro
Obrazek użytkownika mabro
Online
Ostatnio: 31 minut 4 sekundy temu
Rejestracja: 26 wrz 2013

Nareszcie i ja dotarłam na Gwadelupę Biggrin Wszystko przeczytałam, obejrzałam fotki i filmiki i bardzo mi się podoba ta wyspa. Piękne plaże i ciepła, czysta woda, bujna, kolorowa roślinność i ogólnie karaibski klimat to wszystko co lubię na wakacjach. Fajny jest też Wasz pomysł by wyspę zwiedzać szukając miejsc pokazywanych w ulubionym serialu Good

Strony

Wyszukaj w trip4cheap