Doczytałam do końca wpisy )) potwierdzam jedzenie na Curacao tyłka nie urywało...wszystko na jedną nutę)) My akurat mielismy wykupione tylko noclegi więc sniadanka robilismy sobie po naszemu a resztę jakoś sobie urozmaicalismy )) Jak piwko smakowało ? bo nam zimne całkiem całkiem i butelki fajna pojemność miały więc piwko szło na raz i nie zdążyło się zagrzać-ale widzę ,że butelki etykiety maja juz inne .
Też byliśmy we wrześniu i też temperatura dawała w kość.
Nasz jeden hotelik był przy Mambo Beach...bardzo nam się tam podobało .
Z tymi plażami-objechalismy wszystkie -większość niestety była płatna jak pamietam ....kiedyś w relacji to wszystko dokłądnie opisałam.Przy niektórych płaciło się tylko za parking,przy innych tylko za lezaczki a jeszcze przy innych za stęp...no nic czekam na dalszą część))
Doczytałam do końca wpisy )) potwierdzam jedzenie na Curacao tyłka nie urywało...wszystko na jedną nutę)) My akurat mielismy wykupione tylko noclegi więc sniadanka robilismy sobie po naszemu a resztę jakoś sobie urozmaicalismy )) Jak piwko smakowało ? bo nam zimne całkiem całkiem i butelki fajna pojemność miały więc piwko szło na raz i nie zdążyło się zagrzać-ale widzę ,że butelki etykiety maja juz inne .
Też byliśmy we wrześniu i też temperatura dawała w kość.
Nasz jeden hotelik był przy Mambo Beach...bardzo nam się tam podobało .
Z tymi plażami-objechalismy wszystkie -większość niestety była płatna jak pamietam ....kiedyś w relacji to wszystko dokłądnie opisałam.Przy niektórych płaciło się tylko za parking,przy innych tylko za lezaczki a jeszcze przy innych za stęp...no nic czekam na dalszą część))
Żelku nie pisałaś relacji z Curacaco. Pamiętam ,że byłaś , ale wspomnień potem nie było
Doczytałam do końca wpisy )) potwierdzam jedzenie na Curacao tyłka nie urywało...wszystko na jedną nutę)) My akurat mielismy wykupione tylko noclegi więc sniadanka robilismy sobie po naszemu a resztę jakoś sobie urozmaicalismy )) Jak piwko smakowało ? bo nam zimne całkiem całkiem i butelki fajna pojemność miały więc piwko szło na raz i nie zdążyło się zagrzać-ale widzę ,że butelki etykiety maja juz inne .
Też byliśmy we wrześniu i też temperatura dawała w kość.
Nasz jeden hotelik był przy Mambo Beach...bardzo nam się tam podobało .
Z tymi plażami-objechalismy wszystkie -większość niestety była płatna jak pamietam ....kiedyś w relacji to wszystko dokłądnie opisałam.Przy niektórych płaciło się tylko za parking,przy innych tylko za lezaczki a jeszcze przy innych za stęp...no nic czekam na dalszą część))
Żelku nie pisałaś relacji z Curacaco. Pamiętam ,że byłaś , ale wspomnień potem nie było
Pisałam ...i z Curacao i z Aruby )) ale były potem zawirowania na forum i kilka relacji usunełam
...a propos piwa którym wspomniała Żeluś pojemność "poniżej o.33l" jest "bardzo praktyczna" w tamtejszym (karaibskim) upale ; ))) Piwo nie zdąży się "nagrzać" gdyz jest szybciutko wypijane. A jeśli pojemnośc jednej buteleczki okaże sie zbyt mała dla spragnionego turysty...kto zabroni zamówić drugą...i kolejną ; )))
Nie odwiedzaliśmy innych plaż niż hotelowe z wyjatkiem opisywanej "Playa Cas Abao" i tam opłaty pobierane były jak wspomina Żelek. Oddzielna płatnośc "za wjazd" (lub wstęo ???) oraz oddzielna za wypożyczenie leżaka...
"po lewo" od hotelowej plaży znajdowała się przystań skąd wypływały łodzie z amatorami nurkowania. Lubiłem tam pójść popatrzeć na kręcące sie w poblizu ryby. Tabliczki z napisem "no fishing" dawały im ((rybom) bezpieczeństwo ; )
Można było "bezkarnie" łazić po pomostach a i wejście na pokład którejś z łodzi nie kończyło się "poszczuciem psami"...
Trafiły sie nam "odwiedziny" ekipy z pobliskiej "Dolphin Academy". Opiekunowie i ich podopieczni zrobili "mini-show" aby zachęcić turystów do odwiedzin ich przybytku...
Nas nie skusili.Może gdyby...mieli Orkę !??? ; )))
Widzieliśmy tez testowanie małej łodzi podwodnej którą wozi sie turystów w pobliże jednego z wraków...
W czasaie naszego pobytu ta atrakcja nie była jeszcze dostepna. Szykowano ją na "szczyt sezonu turystycznego"...
A teaz "to" dla czego wybraliśmy ten hotelik. Mianowicie sąsiadował on "przez miedzę" z najbardziej ,chyba !???, rozrywkową plaża na Curacao. Oto i ona ,"Mambo Beach"...
jeden dzień w tygodniu,bodajże "we środę" widać było z plazy stojącena redzie" wycieczkowce.Własciwie to wycieczkowiec. Był to zawsze ten sam statek ; )))
czy leżaki na Mambo Beach były "za opłatą" czy też goście w którejś z plazowych knajpek nie musieli płacić ? Tego nie wiem. Powiedziano nam jedynie że przyjeżdżajacy samochodami musza uiścić "opłate wiazdową". Czyli tak jak na innych plażąch Curacao...
Jak to zwykle bywa "w takich" miejscach plażowe huśtawki...obowiązkowe ; )
podobnie z "leżadełkami",Zwykłe...
i...nie zwykłe ; )))
ilość knajpek spora. Szkoda że wszystkie,niemal codziennie,"wyciszone" wieczorami...
Najbardziej "ulubiliśmy" ten przybytek...
Głównie za fajny :klimacik miejsca"...
jednego dnia zanosioło się na burzę !!!Nawt zagrzmiało kilkakrotnie a niebo w oddali pociemniało !!!
Niestety,nie było nam dane "zmoknąć tropikalnie" ; )
I to by było właściwie wszystko co chciałem Wam pokazać i opisać. Curacao "odbiegło" od naszego karaibskiego wyobrażenia. Niestety "na minus". Całości nie ratowały nawet wieczory takie jak ten...
P.S. jesli ktoś chce rozpocząć "karaibska przygodę" niech zrobi to...na innej wyspie ; )))
—
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
...Asia, moje ,jak to nazwałaś,"antypolecajki" wynikają nie tyle z ..."malkontenctwa" co z faktu że "turystyczna uczciwość" nakazuje mi przestrzec "mnie podobnych" przed tym z czym mogą się w danej lokacji spotkać. Często "wyprawy za ocean" to dla wielu..."wakacje zycia" i lepiej aby mieliś wiadomośc "co i jak" na nich czeka ; )
—
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
...Asia, moje ,jak to nazwałaś,"antypolecajki" wynikają nie tyle z ..."malkontenctwa" co z faktu że "turystyczna uczciwość" nakazuje mi przestrzec "mnie podobnych" przed tym z czym mogą się w danej lokacji spotkać. Często "wyprawy za ocean" to dla wielu..."wakacje zycia" i lepiej aby mieliś wiadomośc "co i jak" na nich czeka ; )
...heh, Żelku, ja (my) to się nie możemy doczekać Twojego Fiji !!!!!!! : )
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Doczytałam do końca wpisy )) potwierdzam jedzenie na Curacao tyłka nie urywało...wszystko na jedną nutę)) My akurat mielismy wykupione tylko noclegi więc sniadanka robilismy sobie po naszemu a resztę jakoś sobie urozmaicalismy )) Jak piwko smakowało ? bo nam zimne całkiem całkiem i butelki fajna pojemność miały więc piwko szło na raz i nie zdążyło się zagrzać-ale widzę ,że butelki etykiety maja juz inne .
Też byliśmy we wrześniu i też temperatura dawała w kość.
Nasz jeden hotelik był przy Mambo Beach...bardzo nam się tam podobało .
Z tymi plażami-objechalismy wszystkie -większość niestety była płatna jak pamietam ....kiedyś w relacji to wszystko dokłądnie opisałam.Przy niektórych płaciło się tylko za parking,przy innych tylko za lezaczki a jeszcze przy innych za stęp...no nic czekam na dalszą część))
Żelku nie pisałaś relacji z Curacaco. Pamiętam ,że byłaś , ale wspomnień potem nie było
No trip no life
Pisałam ...i z Curacao i z Aruby )) ale były potem zawirowania na forum i kilka relacji usunełam
...a propos piwa którym wspomniała Żeluś pojemność "poniżej o.33l" jest "bardzo praktyczna" w tamtejszym (karaibskim) upale ; ))) Piwo nie zdąży się "nagrzać" gdyz jest szybciutko wypijane. A jeśli pojemnośc jednej buteleczki okaże sie zbyt mała dla spragnionego turysty...kto zabroni zamówić drugą...i kolejną ; )))
Nie odwiedzaliśmy innych plaż niż hotelowe z wyjatkiem opisywanej "Playa Cas Abao" i tam opłaty pobierane były jak wspomina Żelek. Oddzielna płatnośc "za wjazd" (lub wstęo ???) oraz oddzielna za wypożyczenie leżaka...
"po lewo" od hotelowej plaży znajdowała się przystań skąd wypływały łodzie z amatorami nurkowania. Lubiłem tam pójść popatrzeć na kręcące sie w poblizu ryby. Tabliczki z napisem "no fishing" dawały im ((rybom) bezpieczeństwo ; )
Można było "bezkarnie" łazić po pomostach a i wejście na pokład którejś z łodzi nie kończyło się "poszczuciem psami"...
Trafiły sie nam "odwiedziny" ekipy z pobliskiej "Dolphin Academy". Opiekunowie i ich podopieczni zrobili "mini-show" aby zachęcić turystów do odwiedzin ich przybytku...
Nas nie skusili.Może gdyby...mieli Orkę !??? ; )))
Widzieliśmy tez testowanie małej łodzi podwodnej którą wozi sie turystów w pobliże jednego z wraków...
W czasaie naszego pobytu ta atrakcja nie była jeszcze dostepna. Szykowano ją na "szczyt sezonu turystycznego"...
A teaz "to" dla czego wybraliśmy ten hotelik. Mianowicie sąsiadował on "przez miedzę" z najbardziej ,chyba !???, rozrywkową plaża na Curacao. Oto i ona ,"Mambo Beach"...
jeden dzień w tygodniu,bodajże "we środę" widać było z plazy stojącena redzie" wycieczkowce.Własciwie to wycieczkowiec. Był to zawsze ten sam statek ; )))
czy leżaki na Mambo Beach były "za opłatą" czy też goście w którejś z plazowych knajpek nie musieli płacić ? Tego nie wiem. Powiedziano nam jedynie że przyjeżdżajacy samochodami musza uiścić "opłate wiazdową". Czyli tak jak na innych plażąch Curacao...
Jak to zwykle bywa "w takich" miejscach plażowe huśtawki...obowiązkowe ; )
podobnie z "leżadełkami",Zwykłe...
i...nie zwykłe ; )))
ilość knajpek spora. Szkoda że wszystkie,niemal codziennie,"wyciszone" wieczorami...
Najbardziej "ulubiliśmy" ten przybytek...
Głównie za fajny :klimacik miejsca"...
jednego dnia zanosioło się na burzę !!!Nawt zagrzmiało kilkakrotnie a niebo w oddali pociemniało !!!
Niestety,nie było nam dane "zmoknąć tropikalnie" ; )
I to by było właściwie wszystko co chciałem Wam pokazać i opisać. Curacao "odbiegło" od naszego karaibskiego wyobrażenia. Niestety "na minus". Całości nie ratowały nawet wieczory takie jak ten...
P.S. jesli ktoś chce rozpocząć "karaibska przygodę" niech zrobi to...na innej wyspie ; )))
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Wyspa rzeczywiście niezbyt urokliwa ,ale to chyba wyjątek na Karaibach. Przynajmniej wypoczeliście , zmieniliście klimat i wygrzaliście się.
No trip no life
dzięki za relację z "nicnierobienia", fajne plenery i program "z kamerą wśród zwierząt"
papuas
I ja dziękuję, polecajki i antypolecajki zawsze cenne. I trochę ciepelka ze zdjęć w chłodnej rzeczywistości zawze sie przyda.
...Asia, moje ,jak to nazwałaś,"antypolecajki" wynikają nie tyle z ..."malkontenctwa" co z faktu że "turystyczna uczciwość" nakazuje mi przestrzec "mnie podobnych" przed tym z czym mogą się w danej lokacji spotkać. Często "wyprawy za ocean" to dla wielu..."wakacje zycia" i lepiej aby mieliś wiadomośc "co i jak" na nich czeka ; )
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Jasne, po to robimy relacje na tripku.