a dalej Kościół św. Marii (Sankt Mariæ Kirke) będący częścią gotyckiego klasztoru Karmelitów, założonego w 1430 roku
a tu już zabudowania samego klasztoru Karmelitów
charakterystyczne dla fasady klasztoru są tu rzędy wąskich, łukowych okien oraz dekoracyjny wzór z cegieł
i kończymy czas wolny w Helsingor; idziemy jeszcze coś zjeść bo nas już żołądki cisną:))
Vaerftets Madmarked, czyli hala gastronomiczna (street food market);
tego rodzaju "hale-markety gastronomiczne" są bardzo popularne w Danii
a skąd tu te tłumy? - ano mozna tu najeść się dość tanio jak na bardzo drogą Danię
ta wielka hala ma nieco zaskakującą jak dla nas formułę są tu dziesiątki knajpek dookoła a w środku zbieranina wszelkich mebli których jest tu setki; przerózne kanapu, fotele, krzesła, stoły i stoliki, nawet lampy, lustra i obrazy:) - a wszystko różne - każde z innej beczki:)) w pierwszej chwili myślałam , że to jakiś sklep meblowy:)) dopiero po jakimś czasie zorientowałam się, że to "wystrój" knajpiany:)
miałam wrażenie że to meble z jakichś wyprzedaży garażowych albo "dary" z różnych domów od mieszkanców pozbywających się starych klamotów
he he, u nas stare meble wynosi się przed dom w czasie odbioru śmieci wielkogabarytowych; w Danii mają drugie życie w takich halach gastronoomicznych:)
takie "poglądowe" jedzonka w formie sztucznych makiet powystawiane są przy każdej knajpie
ja wybieram sobie jakiś prosty zestaw (he he , żeby przeżyc i nie zbankrutować) z pysznym sosem (czosnkowym); fakt drogo tu nie było ; w innych miejscach nazajutrz w Kopenhadze - włos się jeżył od cen prostych posiłków!
wychodzimy na zewnątrz tej gastro-hali
a tam liczne ogródki piwne i place zabaw dla dzieciaków
jeszcze tylko wpinamy stosowną pinezkę:))) i opuszczamy Helsingor;
a pinezki pokazują skąd przybył (z jakiego kraju?) dany turysta:))
wracamy na parking przez urokliwy skwerek z kwitnącymi budlejami przyciagajacymi motyle i jedziemy na nocleg na duńska riwierę....
ta piękna fontanna to Danserindebrønden (Studnia Tańczących Dziewcząt), która pierwotnie stała w Kongens Have (Królewskich Ogrodach) w Kopenhadze, ale w 1933 roku została przeniesiona do Helsingør (z nieznanego mi powodu? ) ; fontanna jest dziełem kontrowersyjengo rzeźbiarza Rudolph Tegnera; ponoć te kontropwersje wzbudzały jego fascynacje twórczością Augusta Rodina a ściślej jego erotyczny realizm ;
no myśłałby kto, że Ci Duńczycy tacy zaściankowi i pruderyjni?
po drodze mijamy znak do Muzeum Karen Blixen w Rungstedlund;
każdy kto choć raz czytał (lub oglądał film) "Pożegnanie z Afryką" wie kim była Karen Blixten....
muzeum mieści się w dworku otoczonym parkiem ; a sam pierwotny dworek pochodzi ponoć aż 1680 r! tu urodziła się pisarka i spędziła tam dzieciństwo oraz mieszkała po powrocie z Kenii, aż do śmierci;
(tu foto sieciowe)
nasz "niezmordowany" pilot Michał rzucił propozycje nie do odrzucenia... był chętny żeby tam na chwilę skręcić, ale konieczna była zgoda wszystkich uczestników; oczywiście chodziło tylko o króciutką wizytę, żeby rzucic okiem na to miejsce z zewnątrz, bez wchodzenia i zwiedzania (bo na to nie było już czasu) bowiem kilka osób miało wykupioną kolację w tym hotelu, na którą trzeba było zdążyć, ale te pół godzinki nikogo by przecież nie zbawiło... niestety, wobec braku aprobaty wszystkich musieliśmy gnać do hotelu na kolację dla tych, którzy nie skorzystali z Hali pełnej żarełka w Helsingor i byli tak bardzo głodni, że te 20-30 minut później w hotelu pozbawiło by ich pewnie życia! !
wobec takiego stanu rzeczy Michał skwitował, że skoro nie ma zgody wszystkich - to wracamy prosto do hotelu, wrrr !
wielka szkoda... bo byliśmy tak blisko ... zawsze się znajdą w grupie jakieś stopery! , którym przeciez ta kolacja i tak by nie uciekła... , ale niektórzy dorośli są jak niemowlaki... nie są w stanie zjeść kilkanaście minut później...
***
zatem dojeżdżamy do miasteczka Vedbæk na riwierze duńskiej
meldujemy się w niewielkim ale sympatycznie położonym hotelu
nasza "Marina" - skromna i bardzo niepozorna z zewnątrz...
za to bardzo przyzwoita wewnątrz - jak to zwykle w Skandynawii...
pokoiki niewielkie, ale bardzo wygodne, choć foto przymglone:)
korytarz i łazienka całkiem duże; sporo miejsca na wszystko, dużo szaf, jest nawet pralka i lodówka ukryte w szafkach, no pełna ergonomia
hotel Marina położony jest 3 kroki od plaży, co jest okazją do wieczornego spaceru...
duńska osobliwość - drzewo smoczkowe
w Danii jest taki zwyczaj, że dzieci przynoszą tu swoje smoczki, z których już wyrosły:) ; są to najczęściej całkiem spore dzieciaki jak na smoczki:) takie 2-3 latki, które razem z rodzicami zawieszają swoje smoczki darowując je drzewom:))
to taki sympatyczny zwyczaj, i pomocny dla maluchów, którym trudno odzwyczaić się od smoczków, aczkolwiek wzbudza to krytykę; niektórzy twierdzą, że to kompletna głupota, inni że chwila dziecięcej magii...
no, sprzatać to przecież trzeba! a nie ukrywam, że widok rozkładającej się gumy smoczków dyndających na gałęziach zniszczonych przez czas i pogodę nie wygląda zbyt zachęcająco:) ; nadzieja w tym że lokalne służby porządkowe dają z tym radę:)
i wracamy do hotelu
widoczek z okna pokoju
i wieczorne zajęcia w hotelowym barze:))
rankiem piękna pogoda nastraja do posiedzenia z kawką śniadaniową w przyhotelowym ogródku...
he he, Carlsberga każdy zna, ale czy jest najlepsze na świecie? no nie wiem... piwosze pewnie będą polemizować:)
skandynawskie śniadania we wszystkich hotelach obfitują w dobroci wszelakie; wszystkiego jest pod dostatkiem - świeżutko i smacznie
a węglowodany z rana lepsze niż śmietana:))))
no i w drogę...
dziś będziemy zwiedzać Kopenhagę... ostatnie miasto na tej wycieczce....
z tym ryzykiem Radek to ciutki przesada i właściwie w stosunku do atrakcji programowych nie ma takiego ryzyka, a jedynie punkty dodatkowe i fakultety też zawsze, kiedy to możliwe mam wykupioną kolację, bo to wygodne .... ale z takiej możliwości obejrzenia z pewnością bym skorzystał głosując na TAK kolacja przecie nie ucieknie, a drugi raz w tym samym miejscu pewnie nie będę tak, smoczki sprzątać trzeba, ale myślę że to sympatyczne i pewnie ważny dla dziecka rytuał wejścia w "dorosłość"
...parokrotnie już "tripkowicze" opisywali podobne zdarzenia ( brak wspólnych znaczy "zadowalajacych wszystkich", decyzji) w trakcie swoich wycieczek. Co znaczy że nie jest to "problem marginalny". Na wakacje jadę nie po to aby stresować sie faktem iż" ktoś wybiera za mnie lub ja wybieram za kogoś" ; )
—
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Hej Radek, duzo w tym prawdy co piszesz, ale nie tak do końca... ; raczej jest tak jak napisał Papuas; to jest wycieczka z konkretnym programem, który znasz, jeśli przeczytałeś opis- i tutaj wszystko odbywa się zgodnie z planem i nikt tu za nikogo nie decyduje...; czy sie komus podoba czy nie/czy pasuje czy nie - jedziemy ,ogladąmy, zwiedzamy i kropka.
czasami jednak trafi się pilot-pasjonat (jak Michał), który chce pokazać coś ponadprogramowo więcej czego nie obejmuje trasa wycieczki i na takie "dodatki" musi byc zgoda wszsytkich (zwłaszcza jak dotyczy to jakiejś "korekty" czasowej, stąd pojawia się to dodatkowe "ryzyko", zresztą równie dobrze Michał mógłby siedzieć cicho i w ogóle nieczego nie proponować i nie byłoby dylematu...; no mnie było bardzo szkoda.... , bo zawsze jest mi żal wszelkich "niewykorzystanych okazji" , ale to dlatego, że ja jestem "pies na zwiedzanie" inni mają inaczej...
z samego rana w umówionym miejscu dosiada sie do nas przesympatyczny lokalny przewodnik - Polak (p. Marcin) mieszkający w Danii od wielu lat... i z nim spędzimy tu prawie cały dzień
no to Witaj Kopenhago!
początkowo widoki jeszcze zaokienne...
"Scandic Palace" to historyczny hotel przy Rådhuspladsen (plac Ratuszowy); a sam budynek wygląda dosłownie jak Ratusz:)
a tutaj już wieża prawdziwego kopenhaskiego Ratusza - Københavns Rådhus
stoi tu w pobliżu pomnik chyba najbardziej znanego nam Duńczyka:) - pomnik Hansa Christiana Andersena w samym centrum Kopenhagi
a tak generalnie to jakie skojarzenia przychodzą do głowy, kiedy myśli się o Kopenhadze, Danii czy w ogóle Duńczykach?
no głównie własnie pisarz Hans Christian Andersen..., duńska rodzina królewska..., Syrenka, idea hygge... - jako najszczęśliwszy naród świata! , most nad Sundem do Szwecji.., ekologia, dobry styl i jakość..., prostota, śledzie i rowery… ot i Dania wlaśnie:)
Radek , no Szekspir by się dziś zdziwił? :):)):)))
Kasia, klimacik jest , fakt, mimo, że jak dla mnie było tam tych gratów zdecydowanie aż nadto... jak to w takich rupieciarniach:))
*********
przykry widok
mijamy odbudowywaną właśnie zabytkową Giełdę (to bardzo cenny zabytek Kopenhagi) która spłonęła w kwietniu 2024; na 3 miesiące przed naszą wizytą
we wtorkowe przedpołudnie 16 kwietnia 2024, o 11:25 wybuchł pożar w zabytkowym gmachu Børsen ;jest to jeden z najstarszych i najbardziej charakterystycznych budynków stolicy Danii; Ogień opanował dach, runęła jedna z zewnętrznych ścian i charakterystyczna wieża (Smocza Iglica), zawalił się miedziany dach; Budynek w stylu romantyzmu holenderskiego nazywany był kopenhaską katedrą Notre Dame. Straż pożarna szacuje, że z pożaru ocalała połowa zabytkowego gmachu, ale z powodu akcji gaśniczej (zalania wodą) zniszczenia są ogromne! foto sieciowe jak ogień trawi Giełdę...
a tak wyglądała ta zabytkowa, 400 letnia Borsa (Giełda) przed pożarem (2 foty z sieci)
dalej Budynek z czerwoną ceglaną fasadą tuz obok remontowanej po pożarze Giełdy to C.F. Tietgens Hus (znany również jako Borsen) - dawna siedziba Duńskiego Ministerstwa Szkolnictwa Wyższego i Nauki
udajemy się na zwiedzanie miasta...Stærekassen (znany również jako Ny Scene), historyczny budynek teatru będący aneksem Królewskiego Teatru Duńskiego
i sam Królewski Teatr Duński
fasada Królewskiego Teatru wyróżnia się imponującą lożą a sam budynek teatru jest dość pompatycznym arcydziełem architektury
przed Teatrem stoi pomnik Ludviga Holberga - pisarza; twórcy duńskiego języka literackiego i dramatu narracyjnego, nazywany ojcem teatru duńskiego
tuż za Teatrem - Magasin du Nord, często nazywany po prostu "Magasin" to najbardziej renomowany, (obok Illum), dom handlowy w Danii; pierwotnie w tym budynku mieścił się hotel w którym w latach 1838-1847 mieszkał H. C. Andersen.; Dzisiaj "Magasin" kojarzy się przede wszystkim z dobrą marką, świetną jakością choć z nieco staroświeckim urokiem:)
tutaj kultowy punkt orientacyjny, z charakterystyczną fasadą z białego marmuru i imponującą kopułą koscioła Fryderyka
Kościół Fryderyka, powszechnie znany jest jako Kościół Marmurowy (Marmorkirken); ta luterańska świątynia w stylu rokoko słynie z imponującej kopuły, która jest największą kopułą w Skandynawii ; wzorowana na kopule Bazyliki św. Piotra w Watykanie
i wychodzimy... rzucając okiem na bogato zdobione barokowe organy
kolejny zanany kopenhaski zabytek to ogromna fontanna Gefion, która przedstawia nordycką boginię Gefion podczas orki z pomocą swoich dwóch synów przemienionych w woły
ciekawostka: Fundatorem tej fontanny jest duński producent piwa Calsberg
fontanna Gefion z boginią Gefioną i jej "synkiem" pod postacią woła:)
widok z pod fontanny w stronę kościoła św. Albana
to anglikański kościół wybudowany pod koniec XIX wieku
tuż obok za kościołem znajduje się duży teren zielony - to Park Churchilla
w parku Churchilla (Churchillparken)mieści się tu Kastellet -potężna i imponująca XVII-wieczna budowla w kształcie pięciokątnej gwiazdy. Miejsce to ma nie tylko znaczenie historyczne, ale także praktyczne - nadal jest częścią systemu obronnego kraju; wszystko, co pozostało z jego dawnej świetności, to nasypy i dawne armaty
a dalej Kościół św. Marii (Sankt Mariæ Kirke) będący częścią gotyckiego klasztoru Karmelitów, założonego w 1430 roku
a tu już zabudowania samego klasztoru Karmelitów
charakterystyczne dla fasady klasztoru są tu rzędy wąskich, łukowych okien oraz dekoracyjny wzór z cegieł
i kończymy czas wolny w Helsingor; idziemy jeszcze coś zjeść bo nas już żołądki cisną:))
Vaerftets Madmarked, czyli hala gastronomiczna (street food market);
tego rodzaju "hale-markety gastronomiczne" są bardzo popularne w Danii
a skąd tu te tłumy? - ano mozna tu najeść się dość tanio jak na bardzo drogą Danię
ta wielka hala ma nieco zaskakującą jak dla nas formułę
są tu dziesiątki knajpek dookoła a w środku zbieranina wszelkich mebli których jest tu setki; przerózne kanapu, fotele, krzesła, stoły i stoliki, nawet lampy, lustra i obrazy:) - a wszystko różne - każde z innej beczki:)) w pierwszej chwili myślałam , że to jakiś sklep meblowy:)) dopiero po jakimś czasie zorientowałam się, że to "wystrój" knajpiany:)
miałam wrażenie że to meble z jakichś wyprzedaży garażowych albo "dary" z różnych domów od mieszkanców pozbywających się starych klamotów
he he, u nas stare meble wynosi się przed dom w czasie odbioru śmieci wielkogabarytowych; w Danii mają drugie życie w takich halach gastronoomicznych:)
takie "poglądowe" jedzonka w formie sztucznych makiet powystawiane są przy każdej knajpie
ja wybieram sobie jakiś prosty zestaw (he he , żeby przeżyc i nie zbankrutować) z pysznym sosem (czosnkowym); fakt drogo tu nie było ; w innych miejscach nazajutrz w Kopenhadze - włos się jeżył od cen prostych posiłków!
wychodzimy na zewnątrz tej gastro-hali
a tam liczne ogródki piwne i place zabaw dla dzieciaków
jeszcze tylko wpinamy stosowną pinezkę:))) i opuszczamy Helsingor;
a pinezki pokazują skąd przybył (z jakiego kraju?) dany turysta:))
wracamy na parking przez urokliwy skwerek z kwitnącymi budlejami przyciagajacymi motyle i jedziemy na nocleg na duńska riwierę....
ta piękna fontanna to Danserindebrønden (Studnia Tańczących Dziewcząt), która pierwotnie stała w Kongens Have (Królewskich Ogrodach) w Kopenhadze, ale w 1933 roku została przeniesiona do Helsingør (z nieznanego mi powodu? ) ; fontanna jest dziełem kontrowersyjengo rzeźbiarza Rudolph Tegnera; ponoć te kontropwersje wzbudzały jego fascynacje twórczością Augusta Rodina a ściślej jego erotyczny realizm ;
no myśłałby kto, że Ci Duńczycy tacy zaściankowi i pruderyjni?
Piea
z Helsingor udajemy się już w kierunku hotelu....
po drodze mijamy znak do Muzeum Karen Blixen w Rungstedlund;
każdy kto choć raz czytał (lub oglądał film) "Pożegnanie z Afryką" wie kim była Karen Blixten....
muzeum mieści się w dworku otoczonym parkiem ; a sam pierwotny dworek pochodzi ponoć aż 1680 r! tu urodziła się pisarka i spędziła tam dzieciństwo oraz mieszkała po powrocie z Kenii, aż do śmierci;
(tu foto sieciowe)
nasz "niezmordowany" pilot Michał rzucił propozycje nie do odrzucenia... był chętny żeby tam na chwilę skręcić, ale konieczna była zgoda wszystkich uczestników; oczywiście chodziło tylko o króciutką wizytę, żeby rzucic okiem na to miejsce z zewnątrz, bez wchodzenia i zwiedzania (bo na to nie było już czasu) bowiem kilka osób miało wykupioną kolację w tym hotelu, na którą trzeba było zdążyć, ale te pół godzinki nikogo by przecież nie zbawiło... niestety, wobec braku aprobaty wszystkich musieliśmy gnać do hotelu na kolację dla tych, którzy nie skorzystali z Hali pełnej żarełka w Helsingor
i byli tak bardzo głodni, że te 20-30 minut później w hotelu pozbawiło by ich pewnie życia!
!
wobec takiego stanu rzeczy Michał skwitował, że skoro nie ma zgody wszystkich - to wracamy prosto do hotelu, wrrr !
wielka szkoda... bo byliśmy tak blisko ... zawsze się znajdą w grupie jakieś stopery! , którym przeciez ta kolacja i tak by nie uciekła...
, ale niektórzy dorośli są jak niemowlaki... nie są w stanie zjeść kilkanaście minut później... 
***
zatem dojeżdżamy do miasteczka Vedbæk na riwierze duńskiej
meldujemy się w niewielkim ale sympatycznie położonym hotelu
nasza "Marina" - skromna i bardzo niepozorna z zewnątrz...
za to bardzo przyzwoita wewnątrz - jak to zwykle w Skandynawii...
pokoiki niewielkie, ale bardzo wygodne, choć foto przymglone:)
korytarz i łazienka całkiem duże; sporo miejsca na wszystko, dużo szaf, jest nawet pralka i lodówka ukryte w szafkach, no pełna ergonomia
hotel Marina położony jest 3 kroki od plaży, co jest okazją do wieczornego spaceru...
duńska osobliwość - drzewo smoczkowe
w Danii jest taki zwyczaj, że dzieci przynoszą tu swoje smoczki, z których już wyrosły:) ; są to najczęściej całkiem spore dzieciaki jak na smoczki:) takie 2-3 latki, które razem z rodzicami zawieszają swoje smoczki darowując je drzewom:))
to taki sympatyczny zwyczaj, i pomocny dla maluchów, którym trudno odzwyczaić się od smoczków, aczkolwiek wzbudza to krytykę; niektórzy twierdzą, że to kompletna głupota, inni że chwila dziecięcej magii...
no, sprzatać to przecież trzeba! a nie ukrywam, że widok rozkładającej się gumy smoczków dyndających na gałęziach zniszczonych przez czas i pogodę nie wygląda zbyt zachęcająco:) ; nadzieja w tym że lokalne służby porządkowe dają z tym radę:)
i wracamy do hotelu
widoczek z okna pokoju
i wieczorne zajęcia w hotelowym barze:))
rankiem piękna pogoda nastraja do posiedzenia z kawką śniadaniową w przyhotelowym ogródku...
he he, Carlsberga każdy zna, ale czy jest najlepsze na świecie?
no nie wiem... piwosze pewnie będą polemizować:)
skandynawskie śniadania we wszystkich hotelach obfitują w dobroci wszelakie; wszystkiego jest pod dostatkiem - świeżutko i smacznie
a węglowodany z rana lepsze niż śmietana:))))
no i w drogę...
dziś będziemy zwiedzać Kopenhagę... ostatnie miasto na tej wycieczce....
Piea
...taaa, ten przypadek z "nieodwiedzeniem dworku" K.Blixen upewnia mnie w przekonaniu że...wakacje w grupie..."zawsze ryzykowne" ; )))
a "drzewo smoczkowe"...mnie by nie przeszkadzało,raczej...intrygowało...
...Carlsberg,majac świadomośc że pewnie nie dla wszystkich jest "najlepszy na świecie" pisze..."probably" ; )
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
z tym ryzykiem Radek to ciutki przesada i właściwie w stosunku do atrakcji programowych nie ma takiego ryzyka, a jedynie punkty dodatkowe i fakultety
też zawsze, kiedy to możliwe mam wykupioną kolację, bo to wygodne .... ale z takiej możliwości obejrzenia z pewnością bym skorzystał głosując na TAK kolacja przecie nie ucieknie, a drugi raz w tym samym miejscu pewnie nie będę tak, smoczki sprzątać trzeba, ale myślę że to sympatyczne i pewnie ważny dla dziecka rytuał wejścia w "dorosłość"
papuas
...parokrotnie już "tripkowicze" opisywali podobne zdarzenia ( brak wspólnych znaczy "zadowalajacych wszystkich", decyzji) w trakcie swoich wycieczek. Co znaczy że nie jest to "problem marginalny". Na wakacje jadę nie po to aby stresować sie faktem iż" ktoś wybiera za mnie lub ja wybieram za kogoś" ; )
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Hej Radek, duzo w tym prawdy co piszesz, ale nie tak do końca...
; raczej jest tak jak napisał Papuas; to jest wycieczka z konkretnym programem, który znasz, jeśli przeczytałeś opis- i tutaj wszystko odbywa się zgodnie z planem i nikt tu za nikogo nie decyduje...; czy sie komus podoba czy nie/czy pasuje czy nie - jedziemy ,ogladąmy, zwiedzamy i kropka.
czasami jednak trafi się pilot-pasjonat (jak Michał), który chce pokazać coś ponadprogramowo więcej czego nie obejmuje trasa wycieczki i na takie "dodatki" musi byc zgoda wszsytkich (zwłaszcza jak dotyczy to jakiejś "korekty" czasowej, stąd pojawia się to dodatkowe "ryzyko", zresztą równie dobrze Michał mógłby siedzieć cicho i w ogóle nieczego nie proponować i nie byłoby dylematu...; no mnie było bardzo szkoda.... , bo zawsze jest mi żal wszelkich "niewykorzystanych okazji" , ale to dlatego, że ja jestem "pies na zwiedzanie"
inni mają inaczej...
Piea
z samego rana w umówionym miejscu dosiada sie do nas przesympatyczny lokalny przewodnik - Polak (p. Marcin) mieszkający w Danii od wielu lat... i z nim spędzimy tu prawie cały dzień
no to Witaj Kopenhago!
początkowo widoki jeszcze zaokienne...
"Scandic Palace" to historyczny hotel przy Rådhuspladsen (plac Ratuszowy); a sam budynek wygląda dosłownie jak Ratusz:)
a tutaj już wieża prawdziwego kopenhaskiego Ratusza - Københavns Rådhus
stoi tu w pobliżu pomnik chyba najbardziej znanego nam Duńczyka:) - pomnik Hansa Christiana Andersena w samym centrum Kopenhagi
a tak generalnie to jakie skojarzenia przychodzą do głowy, kiedy myśli się o Kopenhadze, Danii czy w ogóle Duńczykach?
no głównie własnie pisarz Hans Christian Andersen..., duńska rodzina królewska..., Syrenka, idea hygge... - jako najszczęśliwszy naród świata!
, most nad Sundem do Szwecji.., ekologia, dobry styl i jakość..., prostota, śledzie i rowery… ot i Dania wlaśnie:)
no i oczywiście słynne klocki LEGO
Piea
...heee, czyli..."nieźle się dzieje w państwie duńskim" ; )))
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Ale klimat "swój" taka jadłodajnia ma...
Radek , no Szekspir by się dziś zdziwił? :):)):)))
Kasia, klimacik jest , fakt, mimo, że jak dla mnie było tam tych gratów zdecydowanie aż nadto... jak to w takich rupieciarniach:))
*********
przykry widok
mijamy odbudowywaną właśnie zabytkową Giełdę (to bardzo cenny zabytek Kopenhagi) która spłonęła w kwietniu 2024; na 3 miesiące przed naszą wizytą
we wtorkowe przedpołudnie 16 kwietnia 2024, o 11:25 wybuchł pożar w zabytkowym gmachu Børsen ;jest to jeden z najstarszych i najbardziej charakterystycznych budynków stolicy Danii; Ogień opanował dach, runęła jedna z zewnętrznych ścian i charakterystyczna wieża (Smocza Iglica), zawalił się miedziany dach; Budynek w stylu romantyzmu holenderskiego nazywany był kopenhaską katedrą Notre Dame. Straż pożarna szacuje, że z pożaru ocalała połowa zabytkowego gmachu, ale z powodu akcji gaśniczej (zalania wodą) zniszczenia są ogromne! foto sieciowe jak ogień trawi Giełdę...
a tak wyglądała ta zabytkowa, 400 letnia Borsa (Giełda) przed pożarem (2 foty z sieci)
dalej Budynek z czerwoną ceglaną fasadą tuz obok remontowanej po pożarze Giełdy to C.F. Tietgens Hus (znany również jako Borsen) - dawna siedziba Duńskiego Ministerstwa Szkolnictwa Wyższego i Nauki
udajemy się na zwiedzanie miasta... Stærekassen (znany również jako Ny Scene), historyczny budynek teatru będący aneksem Królewskiego Teatru Duńskiego
i sam Królewski Teatr Duński
fasada Królewskiego Teatru wyróżnia się imponującą lożą a sam budynek teatru jest dość pompatycznym arcydziełem architektury
przed Teatrem stoi pomnik Ludviga Holberga - pisarza; twórcy duńskiego języka literackiego i dramatu narracyjnego, nazywany ojcem teatru duńskiego
tuż za Teatrem - Magasin du Nord, często nazywany po prostu "Magasin" to najbardziej renomowany, (obok Illum), dom handlowy w Danii; pierwotnie w tym budynku mieścił się hotel w którym w latach 1838-1847 mieszkał H. C. Andersen.; Dzisiaj "Magasin" kojarzy się przede wszystkim z dobrą marką, świetną jakością choć z nieco staroświeckim urokiem:)
tutaj kultowy punkt orientacyjny, z charakterystyczną fasadą z białego marmuru i imponującą kopułą koscioła Fryderyka
Kościół Fryderyka, powszechnie znany jest jako Kościół Marmurowy (Marmorkirken); ta luterańska świątynia w stylu rokoko słynie z imponującej kopuły, która jest największą kopułą w Skandynawii ; wzorowana na kopule Bazyliki św. Piotra w Watykanie
i wychodzimy... rzucając okiem na bogato zdobione barokowe organy
kolejny zanany kopenhaski zabytek to ogromna fontanna Gefion, która przedstawia nordycką boginię Gefion podczas orki z pomocą swoich dwóch synów przemienionych w woły
ciekawostka: Fundatorem tej fontanny jest duński producent piwa Calsberg
fontanna Gefion z boginią Gefioną i jej "synkiem" pod postacią woła:)
widok z pod fontanny w stronę kościoła św. Albana
to anglikański kościół wybudowany pod koniec XIX wieku
tuż obok za kościołem znajduje się duży teren zielony - to Park Churchilla
w parku Churchilla (Churchillparken)mieści się tu Kastellet -potężna i imponująca XVII-wieczna budowla w kształcie pięciokątnej gwiazdy. Miejsce to ma nie tylko znaczenie historyczne, ale także praktyczne - nadal jest częścią systemu obronnego kraju; wszystko, co pozostało z jego dawnej świetności, to nasypy i dawne armaty
Piea